Książka

Andrew Hessel, Amy Webb: Projekt Genesis

okładka książki Projekt Genesis
Tygodnik Spraw Obywatelskich – logo

Nr 194 / (38) 2023

„Możemy zaprogramować ludzi tak samo jak programujemy komputery” – przekonuje futurystka Amy Webb w książce „Projekt Genesis. Biologia syntetyczna to stosunkowo nowa dziedzina nauki, która pozwala programować nasze komórki oraz edytować kod genetyczny, tak jak edytuje się dokument w Wordzie czy prezentację w programie PowerPoint. Jej odkrycia mogą być bardzo użyteczne dla nas wszystkich. Mogą nam pomóc uchronić się przed chorobami, wyeliminować starzenie się, rodzić zdrowsze dzieci czy pozyskiwać mięso bez zabijania zwierząt. Stoimy w obliczu rewolucyjnych zmian, a biologia syntetyczna daje możliwości, które wcześniej nie istniały. Dlatego warto już dziś uzupełnić wiedzę w tym temacie i przeformułować swój sposób myślenia, tak by odpowiadał coraz szybciej zmieniającym się realiom – od Wydawcy.

Wydawnictwu Prześwity dziękujemy za udostępnienie fragmentu do publikacji. Zachęcamy do lektury całej książki.

Zagrożenie nr 1: podwójne zastosowanie jest nieuniknione

W 1770 roku niemiecki chemik Carl Wilhelm Scheele przeprowadził eksperyment, w wyniku którego nieoczekiwanie powstał trujący gaz. Badacz uznał go za „utleniony kwas solny”, choć dziś wiemy, że był to chlor. Dwa stulecia później niemiecki chemik Fritz Haber opracował metodę syntezy i masowej produkcji amoniaku, co dało początek nowoczesnemu przemysłowi nawozowemu i zrewolucjonizowało tym samym rolnictwo.

Haber otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie chemii w 1918 roku. Jednakże jego badania, w połączeniu z wcześniejszym odkryciem Scheelego, umożliwiły stworzenie broni chemicznej, którą Niemcy stosowali podczas I wojny światowej.

Jest to doskonały przykład „dylematu podwójnego zastosowania”, polegającego na tym, że badania naukowe i techniczne, które mają służyć ogólnemu dobru, mogą też celowo lub przypadkowo zostać wykorzystane do wyrządzenia szkody.
(…)

Jeśli chodzi o biologię syntetyczną, eksperci ds. bezpieczeństwa są szczególnie zaniepokojeni zagrożeniami, jakie mogą wyniknąć z problemu podwójnego zastosowania w przyszłości. Tradycyjne strategie obrony ludności nie zadziałają w starciu z wrogiem, który zaadaptował produkty genetyczne lub specjalnie zaprojektowane molekuły do użycia w formie broni biologicznej. W artykule opublikowanym w sierpniu 2020 roku w czasopiśmie naukowym „CTC Sentinel”, które koncentruje się na współczesnych zagrożeniach terrorystycznych, Dr Ken Wickiser, biochemik i prodziekan ds. badań w akademii wojskowej West Point, napisał: „Ponieważ narzędzia inżynierii molekularnej dostępne biologom syntetycznym stają się coraz potężniejsze i bardziej rozpowszechnione, prawdopodobieństwo pojawienia się przynajmniej jednego z tych zagrożeń graniczy z pewnością. (…) Ze skalą zmian, jakie ten rozwój wnosi do krajobrazu zagrożeń, może konkurować jedynie budowa bomby atomowej”.

Zagrożenie nr 3: prywatne dna stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa

W grudniu 2019 roku tajemnicza anonimowa organizacja o nazwie Earnest Project ogłosiła, że potajemnie zebrała DNA z użytych widelców, kieliszków do wina i papierowych kubków do kawy podczas dorocznego spotkania Światowego Forum Ekonomicznego w Davos.

Członkowie Earnest Project uruchomili stronę internetową i katalog aukcyjny, ogłaszając jednocześnie plany licytacji danych genetycznych wielu światowych przywódców i celebrytów, w tym ówczesnego prezydenta Donalda Trumpa, kanclerz Niemiec Angeli Merkel i muzyka Eltona Johna.

(…)

A co z nadzorem biologicznym? Administracja Trumpa zatwierdziła program polegający na gromadzeniu DNA, wraz z wieloma innymi danymi biometrycznymi, takimi jak skany tęczówki i odciski dłoni, wszystkich osób przybywających do Stanów Zjednoczonych. Pomysł na szczęście nigdy nie wszedł w życie, niemniej urzędnicy zdążyli pobrać próbki DNA od części zatrzymanych imigrantów i przechowują te informacje w rządowej bazie danych. Czy w przyszłości prywatni ubezpieczyciele zdrowotni będą oferować zniżki w zamian za dostęp do twojego DNA? Czy firmy oferujące ubezpieczenia na życie, kredytodawcy hipoteczni lub banki będą wymagać twojego DNA do celów weryfikacyjnych? A gdyby firmy Big Tech – Google, Apple czy Amazon – mogły gromadzić twoje dane genetyczne wraz ze wszystkimi innymi informacjami, które zbierają na twój temat? Każda z tych firm intensywnie inwestuje w rozwój nauk medycznych i biologicznych. Mówimy dziś o kapitalizmie inwigilacyjnym. Wyobraź sobie, że ten nadzór mógłby obejmować również twój materiał genetyczny.

W przyszłości najbardziej niepokojące przypadki naruszenia bezpieczeństwa danych mogą dotyczyć DNA. Oznacza to, że w erze, w którą wkraczamy, biologia może stać się poważnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa informacji.

(…)

Działamy bez cenzury. Nie puszczamy reklam, nie pobieramy opłat za teksty. Potrzebujemy Twojego wsparcia. Dorzuć się do mediów obywatelskich.

Zagrożenie nr 4: przepisy regulacyjne nie nadążają za rozwojem nauki

Na pierwszy rzut oka można by sądzić, że Josiah Zayner – posiadacz finezyjnej, rozjaśnionej grzywki, licznych kolczyków i kilkudniowego zarostu – jest gitarzystą basowym naprawdę głośnego zespołu punkowego. Bynajmniej. Jest biofizykiem molekularnym z tytułem doktora przyznanym przez Uniwersytet Chicagowski. Zayner – który wytatuowanym na przedramieniu mottem „Create Something Beautiful” zachęca do robienia pięknych rzeczy – przez pewien czas był pracownikiem naukowym w NASA, gdzie angażował się w projekty z zakresu biologii syntetycznej. Pracował głównie nad przystosowaniem bakterii do degradacji i recyklingu oraz nad sposobami utwardzania gleby marsjańskiej. Eksploracja kosmosu nie dawała mu jednak satysfakcji. W ludzkim ciele pozostało przecież tak wiele do odkrycia.

W 2015 roku Zayner zrealizował nad wyraz udaną kampanię crowdfundingową na platformie Indiegogo z zamiarem dostarczania hobbystom zestawów do samodzielnego stosowania metody CRISPR. W nagraniu wideo wyjaśniającym ideę przedsięwzięcia pojawiło się ujęcie szalek Petriego przechowywanych obok żywności w domowej lodówce, co, delikatnie mówiąc, jest oczywistym naruszeniem protokołów bezpieczeństwa biologicznego. Zayner zebrał ponad 69 000 dolarów – około siedmiokrotnie więcej, niż pierwotnie zakładał. Podekscytowany swoim nowym projektem porzucił NASA, twierdząc, że, jak to ujął, miał „dosyć systemu” i powolnego tempa pracy naukowców, którzy jedynie „siedzieli na tyłkach”. Wykorzystując fundusze zgromadzone na Indiegogo, założył nową firmę, Open Discovery Institute – w skrócie ODIN – nazwaną na cześć nordyckiego boga magii, mądrości i śmierci, który często zmieniał swoją fizyczną postać i posiadł dar przepowiadania przyszłości.

Dlaczego eksperymenty miały być zarezerwowane wyłącznie dla naukowców NASA z doktoratem? – zastanawiał się Zayner. Czy nie należy pozwolić wszystkim ludziom na majstrowanie przy biologii albo nawet zachęcać ich do tego?

Skoro natura należy do wszystkich, narzędzia do manipulowania jej atrybutami również powinny być powszechnie dostępne.

(…)

Zagrożenie nr 6: kolejną odsłoną wykluczenia cyfrowego będzie wykluczenie genetyczne

Rodzice, rzecz jasna, chcą jak najlepiej dla swoich dzieci. Rzecz w tym, że niektórzy mogą posunąć się naprawdę daleko, aby, na przykład, umieścić pociechy na bardziej prestiżowych uczelniach. Były dyrektor generalny dużej firmy świadczącej usługi finansowe wręczył setki tysięcy dolarów łapówek, aby zagwarantować swoim dzieciom dostęp do elitarnych szkół, za co otrzymał wyrok dziewięciu miesięcy więzienia. Na miesiąc pozbawienia wolności został skazany również były współprzewodniczący dużej firmy prawniczej w Nowym Jorku, który przyznał się do zapłacenia 75000 dolarów za zatrudnienie kogoś, kto miał podejść do testu ACT za jego córkę. Bystrzy, odnoszący sukcesy ludzie łamali prawo i oszukiwali system, aby robić to, co uważali za najlepsze dla swoich dzieci.

Jeśli rodzice są gotowi płacić ogromne sumy pieniędzy lub oszukiwać na egzaminach, aby ich dzieci dostały się do elitarnych szkół, zastanów się, co mogą zrobić, aby pomóc im uniknąć chorób przewlekłych lub niskiego ilorazu inteligencji. Czy coś by ich powstrzymało?

Gdyby rodzice mogli zwiększyć swoje szanse na urodzenie zdrowego dziecka – albo zdrowego dziecka, które prawdopodobnie będzie odznaczać się ponadprzeciętną inteligencją lub wybitnymi predyspozycjami sportowymi – czy nie skorzystaliby z takiej możliwości?

(…)

Gdzie kończy się sekwencjonowanie genomu i leczenie zaburzeń, a zaczyna się udoskonalanie genetyczne? Wszystko wskazuje na to, że w ciągu dekady CRISPR i inne narzędzia genetyczne umożliwią nam okiełznanie wirusów, naprawę tkanek, korygowanie mutacji i wydłużanie życia. Chińska firma BGI Group, jeden z największych na świecie podmiotów zajmujących się sekwencjonowaniem, już twierdzi, że dzięki selekcji genetycznej może podnieść IQ dzieci nawet o dwadzieścia punktów.

(…)

Zagrożenie nr 7: biologia syntetyczna doprowadzi do konfliktów geopolitycznych

(…)

Wkrótce narzędzia genetyczne dadzą ludziom możliwość wyboru wielu innych cech poza płcią. Jest wielce prawdopodobne, że zmiany rozpoczną się od ogólnokrajowego programu przesiewowego i sekwencjonowania genomów przyszłych rodziców przed potencjalną ciążą. (BGI posiada więcej sekwenatorów niż jakakolwiek inna firma lub instytucja na świecie). Początkowo program miałby na celu identyfikację i łagodzenie problemów natury genetycznej, takich jak choroba wieńcowa. W miarę jak badania przesiewowe finansowane przez rząd będą zyskiwać większą akceptację i zainteresowanie, czy przyjdzie kolej na inżynierię? Pamiętajmy, że Chiny to kraj w dużej mierze zlaicyzowany; w przeciwieństwie do innych miejsc na świecie protesty związane z wiarą nie byłyby czynnikiem decydującym o postępie w zakresie rozrodu wspomaganego inżynierią genetyczną.

Z czasem udoskonalanie genetyczne stanie się akceptowalne.

BGI może oferować genetyczne badania przesiewowe pod kątem inteligencji i wielu innych pożądanych cech. Połączenie takich badań z terapią in vitro oznaczałoby, że przyszłe pokolenia Chińczyków mogą być zdrowsze, wytrzymalsze i mądrzejsze niż reszta obywateli świata; mogą mieć większe zdolności sensoryczne i być znacznie bardziej odporne na choroby. Gdyby Chiny zyskały tak kolosalną przewagę konkurencyjną i gdyby ta informacja została upubliczniona, czy Stany Zjednoczone nie zrobiłyby nic, aby temu przeciwdziałać?

Rozważ potencjalne reperkusje. Uniwersytety w Stanach Zjednoczonych mogłyby dyskryminować chińskich studentów, obawiając się, że osiągną lepsze wyniki niż ich amerykańscy rówieśnicy.

A może rekrutowałyby chińskich studentów, których elitarne zdolności podniosłyby konkurencyjność uczelni. Armia amerykańska ustaliłaby, że Chiny zyskały znaczne zdolności w zakresie hakowania, operacji psychologicznych i badań nad nowatorską bronią. Stany Zjednoczone, chcąc szybko odzyskać swoją pozycję, mogłyby nakłaniać, a nawet zmuszać amerykańskich żołnierzy do udziału w programach wzmacniania genetycznego. Niewątpliwie wszystko to spotkałoby się z zaciekłym oporem i niepokojami społecznymi. W obliczu wiadomej niewiadomej – niektórzy ludzie zostali zmodyfikowani, ale kto i w jakim stopniu? – wysocy urzędnicy rządowi byliby zmuszeni do podejmowania trudnych decyzji pod presją. Czy Stany Zjednoczone spróbowałyby zyskać przewagę poprzez wzmocnienie genetyczne populacji? Czy najwyższym aktem patriotyzmu byłaby wtedy decyzja o zapłodnieniu in vitro, poprzedzona szczegółową analizą genetyczną zarodków i wyborem tego, który najlepiej rokuje?

Taki obrót spraw wymusiłby z kolei nowy cyberbiologiczny wyścig zbrojeń. Różniłby się on znacząco od proliferacji broni masowego rażenia, której nie da się ukryć: widzimy, jak kraje budują reaktory, i możemy śledzić ruch surowców na całym świecie. Jeśli bioeskalacja stanie się normą, o tym, że kraje celowo udoskonalają swoją populację, możemy dowiedzieć się dopiero wiele lat później, o ile w ogóle.

Aktorzy niepaństwowi mogą również stanowić zagrożenie w przyszłości. Co by się stało, gdyby jakaś nieuczciwa społeczność znalazła lekarzy i naukowców – kogoś takiego jak He Jiankui – skłonnych eksperymentować na jej zarodkach? A co, gdyby te eksperymenty były prowadzone w pływającym mieście, pozostającym poza jurysdykcją jakiegokolwiek rządu? A gdyby ultrabogaci, potężni ludzie, którzy zrobiliby wszystko dla zapewnienia swoim dzieciom świetlanej przyszłości, zdecydowali się na częściową emigrację do nowo utworzonych autonomicznych państw wyspiarskich, by tam obejść prawo, podjąć wielkie ryzyko i skorzystać z możliwości wzmocnienia genetycznego.

Projekt Genesis - okładka

Amy Webb, Andrew Hessel, Projekt Genesis, Wydawnictwo Prześwity, 2023

Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 194 / (38) 2023

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Nowe technologie # Zdrowie Chcę wiedzieć

Przejdź na podstronę inicjatywy:

Co robimy / Chcę wiedzieć

Być może zainteresują Cię również:

Chcę wiedzieć
# Zdrowie

Instytut Spraw Obywatelskich jest przeciwny najnowszym próbom legalizacji upraw GMO w Polsce

W 2008 roku Instytut Spraw Obywatelskich wraz z innymi polskimi organizacjami społecznymi, które zajmują się bezpieczeństwem żywności, wysoko ocenił przyjęcie przez rząd PO-PSL Ramowego Stanowiska dotyczącego organizmów genetycznie zmodyfikowanych (GMO). Rząd we wspomnianym stanowisku wyraźnie określił swój bardzo krytyczny stosunek do GMO, deklarując w poniższych słowach, że nie dopuści do wysiewu zmienionych genetycznie roślin na terytorium RP: Rząd Polski opowiada się przeciwko wprowadzeniu do obrotu z możliwością uprawy roślin genetycznie zmodyfikowanych. Według dokumentu Polska ma być krajem wolnym od GMO, a rząd na forum Unii Europejskiej wesprze wszystkie inicjatywy, które będą ograniczać zarówno uprawy roślin genetycznie zmodyfikowanych, jak i produkty GMO.

Nie bądź emo, nie żryj GMO!

Chcę wiedzieć

Nie bądź emo, nie żryj GMO!

To hasło z nowego spotu naszej kampanii „Wolne od GMO? Chcę wiedzieć!”. O co chodzi? Wyjaśniamy… Często nie wiemy, co tak naprawdę jemy. Przyczyny mogą być różne: nie interesuje nas to, nie czytamy informacji na etykietach towarów. Jak to zmienić?