fbpx

Analiza

Co boli system kontroli?

fot. Myriams-Fotos z Pixabay
Tygodnik Spraw Obywatelskich – logo

Nr 124 / (20) 2022

Jakie są główne bolączki państwowego nadzoru nad żywnością? Czego potrzeba, by państwo wreszcie zaczęło gwarantować, że do naszych żołądków trafiają wyłącznie produkty wolne od toksycznych związków chemicznych, szkodliwych mikroorganizmów itd.? Katalog chorób systemu i niezbędnych lekarstw znajdziemy w opracowaniu Najwyższej Izby Kontroli, upublicznionym pod koniec zeszłego roku.

O tym, że kontrola nad bezpieczeństwem żywności pozostawia w Polsce wiele do życzenia – powszechnie wiadomo, w szczególności z raportów NIK, która regularnie bierze pod lupę kolejne elementy systemu. Cennym źródłem wiedzy na temat jego niedomagań są także ustalenia właściwej agendy Komisji Europejskiej, czyli Dyrekcji Generalnej ds. Zdrowia i Bezpieczeństwa Żywności (SANTE). NIK postanowiła podsumować wyniki 9 swoich kontroli przeprowadzonych w latach 2016-2021 oraz 5 audytów SANTE i na tej podstawie, we współpracy z ekspertami, opracować rekomendacje działań niezbędnych, by usprawnić nadzór nad żywnością i ten sposób poprawić stan zdrowia społeczeństwa. Efektem tego wysiłku jest tzw. megainformacja pt. „System kontroli bezpieczeństwa żywności w Polsce – stan obecny i pożądane kierunki zmian”, której najważniejsze wątki zostaną omówione poniżej. Osobom szczególnie zainteresowanym tematem polecamy lekturę pełnej wersji wspomnianego dokumentu, a ponadto informacji o wynikach kontroli i audytów, na podstawie których on powstał.

Wykaz kontroli NIK uwzględnionych w publikacji:
Działania organów administracji rządowej na rzecz bezpieczeństwa żywności
Nadzór nad transportem i ubojem zwierząt gospodarskich
Ochrona jakości wód ujmowanych do zaopatrzenia ludności w wodę przeznaczoną do spożycia
Dopuszczanie do obrotu suplementów diety
Wykorzystanie antybiotyków w produkcji zwierzęcej w województwie lubuskim
Nadzór nad stosowaniem dodatków do żywności
Bezpieczeństwo żywności
System bezpieczeństwa obrotu środkami ochrony roślin
Ochrona ludzi przed szkodliwym wpływem tworzyw sztucznych  

Wykaz audytów SANTE uwzględnionych w publikacji:
Ocena systemu kontroli pozostałości pestycydów
Ocena wprowadzonych systemów kontroli bezpieczeństwa żywności regulujących produkcję i wprowadzanie do obrotu mięsa drobiowego i produktów uzyskanych z takiego mięsa
Ocena systemu kontroli urzędowych dotyczących bezpieczeństwa mikrobiologicznego żywności niepochodzącej od zwierząt
Ocena funkcjonowania kontroli urzędowych dotyczących produkcji mięsa wołowego
Ocena wprowadzonego systemu kontroli bezpieczeństwa żywności regulującego produkcję i wprowadzanie do obrotu mięsa wołowego, w tym identyfikowalność zwierząt

Nieproszeni goście w naszych jadłospisach

NIK w swoim opracowaniu precyzuje, że żywność bezpieczna to taka, która nie zawiera obcych, toksycznych związków chemicznych, szkodliwych mikroorganizmów i innych ciał fizycznych, a ponadto charakteryzuje się niezbędną kalorycznością i wartościami odżywczymi.

Podkreśla, że waga zagrożeń związanych z tym, co jemy, znalazła odzwierciedlenie w obowiązującym od 1 maja 2004 r. rozporządzeniu WE 178/2002, w którym m.in. zwrócono uwagę na konieczność monitorowania żywności, pasz, zwierząt hodowlanych oraz wszelkich substancji przeznaczonych do dodawania do żywności lub pasz bądź które można do nich dodać na wszystkich etapach produkcji, przetwarzania i dystrybucji. Zgodnie z wspomnianą regulacją, zagrożeniem jest każdy czynnik biologiczny, chemiczny lub fizyczny w żywności lub paszy bądź stan żywności lub paszy, który może powodować negatywne skutki dla zdrowia.

Źródło: Opracowanie własne NIK

Izba wylicza, że zagrożeń w łańcuchu żywnościowym należy upatrywać głównie w:

  • zanieczyszczeniach żywności (złej jakości żywności),
  • fałszowaniu żywności,
  • niewłaściwych warunkach przechowywania i sprzedaży żywności,
  • niewłaściwych warunkach utrzymania zwierząt (niewłaściwe żywienie zwierząt – mączka kostna, przenoszenie na człowieka chorób odzwierzęcych),
  • nielegalnej działalności w zakresie produkcji żywności.

NIK podkreśla, że wszystkie te zagrożenia należy analizować rozpatrując procesy związane z wytwarzaniem żywności, ale także jej przetwarzaniem, dystrybucją i konsumpcją. Baczna uwaga odpowiednich instytucji należy się w tym kontekście m.in. jakości środowiska (gleb, wód i powietrza), jakości produkcji, przetwórstwa i dystrybucji żywności, poziomowi sprawności zarządzania obiegiem informacji na rynku, ale także ustawodawstwu krajowemu i unijnemu oraz mechanizmom kontroli i certyfikacji.

Na straży talerzy, czyli kto powinien nas chronić

W celu eliminacji zarysowanych zagrożeń, żywność podlega dwustopniowemu systemowi kontroli. Kontrola wewnętrzna sprawowana jest przez przedsiębiorców w ich zakładach, a opiera się na stosowaniu Dobrej Praktyki Produkcyjnej (GMP), Dobrej Praktyki Higienicznej (GHP) oraz Systemu Analizy Zagrożeń i Krytycznych Punktów Kontroli (HACCP). Za kontrolę zewnętrzną, realizowaną w sposób niezależny od producentów i przetwórców żywności, odpowiadają następujące instytucje państwowe:

  • Państwowa Inspekcja Sanitarna, która kontroluje bezpieczeństwo żywności pochodzenia niezwierzęcego na etapie produkcji oraz wszystkich produktów żywnościowych dostępnych w handlu;
  • Inspekcja Weterynaryjna, która sprawuje nadzór nad produkcją produktów pochodzenia zwierzęcego, umieszczaniem ich na rynku oraz sprzedażą bezpośrednią, a także m.in. nad wytwarzaniem, obrotem i stosowaniem środków żywienia zwierząt;
  • Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych;
  • Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa, która m.in. sprawuje nadzór nad produkcją, obrotem i stosowaniem środków ochrony roślin.

System urzędowej kontroli żywności uzupełniają instytucje prowadzące ocenę ryzyka bezpieczeństwa żywności: Państwowy Instytut Weterynaryjny oraz Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny.

Dodatkowo w systemie bezpieczeństwa żywności funkcjonują:

  • Inspekcja Ochrony Środowiska, która dokonuje oceny stanu środowiska, bezpośrednio wpływającego na zdrowie zwierząt i roślin,
  • Służba Celno-Skarbowa, zaangażowana w realizację polityki państwa dotyczącej przywozu i wywozu towarów, w tym żywności.

W przypadku wykrycia zagrożeń dla zdrowia związanych z żywnością, odpowiednie organy za pośrednictwem europejskiego Systemu Wczesnego Ostrzegania o Niebezpiecznej Żywności (RASFF) powiadamiają pozostałe kraje o jaki produkt chodzi i jakie podjęto działania, aby wyeliminować ryzyko.

W oparciu o wyniki kontroli Izby, a także audytów Komisji Europejskiej, zdiagnozowano szereg poważnych wad systemu nadzoru nad produkcją, dystrybucją i obrotem żywnością. Większość z nich została skrótowo omówiona poniżej.

Wzajemnie nakładające się kompetencje i brak współpracy między organami kontrolnymi

Jednym z kluczowych niedomagań jest to, że podział kompetencji pomiędzy poszczególnymi inspekcjami opiera się na kilku kryteriach, często wzajemnie się nakładających i nie zawsze w pełni czytelnych. Przykładowo, bezpieczeństwo żywności pochodzenia zwierzęcego kontroluje inspekcja sanitarna w odniesieniu do produktów znajdujących się w handlu detalicznym, ale inspekcja weterynaryjna w przypadku obrotu hurtowego, zaś ich jakość handlową weryfikuje IJHARS. Zafałszowanie środka spożywczego może być przedmiotem zainteresowania aż trzech inspekcji (PIS, IW albo IJHARS) w zależności od tego, czy doszło do naruszenia bezpieczeństwa czy ekonomicznych interesów konsumenta. Taka sytuacja nierzadko skutkuje wątpliwościami lub wręcz sporami co do podziału kompetencji. Przykładem może być stosowanie substancji dodatkowych w produktach spożywczych. IJHARS wskazuje na brak kompetencji do podejmowania w tym zakresie inicjatyw społecznych i edukacyjnych oraz opracowywania analiz problemowych, twierdząc, że te zagadnienia dotyczą obszaru bezpieczeństwa żywności, za który odpowiada inspekcja sanitarna.

Na powyższe problemy nakłada się brak odpowiedniej koordynacji działań poszczególnych instytucji. Przykładowo,

inspekcje nie informują się wzajemnie o wykryciu niezarejestrowanej produkcji i obrotu artykułami rolno-spożywczymi, a inspekcja sanitarna nie ma dostępu do baz danych Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa i w efekcie nie jest w stanie zidentyfikować, a więc i skontrolować, wszystkich podmiotów prowadzących tzw. produkcję podstawową.

Warunki współpracy i sposoby współdziałania organów administracji na rzecz bezpieczeństwa żywności nie są uregulowane ustawowo, dlatego zawierają one ze sobą stosowne porozumienia, jednak i one nie gwarantują efektywności systemu kontroli, zwłaszcza że nie zawsze są w pełni realizowane.

Niedostateczny nadzór na produkcją zwierzęcą

Kontrola NIK wykazała, że powiatowi lekarze weterynarii praktycznie nie kontrolują zgłaszanych ubojów gospodarskich, a co więcej nie znają zakresu stosowania przepisów o ochronie zwierząt, zakresu rejestracji ubojów ani kwalifikacji wymaganych od osób przeprowadzających ubój. Problemem jest także brak jednolitych standardów uboju – niezależnych od skali i miejsca jego prowadzenia. Poważne braki systemu nadzoru nad ubojem ujawniły także unijne audyty. Ich autorzy ocenili system kontroli jako nieefektywny i nieodstraszający przed podejmowaniem nielegalnych działań, przy czym wypada zaznaczyć, że drugi z przeprowadzonych audytów wykazał, że opracowany plan naprawczy został w znacznym stopniu wdrożony.

Istotny problem stanowi niski poziom ochrony konsumentów przed skutkami nieprawidłowego stosowania antybiotyków w hodowli zwierząt.

Jest on konsekwencją obowiązującego modelu nadzoru, braku właściwych narzędzi prawnych lub rozwiązań organizacyjnych, a także nieopracowania zasad racjonalnego i bezpiecznego stosowania antybiotyków. NIK wskazuje m.in. na brak ogólnopolskiej bazy danych o użyciu antybiotyków lub obowiązku raportowania organom nadzoru faktu zastosowania antybiotyków, a także na to, że umiejscowiony w strukturach wojewódzkich inspektoratów weterynaryjnych jednoosobowy Zespół ds. Nadzoru Farmaceutycznego nie ma uprawnień do przeprowadzania kontroli w gospodarstwach zajmujących się produkcją zwierząt. Takie uprawnienia mają powiatowe inspektoraty weterynarii, jednak nie mają one możliwości sprawdzania zasadności decyzji lekarzy weterynarii o stosowaniu określonej terapii zwierząt. W tym kontekście warto wspomnieć, że Polska zajmuje drugie miejsce w Europie pod względem zużycia w hodowli zwierząt najsilniejszych antybiotyków stosowanych w leczeniu chorób u ludzi. NIK – nie przesądzając o zasadności podawania antybiotyków zwierzętom w hodowlach, ani nie rozstrzygając, czy preparaty były podawane profilaktycznie, czy w uzasadnionych przypadkach leczniczych – wskazuje, że skala i zakres ich stosowania budzą uzasadnione obawy co do skutków, jakie może to spowodować teraz i w przyszłości – czytamy w omawianej megainformacji.

Nielegalna produkcja żywności

Służby weterynaryjne nie stworzyły mechanizmu ujawniania nielegalnej działalności przez producentów żywności pochodzenia zwierzęcego. Często też mięso nie jest badane pod kątem występowania włośni. Nie wprowadzono skutecznych systemowych mechanizmów nadzoru np. nad sprzedażą targowiskową, ograniczających ryzyko wprowadzania do obrotu produktów pochodzenia zwierzęcego bez kontroli sanitarno-weterynaryjnej. Ani Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi, ani Główny Lekarz Weterynarii nie zadbali o wyeliminowanie procederu wprowadzania na rynek krajowy mięsa z nielegalnego uboju, bez badań lekarsko-weterynaryjnych – tymczasem statystyki wskazują na niepokojącą skalę nielegalnej produkcji i dystrybucji takiego mięsa – pisze NIK.

Innym problemem jest istnienie rynku suplementów diety niedopuszczonych do obrotu w Polsce, a więc o nieznanym składzie. Wiele z nich ma co najmniej wątpliwą wartość odżywczą, a część może być ryzykowna dla zdrowia. Wspomnijmy także w tym miejscu, że liczba badanych próbek suplementów w stosunku do ogólnej liczby tych produktów ujętych w rejestrze inspekcji sanitarnej jest bardzo niska.

Problemy kadrowe w organach urzędowej kontroli żywności

NIK podkreśla, że w okresie objętym kontrolą wszystkie skontrolowane inspekcje borykały się ze spadkiem zatrudnienia i znaczną fluktuacją kadr, głównie z powodu nieatrakcyjnych wynagrodzeń. Braki personelu ograniczają m.in. liczbę realizowanych kontroli; liczba zarejestrowanych podmiotów prowadzących produkcję podstawową owoców miękkich i warzyw gotowych do spożycia wzrosła z 8,7 tys. w 2016 r. do 13,6 tys. w 2018 r., a w tym samym okresie liczba kontroli inspekcji sanitarnej spadła z 543 do 452. Wpływ niedoboru pracowników na efektywność systemu dobrze obrazują także wyniki kontroli przeprowadzonej w woj. lubuskim. Wykazała ona, że w latach 2015-2016 na jednego inspektora weterynaryjnego przypadało od 142 do 312 podmiotów, które miał nadzorować. Problemy z rekrutacją specjalistów owocują zatrudnianiem na stanowiskach merytorycznych osób o wykształceniu pokrewnym (np. zootechników i technologów żywności zamiast lekarzy weterynarii), a czasem całkowicie odmiennym. Także audyty Komisji Europejskiej potwierdziły problemy kadrowe w inspekcji weterynaryjnej oraz to, że poważnie zagrażają one skutecznemu funkcjonowaniu systemu kontroli. Unijni inspektorzy wskazali także, że nadzór nad ubojem powinni pełnić wyłącznie urzędowi, a nie „prywatni” lekarze weterynarii.

Zdecydowanie niewystarczająca jest liczba pracowników inspekcji sanitarnej, którzy odpowiadają za przyjmowanie i rozpatrywanie powiadomień o wprowadzeniu lub zamiarze wprowadzenia suplementu diety po raz pierwszy do obrotu w Polsce. W efekcie weryfikacja powiadomień rozpoczyna się z dużym opóźnieniem. Uderzające jest, że w przypadku blisko połowy ogólnej liczby powiadomień, które wpłynęły do GIS w latach 2014–2016 (ok. 6 tys. produktów), w ogóle nie rozpoczęto procesu weryfikacji. Oznaczało to, że w stosunku do tak wielkiej liczby wprowadzanych na rynek suplementów diety nie podjęto nawet próby ustalenia, czy produkty te są bezpieczne dla konsumentów – pisze NIK. Nawet rozpoczęcie procesu weryfikacji, co zajmowało średnio ok. 8 miesięcy (a maksymalnie nawet 1,5 roku), nie zapewniało bezpieczeństwa konsumentom, bowiem średni czas jej trwania wynosił ok. 15 miesięcy (maksymalnie ponad 2 lata). Warto przy okazji wspomnieć, że zdaniem Izby możliwość wprowadzenia suplementu diety do obrotu natychmiast po złożeniu powiadomienia stanowi źródło zagrożeń dla zdrowia lub życia konsumentów.

Braki w wyposażeniu organów kontroli i ograniczona zdolność do sprawnego przeprowadzania badań żywności

Audyt SANTE wykazał, iż sprzęt laboratoryjny wojewódzkich stacji sanitarno-epidemiologicznych nie jest wystarczający do zbadania wszystkich pestycydów uwzględnionych w krajowych i unijnych programach kontroli ani odpowiednio precyzyjny, aby w każdym przypadku osiągnąć prawidłową granicę oznaczalności. Audytorzy wskazali także uwagę m.in. na brak instrukcji obowiązkowych zadań, które mają być wykonywane w laboratoriach urzędowych ds. pozostałości pestycydów (wymaganego zakresu analitycznego, czasu na zgłoszenie wyników analizy), na fakt, że próbki pobierane są przede wszystkim w supermarketach i sklepach, nie zaś na wcześniejszych etapach łańcucha żywnościowego, a także na nadmierne opóźnienia w zgłaszaniu wyników analizy.

Z kolei kontrola NIK wykazała długie terminy badań próbek żywności w kierunku pozostałości środków ochrony roślin, co znacząco ogranicza skuteczność wycofywania niebezpiecznej żywności z obrotu (więcej na ten temat pisaliśmy tutaj). Podobny problem, wynikający z niedoborów sprzętowych, dotyczy badań w kierunku migracji do żywności amin aromatycznych.

„Leży” ponadto ochrona Polaków przed szkodliwym wpływem tworzyw sztucznych (w 2019 r. z powodu ograniczeń finansowych nie wykonano 47 z 50 zaplanowanych badań próbek w kierunku migracji substancji z opakowań do żywności).

Niesprawny system kontroli sprzedaży internetowej oraz niewystarczająca edukacja i informowanie o bezpieczeństwie żywności

Istotnym problemem omówionym w megainformacji jest nieodpowiedni nadzór na internetową sprzedażą żywności, która w ostatnich latach gwałtownie rośnie, nie tylko w związku z epidemią COVID-19.

NIK wprost stwierdza, że organy urzędowej kontroli żywności w Polsce nie uznały tej kwestii za istotną. Tymczasem sprzedaż za pośrednictwem Sieci niektórych rodzajów żywności, np. suplementów diety, jest specyficzna, zwłaszcza w przypadku przedsiębiorców prowadzących działalność w lokalach mieszkalnych, do których dostęp jest ograniczony, przez co praktycznie niemożliwe jest pobieranie próbek do badań laboratoryjnych. Izba zwraca także wagę na brak regulacji oraz wewnętrznych procedur inspekcji sanitarnej w zakresie pozyskiwania próbek poprzez anonimowe składanie zamówień. Kolejne problemy to brak możliwości prowadzenia skutecznych działań w stosunku do internetowych sprzedawców suplementów prowadzących działalność zarejestrowaną poza granicami naszego kraju, w tym poza Unią Europejską. Rozwiązania wymaga wreszcie problem internetowych reklam suplementów diety, które, jak pisze NIK, nie zawsze prowadzone są w poczuciu odpowiedzialności społecznej oraz zgodnie z dobrymi obyczajami.

Za niewystarczające zostały uznane działania edukacyjno-informacyjne instytucji kontrolnych dotyczące bezpieczeństwa żywności i żywienia. Duże potrzeby w tym zakresie Izba widzi w odniesieniu do zagrożeń związanych z suplementami diety; niezadowalająca i niekonsekwentna jest także edukacja na temat dodatków do żywności.

Niedostatek regulacji prawnych, m.in. dotyczących nadzoru nad stosowaniem dodatków do żywności

W ocenie NIK niezbędne są działania legislacyjne w co najmniej kilku sferach. Bez wątpienia pilnego uregulowania wymagają etykiety i reklamy suplementów diety. Przykładowo, warto rozważyć wprowadzenie zakazu wskazywania na właściwości zapobiegawcze, lecznicze lub uzdrawiające oraz ustanowić sankcje za jego naruszenie, jak również zakazu reklamowania suplementów diety z wykorzystaniem wizerunku osób ze środowiska medycznego lub farmaceutycznego.

Wskazane jest ustanowienie prawnego obowiązku przeprowadzania badań potwierdzających jakość i skład suplementu diety przed wprowadzeniem go do obrotu. Obecnie suplementy podlegają badaniom w ramach urzędowych kontroli żywności, ale dopiero po wprowadzeniu ich do obrotu i tylko w wybranym zakresie.

Izba zwraca także uwagę na to, że obowiązujące przepisy dotyczące substancji dodatkowych w żywności nie odnoszą się w żaden sposób do ryzyka wynikającego z obecności w środkach spożywczych więcej niż jednego dodatku do żywności, kumulacji substancji dodatkowych z różnych źródeł czy oddziaływań synergistycznych. Efekt jest prosty do przewidzenia: inspekcja sanitarna nie identyfikuje i nie monitoruje tego rodzaju ryzyk. Nie określa ona także możliwych negatywnych interakcji z innymi składnikami produktu oraz innymi składnikami diety.

Niewystarczające obowiązki w zakresie etykietowania żywności

Konsumenci powinni mieć zapewnioną możliwość świadomego, racjonalnego podejmowania decyzji i dokonywania wyboru produktów, dlatego też muszą otrzymywać rzetelną informację przede wszystkim o cechach oferowanych towarów, ale także warunkach bezpiecznego ich używania (korzystania) – podkreśla NIK. Tymczasem obecnie z etykiet produktów żywnościowych konsumenci mogą dowiedzieć się jedynie, jakie dodatki zastosował producent, brak natomiast informacji o tym, jak zastosowana ilość składnika ma się do określonej w przepisach ilości maksymalnej, ani o relacji do akceptowanego dziennego spożycia. Co więcej, żadna z instytucji odpowiedzialnych za politykę żywieniową nie publikuje danych na temat akceptowanego dziennego spożycia substancji dodatkowych.

Źródło: Opracowanie własne NIK

Niewystarczający jest także system informowania o wartościach odżywczych. Izba przypomina, że już w 2017 r. członkowie Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego wezwali do przyjęcia tzw. systemu inteligentnego etykietowania. Przykładem może być system Nutri-Score, w ramach którego w zrozumiały sposób, za pośrednictwem kolorów, obrazowana jest wartość produktów spożywczych (z wyjątkiem żywności jednoskładnikowej i wody), w skali od ciemnozielonego koloru A (największa) do czerwonego E (najmniejsza). Uzyskana kategoria zależy od zawartości składników korzystnych i niekorzystnych dla zdrowia.

Szto diełat’?

NIK podkreśla, że Unia Europejska nie narzuca konkretnego modelu urzędowej kontroli żywności, jednak w większości państw członkowskich sprawuje ją jedna instytucja lub jedna instytucja odgrywa w niej dominującą rolę.

Taki model pozwala uniknąć wielu problemów i patologii zidentyfikowanych w odniesieniu do polskiego systemu dzięki kontrolom NIK i audytom SANTE.

Izba jednoznacznie ocenia, że model oparty na wielu inspekcjach utrudnia właściwą kontrolę poszczególnych elementów łańcucha żywnościowego. W związku z tym rekomenduje ujednolicenie struktur odpowiedzialnych za urzędową kontrolę żywności, a dodatkowo edukację społeczeństwa, zwiększenie skuteczności i efektywności działań kontrolnych oraz podejmowanie działań mających na celu wpływ na rozwiązania unijne.

NIK dodaje, że niezależnie od wypełnienia tych rekomendacji, na wzrost skuteczności urzędowej kontroli żywności powinna mieć wpływ realizacja sformułowanych przez nią wniosków pokontrolnych, z których znaczna część nie została dotychczas wprowadzona w życie (ich listę można znaleźć na str. 54-56 megainformacji).

Ujednolicenie (konsolidacja) struktur urzędowej kontroli żywności

Konsolidacja istniejących organów urzędowej kontroli żywności, ich pionizacja i oddanie nadzoru jednemu organowi pozwoli w dłuższej perspektywie np. na: zwiększenie efektywności, skuteczności i przejrzystości urzędowej kontroli żywności, uproszczenie procedur, wprowadzenie i stosowanie jednolitych zasad sankcjonowania naruszeń prawa żywnościowego – czytamy w opracowaniu. Zdaniem NIK przekazaniu ogółu kompetencji dotyczących kontroli żywności jednej inspekcji lub powołanie nowej, która będzie wyposażona w stosowne kompetencje i środki niezbędne do ich realizacji, pozwoliłoby w znacznym stopniu zminimalizować zdiagnozowane problemy systemu, a w niektórych aspektach całkowicie je wyeliminować. Dodatkowym kontekstem jest tutaj epidemia COVID-19, która sprawiła, że priorytetem systemu ochrony sanitarnej stała się walka z wirusem SARS-CoV-2. Izba komentuje, że jest to kolejny argument na rzecz stworzenia państwowych służb, dla których bezpieczeństwo żywności będzie wyłącznym celem działania.

Działania w tym kierunku zostały już podjęte, jednak nie zostały sfinalizowane. W połowie 2017 r. Rada Ministrów przyjęła i przedstawiła Sejmowi projekt ustawy o Państwowej Inspekcji Bezpieczeństwa Żywności, którego celem było utworzenie zintegrowanego systemu kontroli bezpieczeństwa i jakości żywności, obejmującego cały łańcuch żywnościowy. Niestety, projekt nie został skierowany na drogę legislacyjną.

Edukacja społeczeństwa dotycząca zdrowego odżywiania

NIK podkreśla kluczowe znaczenie edukacji dla podejmowania racjonalnych decyzji związanych z żywnością, w tym dla stosowania wskazań instytucji publicznych czy krytycznego odbioru reklam. Właściwe postawy powinny być kształtowane już u najmłodszych, a istotną rolę powinna tu odgrywać rodzina. Ponieważ nie zawsze jest w stanie, m.in. ze względu na tempo życia czy niedostateczne kompetencje dorosłych, nie do przecenienia staje się rola szkół wszystkich szczebli, których programy powinny przewidywać szeroki zakres zagadnień związanych z żywnością. Równolegle muszą być realizowane zakrojone na szeroką skalę kampanie informacyjne, wykorzystujące media tradycyjne i elektroniczne. W opinii Izby niezbędne jest m.in. opracowywanie i upowszechnianie aplikacji promujących właściwe rozwiązania żywieniowe. Chodzi nie tylko o przekonanie do optymalnego dla zdrowia modelu konsumpcji, ale także o przeciwdziałanie dezinformacji wynikającej z szerzenia w globalnej sieci informacji fałszywych, nierzadko nakierowanych na wywołanie sensacji – wyjaśniono.

Zwiększenie skuteczności i efektywności działań kontrolnych

Po lekturze wcześniejszych części tego tekstu nie powinno być wątpliwości, że działania służb kontrolnych nie są adekwatne do skali zagrożeń ze sfery bezpieczeństwa żywności. Bardzo pilnym zadaniem jest przeciwdziałanie przyczynom zbyt wolnego działania służb; chodzi tu zwłaszcza o postępowania w sprawach związanych z badaniem produktów i analizą ich składu, które nie mogą się kończyć, gdy określone partie żywności zostały już skonsumowane.

Szczególnej uwagi wymagają dodatki do żywności oraz suplementy diety. Zdaniem Izby konieczne jest objęcie tych segmentów rynku szerokimi badaniami kontrolnymi, których wyniki pozwolą na diagnozę niepożądanych zjawisk. Eliminacja zidentyfikowanych patologii musi się odbywać z wykorzystaniem odpowiednich sankcji administracyjnych i karnych: nieuchronnych i proporcjonalnych do stopnia naruszenia przepisów.

Podejmowanie działań mających na celu wpływ na rozwiązania unijne

NIK zwraca uwagę, że niektóre obszary rynku żywnościowego zostały uregulowane na poziomie Unii Europejskiej, w związku z czym pole manewru władz krajowych jeśli chodzi o ewentualne zmiany przepisów, np. będące odpowiedzią na specyficznie polskie problemy, jest ograniczone. Zdaniem NIK należy w takich przypadkach podejmować próby zmierzające do zmiany prawa unijnego. W jej opinii należy rozważyć m.in. wystąpienie do organów Unii Europejskiej z postulatem wypracowania wspólnej, jednolitej dla wszystkich państw członkowskich metodologii gromadzenia informacji dotyczących spożycia i stosowania dodatków do żywności oraz ustalenia odrębnych dla rynku polskiego limitów substancji dodatkowych, dla których występuje ryzyko przekroczenia takiego limitu. Rozporządzenie UE 2017/625 upoważnia Komisję Europejską do wydania ponad 30 aktów delegowanych i ponad 40 aktów wykonawczych. Szczególnie ważne jest zatem, aby w działaniach legislacyjnych aktywnie uczestniczyli przedstawiciele strony polskiej przedstawiając propozycje zmian organizacyjnych w kierunku zapewnienia skuteczniejszego, lepiej skoordynowanego oraz jednolicie sprawowanego w skali całego kraju nadzoru nad bezpieczeństwem żywności – czytamy w megainformacji.

Podsumowanie

Lektura omawianego opracowania jasno pokazuje, że system zapewniania bezpieczeństwa żywności jest dziurawy jak, pozostając w tematyce spożywczej, ser szwajcarski, a niezbędne zmiany są w większości wprowadzane powoli i mają punktowy charakter. Co w tej sytuacji mają robić konsumenci, którym zależy na zdrowiu swoim i swoich bliskich?

Niektórzy stawiają na strategie indywidualne, takie jak zakup certyfikowanej żywności ekologicznej czy samodzielna uprawa warzyw. Z oczywistych względów nie każdy może sobie jednak pozwolić na dodatkowe koszty i wysiłek, a poza tym nie o to przecież chodzi, by w kolejnej sferze życia społecznego wyręczać niedziałające instytucje naszego kartonowego państwa. Dlatego obok minimalizacji ryzyka na drodze wyborów konsumenckich włączajmy się w działania organizacji obywatelskich, które wywierają nieustanną presję na decydentów, by wreszcie wprowadzili niezbędne zmiany systemowe. Sposobów, na jakie można wesprzeć aktywistów i aktywistki, jest wiele.

W pierwszej kolejności warto angażować się we wszelkie inicjatywy na rzecz wyegzekwowania od władz odkładanego od kilku lat powołania Państwowej Inspekcji Bezpieczeństwa Żywności, wśród których znajduje się internetowa petycja Instytutu Spraw Obywatelskich. Równie duże znaczenie ma dołożenie swojej cegiełki do finansowej niezależności społecznych organizacji eksperckich, takich jak właśnie ISO czy Fundacja Konsumentów. Nieodzownym elementem walki o lepszy system jest też edukowanie własnego otoczenia, co można robić choćby rozsyłając niniejszy tekst wśród znajomych czy udostępniając go w mediach społecznościowych. Nagłaśnianie obecnej sytuacji w zakresie (nie)bezpieczeństwa żywności może także polegać na dzieleniu się z innymi wynikami obywatelskich testów bezpieczeństwa produktów spożywczych, które możesz znaleźć m.in. tutaj oraz tutaj.

Opisane powyżej, przykładowe aktywności nie wymagają wielkich poświęceń i są dostępne dla każdego. Potraktujmy je jako absolutne minimum, którego można oczekiwać od wszystkich, którzy twierdzą, że zależy im na zdrowiu. Inaczej zostanie nam naiwna wiara w to, że system naprawi się sam.

(MS)

Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 124 / (20) 2022

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Zdrowie Chcę wiedzieć

Być może zainteresują Cię również: