Listy od Czytelników

Czy gotówka to wolność? Historie Czytelników

Pomnik gen. Sikorskiego na Gibraltarze, fot. Josefa Fiol, Wikimedia Public Domain
Pomnik gen. Sikorskiego na Gibraltarze, fot. Josefa Fiol, Wikimedia Public Domain

Bez względu na to, kim jesteśmy, czym się zajmujemy i gdzie mieszkamy, rachunki i faktury opłacamy wszyscy. Jedni wolą płacić gotówką, inni blikiem, kartą lub przelewem. Każdy powinien mieć prawo do wyboru sposobu zapłaty. To po pierwsze. Po drugie nie chodzi już tylko o nasze prawo – którego warto bronić – ale o zwyczajne życiowe realia.

Dziękujemy wszystkim, którzy podzielili się z nami w elektronicznych i tradycyjnych listach swoimi historiami gotówkowymi i przemyśleniami. O czym w nich pisano?

Gotówka i karty płatnicze. Jak to robią za granicą?

Na początek kartki z zagranicznych wojaży dla poszerzenia pola obserwacji. Zaczynamy od Gibraltaru i historii pani Barbary: „Od kilku lat marzyliśmy z mężem o zobaczeniu Gibraltaru i jego zacnych mieszkańców – małp berberyjskich.

I wreszcie w maju br. znaleźliśmy się na legendarnym zamorskim terytorium zależnym UK. Jeszcze przed wyjazdem znaleźliśmy w necie informacje, ile kosztuje wjazd na tzw. Skałę, gdzie w rezerwacie zamieszkują rzeczone małpy: 49 funtów od osoby. Jako zwolennicy płacenia gotówką, jeszcze w Polsce zaopatrzyliśmy się w funty brytyjskie.

Gdy tylko przekroczyliśmy granicę z Gibraltarem, dosłownie »zaatakowało« nas lokalne biuro oferujące to, czego chcieliśmy. Wyjęłam gotówkę i chciałam zapłacić. Oburzenie! Gotówką? Nie. Wyłącznie kartą. A jeśli gotówką, to dodatkowo po 18 funtów kary! O tyle droższe byłyby bilety wstępu.

Wściekłam się! Piep..ę wasze małpy! Nikt mi nie będzie dyktował, jak mam płacić! Nikt nie będzie mnie karał. Bez małp można żyć!

Najważniejsza jest wolność i zasady.

Zamiast tego pojechaliśmy na Europa Point i złożyliśmy hołd gen. Sikorskiemu, który od 2013 roku ma tam piękny pomnik, wystawiony oczywiście przez Polaków”.

Panią Małgorzatę zaskoczono na Gotlandii: „Kilka lat temu małym jachtem popłynęliśmy z Gdańska do Visby, na Gotlandii. Jak w każdym porcie trzeba uiścić opłaty za »postój« w tym miejscu. Poszliśmy z kolegą, a ja miałam ze sobą korony szwedzkie. W kapitanacie portu miła pani wyliczyła, ile mamy do zapłaty, a ja podałam jej pieniądze, na co ona powiedziała, że ta cena obowiązuje, gdy zarejestrujemy jacht online i zapłacimy kartą. Jeśli chcę płacić gotówką, cena jest inna, wyższa. Byłam w szoku słysząc to, a uzasadnienie było mniej więcej takie, że w taki sposób ułatwiamy pracę portu…

Kiedy dalej wypytywałam, czy takie rozwiązanie jest akceptowane, rozumiane przez żeglarzy, kolega złapał mnie za rękaw i powiedział, że już zdążył nas zgłosić… 🙂 Historia gorzko-słodka, ale myślę, że jednak nie jestem zwolenniczką takiej promocji”.

Zakupy nasze powszednie

Wracamy na rodzime podwórko i zaglądamy do marketów: „W ubiegłym roku w dwóch różnych sklepach sieci Netto zdarzyło się, że skończył się papier do wydruku paragonu w momencie opłacania zakupów kartą. Pracownik sklepu nie potrafił wygenerować żadnego potwierdzenia czy transakcja doszła do skutku czy też nie i nakazał dokonanie powtórnej płatności. Twierdził, że pieniądze na pewno wrócą na konto automatycznie. Niestety zostały podwójnie zaksięgowane.

Reklamacja karty nie przyniosła rezultatów, gdyż z perspektywy banku wyglądało to, jakbyśmy zrobili dwukrotnie zakupy na tę samą kwotę i nie mieliśmy żadnego dowodu, że transakcja była powtarzana.

Na szczęście kierowniczki w obu sklepach znały ten problem, który widocznie się powtarzał (i nadal powtarza, bo to samo niedawno spotkało teściową) i odzyskanie pieniędzy, notabene w gotówce, odbyło się bez problemów.

Straciliśmy tylko czas, bo trzeba było jechać do obu sklepów, najpierw złożyć wniosek o zwrot pieniędzy, a potem po kilku dniach po informacji telefonicznej, aby odebrać gotówkę”. Na szczęście perypetie pani Justyny miały pomyślny finał dzięki ludzkiej interwencji – rozsądnych kierowniczek.

A teraz scena przy kasie w Biedronce. Opisał ją pan Arek: „Jak zawsze płacę przy kasie gotówką; za zakupy pani kasjerka pyta, czy zbieram naklejki, odpowiedziałem, że nie.

Z kolejki za mną jedna pani zapytała, czy ona może wziąć te naklejki. Zgodziłem się i poprosiłem tylko o to, żeby pani jak najczęściej płaciła gotówką, bo kasy samoobsługowe są postawione po to, żeby nas pomału od gotówki odzwyczajać.

Miny współkolejkowiczów bezcenne. Ale widać wyraźnie, że nie wszyscy »łapią« o co chodzi.

Dużo jeszcze pracy od podstaw, aby uratować gotówkę w naszym leniwym społeczeństwie”.

„Mieszkam w niewielkiej miejscowości na południu Polski niedaleko Krakowa. W naszej miejscowości działa dyskont spożywczy JMD, popularna Biedronka. Któregoś dnia wieczorem wybrałem się tam na drobne zakupy i jakież było moje zdziwienie, gdy po dojściu do kasy ekspedientka oświadczyła, że nie wyda mi reszty z 200 zł i najlepiej, abym uregulował kartą płatniczą. Na to ja oświadczyłem, że mimo iż sklep jest z zachodnim kapitałem, to działa w Polsce, ja jestem mieszkańcem Polski i płacę, póki co, polskim pieniądzem. Uparłem się i zmusiłem do realizacji transakcji.

Konkluzja jest taka: przykre jest, jak niska panuje świadomość w tym temacie tj. ochrony realnego fizycznego pieniądza, a podobno w bogatej Szwajcarii obywatele w referendum opowiedzieli się za takim właśnie pieniądzem. Da się? Jak widać w świadomym społeczeństwie – TAK” – podsumował swoją przygodę pan Grzegorz.

Pan Paweł skorzystał na posiadaniu gotówki: „W dyskoncie do kas były długie kolejki, które utworzyły się po tym, jak terminale płatnicze przestały działać. Po kilku chwilach, gdy okazało się, że usunięcie awarii nie nastąpi szybko, zdecydowano się obsługiwać poza kolejnością osoby płacące gotówką.

Pomimo że stałem w ogonku kolejki, będąc może dopiero dziesiątą osobą w kolejce do kasy, okazało się, że byłem jedyną osobą posiadającą gotówkę (lub skłonną zapłacić gotówką), dzięki czemu mogłem »przeskoczyć» w kolejce do kasy te 10 osób przede mną”.

Koniec stycznia 2025. Czekając przy punkcie obsługi klienta w jednym z łódzkich supermarketów dwaj klienci nawiązują rozmowę: „Klient ów, mężczyzna lat około sześćdziesięciu, wyraził zdanie, że gotówkę powinno się zlikwidować. Tę tak kategoryczną i zaskakującą dla mnie opinię spróbowałem »zneutralizować« przyjaźnie wyartykułowanym stwierdzeniem, że prawo do posługiwania się gotówką to podstawowe prawo obywatelskie.

Moja proobywatelska odpowiedź chyba nie zrobiła na kliencie wrażenia, bo po niej przeszedł do krótkiego i na pierwszy rzut oka sensownego uzasadnienia swojego poglądu. Otóż uważa on, że gotówka jest źródłem patologii, a likwidując gotówkę zlikwidowana zostałaby patologia. Jaka? Wypłacanie przez pracodawców wynagrodzenia (lub jego części) w sposób nierejestrowany w gotówce, czyli nielegalnie. I w związku z tym on wolałby, żeby nie można było posługiwać się gotówką.

Natychmiast nasunęło mi się pytanie, którego nie wyartykułowałem:

»Co trzeba mieć w głowie, żeby dobrowolnie zrzec się tak cennej rzeczy jak prywatność na rzecz tak ograniczonej korzyści jak zredukowanie niewielkiego odsetka nielegalnych działań pracodawców dokonywanych w porozumieniu z pracownikami?«.

Tak, w porozumieniu z pracownikami. Gdyby takiego porozumienia nie było, to pracownicy nie zgadzaliby się na otrzymywanie całości lub części wynagrodzenia za pracę w sposób nierejestrowany […]”.

Okiem drobnego przedsiębiorcy

Ucieszyły nas spostrzeżenia drobnych przedsiębiorców. Wnoszą kolejny punkt widzenia na temat.

Pan Paweł: „Sam prowadzę niewielki sklep i mam liczne przykłady na to, że płatności kartą nie dają gwarancji szybkiej realizacji/finalizacji transakcji.

Wielokrotnie zdarzały się odrzucenia płatności i to z różnych powodów np.:

  • brak wystarczających środków na karcie – w przypadku posiadania kilku kart przez jednego klienta osoba taka często nie pamięta ile środków ma dostępnych na danej karcie;
  • przedłużające się (np. z powodu braku/zakłóceń zasięgu) połączenie kończące się odrzuceniem transakcji – często nie jest podawany powód odrzucenia transakcji;
  • innym razem gdy mamy podany powód odrzucenia płatności np. kod błędu 91 („W związku z dużą liczbą żądań tymczasowo ograniczyliśmy ruch z Twojego adresu IP”) okazuje się, że płacący pomimo posiadanych na karcie środków, nie ma możliwości zrealizowania płatności kartą.

Pomimo że nasz sklep znajduje się w jednej z centralnych dzielnic Warszawy, kilka razy zdarzyło się, że z powodu wstrzymania na kilka godzin dostaw energii elektrycznej bateria terminala rozładowywała się, przez co płatności kartą nie były możliwe. W tej sytuacji alternatywną możliwością uiszczenia płatności jest gotówka.

Sam na co dzień cieszę się wolnością, którą daje płatność gotówką i nie wyobrażam sobie, by gotówka mogła zostać zastąpiona innym środkiem płatniczym, który miałby wszystkie pozytywne aspekty, jakie niesie ze sobą płatność gotówką.

Mając doświadczenie sprzedawcy wiem, z jakimi ograniczeniami wiążą się płatności kartami.

Szanuję też innych małych przedsiębiorców płacąc im gotówką. Coraz więcej bowiem obciążeń dla posiadaczy terminali płatniczych (opłata za wynajem terminala, prowizje od transakcji, a od niedawna także opłata za raportowanie do KAS i prowizja od tokenizacji) sprawia, że system preferujący płatności bezgotówkowe, zamiast dawać alternatywę na rozwój, coraz mocniej przyczynia się do utrudniania działalności małych firm, przygniatanych coraz to nowymi kosztami. Dlatego zastanawiamy się nad wprowadzeniem zachęt do płatności gotówką.

I perypetie pana Jędrzeja: „Jestem klientem firmowym jednego z największych banków, który przez pierwsze dwa lata oferował mi darmowe wypłaty z bardzo wielu bankomatów, miałem możliwość wybrania jednego z kilkunastu w mojej najbliższej okolicy. Z czego oczywiście bardzo chętnie korzystałem. Po dwóch latach ta promocja się skończyła, o czym z góry wiedziałem, ale nadal mogłem korzystać z tych samych bankomatów, lecz bezpłatnie mogłem pobrać jedynie kwoty od 100 zł. Było to może nieco mniej wygodne, ale nadal nie stanowiło wielkiej przeszkody.

Aż tu nagle, bodajże w tym roku, bank ogłosił, że bezpłatne wypłaty są nadal możliwe, ale tylko od kwoty 300 zł i z jednej tylko (małej) sieci bankomatów. To znacząco ograniczyło mój dostęp do gotówki, gdyż takie bankomaty mam w okolicy tylko dwa, a jeden z nich niezwykle często nie działa (oraz świeci wprost na niego słońce, przez co jest skrajnie nieczytelny, ale to już kwestia poboczna).

Oczywiście nikt się z tym specjalnie nie kryje, że wszystkie te kroki służą ograniczaniu dostępu do gotówki i promocji płatności elektronicznych.

Mnie też czasem wygodniej jest zapłacić kartą, ale nie podoba mi się brak wyboru i takie wymuszanie na konsumentach określonych zachowań, które nie są dla nich korzystne.

Staram się jak najwięcej kupować u lokalnych sklepikarzy (mam szczęście mieszkać przy ryneczku, który ma naprawdę świetny asortyment) i dawać im jak najwięcej zarobić płacąc gotówką. Będąc przedsiębiorcą wiem, że moje wybory mają realny wpływ na otaczającą rzeczywistość”.

Od zwolennika do… sceptyka

Nie każdy jest zwolennikiem płatności gotówkowych, ale niektórzy zaczynają dostrzegać rysy w cyfrowym świecie: „Od razu muszę zaznaczyć, że nie jestem aktualnie zdecydowanym obrońcą płatności gotówkowych. Wręcz przeciwnie, bardzo imponuje mi system skandynawski, w którym zdecydowana większość płatności odbywa się poprzez transakcję kartą bądź aplikację pokroju Vipps. Jest to istotny element, który łączy suwerenność walutową (duży sprzeciw wobec strefy euro, zachowanie własnej waluty, korona szwedzka, norweska) wraz z nowoczesnym systemem płatności. Stwarza on ogromną wygodę dla użytkowników oraz pozwala redukować próby oszustw podatkowych, np. poprzez nieudokumentowaną sprzedaż bez paragonu.

Sam osobiście praktycznie nie korzystam z gotówki od co najmniej 7-8 lat, wszystkich transakcji dokonuję kartą bądź blikiem.

Aczkolwiek w ostatnim czasie w tym „idealnym”, cyfrowym świecie płatności zacząłem dostrzegać pewne pęknięcia.

Jako wielkiego krytyka BigTechu, niesamowicie zaciekawiło mnie przywołanie książki „Cloudmoney” przez Yannisa Varoufakisa w jego pozycji pt. „Technofeudalizm”. Było to polecenie na samym końcu książki, w którym autor przywoływał lektury warte przeczytania, aczkolwiek niestety nie został przytoczony argument, jak ta tematyka wiąże się z zagadnieniami omawianymi w „Technofeudalizmie”.

Dodatkowo wywiad Rafała Wosia, cenionego przeze mnie ekonomisty, z Brettem Scottem oraz dołączenie Polskiej Sieci Ekonomii do ruchu Koalicja dla Gotówki skłoniły mnie do zweryfikowania moich dotychczasowych poglądów”. Panu Igorowi dziękujemy za podzielenie się refleksjami.

Blokady kart, banki, AI, koniec anonimowości i inne przypadłości…   

„Jakiś czas temu zablokowano mi kartę Visa. Jako że rzadko ją używam, dopiero po kilku dniach zgłosiłem się do banku z prośbą o odblokowanie.

Pani z obsługi »działała i działała«, a ja czekałem… z nudów wszedłem na kartę bankową i zauważyłem cztery wypłaty po 100 zł w miejscu, w którym mnie nie było w tym czasie.

Powiedziałem to pani, która mnie obsługiwała w banku, wtedy ona odpowiedziała, że ma problem z dostępem do danych, ponieważ bank w dużej części obsługuje już AI. Wyjaśniła mi także, że mechanizm blokady został uruchomiony przy piątej próbie wypłacenia gotówki.

Napisałem reklamację, która dość szybko została pozytywnie rozpatrzona. Zapytałem panią, jaki jest najbezpieczniejszy sposób korzystania z »wirtualnego pieniądza«, ponieważ czasem jestem zmuszony do korzystania z tej formy płatności. Karta, blik… inne. Niestety nie potrafiła odpowiedzieć mi na to pytanie, tylko wzruszyła ramionami. Zakończyłem rozmowę stwierdzeniem: gotówka pozostaje najbezpieczniejsza 😉” – podsumował Pan Wiesław.  

Z innymi przeciwnościami losu mierzył się pan Tadeusz: „Na moim osiedlu jest okazały warzywniak, bardzo dobrze zaopatrzony, towary dobrej jakości, duży wybór i wszystko tańsze niż na innych stoiskach, prowadzą go młodzi ludzie i tu moje zaskoczenie – płatność tylko gotówką! Nie mogłem się przyzwyczaić, zawsze noszę telefon przy sobie z Google Pay! I wychodząc z domu zawsze „musiałem” przypomnieć sobie o ewentualnych zakupach, biorąc trochę gotówki, która przezornie, według rad prepersów powinna być w każdym domu na godzinę W.

Przyzwyczaiłem się do robionych tam zakupów… i nagle zaskoczenie: po licznych narzekaniach klientów sklepikarze wprowadzili możliwość płacenia blikem!?, wywieszając kartkę ze swoim nr telefonu! Do tej pory tak nie płaciłem nikomu, pewnego razu jednak tak u nich zapłaciłem. Po kilku dniach przyszła refleksja, odkrycie! – na wyciągu bankowym, który sklepikarz dostaje, ma nie tylko mój nr telefonu, ale także moje imię, nazwisko i dokładny adres! Od tego czasu spotkałem już kilku handlowców, którzy tak sobie radzą z bezgotówkowcami.

Już nie tylko banki i bigtechy znają naszą historię zakupową, ale zwykli sklepikarze mają dane swoich bezgotówkowych klientów! Zero anonimowości, prywatności! Tylko gotówka zachowa nas od »inwigilacji«!”.

Czasem w poprzek naszej wygodzie stają urzędy. O czym napisał pan Andrzej: „Urząd Miasta w Siedlcach jest jednym z nielicznych w naszym kraju urzędów, w którym brak kasy gotówkowej. Pod pretekstem pandemii, kilka lat temu, kasę zlikwidowano i wszelkie płatności odbywają się poprzez wpłaty na poczcie lub przelewy. Jest to bardzo uciążliwe dla mieszkańców. Proszę o interwencję, interpelacje radnych w tej sprawie były bezskuteczne”.

„Czasem płatność realizowana jest w warunkach permanentnego braku dostępu do energii elektrycznej. Lubię wędrówki po górach i zdarza się podczas nich trafić do schronisk, które zlokalizowane są na terenie, do którego nie dociągnięto sieci energetycznej. W związku z brakiem energii elektrycznej z sieci nie ma tam możliwości obsługi płatności kartami płatniczymi. W dodatku w miejscach tych często brakuje zasięgu telefonii komórkowej.

Gotówka jest jedyną możliwą formą płatności w takich miejscach.

Podobnie zresztą rzecz ma się podczas np. giełd kolekcjonerskich, gdzie płatności gotówką są najłatwiejszą, jeśli nie jedyną możliwą formą finalizacji zakupów” – to konkluzje pana Pawła.

Co dalej? Czy możemy pozwolić na likwidację gotówki?!

Dodam też moją historię – może bardziej cyfrową niż gotówkową, ale związaną z tematem.

W trakcie pracy nad tekstem znalazłam w spamie służbowej skrzynki mailowej ofertę terminala płatniczego w telefonie. Licho wie, dlaczego do mnie trafiła, ale w kontekście tematu okazała się przydatna. W skrócie: można otrzymać terminal lub aplikację płatniczą w telefonie na rok za „zero” złotych. Każda forma zachęty wskazana, jeśli prowadzi do wyznaczonego celu?

Od razu przyszły mi na myśl opisane przez Czytelniczki ich zagraniczne doświadczenia z Gibraltaru i Gotlandii. Widać wyraźnie, że tam „zachętą” do płacenia drogą elektroniczną miały być… dodatkowe koszty, dodawane do płatności gotówkowych.

Czy naprawdę tak powinno być, a o wysokości ceny ma decydować forma zapłaty, a nie jakość lub bogactwo oferty?

No cóż. Każda forma nacisku wskazana, jeśli prowadzi do wyznaczonego celu?

Klęski żywiołowe, duże awarie systemów energetycznych, strajki np. sieci bankomatowych, a także awarie Internetu, zasilania czy kaprysy urządzeń i systemów cyfrowych pokazują, jak ważna staje się możliwość korzystania z różnych form płatności. W wielu przypadkach właśnie możliwość wyboru, sięgnięcia po alternatywne rozwiązanie w coraz bardziej rozchwianym świecie, daje nam szanse na realizację czegokolwiek. Nie tylko płatności.

Czy ktoś jeszcze pamięta slogan: „Przezorny zawsze ubezpieczony”? Oznacza on nic innego, jak pochwałę przewidywania, wcześniejszego zabezpieczenia się przed ewentualnymi niespodziankami, które mogłyby nas spotkać. I uwaga, drobna zmiana w zapisie, wykreślenie trzech liter spowoduje, że porzekadło przybierze zgoła przeciwstawne znaczenie: „Przezorny zawsze u(bez)pieczony”. To stara anegdota, ale dobrze pokazuje, że czasem nawet drobna zmiana może czynić wielką różnicę. Oby chęć eliminacji gotówki z łańcucha płatności nie okazała się taką zmianą i początkiem wpychania nas w krańcowo odmienne położenie.

Jak na razie wciąż jeszcze możemy przeczytać umieszczony na banknotach bardzo ważny tekst: Banknoty emitowane przez Narodowy Bank Polski są prawnym środkiem płatniczym w Polsce.

I może niech tak zostanie, bo w każdej sytuacji dobrze jest mieć alternatywę. Czyż nie?

Obserwujmy, myślmy i wyciągajmy wnioski.

Logotypy: Komitet do spraw Pożytku Publicznego, Narodowy Instytut Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego, Rządowy Program Fundusz Inicjatyw Obywatelskich na lata 2021-2030 NOWE FIO, ESG PRO Sp. z o.o.

Projekt „Masz gotówkę – masz wybór!” realizowany przez ESG PRO Sp. z o.o. sfinansowano ze środków Narodowego Instytutu Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego w ramach Rządowego Programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich NOWEFIO na lata 2021-2030

Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 291 / (30) 2025

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Społeczeństwo i kultura Broń gotówki

Być może zainteresują Cię również: