fbpx

Książka

David De Angelis: Wyleczyłem krótkowzroczność

Krótkowzorczność okładka
"Wyleczyłem krótkowzroczność" okładka, David De Angelis, wyd. KOS
Tygodnik Spraw Obywatelskich – logo

Nr 123 / (19) 2022

Zachęcamy do przeczytania fragmentu książki Davida De Angelisa „Wyleczyłem krótkowzroczność”. Lektura obowiązkowa dla wszystkich tych, którzy zmagają się z wadą wzroku, a chcą jak najdłużej uniknąć noszenia okularów lub soczewek. A co Wy sądzicie o naturalnych metodach walki z wadami wzroku?

Wydawnictwu KOS dziękujemy za udostępnienie fragmentu do publikacji. Zachęcamy do lektury całej książki.

Przedmowa. Moja historia

Wiedziałem, że prędzej czy później mi się to uda.
Wiedziałem, że nie ma rzeczy niemożliwych dla kogoś, kto WIERZY, że potrafi.
Wiedziałem, że któregoś dnia odzyskam ostrość widzenia i będę w stanie patrzeć na świat moimi własnymi oczami, bez niewolnictwa okularów, i że będę wtedy widział wszystkie fantastyczne szczegóły i kolory, które krótkowidz może sobie tylko wyobrażać.

Do około piętnastego roku życia lat byłem „emmetropem”, miałem doskonały wzrok, sławne dziesięć dziesiątych (lub 20/20). Z jakiegoś powodu (który zrozumiałem dopiero później) mój wzrok zaczął się pogarszać w stronę krótkowzroczności i przepisano mi moją pierwszą, piękną parę okularów. Podobnie jak wszyscy krótkowidze wpadłem w „tunel mgły”, który poprzez recepty na coraz mocniejsze okulary prowadzi nieuchronnie i nieubłagalnie do coraz gęstszej mgły.

Nigdy nie tolerowałem okularów, do których miałem swego rodzaju wrodzoną niechęć. Odczuwałem ich obcość w stosunku do mojego ciała, mojej twarzy, ale przede wszystkim zawsze byłem przekonany, że tak, jak kiedyś widziałem w sposób idealnie ostry, pewnego dnia uda mi się odzyskać doskonały wzrok, chociaż jeszcze wtedy nie wiedziałem jak.

Na przestrzeni lat próbowałem wszystkiego (na szczęście z wyjątkiem chirurgii refrakcyjnej), błąkając się po omacku we mgle mojej dokuczliwej i przytłaczającej mnie krótkowzroczności. Przeczytałem wiele książek na temat możliwości „poprawy wzroku” i wielokrotnie testowałem proponowane metody.

Starałem się zrozumieć mechanizm prawidłowego widzenia, pytając osoby dobrze widzące o ich „odczucia” w momencie gdy skupiali wzrok na jakimś przedmiocie.
Czułem się jednocześnie zafascynowany i udręczony.

Próbowałem różnych metod reedukacji wzroku, włącznie z kosztownym Accomotrack Vision Trainer (opisanym w tej książce). Wyniki były praktycznie żadne i wiele razy traciłem wiarę w znalezienie skutecznej metody. Za każdym razem jednak odzyskiwałem nadzieję i kontynuowałem pogłębianie wiedzy oraz wykonywanie ćwiczeń.

Jeden z moich przyjaciół powiedział mi kiedyś, mając całkowitą rację: „Kto umie czekać, wszystkiego się doczeka”. Dodałbym jedynie: „Kto WIERZY i potrafi być WYTRWAŁYM”.

Prędzej czy później rozwiązania się pojawiają. Wydają się wtedy nieoczekiwaną nagrodą, ale w rzeczywistości są bramami otwierającymi się przed tymi, którzy błąkając się i szukając wierzyli, że pewnego dnia uda im się te bramy znaleźć i otworzyć: nikt nie zobaczy tego, czego nie będzie chciał zobaczyć, podobnie jak nikt nie usłyszy tego, czego nie będzie chciał usłyszeć.

Napisałem tę książkę na podstawie własnych doświadczeń. Jest ona praktycznym podręcznikiem dla osób o szerokich horyzontach, które pomimo zniewolenia przez okulary wierzą w możliwość odzyskania dobrego wzroku tak, jak ja to zrobiłem.

Książka ta ma na celu pokazanie naturalnego sposobu stopniowego wzmacniania wzroku aż do ewentualnego CAŁKOWITEGO wyeliminowania krótkowzroczności (czego dowiodłem na własnym przykładzie).

Wiem doskonale, że pisząc tę książkę idę pod prąd panujących przekonań „terapeutycznych”, dotyczących funkcjonalnych wad wzroku, takich jak krótkowzroczność i dalekowzroczność, traktujących osłabienie wzroku jako nieuchronny skutek upływu czasu. Pomimo że działam wbrew ustalonej opinii panującej w dziedzinie optometrii i oftalmologii, czuję potrzebę rozpowszechnienia Wiedzy, która podobnie jak w moim przypadku wywoła łzy radości u wszystkich tych, którzy z zaufaniem i wytrwałością wypróbują tę metodę i doświadczą własnymi oczami przebłysków ostrego widzenia (opisanych w książce) oraz postępującej, zdecydowanej poprawy wzroku. Gdybym nie udostępnił moich doświadczeń i mojej metody, popełniłbym wielki błąd w postaci nierozpowszechniania Wiedzy, tej cennej Wiedzy, która czyni nas wolnymi: wolnymi od symbolu nowoczesnego barbarzyństwa medycznego, jakim są okulary (lub jeszcze gorzej, soczewki kontaktowe).

Power Vision System nie jest jedyną metodą poprawy wzroku. Jest jedną z istniejących metod adresowanych do osób szukających DOBREJ i SKUTECZNEJ, a przede wszystkim TRWAŁEJ alternatywy dla noszenia okularów.

Najważniejsze jest teraz dla mnie to, że po dziesięciu długich latach frustrujących prób, lektur i ćwiczeń przy użyciu bardzo kosztownych maszyn (Accommotrac Vision Trainer) mam ogromną przyjemność widzenia świata we wszystkich jego przepięknych kolorach i odcieniach, w sposób zadziwiająco krystaliczny. Pozostawiłem za sobą, we „mgle” moje -2,25 i -2 dioptrie krótkowzroczności (odpowiednio w prawym i lewym oku). Możecie wierzyć lub nie, ale to jest prawda i nie mam zamiaru przekonywać tych, którzy nie chcą słuchać, a przede wszystkim nie chcą widzieć. Czytając tę książkę zrozumiecie, o czym świadczy również bioenergetyka, że często zaczątki krótkowzroczność tkwią w nas samych.

Proces widzenia jest złożonym systemem skoordynowanego współdziałania między mięśniami gałki ocznej (otaczającymi gałkę oczną), a mięśniem rzęskowym. Nurt oficjalnej nauki skupia się na poglądzie, że jedynie ten ostatni mięsień, tzn. mięsień rzęskowy (mięsień gładki działający niezależnie od woli, w przeciwieństwie do mięśni poprzecznie prążkowanych, którymi są mięśnie zewnętrzne gałki ocznej) jest jedynym mięśniem odpowiedzialnym za proces akomodacji, to znaczy ogniskowania. Nie bierze się nawet pod uwagę konkretnej możliwości, że również mięśnie zewnętrzne gałki ocznej mogą mieć wpływ na ten mechanizm, podobnie jak emocje, które coraz częściej postrzegane są przez współczesną psychologię i Medycynę jako elementy „konkretne”, stanowiące o zdrowiu lub chorobie.

W świetle powyższego jasny staje się mechanizm umożliwiający REALNE wzmacnianie zdolności ogniskowania naszych oczu, aż do ewentualnego odzyskania wzroku „utraconego” w wyniku długoletniego, beztroskiego noszenia okularów i soczewek kontaktowych. Wchodzą tu w grę proste i prawidłowo stosowane zasady obowiązujące w fizjologii, a przede wszystkim zasada SAID (Specific Adaptation to Imposed Demands, to znaczy Specyficznej Adaptacji do Stawianych Wymagań. W książce zostały dokładnie przedstawione podstawy teoretyczne tej zasady, a w szczególności praktyczne jej zastosowanie w odniesieniu do narządu wzroku).

Niezwykle fascynującym elementem sukcesu w każdym ludzkim przedsięwzięciu jest jego POWTARZALNOŚĆ, gdy odkryje się reguły gry zapewniające jego osiągnięcie.

Jak wyleczyłem się z krótkowzroczności jest wynikiem moich doświadczeń i wieloletnich studiów w poszukiwaniu rozwiązania problemu „krótkowzroczności” (jakkolwiek przedstawione techniki i zasady mogą być z powodzeniem stosowane również w przypadku innych funkcjonalnych wad wzroku). ZAPOZNAJĄC SIĘ Z TREŚCIĄ TEJ KSIĄŻKI i STOSUJĄC METODĘ Power Vision System będziecie mogli stopniowo zmniejszać moc optyczną soczewek korekcyjnych, odwracając proces osłabiania się wzroku, który doprowadził was do noszonych obecnie okularów, a najwytrwalszym i najbardziej przekonanym uda się całkowicie usunąć wadę (tak jak, powtarzam, stało się to w moim przypadku).

Odkryjecie nowy świat, od dawna zapomniany, zadziwiająco wyraźny i żywy. Poza tym będzie to dla was również lekcja życia, bo ten, kto wierzy we własne możliwości, wszystko osiągnie.

Ta świadomość doda wam siły również w innych dziedzinach życia i wyzwoli was z ograniczeń, równie silnych jak bezużytecznych, które każdy z nas tworzy we własnym umyśle. Książka ta będzie źródłem radości i satysfakcji dla tych wszystkich, którzy chcą i mają odwagę PODNIEŚĆ WZROK.

Dlaczego napisałem tę książkę. Moja nadzieja

Książka, którą trzymasz w ręku, jest rezultatem zdobytej wiedzy oraz doświadczeń zawartych w dziesiątkach książek i badań naukowych, a także owocem tysięcy godzin prób i błędów. Przeżyłem momenty głębokiego przygnębienia i frustracji, gdy nie dostrzegałem postępów w uzdrawianiu mojego wzroku i starałem się zrozumieć, gdzie popełniałem błędy. Teraz moje doświadczenia są do twojej dyspozycji, Drogi Czytelniku. Mam nadzieję, że wykorzystasz je i znajdziesz drogę do wolności twoich oczu i twojego patrzenia na świat.

Odzyskałem doskonały wzrok, ale osiągnięcie tego celu mi nie wystarcza. Za sto lat już mnie tu nie będzie, a wraz ze mną również moich oczu. Napisałem tę książkę w nadziei, że uda mi się dać możliwość wyleczenia wzroku jak największej ilości osób jeszcze za mojego życia, a potencjalnie również po jego zakończeniu. Myślę, że wiedza, doświadczenie i przesłanie każdego autora powinny być powszechnie udostępniane tak, aby wszyscy mogli z nich korzystać.

Pragnę również zwrócić uwagę profesjonalistów w zakresie okulistyki na tematy związane z naturalnym leczeniem wad refrakcji, wykraczające poza aktualne dogmaty naukowe, traktujące oko i jego stan refrakcyjny jako niezmienne, lub co najwyżej skazane na pogorszenie.

Drogi Czytelniku, mam nadzieję, że pomyślisz o mnie z poczuciem wdzięczności, gdy doświadczysz przebłysku dobrego widzenia i gdy twój wzrok zacznie się polepszać. Lubię myśleć, że każda emocja, jaką przeżyjesz za sprawą „nowego” wzroku, wyleczonego dzięki mojej metodzie, będzie również moją zasługą. W każdym twoim uśmiechu, w każdym spojrzeniu, w każdym podziwianym krajobrazie widzianym ostro i wyraźnie, może będzie również cząstka mnie. Mój wysiłek byłby nic nie wart, gdybym zachował dla siebie to, czego nauczyłem się o wzroku. Nikomu poza mną nie byłaby przydatna nagromadzona przeze mnie wiedza i zdobyte doświadczenie. Potraktuj tę książkę jako prezent ode mnie, a także mój wkład w polepszenie twojego życia i świata, w którym żyjemy.

Niech wiedza uczyni cię wolnym!

Przedmowa doktora Lee A.De Luca, lekarza okulisty

Miałem przyjemność i zaszczyt poznać Davida De Angelisa przypadkowo, po przeczytaniu jego książki. Większość przedstawionych w niej pojęć było mi, jako okuliście, dobrze znanych, ale możliwość usłyszenia z ust samego autora relacji o doświadczeniach byłego krótkowidza bardzo mnie intrygowała. W trakcie kolejnych spotkań stwierdziłem, że David, który nie jest lekarzem, wykazał się pełną znajomością przedmiotu dzięki swej szerokiej wiedzy, zdobytej dzięki korzystaniu ze specjalistycznej literatury medycznej. Jego przeżycia znakomicie obrazują to, w jaki sposób mógł on osiągnąć nieoczekiwane wyniki, realizując w praktyce i kosztem wyrzeczeń syntezę dokonanych badań bibliograficznych i nie akceptując ślepo tego, co środowisko medyczno-naukowe uważa za powszechnie uznane dogmaty.

Wady wzroku, a w szczególności krótkowzroczność, były od lat przedmiotem badań licznych, rozsianych po całym świecie naukowców. Jednak większa część oficjalnej literatury medycznej poświęciła więcej uwagi na korygowanie tych wad, niż na badanie przyczyn ich powstawania oraz sposobów ich usuwania.

Rozwój w tym kierunku podyktowany został jedynie korzyściami rynkowymi, które odwróciły uwagę podstawowych podmiotów działających w tej branży od pogłębiania wiedzy na temat nietradycyjnych, ale właśnie alternatywnych metod leczenia, umożliwiających poprawę, kontrolę a przede wszystkim zapobieganie powstawaniu krótkowzroczności. Badania, których przedmiotem jest terapia widzenia pojawiły się w momencie, gdy okulistyka stała się specjalnością medyczną, to znaczy mniej więcej na początku XX wieku. Niestety nadal proponuje się ludziom jedynie tradycyjne metody korekcji krótkowzroczności. Okuliści nie są zainteresowani proponowaniem metod alternatywnych, ponieważ znacznie łatwiejsze jest przepisywanie pary okularów i dużo bardziej opłacalne jest sugerowanie operacji chirurgii refrakcyjnej. Z drugiej strony jedyną rzeczą, jaka interesuje optyków, jest sprzedawanie protez okularowych. W niektórych przypadkach nawet sami optometryści, specjaliści zajmujący się leczeniem zaburzeń czynnościowych uniemożliwiających prawidłowe funkcjonowanie oczu, zaniedbują ten delikatny temat. Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości wysiłki wszystkich podmiotów zajmujących się leczeniem wad wzroku połączą się, aby dać ludziom możliwość zastosowania innych, bardziej „naturalnych” i równie skutecznych metod kontrolowania i zapobiegania krótkowzroczności, które dzisiaj są pomijane głównie z przyczyn podyktowanych wygodą.

Jestem pewien, że również dzięki Davidowi nastąpi ogromny rozwój leczenia wzroku, w odpowiedzi na potrzeby ludzi od dawna świadomych szkód, na jakie współczesne społeczeństwo naraża oczy. Wraz z nim i tymi wszystkimi, którzy wspólnie zdecydują się na podjęcie tego wyzwania, będziemy aktywnie działać w celu szerokiego rozpowszechniania zasad i teorii leżących u podstaw dobrego widzenia. 

Rozdział 4
Jak stałeś się krótkowidzem. Stosowanie soczewek korekcyjnych utrwala stres akomodacyjny i powoduje jego stopniowy wzrost

W okresach intensywnej pracy umysłowej i fizycznej będącej, źródłem stresu wywołanego nadmierną akomodacją (na przykład w okresie przygotowywania egzaminów, charakteryzującym się długotrwałą pracą wzrokową w bliży), możliwe jest zaobserwowanie trudności związanych z nieostrym widzeniem. Osoba udaje się wtedy natychmiast do optyka, który po stwierdzeniu niewielkiej krótkowzroczności „koryguje” ją soczewkami „odprężającymi”… Otóż, w tej właśnie chwili osoba stosująca te soczewki dołącza do grupy krótkowidzów, zmuszonych do okresowej zmiany okularów, spowodowanej przystosowaniem się oka (zasada SAID dotycząca specyficznej adaptacji ciała i jego narządów do stawianych wymagań) do coraz mocniejszych soczewek. Wszystko to pogarsza powszechnie panująca nieznajomość w zakresie zasad higieny wzroku, to znaczy prostych zasad postępowania, których stosowanie znacznie zmniejszyłoby postęp krótkowzroczności (przykład: NIEZWYKLE szkodliwa jest jakakolwiek praca wzrokowa w bliży – np. czytanie – z zastosowaniem soczewek korekcyjnych, ponieważ oczy są wtedy w stanie NASILONEJ nadmiernej akomodacji). Właśnie z tego powodu soczewki kontaktowe bardziej przyczyniają się do narastania krótkowzroczności niż okulary. Krótkowidz umiejętnie stosujący okulary może zdejmować je do czytania i do pracy z bliska, co w przypadku soczewek kontaktowych jest z oczywistych powodów niemożliwe.

Rozdział 5
Leczenie przyczyn problemu refrakcyjnego, a nie jego objawów

Dlaczego nie polecam okularów, soczewek kontaktowych oraz chirurgii refrakcyjnej jako rozwiązań problemów związanych z wadami refrakcji?

Rozwiązanie dowolnego problemu bez usunięcia jego PRZYCZYN przynosi jedynie tymczasowe rezultaty, natomiast rozwiązanie definitywne możliwe jest tylko wtedy, gdy wyeliminowane zostaną jego źródła.

Stosowanie okularów jest najbardziej ewidentnym przykładem tymczasowego „leczenia”, rozwiązującego problem krótkowzroczności (nie wspominając o tym, że nierozważne stosowanie okularów może ją pogłębić, a dzieje się to wtedy, gdy krótkowidz używa okularów do czytania lub patrzenia z odległości, z której dobrze widzi również BEZ żadnej pomocy optycznej).

Rozwiązanie takie jest TYMCZASOWE, ponieważ NIE działa na przyczyny wywołujące krótkowzroczność (osłabienie mięśni oka powodujące w konsekwencji zmniejszenie zdolności wyostrzania obrazu/ akomodacji), oferując jedynie mechaniczną poprawę refrakcji przy pomocy soczewek.

W pewnym sensie chirurgia refrakcyjna działa podobnie do okularów i soczewek kontaktowych, proponując mechaniczną deformację i zmianę kształtu rogówki w taki sposób, aby wyostrzony obraz padał na siatkówkę, umożliwiając ostre widzenie. Ale jakim kosztem? Odwołajmy się w tym miejscu do często przytaczanej analogii funkcjonalnej między okiem ludzkim a aparatem fotograficznym. Wygląda to tak, jakby w celu naprawienia zepsutego mechanizmu wyostrzania obrazu (autofocus) ZMIENIĆ jedynie stopień zakrzywienia i kształt soczewki obiektywu! Analogia ta jest oczywiście poważnie ułomna, bo obiektyw aparatu można od niego odłączyć i łatwo wymienić, czego NIE można zrobić z ludzkim okiem, czy rogówką.

Nie chcę w żaden sposób zagłębiać się w szczegóły dotyczące przypadków, w których mikrochirurgia refrakcyjna była konieczna. Zadowolę się podsunięciem myśli, że może przed zdecydowaniem się na tak drastyczne rozwiązanie, pociągające za sobą NIEODWRACALNE skutki, może warto byłoby spróbować wszystkich innych, mniej inwazyjnych i tańszych metod (trening wzroku nic nie kosztuje, wymaga jedynie zaangażowania i wytrwałości, cech rzadko spotykanych w dzisiejszych czasach).

Proszę nie mieć mi tego za złe. Pragnę jedynie, aby wszyscy mogli mieć „jasne spojrzenie” na sytuację; wszyscy, więc również ci, którzy nie dysponują funduszami na „lifting oczu”.
Wszystkim życzę długich lat widzenia.

Argument przemawiający za okularami, soczewkami kontaktowymi i chirurgią refrakcyjną

W dzisiejszym społeczeństwie „wszystkiego i natychmiast” pacjent zgłaszający się do specjalisty chce widzieć DOBRZE, NATYCHMIAST i BEZ WYSIŁKU. Na przestrzeni dziesięciu lat mojej walki o dobry wzrok wielokrotnie doznawałem frustracji związanej z poszukiwaniem rozwiązania mojego (byłego) problemu krótkowzroczności. Gdybym był inny (taki jak przeciętny krótkowidz na świecie), zakupiłbym z poczuciem satysfakcji piękne, modne oprawki i nosiłbym okulary do końca życia (z pewnością rozwiązanie łatwe i BARDZO szybkie).

Rozdział 12
Quo usque tandem? Przegląd metod leczenia funkcjonalnych wad refrakcyjnych

Jak długo jeszcze dowody odnoszące się do przyczyn rozwoju krótkowzroczności będą ignorowane przez gałęzie medycyny „oficjalnej” powołane do leczenia tej wady, która osiągnęła już rozmiary epidemii i choroby społecznej? Jak długo jeszcze będą przepisywane w sposób masowy soczewki korekcyjne bez informowania pacjenta o możliwościach zatrzymania postępu wady oraz zapobiegania powstawaniu krótkowzroczności jedynie poprzez przestrzeganie prostych zasad (a także stosowanie soczewek dodatnich o niewielkiej mocy dioptrii umożliwiających odprężanie oczu)? Jak długo jeszcze nasze oczy, oczy naszych dzieci i oczy dzieci naszych dzieci będą ponosiły skutki niewiedzy na ten temat, który jest jasnym odbiciem milionowych interesów biznesu korekcji wzroku? Jedynie interwencja odpowiednich władz państwowych zajmujących się ochroną zdrowia oraz polityków wrażliwych na ten problem pozwoli na przywrócenie właściwego spojrzenia współczesnego społeczeństwa na temat wad refrakcyjnych. Może się też okazać, że rewolucja w przemyśle związanym z okularami nastąpi w wyniku informowania i podnoszenia świadomości każdego, kto jest zainteresowany efektywnym i naturalnym leczeniem wzroku własnego i bliskich mu osób.

Projekt informowania ludzi o posiadanej przez nich zdolności zapobiegania i ograniczania progresywnego pogarszania się wady krótkowzroczności powinien koncentrować się na następujących aspektach:

  • Kampanie informacyjne opracowane przez właściwe organy Służby Zdrowia (informacja publiczna w środkach masowego przekazu takich jak prasa, radio i telewizja oraz transmisje tematyczne).
  • Rozprowadzanie broszur informacyjnych, podobnych do tych, które są poświęcone stosowaniu prezerwatyw i innych środków ostrożności, zabezpieczających przed zakażeniem chorobą AIDS.
  • Finansowanie badań naukowych dedykowanych sposobom naturalnego leczenia wad refrakcyjnych. Celem tych badań powinno być również opracowanie standaryzowanych procedur leczenia w odniesieniu do każdego stopnia wady refrakcyjnej (obecnie nie ma na tyle obszernych prób reprezentatywnych umożliwiających wyznaczenie i precyzyjną standaryzację parametrów leczenia dla każdej grupy jednostek i każdego stopnia wady refrakcji).
  • Utworzenie specjalistycznych ośrodków zapobiegania i leczenia.
  • Zachęcanie do przepisywania i stosowania soczewek dodatnich, pokrywając koszty ich zakupu.

Wprowadzająca w błąd reklama biznesu korekcji wzroku

Okresowo pojawiają się w telewizji, na plakatach lub w szeroko rozpowszechnionych, kolorowych czasopismach reklamy typu: „Zadbaj o swój wzrok, przyjdź do nas na badanie!”. Nic w tym złego, jeżeli celem takiej wizyty jest skontrolowanie rozpoznanej i ustalonej krótkowzroczności. Problem powstaje wtedy, gdy na wezwanie reklamy odpowiadają osoby z niewielką krótkowzrocznością (rzędu -0,25 lub -0,50 dioptrii) nazywaną w języku specjalistycznym pseudo-krótkowzrocznością, którym od ręki i bezzwłocznie przepisywane są okulary zapewniające „odprężenie” oczu, z jednoczesnym zaleceniem konwencjonalnego (błędnego) ich stosowania do oglądania telewizji i tak dalej. Tymczasem dla kogoś, kto zdobył pewną wiedzę o mechanizmach widzenia i zdaje sobie sprawę ze szkód, jakie może wyrządzić u krótkowidza sytuacja przedłużonego rozogniskowania dalekowzrocznego (występującego przy korygowaniu krótkowzroczności soczewkami ujemnymi), ogłoszenie „miesiąca profilaktyki zaburzeń widzenia” ujawnia przebiegłość i fałsz, a przynajmniej prawdziwą niewiedzę, jaka się za nim kryje. W rezultacie osoba cierpiąca na pseudo-krótkowzroczność skazywana jest na noszenie soczewek „korekcyjnych”, których moc musi być okresowo wzmacniana w konsekwencji naturalnej adaptacji stanu refrakcyjnego oczu pod wpływem stresu spowodowanego nadmierną akomodacją. Natomiast osoba ta mogłaby w sposób względnie łatwy przywrócić oczom naturalną zdolność refrakcyjną, dzięki programowi rehabilitacji funkcjonalnej, obejmującemu przestrzeganie zasad higieny wzroku, redukcję chronicznych stanów stresu, stosowanie soczewek dodatnich (te dopiero można by określić soczewkami odprężającymi) lub krótkie terapie z rozogniskowaniem krótkowzrocznym. Jasnym więc się staje, że biznes korekcji wzroku zasilany jest przez:

  • niewiedzę wielu profesjonalistów tej branży działających w dobrej wierze, którzy studiowali niepodważalne teorie i dogmaty naukowe zakorzenione w historii medycyny i stosują procedurę o wątpliwej korzyści terapeutycznej;
  • brak kultury zdrowia – obecnie pacjent jest zainteresowany jedynie natychmiastowym usunięciem objawu (zamglenia obrazu w przypadku krótkowzroczności), a nie odczytaniem przesłania choroby (w przypadku krótkowzroczności choroba jest odpowiedzią na stan ogólnego stresu, stan emocjonalny związany z otoczeniem lub funkcjonalny związany z nadmierną, chroniczną akomodacją, powstałą w wyniku przedłużonej w czasie pracy wzrokowej w bliży);
  • milionowe interesy związane ze sprzedażą soczewek, oprawek, soczewek kontaktowych: badanie wzroku jest bezpłatne, a za okulary się płaci; gdyby sprawdzić, ile podmiotów przepisujących „korekcje” optyczne jest finansowo zainteresowanych ich sprzedażą (na przykład optycy), ogarnęłoby was zdumienie; ważne jest, aby otworzyć oczy, wysłuchać tego, co choroba chce nam powiedzieć i wierzyć w potencjał samouzdrawiania organizmu, wspierany przez terapie ukierunkowane na usuwanie przyczyn problemu, a nie tylko objawów.
Krótkowzroczność okładka

David De Angelis, Wyleczyłem krótkowzroczność, Wydawnictwo KOS, 2019

Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 123 / (19) 2022

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Społeczeństwo i kultura # Zdrowie

Być może zainteresują Cię również:

Facebook i inne korporacje cenzurują treści! Zapisz się na Tygodnik Instytutu Spraw Obywatelskich. W każdej chwili masz prawo do wypisania się. Patrz, czytaj, działaj bez cenzury.

Administratorem danych osobowych jest Fundacja Instytut Spraw Obywatelskich z siedzibą w Łodzi, przy ul. Pomorskiej 40. Dane będą przetwarzane w celu informowania o działaniach Instytutu. Pełna informacja dotycząca ochrony danych osobowych.