Felieton

#DzikieJestPiękne: Król jest nagi

Koronawirus
fot. Ajay kumar Singh z Pixabay

Monika Kotulak

Nie spodziewałam się, że pisząc mój ostatni felieton „Przyjdzie kryska na matyska” tak szybko wszyscy przekonamy się na własnej skórze, jak bardzo nasze poczucie wyższości i odrębności od przyrody jest fałszywe.

Żyliśmy wystarczająco długo w bańce własnego poczucia komfortu i bezpieczeństwa, wyizolowanego od świata przyrody, niezależnego od niego. Miało być bezpiecznie, mieliśmy być osłonięci murem nowoczesnej nauki, w świecie wyłożonym materacami z pieniędzy i materialnych zdobyczy, w komforcie i zaprzeczaniu połączenia z ekosystemem Ziemi, które sami sobie skonstruowaliśmy, żeby dodać sobie pewności, że jesteśmy ponad biologią i przyrodą.

Dziś jedyne, o czym mówimy, to wirus COVID-19 i chyba każdy z nas dotkliwie odczuwa skutki pandemii przez niego wywołanej. Wdarł się szybko do naszego bezpiecznego świata, burząc kruchość i fałsz naszego dotychczasowego poczucia bezpieczeństwa, obnażając smutny fakt, że król jest nagi i jakże wrażliwy.

Koronawirus nie jest pierwszym, który przejęliśmy ze świata zwierząt. Odziedziczyliśmy między innymi malarię, HIV, Ebolę (dwa ostatnie zjadając szympansy, które były ich pierwotnymi nosicielami). COVID-19 rozwinął się na tzw. mokrych targach w Chinach, gdzie zmaltretowane zwierzęta, stojące klatka w klatkę, zarażają się wzajemnie. Po jakimś czasie wirus mutuje i znajduje nowego nosiciela, często człowieka. Z targów przenoszony jest przez zwierzęta kupowane przez nas jako przysmaki lokalnej kuchni, przywożone w walizkach z wakacji, transportowane jako ciekawostki z kraju do kraju. Zwierzęta – wyrwane ze swoich siedlisk, lasów, użyte przez człowieka – w końcu przekazują nam coś więcej niż tylko pamiątkę z wakacji, ale takich konsekwencji nie chcemy. Musimy jednak dostrzec, że nasze mieszanie w naturalnych ekosystemach doprowadzało i prowadzić będzie do tego typu zakażeń, które w dobie globalizacji rozprzestrzeniają się w mgnieniu oka, czy raczej z prędkością naszych samolotów.

W topniejącym lodowcu Gulia na wyżynie Tybetańskiej przy pobieraniu próbek lodu sprzed 15 tysięcy lat odkryto 33 gatunki wirusów, z czego 28 nieznanych współczesnej nauce[1]. Badania wykazały również zależność pomiędzy zwiększoną liczbą zachorowań na malarię a wzrostem wycinek prowadzonych w puszczy Amazońskiej[2].

Jak Kasandra wróżę, że obecna pandemia nie jest ostatnią, z którą się zetkniemy w ciągu naszego życia, szczególnie biorąc pod uwagę tempo zmian klimatu, które obserwujemy. Następne lata przyniosą kolejne „stany wyjątkowe”, nowe wirusy, alarmy, fale gorąca, powodzie, pożary, burze. Rok w rok fale skutków naszego mieszania w ekosystemach będą uderzały w nasz, stworzony ludzką ręką system.

Dlaczego jednak tak rzadko zadajemy sobie pytania o przyczyny pojawienia się tego (i innych) wirusów? Dlaczego w wiadomościach nie słyszymy o przyrodniczych źródłach pandemii? Dlaczego nie mówi się o agresywnym rolnictwie, które zabierając ziemię pod uprawy, wydziera miejsce lasom pierwotnym, czy nawet małym farmom. Dlaczego nie słyszymy o chciwości nas samych i przemysłu turystycznego, wyjeżdżając w miejsca, gdzie kupujemy produkty naturalnej medycyny stworzone na bazie dzikich zwierząt, jemy ich mięso, kupujemy atrakcje zrobione z ich skór, kłów, rogów. Dlaczego tak trudno nam zostawić dzikie, tam, gdzie jego miejsce, bo tam jest najpiękniejsze?

Pozytywne skutki pandemii już są widoczne. Wszyscy chyba widzieliśmy zdjęcia czystej wody w kanałach Wenecji, zanieczyszczenie powietrza w północnych Włoszech spadło o 40%[3]. W Chinach użycie węgla spadło o 36% w porównaniu z marcem zeszłego roku, zagęszczenie dwutlenku azotu w powietrzu spadło o 37% wg danych satelitarnych, lotniczy ruch pasażerski zmalał o 10%, a całkowite emisje CO2 spadły o 1/4 w przeciągu kilku tygodni lutego[4]. Pytanie, jak długo ta zmiana zostanie i czy po zakończeniu kwarantanny zanieczyszczenie nie poszybuje w górę, bo przecież musimy odrobić straty spowodowane przestojem.

Globalna pandemia wywołana wirusem COVID-19 może być nowym początkiem w patrzeniu na nasz gatunek jako część większej całości, na sieci powiązań z innymi elementami przyrody i środowiska, rządzonymi przez biologię i zależnymi od natury. Powrót do „normalności”, jak nazywamy czas sprzed pandemii, grozi kolejnymi i coraz częstszymi wypadkami takimi jak ten, który przechodzimy teraz. Musimy przedefiniować to, co nazywamy normą, gdyż to, co było nią do tej pory, doprowadziło nas do miejsca, w którym jesteśmy teraz.


[1] Koronawirus to tylko początek? Topniejące lodowce mogą uwolnić kolejne źródła chorób

Marcel Wandas, SmogLab 10 marca 2020 https://smoglab.pl/koronawirus-to-tylko-poczatek-topniejace-lodowce-moga-uwolnic-kolejne-zrodla-chorob/

[2] The ecology of disease Jim Robbins, The New York Times, 14 Czerwca 2012 https://www.nytimes.com/2012/07/15/sunday-review/the-ecology-of-disease.html

[3] Coronavirus pandemic leading to huge drop in air pollution by Jonathan Watts and Niko Kommenda; The Gurardian 23 Marzec, 2020 https://www.theguardian.com/environment/2020/mar/23/coronavirus-pandemic-leading-to-huge-drop-in-air-pollution

[4] Analysis: Coronavirus temporarily reduced China’s CO2 emissions by a quarter Lauri Myllyvirta; Carbon Brief 19 lutego 2020 https://www.carbonbrief.org/analysis-coronavirus-has-temporarily-reduced-chinas-co2-emissions-by-a-quarter

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Ekologia # Świat

Być może zainteresują Cię również:

Facebook i inne korporacje cenzurują treści! Zapisz się na Tygodnik Instytutu Spraw Obywatelskich. W każdej chwili masz prawo do wypisania się. Patrz, czytaj, działaj bez cenzury.

Administratorem danych osobowych jest Fundacja Instytut Spraw Obywatelskich z siedzibą w Łodzi, przy ul. Pomorskiej 40. Dane będą przetwarzane w celu informowania o działaniach Instytutu. Pełna informacja dotycząca ochrony danych osobowych.