Felieton

#DzikieJestPiękne: Król jest nagi

Koronawirus
fot. Ajay kumar Singh z Pixabay

Monika Kotulak

Nr 14 (2020)

Nie spodziewałam się, że pisząc mój ostatni felieton „Przyjdzie kryska na matyska” tak szybko wszyscy przekonamy się na własnej skórze, jak bardzo nasze poczucie wyższości i odrębności od przyrody jest fałszywe.

Żyliśmy wystarczająco długo w bańce własnego poczucia komfortu i bezpieczeństwa, wyizolowanego od świata przyrody, niezależnego od niego. Miało być bezpiecznie, mieliśmy być osłonięci murem nowoczesnej nauki, w świecie wyłożonym materacami z pieniędzy i materialnych zdobyczy, w komforcie i zaprzeczaniu połączenia z ekosystemem Ziemi, które sami sobie skonstruowaliśmy, żeby dodać sobie pewności, że jesteśmy ponad biologią i przyrodą.

Dziś jedyne, o czym mówimy, to wirus COVID-19 i chyba każdy z nas dotkliwie odczuwa skutki pandemii przez niego wywołanej. Wdarł się szybko do naszego bezpiecznego świata, burząc kruchość i fałsz naszego dotychczasowego poczucia bezpieczeństwa, obnażając smutny fakt, że król jest nagi i jakże wrażliwy.

Koronawirus nie jest pierwszym, który przejęliśmy ze świata zwierząt. Odziedziczyliśmy między innymi malarię, HIV, Ebolę (dwa ostatnie zjadając szympansy, które były ich pierwotnymi nosicielami). COVID-19 rozwinął się na tzw. mokrych targach w Chinach, gdzie zmaltretowane zwierzęta, stojące klatka w klatkę, zarażają się wzajemnie. Po jakimś czasie wirus mutuje i znajduje nowego nosiciela, często człowieka. Z targów przenoszony jest przez zwierzęta kupowane przez nas jako przysmaki lokalnej kuchni, przywożone w walizkach z wakacji, transportowane jako ciekawostki z kraju do kraju. Zwierzęta – wyrwane ze swoich siedlisk, lasów, użyte przez człowieka – w końcu przekazują nam coś więcej niż tylko pamiątkę z wakacji, ale takich konsekwencji nie chcemy. Musimy jednak dostrzec, że nasze mieszanie w naturalnych ekosystemach doprowadzało i prowadzić będzie do tego typu zakażeń, które w dobie globalizacji rozprzestrzeniają się w mgnieniu oka, czy raczej z prędkością naszych samolotów.

W topniejącym lodowcu Gulia na wyżynie Tybetańskiej przy pobieraniu próbek lodu sprzed 15 tysięcy lat odkryto 33 gatunki wirusów, z czego 28 nieznanych współczesnej nauce[1]. Badania wykazały również zależność pomiędzy zwiększoną liczbą zachorowań na malarię a wzrostem wycinek prowadzonych w puszczy Amazońskiej[2].

Jak Kasandra wróżę, że obecna pandemia nie jest ostatnią, z którą się zetkniemy w ciągu naszego życia, szczególnie biorąc pod uwagę tempo zmian klimatu, które obserwujemy. Następne lata przyniosą kolejne „stany wyjątkowe”, nowe wirusy, alarmy, fale gorąca, powodzie, pożary, burze. Rok w rok fale skutków naszego mieszania w ekosystemach będą uderzały w nasz, stworzony ludzką ręką system.

Dlaczego jednak tak rzadko zadajemy sobie pytania o przyczyny pojawienia się tego (i innych) wirusów? Dlaczego w wiadomościach nie słyszymy o przyrodniczych źródłach pandemii? Dlaczego nie mówi się o agresywnym rolnictwie, które zabierając ziemię pod uprawy, wydziera miejsce lasom pierwotnym, czy nawet małym farmom. Dlaczego nie słyszymy o chciwości nas samych i przemysłu turystycznego, wyjeżdżając w miejsca, gdzie kupujemy produkty naturalnej medycyny stworzone na bazie dzikich zwierząt, jemy ich mięso, kupujemy atrakcje zrobione z ich skór, kłów, rogów. Dlaczego tak trudno nam zostawić dzikie, tam, gdzie jego miejsce, bo tam jest najpiękniejsze?

Pozytywne skutki pandemii już są widoczne. Wszyscy chyba widzieliśmy zdjęcia czystej wody w kanałach Wenecji, zanieczyszczenie powietrza w północnych Włoszech spadło o 40%[3]. W Chinach użycie węgla spadło o 36% w porównaniu z marcem zeszłego roku, zagęszczenie dwutlenku azotu w powietrzu spadło o 37% wg danych satelitarnych, lotniczy ruch pasażerski zmalał o 10%, a całkowite emisje CO2 spadły o 1/4 w przeciągu kilku tygodni lutego[4]. Pytanie, jak długo ta zmiana zostanie i czy po zakończeniu kwarantanny zanieczyszczenie nie poszybuje w górę, bo przecież musimy odrobić straty spowodowane przestojem.

Globalna pandemia wywołana wirusem COVID-19 może być nowym początkiem w patrzeniu na nasz gatunek jako część większej całości, na sieci powiązań z innymi elementami przyrody i środowiska, rządzonymi przez biologię i zależnymi od natury. Powrót do „normalności”, jak nazywamy czas sprzed pandemii, grozi kolejnymi i coraz częstszymi wypadkami takimi jak ten, który przechodzimy teraz. Musimy przedefiniować to, co nazywamy normą, gdyż to, co było nią do tej pory, doprowadziło nas do miejsca, w którym jesteśmy teraz.


[1] Koronawirus to tylko początek? Topniejące lodowce mogą uwolnić kolejne źródła chorób

Marcel Wandas, SmogLab 10 marca 2020 https://smoglab.pl/koronawirus-to-tylko-poczatek-topniejace-lodowce-moga-uwolnic-kolejne-zrodla-chorob/

[2] The ecology of disease Jim Robbins, The New York Times, 14 Czerwca 2012 https://www.nytimes.com/2012/07/15/sunday-review/the-ecology-of-disease.html

[3] Coronavirus pandemic leading to huge drop in air pollution by Jonathan Watts and Niko Kommenda; The Gurardian 23 Marzec, 2020 https://www.theguardian.com/environment/2020/mar/23/coronavirus-pandemic-leading-to-huge-drop-in-air-pollution

[4] Analysis: Coronavirus temporarily reduced China’s CO2 emissions by a quarter Lauri Myllyvirta; Carbon Brief 19 lutego 2020 https://www.carbonbrief.org/analysis-coronavirus-has-temporarily-reduced-chinas-co2-emissions-by-a-quarter

Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 14 (2020)

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Ekologia # Świat

Być może zainteresują Cię również:

Facebook i inne korporacje cenzurują treści! Zapisz się na Tygodnik Instytutu Spraw Obywatelskich. W każdej chwili masz prawo do wypisania się. Patrz, czytaj, działaj bez cenzury.

Administratorem danych osobowych jest Fundacja Instytut Spraw Obywatelskich z siedzibą w Łodzi, przy ul. Pomorskiej 40. Dane będą przetwarzane w celu informowania o działaniach Instytutu. Pełna informacja dotycząca ochrony danych osobowych.