fbpx

Felieton

Globalny szpital psychiatryczny

koronawirus
fot. Gerd Altmann z Pixabay

Lubię oglądać filmy o wielkich przekrętach. A więc „Żądło” z akcją obejmującą plan, przynętę, bajer, szlaban i na koniec wielki numer. Ale przede wszystkim „Underground” w reżyserii Emira Kusturicy. Wojna. Grupa mieszkańców wioski ukrywa się w schronach przed wojną i produkuje tam broń dla partyzantów. Jedynym pośrednikiem między światem zewnętrznym a państwem podziemnym jest Marco. Kiedy wojna mija, Marco nie powiadamia o tym mieszkańców podziemia, przeciwnie podtrzymuje ich w przekonaniu, że wojna trwa nadal. Mieszkańcy podziemia nadal żyją w nieświadomości, nienawiści do wroga, rodzą się kolejne dzieci bez dostępu do słońca, a Marco i kolesie kręcą swoje czarne interesy w realnym świecie. Kim jest Marco w tym szaleństwie lat 2020-2021? Ktoś kiedyś może odpowie na te pytania i wskaże winnych za niepotrzebne śmierci, zerwanie relacji międzyludzkich, depresje, samotność, niszczenie solidarności międzyludzkiej, bezrobocie, likwidacje biznesów rodzinnych, zamknięcie w domach, ograniczanie wolności obywatelskich.

Godzina policyjna, zakaz zgromadzeń, tak zwana „bańka społeczna” czyli maksymalna liczba osób, z którymi można się spotykać we własnym domu, gwałtowne protesty przeciwko wprowadzeniu godziny policyjnej i zakazu zgromadzeń, lockdowny, zamknięcie restauracji, stoków narciarskich, gabinetów fryzjerskich, kin, gabinetów kosmetycznych, galerii, zamknięcie lasów, noszenie maseczek na świeżym powietrzu, maseczki materiałowe czy może chirurgiczne, przyłbice, maseczki FFP2, zdalne nauczanie dzieci, młodzieży, studentów, chaos w szpitalach, leczenie koronawirusa z zaniedbaniem nowotworów, udarów, chorób układu krążenia. Życie w globalnym szpitalu psychiatrycznym. Ludzie, którym zamyka się biznesy i wypłaca pieniądze za to, że nie pracują. Histeria, panika, terror strachu, pierwsza fala, druga fala, trzecia fala, certyfikaty immunologiczne, mutacja brytyjska, południowoafrykańska, nigeryjska, dominikańska, dziesiątki nowych mutacji, obrazy przepełnionych cmentarzy, korowody ciężarówek wiozących trumny, zagubienie duchownych i przywódców religijnych, restrykcje nałożone na Kościół w dobie zarazy, dyspensy na msze, desakralizacja symboli i rytuałów religijnych w reżimie sanitarnym, potępienie tych, którzy mówią dość temu szaleństwu, przedziwne innowacje naukowe (na przykład folia do przytulania chorych na koronawirusa), ograniczanie swobody podróżowania dla niezaszczepionych, rozważanie zwolnienia z pracy niepokornych, którzy nie chcą się zaszczepić. Czy rok temu ktoś uwierzyłby w świat, który na naszych oczach się rodzi, czyli tak zwana nowa normalność?

Minął rok, a brakuje nam odpowiedzi na podstawowe pytania:

  1. skąd się wziął ten koronawirus, czy z „mokrego targu” w Wuhan czy z laboratorium?, 
  2. dlaczego wirus ma tak wielką moc rozprzestrzeniania w Europie, a wydaje się omijać Chiny?,
  3. czy WHO jest w stanie wyjaśnić pochodzenie i rozprzestrzenianie się wirusa rok po wybuchu epidemii?,
  4. dlaczego WHO wprowadziło nową definicję pandemii (liczba osób zarażonych, nie zaś liczba zgonów)?,
  5. czy epidemia jest wygodnym pretekstem do wywołania kryzysu gospodarczego?,
  6. w jaki sposób epidemia wpłynie na chęć ograniczenia wolności obywatelskich przez elity polityczne, finansowe i gospodarcze?,
  7. kto na pandemii zarobi najwięcej?,
  8. czy giganty finansowe i gospodarcze a także niektóre państwa wykorzystują epidemię do walki o strefy wpływów?

Jedno już jest pewne. Dzienna liczba zgonów zarażonych koronawirusem w Polsce jest przerażająca. Liczba nadmiarowych śmierci w Polsce bije na alarm. Więcej osób umiera teraz z powodu odłożonych zabiegów, wizyt, błędów diagnostycznych i pomyłek lekarzy niż koronawirusa. Koronawirus ujawnił patologie polskiej służby zdrowia, relacje między publicznym i prywatnym sektorem medycznym oraz rozpychającą się telemedycynę. Wiemy też, kto wygrywa chaos pandemiczny: wielkie globalne firmy farmaceutyczne, sektor informatyczny i telekomunikacyjny, firmy ubezpieczeniowe, fundusze inwestycyjne, sektor bankowy oraz Chiny. Przegrywa Europa.

Wszyscy politycy w globalnym świecie powołują się na naukę (evidence based science), choć ewidentnie jej nadużywają. Większość restrykcji nie ma żadnego uzasadnienia naukowego. Dlatego pytam moich kolegów naukowców: gdzie jesteście w dobie pandemii? Wirusolodzy, epidemiolodzy, biolodzy molekularni, znawcy testów PCR, znawcy testów serologicznych, fizycy i matematycy  wykonujący symulacje rozwoju choroby? Dlaczego nie domagacie się wielkich, otwartych dyskusji w mediach, gdzie zmierzą się różne naukowe punkty widzenia? Nauka jest jedna, prawda naukowa też, metodologia nauki musi się obronić w tym trudnym czasie.

Co już w takim razie wiemy o koronawirusie po roku ogłoszenia pandemii? Na pewno wiemy już dużo więcej o budowie, mechanizmach wnikania i replikacji, genomie. Mamy szczepionki, które być może kiedyś okażą się przełomem w leczeniu nowotworów. Na razie jesteśmy masowo „wyszczepiani”.

Kiedyś etycy odpowiedzą, czy politycy mieli prawo wprowadzać globalne badania kliniczne w celu uratowania nas przed pandemią. Na razie nie wiemy, jak długofalowa będzie odporność na koronawirusa i jego kolejne mutacje. Czy będziemy szczepieni co kilka miesięcy, czy odporność okaże się wieloletnia? Czy erupcja identyfikacji nowych wirusów metodami PCR uszczęśliwi nas nieustannym „wyszczepianiem”. Czy pozwolą nam zdjąć maseczki po zaszczepieniu? Niestety, wszystko wskazuje, że tak się nie stanie. Nie wiemy, jakie będą długofalowe skutki zachorowania na SARS-CoV-2.

Koronawirusy towarzyszą nam od tysięcy lat, a nietoperze zamieszkujące wszystkie kontynenty z wyjątkiem Antarktyki są rezerwuarami koronawirusów. Nie tylko „mokre targi” w Chinach. Pierwsze szczepy koronawirusa ludzkiego zidentyfikowano w latach 60. XX wieku. Koronawirusy zakażają ptaki i ssaki, powodując liczne choroby układu oddechowego, nerwowego, narządów wewnętrznych czy układu pokarmowego. SARS-CoV-2 jest jednym z kilku znanych koronawirusów infekujących ludzi, w tym HCoV-229E, HCoV-NL63, HCoV-OC43, MERS-CoV, oryginalny SARS-CoV (lub SARS-CoV-1) i HCoV- HKU1 Niestety nie wiemy w dalszym ciągu, jakie jest pochodzenie SARS-CoV-2 i choroby nazwanej COVID-19. W ciągu pierwszych pięciu miesięcy od wybuchu epidemii zakładało się, że nietoperze są bardzo prawdopodobnym źródłem zakażenia. Sugerowano, że spowodowała to konsumpcja nietoperzy lub stworzeń pośredniczących (najpierw podejrzewano węże jako ogniwo pośrednie między nietoperzem i człowiekiem, następne badania sugerowały, że to jednak łuskowce uczestniczą w transmisji, Uniwersytet Rolniczy w Chinach Południowych ogłosił w lutym 99% dopasowanie genetyczne między wirusem COVID-19 a wirusem pobranym z łuskowca. Sytuacja jest dynamiczna, bo już 14 maja 2020 ogłoszono, iż łuskowce nie są pośrednim gospodarzem SARS-CoV-2. Obecnie Komisja WHO wróciła do wersji łuskowca.

Koronawirus ujawnił nie tylko bezsilność nauki w wielu fundamentalnych kwestiach naszego istnienia, ale również zainfekowanie ideologiczne nauk o życiu. Zawsze wydawało mi się, że nauki ścisłe i nauki o życiu są wolne od tego wirusa. Obecnie, coraz silniej ujawniają się napięcia na tym froncie. Brak zaufania ekipy Trumpa do WHO, gdzie wpływy chińskie trzymają się mocno, zasygnalizowały napięcia w prowadzonych badaniach naukowych. W okresie rządów Trumpa, National Institutes of Health w Stanach Zjednoczonych zawiesił dalsze finansowanie badań chińskich naukowców z Wuhan Institute of Virology we współpracy z EcoHealth Alliance (dawniej The Wildlife Trust) globalnej organizacji pozarządowej. 77 Noblistów zaprotestowało w tej sprawie.

Jest jednak inny nurt Noblistów. Słynny Noblista Luc Montagnier, francuski wirusolog, współodkrywca HIV w 1983, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie fizjologii i medycyny uważa, że SARS-CoV-2 zawiera wybrane geny HIV-1 i jest modyfikowany laboratoryjnie. Przeciwnicy tej tezy uważają, że nie ma dowodu na laboratoryjne pochodzenie wirusa. Dr Fauci, amerykański lekarz i popularyzator wiedzy o chorobach zakaźnych, od 1984 r. dyrektor wchodzącego w skład Narodowych Instytutów Zdrowia Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych, doradca prezydentów USA, uważa, że wirus rozwinął się w naturze i przeskoczył z gatunku na gatunek. Powiązał nawet ostatnio tę erupcję epidemii wirusowych ze zmianami klimatycznymi. Zwrócił uwagę, że wciąż nie wiemy jakie będą długoterminowe skutki ostrej infekcji koronawirusem u osób, które obecnie uznaje się za ozdrowieńców. Jak dodał, naukowcy nie wiedzą, w jakim stanie takie osoby będą za pół roku.

Choć w dalszym ciągu nie wiemy, czy koronawirus jest naturalnego pochodzenia, czy też jest wytworem inżynierii biomedycznej, należy przypomnieć, że już w 2015 roku naukowcy stworzyli chimerycznego wirusa podobnego do SARS, z białkiem powierzchniowym koronawirusa SHC014, znalezionego u nietoperzy w Chinach. Powodował on u myszy ciężki zespół ostrego oddychania podobny do ludzkiego (SARS). Wirus może infekować ludzkie komórki dróg oddechowych, zgodnie z wynikami zespołu z USA opublikowanymi w 2015 roku w Nature Medicine. Wyprodukowany w laboratoriach wirus zapoczątkował debatę, czy potencjalne naukowe korzyści uzasadniają ryzyko takiego podejścia, nazwanego badaniami GOF (Gain-of-Function Research). „Gdyby wirus uciekł, nikt nie byłby w stanie przewidzieć trajektorii” – powiedział wtedy znany wirusolog z Instytutu Pasteura w Paryżu. W październiku 2013 roku rząd USA przestał łożyć fundusze federalne na badania GOF, ze szczególnym uwzględnieniem badań związanym z grypą, SARS i MERS. Natomiast NIH (National Institutes of Health) sfinansował badania GOF, ponieważ „pomagają one zdefiniować fundamentalny charakter interakcji człowiek−patogen, umożliwiają ocenę potencjału pandemicznego pojawiających się czynników zakaźnych oraz informują o działaniach związanych ze zdrowiem publicznym…”. Dyrektor NIH Francis Collins powiedział wtedy: „Badania te wiążą się jednak również z zagrożeniami bezpieczeństwa biologicznego i ochrony biologicznej, które należy lepiej zrozumieć”.

Debata prowadzona w 2015 roku stała się zastraszająco aktualna dziś, w 2021 roku i sprowadza się do pytań, jak dalece pouczające są wyniki uzyskane nad koronawirusami, i w jakim stopniu modyfikacje w laboratoriach świata rodzą śmiertelne globalne zagrożenie. Wielu naukowców twierdzi, że „Jedynym skutkiem tej pracy jest stworzenie w laboratorium nowego, nienaturalnego ryzyka”, jak zauważył Richard Ebright, biolog molekularny i ekspert ds. ochrony biologicznej w Rutgers University. Rozwój wypadków wskazuje, że miał rację. Jako uczony pracujący na pograniczu fizyki, spektroskopii molekularnej (spektroskopia Ramana), biologii, medycyny i diagnostyki onkologicznej widzę, jak wiele pracy trzeba jeszcze wykonać, by rozwinęła się prawdziwa biologia molekularna, czyli dziedzina nauki, zajmująca się biologią na poziomie molekularnym, która bada interakcje pomiędzy różnymi układami komórkowymi, powiązanie struktury i funkcji DNA, RNA, białek, lipidów oraz w jaki sposób ich interakcje są regulowane.

Precyzyjna metodologia wypracowana przez lata w fizyce nie znajduje jeszcze zastosowania w biologii molekularnej ze względu na stopień skomplikowania materiału biologicznego. Jest to cały czas jeszcze metoda ślepych prób, bez gruntownego zrozumienia mechanizmów szlaków metabolicznych i sygnałowych, szukania przypadkowych korelacji między różnymi fragmentami struktur biologicznych. Dlatego na tym etapie rozwoju najlepiej wstrzymać prace nad modyfikacjami, których nikt nie rozumie. Zamiast GOF należy wybrać rozwiązania bardziej zachowawcze, do czasu gdy prawdziwy postęp nadejdzie. Ktoś porównał wiele badań biologii molekularnej do badania budowy słonia przez ślepego. W zależności od tego, czy dotknie trąby, nogi, ogona lub tułowia, otrzyma diametralnie różne wnioski dotyczące wielkości i siły zwierzęcia.

Czy jest alternatywa do opartych na ryzyku i korzyściach badań GOF w obliczu obaw, jakie budzi w 2021 roku globalne rozprzestrzenianie się koronawirusa? Należy natychmiast rozważyć alternatywne podejścia metodologiczne (wirusy o niskiej patogeniczności i analizy fenotypowe), bowiem „alternatywne podejścia naukowe są nie tylko mniej ryzykowne, ale także bardziej prawdopodobne, że przyniosą wyniki, które można łatwo przełożyć na korzyści dla zdrowia publicznego” (Lipsitch i Galvani (2014) Ethical Alternatives to Experiments with Novel Potential Pandemic Pathogens).

Dlaczego politycy całego świata zachowują się tak jak w tytułowym szpitalu psychiatrycznym? Odpowiedzi jest kilka. Być może wywiady wielu krajów pracujące nad pochodzeniem i transmisją wirusa wiedzą więcej niż większość uczonych. Druga hipoteza jest taka, że być może to oni wraz z wielkimi świata finansowo-gospodarczo-informatycznego są podobni do Marca z filmu „Underground”, od którego zaczęłam ten felieton. Jedno jest pewne. Politycy naginają fakty naukowe do swoich celów.

Opamiętajmy się, w naszych organizmach jest jeszcze ogromna liczba patogenów, które przy coraz bardziej rozwiniętych badaniach genetycznych i metodach PCR, będziemy w stanie odkryć. Ponadto, testy PCR, w zależności od zastosowanej liczby cykli w termocyklerze, ujawnią wszystkie skrawki materiału genetycznego, niekoniecznie aktualnie replikującego wirusa. Mówił o tym nawet dr Faucci, że liczba cykli w powyżej 33, jest niewiarygodna. Badania te są interesujące z naukowego punktu widzenia, ale niekoniecznie należy ogłaszać światowy stan pandemii przy każdym nowoodkrytym patogenie.

Definicja pandemii musi być bezpośrednio związana z liczbą zgonów, nie zakażeń. W przeciwnym razie możemy mieć permanentny stan pandemii, na przykład z powodu zarażenia około 90% ludzkości gronkowcem.

Pozwólmy ludziom pracować i uczyć się, oni chcą zarabiać pieniądze, a nie dostawać jakieś zasiłki koronawirusowe. Jest wiele fałszu w narracji polityków, iż są przeciwni darwinizmowi społecznemu i chronią najsłabszych. Tak naprawdę niszczą tkankę społeczną i gospodarczą oraz prowadzą świat na skraj przepaści. Gdy niektórzy lekarze i doradcy premiera z „lobby białego fartucha” mówią: „przyjdź i zobacz, jak umierają chorzy na covid”, to używają argumentów emocjonalnych, nie naukowych. Ktoś inny może powiedzieć „przyjdź i zobacz, jak umiera mój bliski na udar lub raka, bo z powodu koronawirusa nie znalazł pomocy na czas w szpitalu”. Odpowiedzialnością naukowców powinno być nawoływanie do powrotu do normalnego życia z pewną dawką ostrożności sanitarnej. A naukowcy niech pracują dalej, aby rozwiązać problemy związane nie tylko z koronawirusami ale także innymi chorobami ludzkości, przede wszystkim nowotworami i chorobami układu krążenia. Czy staromodna etyka odpowiedzialności uczonych za losy świata zwycięży, czy też ulegnie żądzom chciwości, korzyściom grantowym i interesom globalnych korporacji?

prof. dr hab. Halina Abramczyk,
Lodz University of Technology Laboratory of Laser Molecular Spectroscopy
Fundacja im. Wiktora Abramczyka

Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 71 / (19) 2021

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Polityka # Świat # Zdrowie

Być może zainteresują Cię również:

Chcę wiedzieć
# Zdrowie

Międzynarodowe seminarium o suwerenności żywnościowej

W dniach 20-22 listopada 2010 r. w miejscowościach Stryszów i Zakrzów (województwo małopolskie) z okazji 10-letniej działalności ICPPC (Międzynarodowa Koalicja dla Ochrony Polskiej Wsi) Instytut Spraw Obywatelskich weźmie udział w Międzynarodowym Seminarium „Suwerenność i samowystarczalność żywnościowa, a rodzinne gospodarstwa”.

Chcę wiedzieć
# Zdrowie

Polityka „Polityki” cd.

Cztery miesiące temu działalność Instytutu Spraw Obywatelskich znalazła się pod czujną lupą redaktora Marcina Rotkiewicza z tygodnika Polityka, znanego entuzjasty żywności GMO. Szeroko komentowany artykuł, obok oficjalnej odpowiedzi Instytutu, nie pozostał bez reakcji innych środowisk zainteresowanych rzetelnością debaty publicznej w Polsce. W ostatnim numerze "Przekroju" nr 06.08 z dnia 06.08.2012 znalazł się felieton Hanny Gill-Piątek "Ale Polityka", precyzyjnie traktujący bezstronność i troskę o dobro wspólne redaktora Rotkiewicza.

Facebook i inne korporacje cenzurują treści! Zapisz się na Tygodnik Instytutu Spraw Obywatelskich. W każdej chwili masz prawo do wypisania się. Patrz, czytaj, działaj bez cenzury.

Administratorem danych osobowych jest Fundacja Instytut Spraw Obywatelskich z siedzibą w Łodzi, przy ul. Pomorskiej 40. Dane będą przetwarzane w celu informowania o działaniach Instytutu. Pełna informacja dotycząca ochrony danych osobowych.