fbpx

Felieton

#Górski_prowokuje: Kaczyński, Roldós, Torrijos – wypadki lotnicze czy zamachy polityczne?

Katastrofa w Smoleńsku, fot. CC Attribution-Share Alike 2.5 Generic

Rafał Górski

Tygodnik Spraw Obywatelskich – logo

Nr 121 / (17) 2022

Szukając prawdy o okolicznościach śmierci Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku, przeczytałem raporty Macierewicza (338 stron), Millera (328 stron) i MAK (215 stron). Lektura przypomniała mi wydarzenia i towarzyszące im „zbiegi okoliczności”, w których zginęli Prezydent Ekwadoru, Jaime Roldós Aguilera i Prezydent Panamy, Omar Torrijos. Co łączy śmierć tych trzech prezydentów?

Prezydent Polski, Lech Kaczyński, zginął 10 kwietnia 2010 roku. Zbiegów okoliczności tej śmierci jest wiele, wymienię tutaj tylko dziesięć:

(1) manipulacje i fałszerstwa Rosjan związane z „czarnymi skrzynkami”, zarówno na etapie ich zabezpieczania, jak i w trakcie ich analiz – wycinanie fragmentów nagrania dźwięku, ingerencja w czas zdarzeń, dogrywanie wypowiedzi i „sklejanie” zapisów;

(2) cięcie, modyfikowanie, niszczenie, przenoszenie w inne miejsca i ukrywanie fragmentów rozbitego samolotu przez służby Federacji Rosyjskiej przed polskimi biegłymi i śledczymi;

(3) niedopuszczenie polskich biegłych do udziału w sekcjach zwłok. Jedynym wyjątkiem była sekcja zwłok Prezydenta Lecha Kaczyńskiego;

(4) symulacja rozbicia samolotu pokazuje zupełnie inny rozpad konstrukcji niż ten znaleziony na wrakowisku w Smoleńsku. Podczas symulacji naukowcy nadali samolotowi stan początkowy, zgodny z parametrami wskazanymi w raportach MAK i Millera. Podczas symulacji uderzenie w ziemię wyraźne uszkadza konstrukcję samolotu. Jednak mimo to pozostaje on w całości. W rzeczywistości, 10 kwietnia 2010 roku, samolot rozpadł się na tysiące mniejszych i większych fragmentów. Dodatkowo symulacja wykazuje, że inne jest rozrzucenie jego fragmentów. Gdyby rozpad samolotu spowodowany był tylko zderzeniem z gruntem, odpadające fragmenty powinny być ułożone w jednym wydłużonym paśmie. Zdjęcia z wrakowiska pokazują coś przeciwnego: części są odrzucone kilkadziesiąt metrów na boki. Symulację przeprowadziły zespoły amerykańskiego Instytutu Badań Lotniczych (National Institute for Aviation Research – NIAR), Wojskowej Akademii Technicznej i Podkomisji Macierewicza. Wyniki badań zostały porównane ze stanem faktycznym wrakowiska, przy wykorzystaniu kilkudziesięciu tysięcy zdjęć;

(5) lot wykonywany przez Tu-154M kwalifikowany był jako lot państwowy, w tym wojskowy. W zakresie takich lotów obowiązywała umowa polsko-rosyjska z 1993 roku, w której czytamy: „Wyjaśnienie incydentów lotniczych, awarii i katastrof, spowodowanych przez polskie wojskowe statki powietrzne w przestrzeni powietrznej Federacji Rosyjskiej lub rosyjskie wojskowe statki powietrzne w przestrzeni powietrznej Rzeczypospolitej Polskiej prowadzone będzie wspólnie przez właściwe organy polskie i rosyjskie”. Rząd premiera Donalda Tuska nie skorzystał z zapisów tej umowy i nie zabiegał o utworzenie wspólnej komisji badającej katastrofę. Oddał całość badań w ręce rosyjskie. Dlaczego?;

(6) brak zdjęć satelitarnych z ostatnich minut przed zderzeniem samolotu z ziemią. Trudno uwierzyć, że amerykańska NSA ich nie posiada. Nasi sojusznicy do dziś ich nam nie pokazali. Dlaczego?;

(7) lista osób powiązanych z katastrofą, które albo popełniły samobójstwo, albo zginęły w wypadkach samochodowych, albo zmarły w dziwnych okolicznościach jest długa.

Kilka wybranych nazwisk: Remigiusz Muś (technik pokładowy samolotu JAK 40, który wylądował w kwietniu 2010 r. godzinę przed katastrofą rządowego TU-154M, jeden z najważniejszych świadków), Krzysztof Knyż* (operator Faktów TVN, który rejestrował na żywo miejsce katastrofy), prof. Marek Dulinica (kierownik zespołu polskich archeologów), Krzysztof Zalewski (ekspert lotniczy, badał katastrofę smoleńską), Sławomir Petelicki (generał, ujawnił „przekaz dnia” rozsyłany SMS-ami do polityków PO: „Katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 metrów. Do ustalenia pozostaje, kto ich do tego skłonił”), Dariusz Szpineta (zawodowy pilot i instruktor pilotażu, kwestionował w mediach oficjalne ustalenia), Igor Siergun (generał, szef GRU), Konstantin Moriew (generał, szef kontrolerów ze Smoleńska);

(8) polscy piloci, pomimo wcześniejszych ostrzeżeń kontrolerów lotniska w Smoleńsku o słabej widoczności i mgle, podeszli do lądowania. Dlaczego?;

(9) po 1989 roku polskie władze, niezależnie od zmieniających się rządów, nie zakupiły nowych samolotów do przewozu ważnych osób w państwie. Decyzję o zorganizowaniu przetargu na taki zakup podjął minister obrony narodowej Aleksander Szczygło we wrześniu 2007 roku. W listopadzie 2007 roku, po zmianie władzy, rząd odstąpił od zakupu nowych samolotów. Dlaczego?;

(10) przekazanie Tu-154M do remontu w Samarze w zakładzie Aviakor będącym wówczas własnością Olega Deripaski, rosyjskiego oligarchy, przyjaciela ówczesnego premiera Putina. Przekazanie to nastąpiło, mimo oficjalnie zgłaszanych wątpliwości przez Służbę Kontrwywiadu Wojskowego oraz ostrzeżeń ministra Aleksandra Grada, który podkreślał, że przekazanie samolotu Rosjanom „może doprowadzić do katastrofy”. Dodam, że pracownik Ministerstwa Obrony Narodowej, który opiniował ofertę przetargową rosyjskiego konsorcjum, otrzymał później wysokie stanowisko w zarządzie jednej z firm tego konsorcjum.

Co z tym wszystkim zrobić? Życzyłbym sobie, żeby członkowie i eksperci Komisji Macierewicza i Komisji Millera spotkali się i wymienili argumentami.

Żeby to spotkanie było transmitowane przez media publiczne i w Internecie. I żeby trwało tyle czasu, ile potrzeba na spokojną i rzeczową wymianę argumentów. Może być nawet kilkadziesiąt godzin. Powinniśmy mieć na to czas, w końcu chodzi o sprawę wagi państwowej.

Śmierć Prezydenta Ekwadoru

Prezydent Ekwadoru, profesor i prawnik, Jaime Roldós, zginął w katastrofie lotniczej 24 maja 1981 roku. Na miejsce tragedii nie wpuszczono ekwadorskiej policji. Dostęp do wraku samolotu miało wyłącznie amerykańskie wojsko i najwyżsi oficerowie ekwadorskiej armii. Kilku ważnych Ekwadorczyków, którzy zamierzali zeznawać, że to był zamach, zginęło potem w wypadkach samochodowych.

„Nie miałem wątpliwości co do tego, że śmierć Roldósa nie była zwyczajnym wypadkiem. Wydarzenie nosiło wszelkie znamiona zamachu zrealizowanego przez CIA” – napisał John Perkins w swojej książce „Hit Man. Wyznania ekonomisty od brudnej roboty”. Książka stała się międzynarodowym bestsellerem. Przez ponad siedemdziesiąt tygodni znajdowała się na liście najpoczytniejszych książek, według „The New York Times”. Na całym świecie sprzedano ponad milion dwieście pięćdziesiąt tysięcy egzemplarzy i przetłumaczono ją na ponad trzydzieści języków. W Polsce ukazała się nakładem Wydawnictwa „Studio Emka” z adnotacją na okładce „Gazeta Prawna poleca”.

Kilka zdań o autorze. John Perkins przeszedł proces rekrutacyjny do amerykańskiej Narodowej Agencji Bezpieczeństwa (NSA) i został zwerbowany na szpiega gospodarczego. W latach 1971-1981 pracował dla międzynarodowej korporacji doradczej Chas. T. Main, Inc. (MAIN). Był ekonomistą od brudnej roboty, gospodarczym płatnym mordercą.

„Ekonomiści od brudnej roboty (EBR-owcy) to sowicie opłacani specjaliści, którzy oszukują państwa na całym świecie na biliony dolarów. Kierują pieniądze z Banku Światowego, Amerykańskiej Agencji Rozwoju Międzynarodowego (USAID) i innych zagranicznych organizacji „świadczących pomoc” do skarbców wielkich korporacji i na konta kilku bogatych rodzin, które kontrolują zasoby naturalne naszej planety.

Do narzędzi wykorzystywanych przez owych fachowców zaliczają się sfałszowane raporty finansowe, sfingowane wybory, przekupstwa, wymuszenia, seks i morderstwa. Ci ludzie uczestniczą w grze, która jest tak stara, jak sama koncepcja imperium, ale w naszej epoce globalizacji osiągnęła nową, przerażającą skalę. Wiem, o czym piszę – sam byłem EBR-owcem” – pisze Perkins w swojej książce.

Na liście jego klientów znalazły się m.in. Departament Skarbu Stanów Zjednoczonych, królestwo Arabii Saudyjskiej, rząd Kuwejtu, irańskie Ministerstwo Energetyki i Międzynarodowy Bank Odbudowy i Rozwoju.

„Kiedy pytaliśmy tatę, jak chce zostać zapamiętanym: jako wielki prezydent, wybitna osobistość?, odpowiadał – Jako dobry człowiek” – mówi Martha Roldós, córka prezydenta Ekwadoru w filmie dokumentalnym „Spowiedź agenta”, który został wyemitowany w TVP Info w 2009 roku. Film jest oparty na historii Perkinsa.

„Na rząd, który przejął potem władzę, wywierano naciski, żeby umorzyć dochodzenie. Śledztwo zamknięto po tygodniu. Po tygodniu. Tydzień wystarczył na stwierdzenie, że prezydent zginął w nieszczęśliwym wypadku. To była drwina. My wszyscy, ich dzieci, rodzina, cały naród, zostaliśmy pozbawieni szansy poznania prawdy o tamtych wydarzeniach. To najgorsze, co może spotkać człowieka. Nigdy nie pozbyłam się wątpliwości. Chcę wiedzieć, co naprawdę się wydarzyło” – wspomina córka prezydenta Ekwadoru.

Dlaczego zginął?

Jaime Roldós Aguilera uważał politykę węglowodorową za bardzo ważny element swojego programu. Zakładał, że ropa naftowa jest najcenniejszym zasobem naturalnym Ekwadoru. Jego zdaniem eksploatacja ropy powinna służyć przede wszystkim Ekwadorczykom, w szczególności ubogim i wyrzuconym poza nawias.

10 sierpnia 1979 roku podczas przemówienia inauguracyjnego powiedział: „Musimy podjąć skuteczne działania, które pozwolą nam bronić zasobów energetycznych naszego kraju. Państwo powinno utrzymywać dywersyfikację eksportu i zadbać o to, żeby nie utracić niezależności gospodarczej (…). Podejmując decyzje, będziemy kierować się wyłącznie naszymi interesami narodowymi oraz obronnością naszej suwerenności”.

Na początku 1981 roku prezydent ogłosił oficjalnie nową politykę węglowodorową. Zaproponowane regulacje prawne wywołały ostry sprzeciw korporacji naftowych, które wynajęły firmy od public relations do zdyskredytowania Roldósa. Propaganda głosiła, że jest on nowym Castro. Sęk w tym, że pierwszy demokratycznie wybrany prezydent Ekwadoru nie miał powiązań z Moskwą, Pekinem czy międzynarodowym ruchem socjalistycznym. Trzymał się od nich z daleka.

Śmierć Prezydenta Panamy

Prezydent Panamy, generał Omar Torrijos Herrera, zginął w katastrofie lotniczej 31 lipca 1981 roku. Sprawował władzę w Panamie od 1969 roku. Za jego rządów uchwalono nową konstytucję, która obowiązuje do dzisiaj.

Świat był oburzony i zszokowany. „Zabójstwo CIA!” – krzyczały pierwsze strony gazet na półkuli południowej. Podobna reakcja prasy miała miejsce trzy miesiące wcześniej, kiedy zginął Prezydent Ekwadoru. Z kolei, media amerykańskie praktycznie przemilczały obie tragedie. Światowa opinia publiczna domagała się od Waszyngtonu śledztwa dotyczącego działalności CIA. Oczywiście bez rezultatu.

„Przeważa pogląd, że zginął w zamachu zorganizowanym przez amerykańskie służby specjalne” – napisał Jan Iwanek w książce „Konflikt o Kanał Panamski” wydanej przez Wydawnictwo Naukowe PWN.

„W sierpniu 1981 roku miałem już spakowaną walizkę i byłem gotów, by po raz piąty odwiedzić Panamę, gdy przez telefon poinformowano mnie o śmierci generała Omara Torrijosa Herrery, mojego przyjaciela i gospodarza. Niewielki samolot, którym leciał do swojej posiadłości w Coclesito w panamskich górach, rozbił się w katastrofie, której nie przeżył żaden z pasażerów. Kilka dni później usłyszałem w słuchawce głos jego ochroniarza, sierżanta Chuchu, byłego profesora filozofii marksistowskiej na Uniwersytecie Panamskim, profesora matematyki i poety znanego też, jako José de Jesús Martínez: »W tym samolocie była bomba. Wiem, że na pokładzie był ładunek wybuchowy, ale przez telefon nie mogę wyjaśnić, z czego wynika to przekonanie«” – napisał Graham Greene w swojej książce „Getting to Know the General”. Przypomnę, że Greene uznany jest powszechnie za najlepszego angielskiego pisarza XX wieku.

Jak zauważa Perkins w swojej książce, John Dean, zeznając przed senacką komisją, jako pierwszy ujawnił amerykański spisek, którego celem było zamordowanie Torrijosa. Zeznawał podczas dochodzenia prowadzonego w 1973 roku w związku z aferą Watergate. Z kolei w 1975 roku w wyniku śledztwa komisji senackiej, pod przewodnictwem Franka Churcha, zajmującej się działalnością CIA, pojawiły się kolejne zeznania i dokumenty związane z planami pozbawienia życia przywódcy Panamy.

Dlaczego zginął?

Prezydent Panamy nie chciał tańczyć tak, jak grały Stany Zjednoczone. Domagał się zwrócenia kanału Panamie i uszanowania jej niezależności (jakieś skojarzenia?). W 1977 roku wynegocjował nowe porozumienie z prezydentem Carterem. Traktat zwracał Kanał i Strefę Kanału w ręce Panamczyków. Był to olbrzymi sukces negocjacyjny Torrijosa.

Johna Perkinsa, ekonomistę od brudnej roboty, wysłano do Panamy, żeby przywołał prezydenta do porządku. Torrijos powiedział mu wprost: „Wiem, że jeśli przyłączę się do waszej gry, będę bogaty, ale to mnie nie interesuje. Chcę pomóc moim najuboższym rodakom”.

Warto w tym miejscu przypomnieć zbieg okoliczności związany ze zmianą rządów w USA. W listopadzie 1980 roku Jimmy Carter przegrał wybory prezydenckie z Ronaldem Reaganem. Człowiek, który podpisał traktat zwracający Kanał Panamski, został zastąpiony przez hollywoodzkiego aktora, który w kampanii wyborczej w temacie Kanału Panamskiego mówił: „My go kupiliśmy, my za niego zapłaciliśmy i jest on nasz”. Reagan był pod ogromnym wpływem prezesów korporacji, banków, wojska i ludzi, którzy tylko pozornie byli jego podwładnymi. Do tego grona zaliczali się wiceprezydent George H.W. Bush, sekretarz obrony Caspar Weinberger oraz Richard Cheney i Robert McNamara.

Jak pisał John Perkins: „Reagan miał promować to, co było celem tych ludzi: Stany Zjednoczone, które kontrolowałyby świat i wszystkie jego zasoby; świat słuchałby rozkazów Ameryki; amerykańskie wojsko, które egzekwowałoby tworzone przez nas zasady; międzynarodowy system handlowy i bankowy, które wspierałyby Stany Zjednoczone, jako kraj stojący na czele globalnego imperium”.

Prezydent Panamy domagał się również zamknięcia słynnej Szkoły Ameryk i centrum szkoleniowego amerykańskiej armii w Strefie Kanału Panamskiego. Siły zbrojne Stanów Zjednoczonych zachęcały dyktatorów i prezydentów Ameryki Łacińskiej, żeby wysyłali na szkolenia swoich ludzi do tych placówek. Tutaj szkolili się do przeprowadzania tajnych operacji, „zwalczania komunizmu” i ochrony korporacji naftowych.

„Torrijos dla administracji republikańskiej był człowiekiem niewygodnym. Administracja Ronalda Reagana czuła się zagrożona planami budowy nowego kanału na poziomie morza, z udziałem Japonii. Pozbawiłoby to amerykańskie firmy budowlane lukratywnych kontraktów” – wspomina Jan Iwanek.

Ponadto, Torrijos sprzeciwiał się obecności amerykańskich baz wojskowych na terytorium Panamy. Dla amerykańskich wojskowych było to nie do zaakceptowania, biorąc pod uwagę geostrategiczne znaczenie Przesmyku Panamskiego i Panamy.

Perkins o Kaczyńskim

19 stycznia 2018 roku radio RMF FM opublikowało rozmowę z Johnem Perkinsem pt. „Ekonomiści w skórach hien i mokra robota szakali”. Oto jej fragment:

„Bogdan Zalewski: Napisał Pan, że prezydent Ekwadoru Jaime Roldós Aguilera oraz przywódca Panamy generał Omar Torrijos zostali zamordowani przez amerykańskich agentów, bo sprzeciwiali się interesom amerykańskich globalistów. Jakie ma pan dowody na tę tezę?

John Perkins: Nie ma żadnych dowodów, nie ma absolutnej pewności, nie ma „dymiącej strzelby” (materiału bezpośrednio obciążającego). Jednak jest wiele okoliczności, które na to wskazują, jak to opisałem w mojej książce. Na przykład, silniki samolotu, który spadł z Torrijosem na pokładzie, były sprawdzane w laboratoriach i zostało ustalone, że ten wypadek nie wyglądał tak, jak go opisywano. Świadkowie twierdzą, że nikt nie brał udziału w oględzinach miejsca katastrofy oprócz amerykańskiego wojska oraz miejscowych oficjeli, którzy stali po stronie armii USA. Są więc poważne poszlaki, ale nie ma absolutnie żadnych dowodów na zamach. Ja po prostu w to wierzę, tak jak większość ludzi, którzy zajmowali się tą sytuacją.

(…)

Bogdan Zalewski: Polski prezydent Lech Kaczyński, polscy generałowie i nasza elita zginęli w bardzo tajemniczych okolicznościach. Wielu Polaków uważa, że to nie był wypadek. Powodem tej tragedii mogła być polityka gazowa, rosyjska polityka. Czy pan wierzy w to, że to mógł być zamach?

John Perkins: Nie mam pojęcia. Nie spekuluję o sprawach, o których niczego nie wiem, oprócz tego, co przeczytałem w prasie. Rozmawiam o historiach, w których brałem udział, o których, jak wierzę, coś wiem. Nie mam pojęcia, co się stało z tym samolotem”.

W temacie rozmów radiowych jeszcze jeden trop. Tym razem fragment z Radia Wnet z 12 kwietnia 2022 r.: „Miałem zaszczyt uczestniczyć w uroczystościach upamiętniających prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz członków towarzyszącej mu delegacji, którzy zostali brutalnie zamordowani przez Putina 12 lat temu”. Kim jest autor tych słów? To Christopher C. Miller, były sekretarz obrony USA, szef Pentagonu. Emerytowany wojskowy, który brał udział m.in. w operacjach w Afganistanie (2001) i Iraku (2003). Od 1993 roku służył w siłach specjalnych wojsk lądowych USA.

Wypadki czy zamachy

Czy prezydenci Polski, Ekwadoru i Panamy zginęli w wypadkach lotniczych czy w zamachach politycznych? Jak na wypadki lotnicze to dużo „zbiegów okoliczności” i potężne interesy w tle. Kiedy pod fakty można podpiąć każdą z hipotez, prawda staje się dobrem luksusowym, zarezerwowanym tylko dla uprzywilejowanych. Pozostaje nam więc rozglądać się szeroko, łączyć kropki i obserwować, kto zyskuje, a kto traci.

Dla każdego, kto interesuje się historią CIA czy FSB (KGB) to żadne odkrycie, że mocarstwa używają „szakali”, kiedy ekonomiści od brudnej roboty zawodzą, a wszczęcie wojny nie wchodzi w grę. Dla zainteresowanych polecam książki „Zaskocz, zabij, zniknij” (historia tajnych akcji i zabójców z CIA) oraz „Korporacja zabójców” (Rosja, KGB i prezydent Putin).

A jakie jest Twoje zdanie?
Pisz na adres e-mail: rafal.gorski@instytut.lodz.pl

*Sprostowanie z 29 kwietnia 2022: Krzysztof Knyż, operator Faktów TVN, nie rejestrował na żywo miejsca katastrofy. Przepraszam za błąd i dziękuję czytelnikom za zwrócenie na niego uwagi.

Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 121 / (17) 2022

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Polityka # Świat

Być może zainteresują Cię również:

Facebook i inne korporacje cenzurują treści! Zapisz się na Tygodnik Instytutu Spraw Obywatelskich. W każdej chwili masz prawo do wypisania się. Patrz, czytaj, działaj bez cenzury.

Administratorem danych osobowych jest Fundacja Instytut Spraw Obywatelskich z siedzibą w Łodzi, przy ul. Pomorskiej 40. Dane będą przetwarzane w celu informowania o działaniach Instytutu. Pełna informacja dotycząca ochrony danych osobowych.