fbpx

Felieton

#Górski_prowokuje: Nowe GMO – zamknąć puszkę Pandory!

oczy
fot. Adina Voicu z Pixabay

Rafał Górski

Tygodnik Spraw Obywatelskich – logo

Nr 56 / (4) 2021

„Chcę pojąć zastosowania i konsekwencje tej zadziwiającej technologii, którą pani opracowała” – rzekł Adolf Hitler wpatrując się z żywym zainteresowaniem w dr Jennifer A. Doudna, laureatkę Nagrody Nobla. Sytuacja rozgrywa się w śnie biochemiczki, którego opis znalazł się w artykule „The Gene Hackers” na pierwszej stronie „New Yorkera” z listopada 2015 roku. Adolf Hitler ma pysk świni…

Czy możliwa jest technologia bardziej przerażająca niż bomba atomowa albo szczepionka na nowego wirusa, która swoje uboczne skutki może ujawnić dopiero po wielu latach od zaszczepienia się setek milionów ludzi? Odpowiedź brzmi: tak. Jest nią technologia nowego GMO, w szczególności technologie CRISPR-Cas9 (w skrócie CRISPR) oraz napędy genowe (nazywane „bombami genowymi”).

Nożyczki Pana Boga

Nagrodę Nobla za rok 2020 w dziedzinie chemii otrzymały twórczynie precyzyjnych „nożyczek do genów” (CRISPR), Emmanuelle Charpentier i wspomniana już Jennifer Doudna.

Technologia CRISPR, skrót od Clustered Regularly Interspaced Short Palindromic Repeats, pozwala przeciąć w określonym miejscu DNA i dokonać zmian w kodzie genetycznym. Dzięki „nożyczkom” modyfikacja genów stała się dokładna, szybka i prosta.

CRISPR to proces podobny do edytowania tekstu. Przy edycji tekstu można usunąć wyraz, dodać inny lub zmienić każdą literę.

CRISPR pozwala na usunięcie genu, dodanie innego, a nawet zmodyfikowanie pojedynczego elementu danego genu. Genu każdego organizmu żyjącego na Ziemi! Człowieka również.

A wracając do Nagrody Nobla za „nożyczki Pana Boga” to warto przywołać w tym miejscu Stanisława Lema, który w 2001 roku pisał o swojej naiwności i noblowskim wyścigu Frankensteinów: „Ilość instytutów, które się badaniami genetycznymi zajmują, jest ogromna. Amerykańskie fachowe pismo „Science” i angielska „Nature” spierały się, kto pierwszy ogłosi dane o genomie. Wtargnął tutaj nieprzyjemny czynnik komercjalny, o którym dawniej w związku z nauką w ogóle – naiwnie! – nie myślałem. W dziedzinie tej pogrzebane są jednak miliardowe pieniądze, by wspomnieć choćby o farmakogenomice. Ostatni potop publikacji dotyczących badań genomu przypomina mi to, co się w sporcie dzieje przy końcówce biegu, czyli tak zwany rzut na taśmie. Taśmą jest w tym przypadku Nobel i wszyscy się spieszą, aby tę nagrodę złapać. Nobli, bowiem rozmnożyć się nie da, tak aby wszyscy byli usatysfakcjonowani. Naukowcy jeszcze nie powiedzieli ostatniego słowa i nie wiemy, jak okropne Frankensteiny rzucą się teraz, aby wejść na szczyty sławy”.

Napęd genowy

„Istnieje przynajmniej jeden sposób, w jaki potęga edycji genów innych gatunków może się okazać niebezpieczniejsza niż wszelkie dotychczasowe zmiany, którymi ludzie poddali planetę. Mam na myśli rewolucyjną technologię zwaną napędem genowym (ang. gene drive) – pisze Jennifer Doudna w książce „Edycja genów. Władza nad ewolucją”.

Napęd genowy  to CRISPR na sterydach. Umożliwia przekazywanie określonego genu potomstwu, czego rezultatem będzie zmiana jakiegoś gatunku lub jego eksterminacja. Teoretycznie, jeśli do populacji liczącej 100 tysięcy osobników wprowadzi się dziesięć genetycznie zmodyfikowanych osobników z napędem genowym, to po 12-15 pokoleniach 99% osobników będzie posiadać napęd genowy. W praktyce, już teraz testuje się napęd genowy CRISPR na komarach. Pierwszy przykład to wprowadzenie u komarów zmian genetycznych, uniemożliwiających im przenoszenie malarii. Drugi to technologia powodująca niepłodność samic, która może prowadzić do eksterminacji całego gatunku.

W skrócie to nowe GMO służy do „zabawy w Pana Boga”. Daje nam zdolność przekształcania gatunków, napisania na nowo kodu życia i kontrolę nad ewolucją. Jednym słowem, uczynienie świata „lepszym”. To jest jednak wiara, a nie nauka. To iluzja i dowód na olbrzymią pychę naukowców. Zabawa w Boga? Tak, ale w krótkowzrocznego boga, którego świat ogranicza się do czterech ścian laboratorium, w którym dokonuje eksperymentów. Trzeba nie mieć za grosz wyobraźni, żeby nie dostrzegać, że wypuszczenie napędów genowych CRISPR do środowiska skończy się genetycznymi nierównościami (np. bogatych będzie stać na „lepsze geny”), zaburzeniem kruchej równowagi ekosystemu (nad którą natura pracowała kilka miliardów lat) i utratą kontroli nad eksperymentem (jak w przypadku bomby atomowej).

Lem o inżynierii genowej

W 1981 roku wspomniany już Lem ogłosił „Prognozę rozwoju biologii do roku 2040”. Czytamy w niej, że „wiele kryzysów, które dziś zdają się nam niepokonywalne, a nawet zagrażające dalszemu istnieniu cywilizacji, można będzie zlikwidować lub uśmierzyć w skutkach manewrem biotechnicznym. Niestety, te świetlane szanse może zaćmić ich czarny rewers. Możliwość projektowania nowych broni biologicznych to nieusuwalny korelat korzystnych efektów inżynierii genowej już u jej początków”.

Szczególnie groźna zdaniem Lema może być syntetyczna wirusologia. Jak na razie wszystko idzie zgodnie z prognozami naszego rodaka. O pracach w zakresie modyfikacji wirusów prowadzonych przez Amerykańską Agencję Zaawansowanych Projektów Badawczych w Obszarze Obronności (DARPA) pisałem w tekście „Genetyczny wyścig zbrojeń”.

„Utajnić prowadzenie takich prac będzie daleko łatwiej aniżeli np. budowę rakiet bojowych czy ich wyrzutni. Toteż roztoczenie skutecznej kontroli nad tą dziedziną zbrojeń będzie nadzwyczaj problematyczne” – pisze Lem.

Myślę, że w potencjale tajności tej sfery tkwi przerażający wymiar technologii napędów genowych CRISPR. „W przyszłości, podobnie jak w przeszłości, rozwojem nauki rządzić będzie wojna i zysk” – pisał znakomity filozof John Gray. Wojna i zysk, a nie wiara i nadzieja naukowców, że będzie dobrze i uratuje nas dialog. Dzisiaj nic nie wiemy na temat tego, co dzieje się w laboratoriach wojskowych w Chinach, Stanach Zjednoczonych czy Rosji. Czy trwają tam eksperymenty zmierzające do przeprojektowania istot ludzkich? Czy czeka nas hodowanie podklas, jak opisywał Aldous Huxley w „Nowym Wspaniałym Świecie”?

Wiemy natomiast, że w raporcie „Ocena zagrożeń na świecie” z 2016 r. – corocznym raporcie przedstawianym przez Wspólnotę wywiadów USA senackiej Komisji ds. Sił Zbrojnych – wymieniono edycję genów, jako jeden z sześciu rodzajów broni masowej zagłady.

Cisza nad puszką Pandory

Dr Jennifer Doudna opublikowała w 2015 r. stanowisko ws. CRISPR, w którym wyraziła zaniepokojenie rozwojem tej technologii.

Z kolei w 2016 r. ponad 160 organizacji obywatelskich zażądało moratorium w sprawie badań, rozwijania i uwalniania technologii napędów genowych. Miało to miejsce podczas 13. posiedzenia Konferencji Stron Konwencji o różnorodności biologicznej (CBD COP13). Niestety, moratorium zostało odrzucone.

Tymczasem w Polsce trwa cisza nad otwartą puszką Pandory. „Wsi spokojna, wsi wesoła”. Czy słyszeliście Państwo, żeby ktoś w naszej debacie publicznej zadał 6 pytań Neila Postmana o napęd genowy CRISPR? Jaki problem ta technologia rozwiązuje? Czyj jest to problem? Kto i co może najbardziej ucierpieć z powodu tego rozwiązania technologicznego? Jakie nowe problemy mogą powstać, w wyniku tego rozwiązania? Kto może osiągnąć szczególną władzę ekonomiczną i polityczną, w wyniku tej zmiany technologicznej? Jakie zmiany w języku wymusi CRISPR oraz, co zyskujemy i co tracimy z ich powodu?

Pytań Postmana nie zadaje ani polska „prawica”, ani polska „lewica”. Nie zadają ich naukowy (nie mylić z uczonymi), nie zadają ich dziennikarze. Trwa cisza nad otwartą puszką Pandory.

A przydałaby się ogólnopolska i otwarta debata w tej sprawie. Taka, jaka miała miejsce w lipcu 2003 r. w Wielkiej Brytanii, kiedy to ponad 20 tysięcy Brytyjczyków wzięło udział w 600 spotkaniach poświęconych wykorzystywaniu genetycznie modyfikowanych organizmów (GMO) w produkcji żywności. Inicjatorem akcji był wówczas brytyjski rząd.

Google, rozwiążcie śmierć

Kogo, oprócz naukowców i wojskowych, cieszy technologia nowego GMO? Myślę, że transhumaniści zacierają ręce. Ci, którzy zrobili pierwszą demonstrację w USA pod siedzibą Google w Mountain View, trzymając transparenty z hasłami „NIEŚMIERTELNOŚĆ TERAZ” i „GOOGLE, PROSZĘ, ROZWIĄŻCIE ŚMIERĆ”.

Ręce zacierają także właściciele ośrodków krioprezerwacji, takich jak Alcor na pustyni Sonora w Stanach Zjednoczonych. Klientami ośrodka jest stu siedemnastu „pacjentów”.

W większości są to zahibernowane obcięte głowy, w mniejszości całe ciała. „Klienci” oczekują na lepsze czasy, kiedy technologia pozwoli im wskrzesić ciała lub podłączyć głowy do nowych ciał lub maszyn.

Z pewnością cieszą się też zarządy korporacji typu Google, które inwestują miliony dolarów w biotechnologię, w celu walki ze starzeniem się i chorobami związanymi z wiekiem. Warto wspomnieć, że prawo obowiązujące w Stanach Zjednoczonych zabrania rządowi finansowania wszelkich badań wiążących się z tworzeniem bądź niszczeniem ludzkich zarodków (zakaz dla CRISPR), ale nie zabrania eksperymentów CRISPR w tym zakresie finansowanych ze źródeł prywatnych.

Ciekawostką jest fakt, że prywatna Fundacja Billa i Melindy Gatesów przeznaczyła już ponad 40 milionów dolarów na próbę wyprodukowania komarów z napędem genowym, które umożliwiłyby zwalczenie malarii w Afryce. A jakie będą konsekwencje eliminacji tych komarów? Natura nie znosi próżni, więc będzie musiało pojawić się coś w ich miejsce, coś co może być znacznie gorsze. Zbyt często zapominamy, że planeta to jeden, wielki, połączony ze sobą ekosystem, którym nie można ot tak bez konsekwencji manipulować.

Przyjrzenie się Najgorszemu

Na koniec ku pokrzepieniu ducha, Thomas Hardy:

„Jeżeli jest jakaś droga ku Lepszemu, to wymaga ona bezwzględnie dokładnego przyjrzenia się Najgorszemu”.

Nadzieja więc na lepsze leży w naszych rękach, ale tu i teraz. W ramach przyglądania się najgorszemu polecam lekturę książek, których fragmenty publikujemy w Tygodniku Spraw Obywatelskich.

Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 56 / (4) 2021

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Nowe technologie # Zdrowie Chcę wiedzieć

Być może zainteresują Cię również:

Facebook i inne korporacje cenzurują treści! Zapisz się na Tygodnik Instytutu Spraw Obywatelskich. W każdej chwili masz prawo do wypisania się. Patrz, czytaj, działaj bez cenzury.

Administratorem danych osobowych jest Fundacja Instytut Spraw Obywatelskich z siedzibą w Łodzi, przy ul. Pomorskiej 40. Dane będą przetwarzane w celu informowania o działaniach Instytutu. Pełna informacja dotycząca ochrony danych osobowych.