Gospodarka odpadami w Polsce to katastrofa. Raport NIK nie pozostawia złudzeń

Rozsypane śmieci
Obraz autorstwa frimufilms na Freepik

6 kwietnia br. pojawił się obszerny raport Naczelnej Izby Kontroli na temat gospodarowania w Polsce odpadami oraz ich przewozów transgranicznych. Zapowiadająca go informacja prasowa nosi bardzo wiele mówiący tytuł – „śmieciowe bezhołowie”. Warto też zwrócić uwagę na kilka pozostałych informacji dotyczących środowiska, a raportujących działania NIK z ostatnich miesięcy.

Oto kilka przykładów tegorocznych tytułów informacji: „Ciepło ucieka, czas ucieka – rozwój efektywnych systemów ciepłowniczych” – o braku wystarczającej dynamiki w usprawnianiu systemów produkcji ciepła, „Jesteśmy w lesie z przejrzystością wydatków z funduszu leśnego” – o radosnym podejściu Lasów Państwowych do gospodarowania pieniędzmi czy też o problemie braku koniecznych, a często gigantycznych, środków na usuwanie nielegalnych składowisk odpadów – „Gminy nie mają pieniędzy na usuwanie odpadów niebezpiecznych”. Nawet pomijając wątki polityczne, które na przykład ujawniają się w postaci bardzo surowego traktowania miasta Warszawy, obszar gospodarki odpadami komunalnymi pod kontrolą samorządów jawi się jako niewystarczająco nadzorowany i niewystarczajaco skuteczny.

Trudno zatem spodziewać się w raporcie laurki dla gminnych systemów gospodarki odpadami. Bo jak wiadomo to gminy, od czasu tzw. rewolucji śmieciowej, stały się odpowiedzialne za organizację systemów zbierania i zagospodarowania odpadów pochodzenia komunalnego, w tym za osiągnięcie poziomów odzysku i przygotowania do ponownego użycia.

GOZ – ciągle w drodze

W sumie o tym ostatnim elemencie, będącym jednak pierwszym w hierarchii postępowania z odpadami, czyli unikania ich powstawania, niewiele się mówi z prostej przyczyny – w toku kontroli w żadnej z gmin nie stwierdzono utworzenia punktu napraw i ponownego użycia produktów, tym samym nie realizowano zadań, wynikających właśnie z hierarchii postępowania z odpadami. Wiemy, że w skali kraju tego typu obiekty powstały w kilku miastach, co stanowi jednak kroplę w morzu potrzeb. Jest to wątek, którego nie można zbyć kilkoma zdaniami.

Tak zwana branża gospodarki odpadami bardzo alergicznie reaguje na konieczność radykalnego zmniejszenia strumienia odpadów. Przecież to jest cios w sens jej istnienia.

A koncentracja na problemach „końca rury” musi jak najszybciej przesunąć się do jej początku, o czym mówi chociażby koncepcja Gospodarki o Obiegu Zamkniętym. Sporo inicjatyw tego typu występuje jako działania oddolne. Są to inicjatywy typu Repair Café czyli bardzo popularne w wielu krajach lokalne akcje bezpłatnej pomocy sąsiedzkiej w naprawie sprzętów i rzeczy, udostępniane publicznie przestrzenie warsztatowe tzw. workspace, różnego typu miejsca wymiany rzeczy używanych jak podzielnie, współdzielnie, w tym tzw. swapy czyli spotkania służące wymianie używanej odzieży czy też zyskujące na popularności jadłodzielnie, zapobiegające marnowaniu żywności.

Brak skuteczności w przejściu na GOZ jest wyraźnie wyeksponowany w raporcie. I bardzo dobrze, bo to kluczowy element zielonej transformacji.

Jednym z ważnych narzędzi temu służących jest ciągle zapominana Rozszerzona Odpowiedzialność Producenta. Od niej w zasadzie powinno się zacząć, bo dodatkowo pozwoliłoby to na finansowanie następnych kroków.

Jednak słabość przemysłu do uspołeczniania kosztów jest najwyraźniej bardzo wygodna i chęć włączenia się w co ambitniejsze projekty transformacyjne najczęściej zostaje na stronach internetowych, pokazujących wyidealizowany obraz ich zielonego zaangażowania. W ramach postępów we wdrażaniu regulacji wymaganych przez unijny tzw. pakiet odpadowy, wspierający gospodarkę o obiegu zamkniętym, do chwili obecnej nie dokonano w Polsce jego pełnej transpozycji, a termin upłynął 5 lipca 2020 r.

Działamy bez cenzury. Nie puszczamy reklam, nie pobieramy opłat za teksty. Potrzebujemy Twojego wsparcia. Dorzuć się do mediów obywatelskich.

Odpady w gminach

Nie dziwi zatem ochota, by wzorem Wód Polskich scentralizować regulacje ekonomiczne gospodarki odpadami komunalnymi, zabierając te kompetencje gminom i związkom międzygminnym. Inna sprawa, że łatwo krytykować brak postępów przy tak niewielkim zasobie narzędzi, w jakie wyposażono samorządy i prostej zależności politycznej – wyższe koszty gospodarki odpadami płacone przez mieszkańców (zamiast przez producentów w ramach rozszerzonej odpowiedzialności producentów) przekładać się mogą na lepsze i skuteczniejsze systemy gospodarki odpadami, ale też na mniejszą akceptację mieszkańców do popierania władz samorządowych. Szczególnie gdy populistyczna narracja lokalnych opozycji woła o zmniejszanie obciążeń mieszkańców.

Rosnące ceny uzasadnia również seria czynników, wynikających ze zmieniającego się prawa. Regulacje w zakresie monitoringu miejsc magazynowania czy przetwarzania odpadów, konieczność wpłaty zabezpieczeń, rosnący poziom najniższego wynagrodzenia i wiele innych dotyka głównie legalnie działające podmioty.

Nie zniechęca to szarej strefy, której sporą skalę ujawnia raport.

Wynika z tego, że branża gospodarki odpadami nie stroniąc od „kreatywnych” pomysłów na obniżanie kosztów i zwiększanie zysków na granicy prawa wylała dziecko z kąpielą, wywołując coraz dotkliwsze regulacje i obecnie mimo rosnącego ryzyka coraz bardziej opłaca się zajmować nielegalnie odpadami, co wręcz stworzyło zdecydowanie przestępcze mafie śmieciowe. A podaż jest obfita, gdyż do Polski napływają również odpady spoza granic i to znacznie przekraczając ilości eksportowane.

Brak szans na osiągnięcie poziomów

Wszem i wobec wybrzmiewa pytanie, jak zwiększyć poziomy recyklingu odpadów – mamy przed sobą ambitne cele przyjęte przez Unię, których spełnienie jest co najmniej zagrożone (realiści twierdzą, że kompletnie niemożliwe). Do tego nie mamy pojęcia, jaki jest krajowy potencjał branży recyklingu.

Nie pomaga w tych ustaleniach dość swobodne podejście do sprawozdawczości poszczególnych podmiotów do tego zobowiązanych. Są gminy które sprawozdają poziomy recyklingu powyżej 100%.

Dodatkowo mające być wielkim ułatwieniem narzędzie informatyczne, jakim jest baza danych o odpadach (BDO), mimo bardzo słusznych założeń, niestety działa słabo. Powtarzające się awarie, brak pełnego spektrum dostępu do danych nie ułatwia pracy z systemem zarówno użytkownikom jak i organom kontroli.

Pocieszamy się statystykami mówiącymi o znacznie mniejszej ilości wytwarzanych odpadów na głowę mieszkańca. Nasze około 350 kg rocznie w porównaniu z 800 kg europejskich rekordzistów powinny być powodem do dumy. Pytanie tylko czy dobrze to liczymy, raportujemy, zestawiamy?

Ile niewykazanych statystycznie odpadów jednak wytwarzamy, ale wyciekają one z systemu przez kominy domowych pieców czy lądują w lasach?

Problemem jest też ten zidentyfikowany i zbierany obowiązkowo selektywnie strumień odpadów komunalnych. Wskaźniki udziału strumieni selektywnych, a mianowicie szkła, papieru, plastiku z metalami oraz bio do strumienia odpadów tzw. pozostałych (resztkowych, zmieszanych) nie są optymistyczne.

Z badań morfologicznych wynika, że największym „udziałowcem” w odpadach komunalnych jest frakcja biologiczna, stanowiąca od 30% nawet do 50% masy, a jej ilość i jakość jest zbierana na symbolicznym poziomie. Również dlatego, że dopiero teraz tworzy się programy inicjujące i wspierające finansowanie budowy instalacji do ich przetwarzania, jak biogazownie czy kompostownie. A są to instalacje idealnie wpisujące się w GOZ, produkujące nawozy dla rolnictwa plus często energię z biogazu.

Szukanie winnych wśród mieszkańców jest błędne. Nie można całej odpowiedzialności kierować do końcowej grupy konsumentów, mówiąc, że źle segregują. To źle zaprojektowane produkty i ich nadmierne opakowania oraz niedoskonały system zbiórki, a do tego nieustanny nacisk na zwiększanie konsumpcji mają znacznie większy wpływ na ten stan rzeczy.

Sprzęt elektryczny i elektroniczny oraz zużyte auta

Na koniec należy wspomnieć o już bardziej specjalistycznym problemie. Sprzedaje nam się dużo jednorazowego sprzętu elektronicznego i elektrycznego, którego naprawa jest trudna lub nieopłacalna. Strumień ten niestety charakteryzuje się bardzo często istotną zawartością substancji niebezpiecznych i również bardzo często ląduje w odpadach zmieszanych, wśród tworzyw sztucznych czy też na skupach złomu, zamiast docierać np. do punktów selektywnego zbierania odpadów komunalnych lub miejsc zbiórki organizowanych przez sieci handlowe.

Problemem o jeszcze większej skali są wyeksploatowane auta. NIK wskazuje, że w całej Polsce mamy nawet 10 milionów niewyrejestrowanych pojazdów bez ubezpieczenia OC czy to rozmontowanych na części, czy to zezłomowanych nielegalnie. To znacząca ilość – około 10 mln ton odpadów mogących zawierać substancje niebezpieczne, jak np. przepracowane oleje i inne płyny.

Podsumowując – z raportu wyłania się obszar zarządzany chaotycznie, na podstawie niepełnych bądź naciąganych danych, niedofinansowany i bez kompleksowego, opartego na najnowszej wiedzy, pomysłu i strategii. Nakładające się na to ambitne wymagania unijne traktowane są jako nieprzystające do rzeczywistości (którą przecież sami kreujemy), a nie jak wyzwanie i kierunek działania.

Charakterystyczna jest koncentracja na problemach z dołu hierarchii postępowania z odpadami, jak recykling czy spalanie, zamiast na opracowaniu zachęt i ram prawnych do przedłużania żywotności produktów, ponownego ich wykorzystania, unikania wytwarzania odpadów. Widać też wyraźnie przesuwanie odpowiedzialności na konsumentów z producentów. Do skutecznego wdrożenia GOZ wiedze nas zatem długa i wyboista droga.

Źródła:

Śmieciowe bezhołowie, NIK, 06.04.2023 [dostęp: 31.07.2023]

Funkcjonowanie systemu gospodarki odpadami komunalnymi i poużytkowymi oraz transgraniczne przemieszczanie odpadów – informacja o wynikach kontroli NIK [dostęp: 31.07.2023]

Iceland, Liechtenstein, Norawy – Active citizens fund – logo

Projekt „Rady na odpady” finansowany przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię z Funduszy EOG w ramach Programu Aktywni Obywatele – Fundusz Regionalny

Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 187 (31) / 2023

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Ekologia Rady na odpady

Być może zainteresują Cię również:

Ronald Wright przemawia w Myer Horowitz Theatre na Uniwersytecie Alberty, 2007

Put bluntly, billions would die

With Ronald Wright, author of the book „A Short History of Progress,” we talk about how many people the Earth can support,…