Felieton

IBM i Holocaust. Kiedy zautomatyzowane ludobójstwo przy użyciu AI? Praktyka spisku (odcinek 4)

Maszyna Holleritha
Maszyna Holleritha, fot. tomislav medak, CC BY 2.0 , via Wikimedia Commons

Rafał Górski

Tygodnik Spraw Obywatelskich – logo

Nr 226 / (18) 2024

»IBM i Holocaust« to zaskakujący, zdumiewający i wstrząsający dokument historyczny. Edwin Black drobiazgowo ujawnia, jaką rolę w przeprowadzaniu Holocaustu odgrywał IBM, nowoczesna technika i systemy rejestrowania danych. Jak dotąd nikt nie poruszał publicznie tego zagadnienia. IBM i jego przedsiębiorstwa zależne świadomie przyczyniły się do znaczącego wsparcia Hitlera w realizacji jego niepojętych planów wyniszczenia narodu żydowskiego. Książka Blacka opisuje nie tylko nieznaną i wstrząsającą stronę zagłady Żydów, lecz ukazuje także naganną moralnie gospodarczą współpracę ponadnarodowej multikorporacji, uważanej powszechnie za godną szacunku firmę”, zauważa Erick Somers, historyk Holenderskiego Instytutu Dokumentacji Wojennej. Dodam od siebie, że temat nie jest historyczny, jest aktualny z uwagi na rozwijające się technologie sztucznej inteligencji, CRISPR i komputerów kwantowych.

Książka „IBM i holocaust. Strategiczny sojusz hitlerowskich Niemiec z amerykańską korporacją” liczy ponad 700 stron. Była nominowana do nagrody Pulitzera. Ukazała się 11 lutego 2001 roku równocześnie w 40 krajach, o tej samej godzinie. W Polsce opublikowało ją Wydawnictwo Muza.

„Zostało to zrobione strategicznie, aby IBM nie mógł zapobiec jej publikacji.

W rezultacie IBM miał tylko jedno wyjście. Kiedy pojawiłem się rano na jednym z najważniejszych amerykańskich kanałów, NBC, w programie zwanym The Today Show, który wówczas był największym programem służącym promocji książek, nagle pojawiła się wiadomość. Na dziesiątkach tysięcy komputerów kontrolowanych przez nich wśród swoich pracowników przekazali komunikat: »Zbliża się informacja, która będzie bardzo bolesna i zawstydzająca, nie mamy żadnych informacji na ten temat«”, mówił Black w wywiadzie dla Tygodnika Spraw Obywatelskich.

Kim jest Edwin Black? Synem polskich Żydów, którzy uniknęli śmierci w niemieckich obozach koncentracyjnych. „Wojna przeciw słabym. Eugenika i amerykańska kampania na rzecz stworzenia rasy panów”, „The Transfer Agreement” i „Nazi Nexus: America’s Corporate Connections to Hitler’s Holocaust” to trzy inne jego książki. Publikował m.in. w „The Washington Post” i „Chicago Tribune”.

Wracając do meritum. Jaka to informacja jest „bolesna i zawstydzająca” dla IBM (International Business Machines), który produkuje dziś raporty ESG (Environmental, Social and Governance) o swojej społecznej odpowiedzialności i zaangażowaniu w rozwój zrównoważony?

Maszyny do zautomatyzowanego ludobójstwa

„Z zaangażowania IBM w zagładę Żydów po raz pierwszy zdałem sobie sprawę pewnego dnia 1993 roku w Waszyngtonie, gdzie zwiedzałem Amerykańskie Muzeum Pamięci o Holocauście. Pierwszym obiektem, jaki tam ujrzałem, była pełna złączy, otworów i przewodów maszyna sortująca IBM, typu Hollerith D-11. (…) Umieszczony na wystawie automat dowodził, że IBM ponosił odpowiedzialność za zorganizowanie w 1933 roku powszechnego spisu ludności, w wyniku którego po raz pierwszy zidentyfikowano Żydów. Firma nigdy nie wypowiadała się na temat swoich relacji z nazistowskimi Niemcami. I chociaż ekspozycję obejrzało 15 milionów ludzi, między innymi najwięksi eksperci w dziedzinie historii holocaustu, niewiele osób zastanawiało się nad sensem pojawienia się tego dającego do myślenia urządzenia”, pisze w książce Black.

Maszyny Holleritha, wcześni przodkowie komputerów i smartfonów, przetwarzały dane. Wykonywały automatycznie obliczenia przy pomocy kart dziurkowanych (perforowanych). Karty, wielkości naszych banknotów papierowych, były nośnikami informacji. System kart wynalazł pod koniec 1880 roku amerykański inżynier Hermann Hollerith. Inspirowali go konduktorzy pociągów, którzy wybijali dziury w biletach podczas ich kontrolowania. Poprzez kodowanie informacji o pasażerach (mężczyzna/kobieta, starszy/młodszy) utrudniali przekazywanie biletów innym osobom.

Karta Holleritha
Karta Holleritha, Public domain, via Wikimedia Commons

Niemcy wykorzystywali maszyny IBM m.in. do rejestrowania, selekcjonowania i liczenia więźniów obozów koncentracyjnych. Stosowano je w Auschwitz, Bergen-Belsen, Buchenwald, Dachau, Flossenburg, Mauthausen, Neuengamme, Ravensbruck, Stutthof i innych.

IBM od zawsze określał się jako firma „rozwiązań”. „Dostarczamy rozwiązania, których potrzebujesz”, pod takim hasłem IBM reklamował się w Polsce w 2009 roku. W czasie drugiej rzezi światowej korporacja dostarczyła Hitlerowi rozwiązanie, które ułatwiło mu „ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej”, jak eufemistycznie określano niemiecki plan zagłady europejskich Żydów. Business as usual, czyli wszystko po staremu.

Strategiczny spisek

„Mam bzika na punkcie techniki” – mówił Adolf Hitler do swoich współpracowników w 1942 roku.

Thomas Watson, prezes korporacji IBM, wiedział o tym, i skrzętnie wykorzystywał tego bzika do robienia interesów z Niemcami. Za swoją pracę Watson otrzymał od Hitlera w 1937 roku wysokie odznaczenie państwowe – Krzyż Zasługi Orła Niemieckiego, za usługi przetwarzania danych w Niemczech.

„Departament [Stanu USA] potajemnie załatwiał sprawy związane z działalnością IBM, chociaż władze oficjalnie wyrażały sprzeciw wobec zbrodniczych poczynań Hitlera. Z tego powodu sprawą zasadniczej wagi dla Watsona stało się robienie wszystkiego, aby opinia publiczna nie dowiedziała się o jego związkach z wysokimi urzędnikami państwowymi, co mogłoby się zakończyć ich powszechnym napiętnowaniem” – pisze Edwin Black.

Korporacja „wykorzystywała Departament Stanu w charakterze listonosza” oraz ochrony swoich interesów w Niemczech, Włoszech i Japonii. Przykładowo, korespondencja z państwami nazistowskiej Osi, była przekazywana przez amerykańskich dyplomatów, urzędników i ambasady.

Warto dodać, że po drugiej rzezi światowej Stany Zjednoczone zatrudniły ponad szesnaście tysięcy naukowców Hitlera. Business as usual, czyli wszystko po staremu.

Edukacja technologiczna

Kiedy czytałem książkę Blacka, szczególnie zaciekawiła mnie cisza wokół użycia technologii korporacji IBM do ludobójstwa Żydów, Cyganów, Polaków i innych narodowości. Musiało upłynąć 56 lat od zakończenia drugiej wojny światowej, żeby temat przedarł się do debaty publicznej. Jakim cudem ta tajemnica była utrzymywana tak długo?

Ja po raz pierwszy usłyszałem o wykorzystaniu technologii IBM do ludobójstwa, oglądając film „Korporacja” (Corporation, 2003), który pokazywaliśmy w Łodzi w 2005 roku podczas Festiwalu Obywatela zorganizowanego przez redakcję pisma „Obywatel” i Instytut Spraw Obywatelskich. Później przeczytałem o tym w książce „Korporacja”, której autorem jest kanadyjski prawnik Joel Bakan. Wreszcie w 2020 roku zakupiłem książkę Edwina Blacka. Z dużymi trudnościami, bo jest trudno osiągalna.

A wiedza o wykorzystaniu technologii do ludobójstwa powinna być powszechna. Powinna być obecna w podręcznikach szkolnych w ramach „edukacji technologicznej”, o którą Instytut Spraw Obywatelskich postuluje od lat. I nie chodzi tu o nauczanie kompetencji cyfrowych dzieci i młodzieży, za którym lobbują korporacje, uzależniające dzieci od cyfrowego ćpania. Przykładem takiej „edukacji” jest publikacja „Cyfrowy start”, którą promuje swoim nazwiskiem Rzecznik Praw Dziecka, przygotowana przez biznesowy Związek Cyfrowa Polska. W rozdziale „Historia komputerów – najważniejsze daty” nic nie ma o korporacji IBM i Holocauście.

W edukacji technologicznej chodzi o to, o czym pisał prof. Neil Postman, z Katedry Kultury i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Nowojorskim:

„(…) jeśli chcemy uczynić edukację technologiczną częścią programu kształcenia, celem takiego kroku winno być nauczanie młodych, jak używać technologii, w przeciwieństwie do bycia używanym przez technologię.

A to oznacza, że muszą wiedzieć, jak stosowanie technologii wpływa na społeczeństwo, w którym żyją, oraz na ich własne życie”. „To jest temat, który powinien być podstawowym zagadnieniem w szkołach. Wymaga on odrobiny wiedzy o historii technologii, o zasadach zmiany technologicznej oraz o przemianach ekonomicznych i społecznych wymuszanych przez technologie” – podkreślał autor książek „Technopol – triumf techniki nad kulturą” i „Zabawić się na śmierć”.

Lekcję edukacji technologicznej rozpocząłbym od pokazania dzieciom karty dziurkowanej IBM.

Kiedy ludobójstwo przy użyciu AI?

Kiedy chciwy biznes wesprze przeprowadzenie ludobójstwa w XXI wieku przy pomocy AI, CRISPR i komputerów kwantowych?

„Dopóki biedni nie zagrażają bogaczom, można ich zostawić swojemu losowi” zauważa John Gray w „Słomianych psach”.

Patrząc na sytuację geopolityczną, czas biednych dobiega końca. Zasobów nieodnawialnych ubywa w tempie wykładniczym. Woda, ropa, metale ziem rzadkich znikają, w przeciwieństwie do pojawiających się potrzeb i marzeń biednych. Większość ludzi na Ziemi chce żyć tak, jak „dwieście milionów najbardziej rozrzutnych i marnotrawnych osobników naszego gatunku” („Ślepe stado”, John Bruner). Bogacze nie dopuszczą do tego, żeby ich świat się załamał. Co nas czeka w przyszłości na dużą skalę, możemy obserwować już dziś na skalę „małą” w Gazie. Na oczach światowej opinii publicznej i przy naszej bierności Netanjahu i jego wojskowi szaleńcy dokonują ludobójstwa na Palestyńczykach. Oczywiście w tle jest biznes, który dostarcza technologię sztucznej inteligencji, pozwalającej na „wygodne zabijanie”.

Dane o każdym z nas są dziś zbierane na masową skalę. Zbierają je korporacje Big Tech, Fin Tech i banki. Zbierają rządy i służby specjalne. Pisze o tym Shoshana Zuboff w książce „Wiek kapitalizmu inwigilacji. Walka o przyszłość ludzkości na nowej granicy władzy”. Pegasus, o którym ostatnio głośno w Polsce, to jedynie czubek góry lodowej. Nadzór i kontrola są wszechogarniające. Gdy o tym słyszę, gdy o tym czytam, to przypominam sobie plakat Dehomagu, niemieckiej filii IBM, z 1935 roku, z napisem „Perforowana karta Holleritha ujawnia wszystko”.

26 kwietnia 2024 roku Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego Stanów Zjednoczonych powołał Radę ds. bezpieczeństwa i ochrony AI. Wśród 22 członków większość mają przedstawiciele wielkiego biznesu, m.in.: Arvind Krishna, prezes i dyrektor generalny IBM; Sam Altman, dyrektor generalny OpenAI; Satya Nadella, prezes i dyrektor generalny Microsoft; Sundar Pichai, dyrektor generalny Alphabet (Google); Chuck Robbins, prezes i dyrektor generalny Cisco, Przewodniczący Okrągłego Stołu Biznesu; Adam Selipsky, dyrektor generalny Amazon Web Services. Rada będzie doradzać w zakresie bezpiecznego rozwoju i wdrażania technologii sztucznej inteligencji w infrastrukturze krytycznej Stanów Zjednoczonych. Ciekawe, ilu z członków Rady ma system wartości podobny do tego, jaki miał prezes IBM Thomas Watson?

„Piekło jest puste, a wszystkie diabły są tutaj” („Burza”, William Szekspir).

Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 226 / (18) 2024

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Górski prowokuje # Polityka # Świat

Być może zainteresują Cię również: