Internet dzieci. Wnioski z raportu, czyli nierówna walka z algorytmami
83% nastolatków (7-14 lat) korzysta z internetu. 92% z nich korzysta z komunikatorów takich jak Messenger (900 tys.) czy WhatsApp (700 tys.) Co trzecie dziecko w wieku 7-12 lat korzysta z TikToka. „Obecność dzieci w internecie jest tajemnicą poliszynela nie tylko w Polsce, ale i na świecie”. W marcu 2025 r. ukazał się raport Internet dzieci. Raport z monitoringu obecności dzieci i młodzieży w internecie. Dostarcza on konkretnych danych na temat korzystania z internetu przez najmłodszych użytkowników. „Od teraz nikt nie ma już podstaw, by mówić, że dzieci w mediach społecznościowych nie ma” – mówi Magdalena Bigaj, prezeska Fundacji „Instytut Cyfrowego Obywatelstwa”.
Raport powstał w efekcie współpracy Fundacji „Instytut Cyfrowego Obywatelstwa”, Polskiego Badania Internetu, Państwowej Komisji do spraw przeciwdziałania wykorzystywaniu seksualnemu małoletnich poniżej 15 roku życia oraz międzynarodowej firmy badawczo-technologicznej Gemius.
Prezentuje on wyniki analiz, dotyczących aktywności dzieci i młodzieży w przestrzeni cyfrowej. Raport opiera się na pomiarze prowadzonym przez firmę badawczą Gemius oraz na analizie ekspertów, dotyczącej skali krzywdzenia dzieci i młodzieży w internecie, praw dziecka w środowisku cyfrowym oraz społecznej odpowiedzialności firm i instytucji za ochronę najmłodszych użytkowników sieci.
Badaniem objęto blisko 3 tysiące osób posiadających smartfony w wieku 7-75 lat. Wszystkie dane przytoczone w artykule pochodzą z omawianego raportu.
„Chciałbym, by nasze dane posłużyły do refleksji, aby wreszcie rozpocząć realne działania w celu mądrego kształtowania, uregulowania i egzekwowania zasad dostępu dzieci do serwisów i aplikacji internetowych. Aby dzięki temu najmłodsi użytkownicy sieci byli tam bezpieczni, chronieni i korzystali w swojej edukacji, rozwoju społecznym i obywatelskim z tego, co internet niesie dobrego” – zapewnia Krzysztof Mikulski, prezes Polskich Badań Internetu.
Państwo i rodzice wobec zagrożeń cyfrowych
Ochrona obywateli przed negatywnymi konsekwencjami rozwoju gospodarczego jest obowiązkiem polityki społecznej państwa. Jednak okazuje się, że obowiązek ten jest ignorowany nawet w kontekście ochrony najmłodszych.
Autorzy raportu zwracają uwagę na to, że obecnie państwo i obywatele podejmują działania na oślep, które nie wynikają z analizy konkretnego problemu. Do tej pory brakowało danych o realnej aktywności dzieci i młodzieży w Internecie. Zbieranie takich informacji jest utrudnione przez to, że w wielu miejscach w internecie dzieci teoretycznie nie powinno być, ale wiemy, że tak naprawdę spędzają tam dużo czasu.
Z dostępnych statystyk wynika, że dzieci i młodzież korzystają z mediów społecznościowych właściwie o każdej porze dnia. Dzieci (7-12 lat) z aplikacji internetowych, na swoich smartfonach, najaktywniej korzystają w godzinach 14:00-21:00, a więc po powrocie ze szkoły. Najpopularniejszą aplikacją przez cały dzień jest YouTube, jedynie w godzinach szkolnych zrównuje się z nim TikTok. Natomiast młodzież (13-18 lat) korzysta z aplikacji internetowych na smartfonach de facto przez cały dzień. Najwięcej użytkowników korzysta
z Messengera, na drugim miejscu jest TikTok, a na trzecim Instagram. Pamiętajmy, że mówimy tu o liczbie użytkowników w ciągu dnia, a nie o spędzonym czasie w poszczególnych aplikacjach.
Biorąc pod uwagę to, że liczba dzieci korzystających z aplikacji internetowych na smartfonach spada dopiero o 21:00, można założyć, że większość rodziców zdaje sobie z tego procederu sprawę. Dzieci nie korzystają z telefonów po kryjomu w szkole albo w środku nocy. Robią to głównie w godzinach 14:00-21:00 w dni powszednie, a w weekendy ponad 200 000 dzieci – do północy. A internet bezpieczny nie jest.
Autorzy raportu uważają, że brak bezpieczeństwa w sieci wynika z nieefektywnych mechanizmów weryfikacji wieku oraz braku edukacji w zakresie higieny cyfrowej każdej grupy wiekowej.
Internet, media społecznościowe, przeróżne platformy i aplikacje to nowy świat nie tylko dla dzieci, ale i dorosłych. Rodzice potrzebują wsparcia w poszerzeniu wiedzy i świadomości na temat zagrożeń, czyhających w internecie. Dopiero wtedy będą mogli przygotować swoje dzieci na wkroczenie w świat cyfrowy.
Jaki dziś jest internet?
Jak twierdzi Magdalena Bigaj „U schyłku pierwszego ćwierćwiecza budzimy się w świecie zmonopolizowanym przez big tech…”. Ten monopol widać wyraźnie w wirtualnym świecie.
Internet na początku XXI wieku był zapowiedzią demokratyzacji komunikacji i powszechnego dostępu do informacji. Należy jednak trzeźwo spojrzeć na to, czym internet jest dzisiaj. Wraz z informacją pojawiła się dezinformacja, a dostęp do wiedzy staje się coraz trudniejszy. Dodatkowo w świecie wirtualnym podmioty biją się o naszą uwagę i dane. Wielkie zasoby danych uczyniły z największych firm technooligarchów, dyktujących warunki wszystkim użytkownikom. Czy w takim świecie jest szansa na kierowanie się dobrem użytkownika? Patrzenie na internet jako na dobro wspólne może budzić opór w świecie dominacji big tech. Jednak nie jest to powód do składania broni. Potrzebujemy działań na poziomie społecznym – odpowiedzialnych twórców – oraz systemowym – polityków, rozumiejących swoją rolę jako tych, którzy dbają o bezpieczeństwo obywateli.
Niebezpieczeństwa w sieci
Czy zakaz korzystania z przestrzeni cyfrowej jest dobrym rozwiązaniem? Nie. Takie rozwiązanie jest na rękę właścicielom platform. To właśnie takie podejście sprowadza ochronę użytkownika do nałożenia obostrzeń wiekowych, bez zadbania o treści pojawiające się na platformach.
Magdalena Bigaj komentuje: „To tak, jakby zamiast walki z przestępczością wprowadzać po prostu zakaz wstępu tam, gdzie dochodzi do kradzieży i napaści”. Przestrzeń cyfrowa musi być bezpieczna, a dorośli muszą posiadać wiedzę, która pozwoli im przygotować dziecko na wkroczenie w tę przestrzeń.
Dzieci są narażone na mowę nienawiści, nękanie, próby wykorzystania seksualnego, nagabywanie przez handlarzy narkotyków oraz mają dostęp do szkodliwych dla nich treści w wyniku świadomego działania zarządzających platformami społecznościowymi.
Firmy, do których one należą, zasłaniają się zapisami regulaminów, które tylko w teorii zabraniają korzystania z danej platformy dzieciom. Przestępcom internetowym, ale i firmom towarzyszy poczucie bezkarności i świadomość bezradności państwa, a co za tym idzie bezbronności użytkowników. Właściciele platform doskonale wiedzą, że dzieci i tak z tych platform korzystają, a ich mechanizmy weryfikacji wieku są nieefektywne. Co więcej, wiemy, że potrafią skutecznie weryfikować wiek użytkowników na podstawie zbieranych o nich danych, ale najwidoczniej nie chcą tego robić. Dowodów na to dostarczają dokumenty, przedstawione w czasie procesu sądowego amerykańskich prokuratorów przeciwko Mecie (Meta Platforms – spółka, której prezesem jest Mark Zuckerberg, należy do niej m.in. Facebook, Instagram, Whatsapp).
Około połowa badanych:
- spotkała się z wyzywaniem i atakowaniem ich znajomych;
- twierdzi, że w sieci nie da się odróżnić informacji prawdziwych od nieprawdziwych;
- nie jest zainteresowana wiarygodnością profili w mediach społecznościowych;
- deklaruje ponadprzeciętny poziom ekspozycji na treści antyspołeczne w mediach społecznościowych.
Większość badanych (68,4%) za główny problem w internecie uznaje mowę nienawiści.
Kolejnym zagrożeniem dla dzieci jest wykorzystywanie seksualne.
W przestrzeni cyfrowej głównym problemem jest CSAM (child sexual abuse material). Są to najczęściej nagrania, ukazujące seksualne krzywdzenie dzieci. Od 2020 r. liczba takich materiałów wzrosła o 87%, a liczba tego typu nagrań, których autorami są dzieci (7-10 lat) aż o 360%. W grupie wiekowej 7-10 lat 55% osób występujących w CSAM to dziewczynki. Prawie połowa materiałów CSAM (od 2022 roku) kwalifikuje się do najbardziej brutalnych obrazów – stosunki penetracyjne, elementy sadyzmu oraz udział zwierząt. Zjawisko CSAM dotyczy także, choć w znacznie mniejszym stopniu, młodszych dzieci, nawet od 3 roku życia.
Dzieci robią to pod wpływem presji, szantażu dorosłego lub nieletniego oprawcy. Nie mają oni problemu ze znalezieniem i uwodzeniem ofiar. W sieci jest pełno informacji o dzieciach, ich zdjęcia, dane osobowe. Oprawca może wiele dowiedzieć się o dziecku bez rozmawiania z nim, a dzięki temu jest mu łatwiej takie dziecko podejść i zmanipulować. Średni czas wchodzenia w konwersację o podtekście seksualnym to 45 minut, a czasami wystarczy 19 minut.
Dorośli oprawcy w większości znajdują swoje ofiary bez wchodzenia w ciemne strony internetu, poruszają się po ogólnodostępnych, oficjalnych stronach. Wskazywali na:
- strony pornograficzne (32%),
- platformy społecznościowe (29%) oraz
- witryny internetowe i komunikatory.
31% oprawców szuka kontaktu z ofiarami na platformach społecznych (np. TikTok, Facebook, Snapchat, X) i grach online (np. Minecraft, Roblox).
Zabójcze algorytmy
Wiemy, że algorytmy poprzez proponowanie nam konkretnych treści, pogłębiają lęki, preferują bolesne emocje, premiują mowę nienawiści, toksyczny sposób komunikowania się i radykalizację poglądów. Algorytmy nie podlegają żadnej społecznej kontroli. Firmy są świadome swojego destrukcyjnego działania, intencjonalnie definiują grupy docelowe konkretnych treści.
Wzmożona aktywność dzieci w internecie wpływa negatywnie na ich zdrowie psychiczne, jest uznawana za czynnik ryzyka zachowań samobójczych. Algorytmy wydłużają też czas spędzony w sieci.
Najmłodsi internauci korzystają z internetu głównie za pomocą urządzeń mobilnych. Jest ich ponad 3 mln, czyli 85% dzieci w wieku 7-14 lat. 91% z nich łączy się przynajmniej raz dziennie i spędza w internecie ponad 4 godziny. Podobnie z internetu korzysta młodzież (15-18 lat).
Najmłodsi (7-14) najczęściej korzystają z serwisów społecznościowych – ponad 2 godziny dziennie, na drugim miejscu plasują się streamingi wideo z podobnym czasem użytkowania, na trzecim miejscu są komunikatory, gdzie dzieci spędzają około 40 minut dziennie.
Młodzież (15-18) też najwięcej czasu spędza w serwisach społecznościowych – średnio nieco ponad 2 godziny. Niespełna dwie godziny dziennie poświęcają na streamingi wideo, a około 40 minut na komunikatory.
Dwoma najpopularniejszymi tematami wśród dzieci i młodzieży są: edukacja oraz kultura i rozrywka. Kolejne dwa miejsca to erotyka i sport. Jednak przeciętny użytkownik z grupy wiekowej 15-18 lat spędza dziennie na korzystaniu z treści edukacyjnych zaledwie 6 minut dziennie. Największą liczbę realnych użytkowników można odnotować na Wikipedii, Brainly i Librusie. Średni czas użytkownika wśród dzieci i młodzieży jest największy na Bryku i Duolingo.
TikTok, gry online i treści erotyczne
„Możemy szacować, że mamy w Polsce ponad 300 tys. dzieci poniżej 13 roku życia, które dziennie spędzają na tym serwisie co najmniej 2 godziny dziennie” – piszą autorzy raportu.
Spośród najpopularniejszych brendów w obu grupach wiekowych, najwięcej czasu użytkownikom pochłania TikTok. Średnio użytkownik spędzał tam od 40 do 42 godzin w ciągu miesiąca (dane na grudzień 2024). Wynika z tego, że przeciętny młody człowiek w wieku 7-18 lat spędzał ponad godzinę dziennie na scrollowaniu rolek.
„…jeśli użytkownik już zacznie korzystać z TikToka, to poświęca mu dużo czasu…”
Dzieci w wieku 7-12 lat spędzają na TikToku ponad 2 godziny dziennie. Samą aplikację otwierają średnio 17 razy w ciągu dnia, a co trzeci użytkownik ponad 20 razy w ciągu dnia. Przy założeniu, że 8 godzin na dobę zajmuje dziecku sen, widzimy, że częściej niż raz na godzinę, dziecko jest rozpraszane przez aplikację, którą ma zawsze przy sobie, zainstalowaną na swoim urządzeniu mobilnym.
Ogólnie najwięcej dzieci korzysta z YouTube’a, który nie ma ustalonej granicy wieku w przeciwieństwie do TikToka, na którym według regulaminu w ogóle nie powinno być dzieci poniżej 13 roku życia.
Internauci w wieku 7-75 lat grają w gry online z innymi użytkownikami. Znają ich z „rzeczywistego” świata albo z wirtualnego. Poza graniem, oglądają wideo z rozgrywek, czerpią z internetu wiedzę na temat gier, w które grają. Jest to dla nich forma rozrywki i socjalizacji. Dzieci w wieku 7-14 lat spędzają w serwisach o grach 48 minut dziennie, a starsza grupa 15-18 lat – 46 minut.
„W IV kwartale 2024 r. co drugi nieletni internauta miał kontakt z treściami erotycznymi, na które poświęcał średnio od 10 do 14 minut dziennie”.
Z serwisów erotycznych korzystają internauci w wieku 7-75 lat i spędzają tam średnio 17 minut, najczęściej wykorzystują do tego urządzenia mobilne. W IV kwartale 2024 r. co drugi nieletni internauta miał kontakt z treściami erotycznymi, na które poświęcał średnio od 10 do 14 minut dziennie.
W grupie wiekowej 7-14 lat Pornhub (serwis z treściami erotycznymi) znalazł się w pierwszej dziesiątce najpopularniejszych domen. Według danych za grudzień 2024 r. ponad 800 tys. realnych użytkowników spędziło na Pornhubie średnio 1 godz. 17 min. na przestrzeni miesiąca. Wśród starszej grupy 15-18 liczba użytkowników spada do 527 634, a średni czas na użytkownika jest bardzo podobny – 1 godz. 19 min.
Warto podkreślić, że większość dzieci po raz pierwszy trafia na pornografię przypadkowo. Do części z nich to oprawcy przesyłają materiały. Średni wiek pierwszego kontaktu z pornografią to 9-10 lat.
Platformy czy przedsiębiorstwa? Monetyzowanie uwagi
Środowisko cyfrowe jest budowane przez przedsiębiorstwa m.in. dostawców usług, reklamodawców, marketingowców, organizacje, redakcje. Jest to przestrzeń publiczna o wymiarze instytucjonalnym. Jednak często używa się słowa „platforma”, nie jest to przypadkowe ani niewinne. To działanie ma na celu wskazywanie neutralności, egalitarności i poczucia nieuchwytności. Pozwala to na uciekanie przed odpowiedzialnością za treści oraz wpływ, jaki wywiera na użytkownikach „platforma”.
Zagrożenia, jakie wypływają z sieci, można zaliczyć do przemocy instytucjonalnej. Przemoc ta może być celem samym w sobie lub celem pośrednim. Używanie platform społecznościowych ma służyć maksymalizacji zysku przedsiębiorstw, a nie dobru użytkownika.
Człowiek wraz z jego danymi osobowymi jest „darmowym surowcem do produkcji danych behawioralnych” [1]. Każda najmniejsza aktywność użytkownika to zysk dla właściciela, dlatego zrobi on wszystko, żeby utrzymać uwagę dziecka i sprowokować je do aktywności.
Użytkownik, konsument, człowiek, dziecko. Rekomendacje
Konwencja o prawach dziecka zapewnia każdemu dziecku prawo do bezpiecznego środowiska życia. Czy tego chcemy, czy nie – środowiskiem życia dzieci jest i będzie przestrzeń cyfrowa.
My, jako konsumenci mamy prawo oczekiwać, że dostarczane nam towary i usługi są bezpieczne dla naszego zdrowia fizycznego, psychicznego i społecznego.
Mamy prawo, a nawet obowiązek domagać się przestrzeni cyfrowej, która będzie bezpieczna dla wszystkich użytkowników.
Przecież wymagamy bezpiecznych, zdrowych produktów spożywczych oraz kosmetycznych. Wprowadzenie odpowiednich przepisów, pod naciskiem konsumentów, przyczyniło się do podniesienia standardów owych produktów, a nie do upadku przemysłu spożywczego i kosmetycznego. Nie czujmy się bezsilni, nasza indywidualna postawa wobec problemu ma duże znaczenie.
Należy zadbać o restrykcyjność i nieuchronność kary dla sprawców przestępstw seksualnych dokonywanych w internecie, które nie mogą być traktowane jako mniej szkodliwe niż te popełniane w świecie rzeczywistym. Zwłaszcza, że ponad 80% sprawców w sieci to jednocześnie sprawcy kontaktowi, czyli tacy, którzy dopuszczają się przestępstw seksualnych nie tylko w internecie, ale i w bezpośrednim fizycznym kontakcie. Ważnym jest, aby każdy internetowy przestępca nie mógł nigdy wykonywać pracy związanej z obszarami wychowania, edukacji, sportu i innymi, w których może dochodzić do kontaktu z osobami małoletnimi.
Co można zrobić w zakresie walki z CSAM (ang. children sexual abuse material)? Autorzy raportu wskazują na wdrożenie strategii UE na rzecz skuteczniejszej walki z niegodziwym traktowaniem dzieci w celach seksualnych. Przewiduje ona utworzenie – na wzór rozwiązań amerykańskich – Centrum Europejskiego (CE), które pozwoli na zbieranie materiałów CSAM we wspólnej bazie danych, która zwiększy możliwości wywiadowcze i pozytywnie wpłynie na proces identyfikacji dzieci oraz lokalizowanie sprawców. Regulacja powinna zobowiązywać dostawców usług i produktów online do natychmiastowego obowiązkowego przekazywania wszystkich materiałów CSAM do CE.
Bezpieczeństwo dzieci w internecie wzrośnie, gdy przepisy karne, dotyczące ekspozycji dzieci w internecie na przestępstwa z obszaru seksualnego, narkotyków, hazardu, oszustw zostaną uaktualnione do obecnych realiów świata cyfrowego, a dla branży reklamy i marketingu oraz innych sektorów zostaną opracowane standardy ochrony dziecka w środowisku cyfrowym.
Konkretne propozycje autorów raportu:
- zakaz kierowania jakiejkolwiek komunikacji reklamowej do dzieci poniżej 13 roku życia oraz wykorzystywania wizerunku takich osób w reklamie;
- zdecydowane ograniczenie możliwości udostępniania przez placówki, organizacje, kluby i instytucje wizerunku oraz innych danych osobowych dzieci poniżej 13 roku życia w mediach cyfrowych.
Moja opinia jest taka, że wprowadzanie takich zmian wzbudzi opór nie tylko korporacji, dla których wiązałoby się to ze spadkiem zysków z reklam, ale i wśród ogółu społeczeństwa. Dzieci w reklamach nie budzą powszechnego oburzenia, a nawet zdziwienia – jesteśmy przyzwyczajeni do takiego widoku. Na dodatek znamy przykłady mam infuencerek, które całą swoją działalność opierają na wizerunku siebie i swojego dziecka, okraszonego reklamami i płatnymi współpracami. To już budzi kontrowersje, ale czy na tyle duże, aby im takiego działania zakazać?
Drugie rozwiązanie też po części uderza w reklamę, a więc zyski firm, ponieważ to temu służy publikowanie uśmiechniętych, dobrze bawiących się dzieci na zajęciach dodatkowych, treningach, koloniach itp. Dlatego ważna jest nasza edukacja i czujność. Korporacje, influencerzy i inne podmioty, wykorzystujące dzieci do zarabiania pieniędzy, mogą okazać się niezwykle zmotywowani do ochrony swoich zysków. Dlatego wszyscy, dla których bezpieczeństwo dzieci jest najważniejsze, muszą być nieugięci i twardo stać na stanowisku, że ich ochrona jest konieczna, możliwa i obowiązkowa dla wszystkich podmiotów, funkcjonujących w przestrzeni cyfrowej. Wprowadzanie powyższych zmian nie będzie możliwe bez presji społecznej, do której potrzeba wyedukowanego i świadomego społeczeństwa. Dlatego edukacja w zakresie higieny cyfrowej i bezpieczeństwa w sieci wszystkich grup wiekowych jest kluczowa. Jak wiele w tej kwestii mamy do zrobienia niech zobrazuje przykład licznych profili szkół i przedszkoli w social mediach, na których są publikowane zdjęcia, nawet tych najmłodszych uczniów.
Monika Rosa, przewodnicząca sejmowej Komisji ds. Dzieci i Młodzieży podsumowuje: „Musimy sobie jednak uczciwie powiedzieć, że pracy przed nami wszystkimi jest znacznie więcej niż to, co udało się wykonać do tej pory. Świat polityki także musi zrozumieć, że nieustanna troska o najmłodszą grupę naszego społeczeństwa, a więc niemal 1/5 z nas, jest obowiązkiem prawnym i moralną powinnością, a jednocześnie leży w najlepiej pojętym interesie wszystkich grup społecznych.”
Na koniec – zachęcam do zapoznania się z całością raportu. Jest napisany prostym językiem, przejrzysty i czytelny, zawiera liczne wykresy i tabele, które pomagają w przyswojeniu danych.
Przypisy:
[1] Za raportem: S. Zuboff, Wiek kapitalizmu inwigilacji, Poznań 2020.
Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:
Przejdź do archiwum tekstów na temat:
# Nowe technologie # Zdrowie Ratuj dzieci