fbpx

Jak mała grupa mieszkańców może „przejąć” budżet obywatelski

Ogłoszenie wyników głosowania w budżecie obywatelskim w Urzędzie Miasta Ostróda

„Nie wątp nigdy, że mała grupa troskliwych ludzi mogłaby zmienić świat. Tak naprawdę to jedyna rzecz, która go kiedykolwiek zmieniła” – Margaret Mead.

Do tych słów słynnej amerykańskiej antropolożki dodałabym tylko jedno: grupa może być mała, ale musi być bardzo dobrze zorganizowana.

Pod koniec wakacji 2021 roku w Ostródzie niespodziewanie ogłoszono pierwszy w tym mieście budżet obywatelski.

Był to jeden ze sztandarowych pomysłów w kampanii wyborczej obecnego burmistrza. Ładne hasło z kampanii przerodziło się jednak w przygotowany naprędce i posklejany z dokumentów innych miast regulamin budżetu. Ogłoszony bez szerokich konsultacji, czy choćby kampanii informującej mieszkańców, czym właściwie budżet obywatelski jest.

Pomyśleliśmy jednak, że w zasadzie jest nam to na rękę.

Trzeba umieć chwytać wiatr

Od 2012 roku tworzymy w Ostródzie Stowarzyszenie Inicjatyw Możliwych RzeczJasna. Wśród wielu różnych działań, które prowadzimy, jest też nieustanna, organiczna praca z mieszkańcami i mieszkankami naszego miasta. Jak mawiamy w RzeczJasnej: praca z poziomu chodnika.

Zebranie z nowym planem działań po szkoleniu w ramach V Kuźni Kampanierów 2021

Właśnie dzięki wsparciu z programu dotacyjnego „Aktywni Obywatele – Fundusz Krajowy” pracowaliśmy z kilkoma grupami sąsiadek i sąsiadów w różnych miejscach Ostródy metodą organizowania społecznościowego. Najprościej rzecz ujmując organizowanie społecznościowe polega na tym, że lokalni mieszkańcy, przy wsparciu życzliwych im osób, łączą się, organizują i realizują wspólne cele i rozwiązują wspólnie problemy w swojej okolicy.

Pomyśleliśmy, że tak skonstruowany budżet obywatelski to dla naszych grup mieszkańców fantastyczna szansa do wykorzystania.

Siła sąsiadów z Kolejowej

Jedną z grup, które natychmiast podchwyciły tę szansę, była grupa mieszkańców z ulicy Kolejowej. To mała ulica w centrum miasta, przy której stoi zaledwie kilka budynków. Z jednej strony ograniczona torami kolejowymi, po drugiej zabudowana kilkoma historycznymi kamienicami (co w Ostródzie, którą w 1945 roku zniszczyła Armia Czerwona, jest wyjątkowo cenne). Odchodzi od jednego z ważniejszych skrzyżowań w mieście, ale ponieważ jest mała i nie prowadzi już nigdzie dalej, jest też trochę zapomniana.

U wjazdu w ulicę Kolejową położony jest duży zielony teren tzw. Skarpy – miejsca po ogrodzie przedwojennego i nie istniejącego już Hotelu du Nord. Od wielu lat ten teren w centrum Ostródy jest zapomniany i zaniedbany. Gdy mieszkańcy zgłaszali swój projekt, Skarpa tonęła w śmieciach, była zarośnięta, zamieszkiwały ją osoby w kryzysie bezdomności, a cały teren nosił liczne ślady niewyszukanych imprez.

Niezbyt miła wizytówka bardzo ładnej uliczki. Nic dziwnego, że zagospodarowanie przynajmniej części Skarpy było priorytetem mieszkańców Kolejowej. I tak na kilku spotkaniach, które odbywały się na tzw. pierwszym podwórku, czyli podwórku pierwszej kamienicy na Kolejowej, powstał plan na projekt do budżetu obywatelskiego. Na tych spotkaniach, na których gromadziło się nawet ponad 20 osób, gdzie sąsiedzi wystawiali swoje krzesła i zażarcie spierali się o kształt projektu, wydarzyło się coś, co trudno nazwać i opisać. Wyzwolił się duch działania, chęci wspólnej walki o swoją ulicę.

I tak metoda, którą pracowaliśmy z sąsiadami z Kolejowej, a w zasadzie głównie z sąsiadkami, miała drugorzędne znaczenie wobec tej wspólnej, głębokiej chęci wzięcia losu ulicy w swoje ręce.

W dwa tygodnie powstał ostateczny kształt projektu zgłaszanego do budżetu obywatelskiego. Pomysł polegał na przekształceniu zaniedbanego terenu części Skarpy przy ul. Kolejowej w parking z przepuszczalnych płyt ażurowych / geokratek wraz z drogą wjazdową, oświetleniem oraz nasadzeniami. Parking będzie ogólnodostępny zarówno dla mieszkańców ulicy Kolejowej, dla ostródzian, jak i przyjezdnych, m.in. korzystających ze sklepów przy ul. Czarnieckiego, czy wybierających się na Bulwar nad jeziorem Drwęckim.

Mieszkańcy z naszą małą pomocą opracowali też Mapę zasobów i zidentyfikowali wszystkie czynniki i ważne osoby lub instytucje, które mogły im pomóc w realizacji kampanii, zebraniu podpisów poparcia.

Zamiast konkurować lepiej się dogadać

Co bardzo istotne dla powodzenia całej kampanii, mieszkańcy małej Kolejowej szybko przeliczyli sobie, że ich samych jest za mało, żeby wygrać w budżecie obywatelskim, który przecież jest zwykłym plebiscytem i ostrą rywalizacją. I tu wspólnie wpadliśmy na szatański pomysł. Skoro regulamin budżetu dopuszczał głosowanie na maksymalnie trzy projekty, co, gdyby dojść do porozumienia z innymi grupami, które wspiera RzeczJasna, dostosować koszty zgłaszanych projektów tak, żeby miały szansę wygrać razem i prowadzić część działań wspólnie?

Spacer z dr. Skrobotem w podwórkach

Co nie jest zabronione, jest dozwolone, a wsparcie innych grup zdeterminowanych mieszkańców podwaja szanse na zebranie głosów. Po burzliwych dyskusjach na „pierwszym podwórku” kosztorys został tak skonstruowany, żeby w wygranej puli „zmieścił” się jeszcze co najmniej jeden projekt. Równie małej uliczki, która marzy o placu zabaw dla dzieciaków.

I tak projekt Eko Parking na Skarpie (ul. Kolejowa) został złożony w Urzędzie Miasta.

Internet nie zastąpi osobistego zaangażowania

Rozpoczęła się kampania promująca projekt w celu zdobycia jak największej liczby głosów ostródzian. Ale i sam budżet obywatelski, bo Urząd Miasta nie zatroszczył się o szerokie rozpropagowanie tego nowego w Ostródzie narzędzia. Żeby ludzie oddawali głosy, trzeba ich było przede wszystkim poinformować, o co chodzi w budżecie obywatelskim.

W przeciwieństwie do innych walczących o głosy projektów zdecydowaliśmy się bardzo mocno „iść w miasto”, nie w Internet.

Mieszkańcy opracowali plan działania i wytypowali miejsca do efektywnego zbierania głosów: kościół powyżej Skarpy, którego proboszczowi bardzo zależy na parkingu dla swoich wiernych, sklepy wzdłuż głównej ulicy Ostródy tuż obok Kolejowej, targowisko miejskie, galeria handlowa. Mocno postawiliśmy na głosowanie w formie papierowej, wspierane działaniami w mediach społecznościowych i współpracę z lokalnymi mediami.

Szaleństwo zaplanowane

Trwająca trzy tygodnie kampania była absolutnym szaleństwem. Ale szaleństwem zaplanowanym. Wspólnie rozpisany harmonogram działań był bardzo przestrzegany przez mieszkańców Kolejowej, którzy licznie zaangażowali się w działania. Grupa kilkunastu osób dystrybuowała ulotki i plakaty. Dwójka liderów: Marzena i Kamil namówiła kilkadziesiąt sklepów i punktów do dystrybucji plakatów promujących projekt, powstał nawet stacjonarny punkt do głosowania w sklepie z firanami!

Wybrana delegacja sąsiadek skłoniła proboszcza pobliskiej parafii nie tylko do zgody na zbieranie głosów na terenie kościoła, ale nawet na specjalne ogłoszenia na mszach.

Przy targowisku

Mieszkańcy ustalili dyżury w różnych ważnych punktach miasta i do końca twardo walczyli o każdy głos.

Ich entuzjazm, determinacja i wiara w sukces była zaraźliwa i robiła piorunujące wrażenie. Kampania zdystansowała większość projektów, w tym te zgłoszone przez osoby związane mocno z Urzędem Miasta.

Opłaciła się też taktyka współpracy z projektem placu zabaw i wspólnego zbierania głosów. Oba projekty zdobyły największą ilość głosów i będą realizowane w ramach Budżetu Obywatelskiego w 2022 r.

A sąsiedzi z Kolejowej nie spoczywają na laurach. Chwilę odpoczęli po wyczerpujących trzech tygodniach i już walczą o remont ulicy i chodnika, który nie pamięta remontu od jakichś 60 lat. Już wiedzą, jaka siła tkwi w małej, ale zdeterminowanej i zorganizowanej grupie.


Projekt dofinansowany ze środków Programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich NOWE FIO na lata 2021–2030

Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 119 / (15) 2022

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

Kuźnia kampanierów

Być może zainteresują Cię również:

Centrum KLUCZ

A co Ty zrobiłeś dla Zielonego Dołu?

Polskie środowisko ekonomii społecznej bije na alarm – już na jesieni tego roku „Zielony dół”, podkrakowski hotel i centrum konferencyjne, może przestać istnieć. „Zielony dół” istnieje od sześciu lat; jego celem jest aktywizacja zawodowa osób po kryzysach psychicznych. To znane i cenione miejsce,które od początku budzi zainteresowanie i sympatię sektora ekonomii społecznej i społecznie odpowiedzialnego biznesu. W zeszłym roku „Zielony dół” został uhonorowany Główną Nagrodą Lidera Ekonomii Społecznej.