John Gray: Nowe lewiatany. Refleksje po liberalizmie
Przed stuleciami Tomasz Hobbes opisał państwo jako Lewiatana, biblijnego potwora. Wybitny filozof polityki John Gray twierdzi, że Hobbes nie poznałby dzisiejszych „lewiatanów”. Państwa zrzuciły z siebie ograniczenia ery liberalnej. Cele nowych lewiatanów są bardziej dalekosiężne i niepokojące. Przyszłość wydaje się niepewna, więc ich misją stało się dostarczenie poddanym sensu życia. Czy nie są to niebezpieczne pokusy? Czy „nowe lewiatany” nie sięgną znów po ambicje inżynierów dusz? I czym w ogóle jest współczesne państwo? Na te pytania w najnowszej książce brawurowo odpowiada John Gray. Autor bestsellerowych „Siedmiu typów ateizmu” oraz „Kociej filozofii” niezmiennie wytrąca nas z utartych przekonań. Drażni, oczarowuje, wreszcie – przekonuje (Jarosław Kuisz).
Wydawnictwu Kultura Liberalna dziękujemy za udostępnienie fragmentu do publikacji. Zachęcamy do lektury całej książki.
Powrót Lewiatana
[…] gdy ludzie żyją, nie mając nad sobą mocy, która by ich wszystkich trzymała w strachu, to znajdują się w stanie, który zwie się wojną; i to w stanie takiej wojny, jak gdyby każdy był w wojnie z każdym innym […]
W takim stanie nie masz miejsca na pracowitość, albowiem niepewny jest owoc pracy; i co za tym idzie, nie masz miejsca na obrabianie ziemi ani na żeglowanie, nie ma bowiem żadnego pożytku z dóbr, które mogą być przywiezione morzem; nie ma wygodnego budownictwa; nie ma narzędzi do poruszania i przesuwania rzeczy, co wymaga wiele siły; nie ma wiedzy o powierzchni ziemi ani obliczania czasu, ani sztuki, ani umiejętności, ani sztuki słowa, ani społeczności. A co najgorsze, jest bezustanny strach i niebezpieczeństwo gwałtownej śmierci. I życie człowieka jest samotne, biedne, bez słońca, zwierzęce i krótkie. „Lewiatan” — 13, 8–9
Państwa XXI wieku stają się lewiatanami, pomiotami biblijnego potwora morskiego wspomnianego w Księdze Hioba.
Siedemnastowieczny angielski filozof Thomas Hobbes użył go do zobrazowania suwerennej władzy, która jako jedyna może przynieść pokój niezdyscyplinowanej ludzkości. Tylko poddając się nieograniczonym rządom, mogłaby ona uciec od stanu natury – wojny wszystkich przeciwko wszystkim, w której nikt nie jest zabezpieczony przed swoimi bliźnimi.
Jak pisze Hobbes w swoim arcydziele – „Lewiatanie”, stan natury odnosi się nie do odległej przeszłości sprzed powstania społeczeństwa, lecz do ryzyka stoczenia się tego społeczeństwa w anarchię. A to może nastąpić w każdej chwili. Nie liczyło się, czy suwerenem był król czy prezydent, parlament czy tyran.
Jedynie państwo o nieograniczonej władzy potrafiło zapewnić warunki „godnego życia”, w których przemysł, nauka i sztuka mogły rozwijać się w spokoju.
W następnych stuleciach powstało wrażenie, że Hobbes nie miał racji. Rodziły się państwa, w których władzę ograniczało prawo. Rozwinęły się demokracje, w których rządy można było pociągać do odpowiedzialności. W XX wieku klęska nazizmu i komunizmu zdawała się pokazywać, że liberalny rząd jest z zasady skuteczniejszy niż dyktatura. Po zakończeniu zimnej wojny wielu wierzyło, że liberalna demokracja zyskuje wymiar uniwersalny.
Dzisiejsze państwa zrzuciły z siebie wiele ograniczeń ery liberalnej. Z instytucji twierdzącej, że poszerza wolność, państwo staje się tworem, który chroni ludzi przed niebezpieczeństwem. Zamiast bronić przed tyranią, oferuje schronienie przed chaosem.
W Rosji i Chinach pojawiły się nowe dyktatury, które odrzuciły zarówno komunizm, jak i wolny rynek. A tam, gdzie demokracja nadal funkcjonuje, państwo interweniuje w społeczeństwo w stopniu niespotykanym od czasów drugiej wojny światowej.
Hobbes nie poznałby takich lewiatanów. Cele jego lewiatana były ściśle ograniczone. Nie miał on żadnych uprawnień poza zabezpieczeniem poddanych przed sobą nawzajem i wrogami zewnętrznymi. Cele nowych lewiatanów są bardziej dalekosiężne. Gdy przyszłość wydaje się zgoła niepewna, ich misją jest dostarczenie poddanym sensu życia.
Podobnie jak reżimy totalitarne XX wieku, nowe lewiatany są inżynierami dusz.
W wyniku tego stan natury powrócił, choć w sztucznych formach. Nawet jeśli nowe lewiatany obiecują bezpieczeństwo, to sprzyjają niestabilności. Posługując się dostawami żywności i energii jako bronią, Rosja zagroziła całemu światu głodem i ubóstwem. Chiny wprowadziły system nadzoru, który poprzez eksport technologii zagraża wolności na Zachodzie. W społeczeństwach zachodnich konkurujące ze sobą grupy usiłują przejąć władzę w państwie za pomocą nowej wojny wszystkich przeciwko wszystkim, prowadzonej między samookreślającymi się tożsamościami zbiorowymi. Trwa nieustająca walka o kontrolę nad myślą i językiem. Enklawy wolności wprawdzie jeszcze się trzymają, ale liberalna cywilizacja oparta na praktykowaniu tolerancji przeszła już do historii.
W szkołach i na uniwersytetach wpaja się młodym ludziom postępowanie w zgodzie z panującą ideologią postępu.
Sztukę ocenia się na podstawie tego, czy służy ona realizacji wyznaczonych celów politycznych.
Dysydenci nieortodoksyjnie podchodzący do kwestii rasy, płci czy władzy są tępieni, ich kariery przekreślane, a oni sami wykluczani z życia publicznego. Represje te nie są wszakże dziełem rządów. Obowiązujące kanony formułuje i egzekwuje społeczeństwo obywatelskie. Biblioteki, galerie i muzea wykluczają poglądy, które uznają za reakcyjne. Władzę nad cenzurą dzierżą wielkie korporacje technologiczne, a nieliberalne instytucje sprawują kontrolę nad społeczeństwem i sobą samymi.
Globalna pandemia, postępujące zmiany klimatyczne i wojna w Europie tylko przyspieszyły te przemiany.
Tak jak wiele historycznych zwrotów akcji, zaczęły się one jednak od pozornego triumfu trendu odwrotnego. Upadek Związku Radzieckiego – świętowany na Zachodzie jako zapowiedź rozprzestrzeniania się liberalnych wartości na cały świat – był początkiem końca liberalizmu w jego dotychczasowym rozumieniu.
