fbpx

Komary GMO na Florydzie. Mieszkańcy protestują

Aedes aegypti mosquito
fot. "Aedes aegypti mosquito" by Sanofi Pasteur is licensed under CC BY-NC-ND 2.0

Pierwsze próby terenowe „nowego GMO” w USA stały się faktem. Firma biotechnologiczna Oxitec otrzymała zgodę na testy zmodyfikowanych genetycznie komarów na Florydzie [1]. Kontrowersje budzi jednak nie tylko sam fakt testów polowych, a brak przejrzystej informacji dla mieszkańców tego stanu o zgodzie na rozpoczęcie badań.

Przypomnijmy, że ta sama firma, której siedziba mieści się w Abignon w Wielkiej Brytanii, a która jest twórcą zmodyfikowanych genetycznie komarów, prowadziła już podobne badania w Malezji, Brazylii, Panamie, czy na Kajmanach. Wielu krytyków uważa, że do tej pory wykorzystywano względną słabość władz centralnych i regionalnych, czy słabe narzędzia partycypacji obywatelskiej w tych państwach. Mówi się również o skłonności do zachowań korupcyjnych w tych krajach. W przeszłości świat był już informowany o skandalach związanych z łapówkami i to na najwyższych szczeblach władzy. W 2018 roku sąd Brazylii podtrzymał wyrok I instancji i skazał byłego prezydenta Lulę da Silvę na 12 lat więzienia za korupcję [2]. Z kolei rok później malezyjska agencja antykorupcyjna nałożyła kary grzywny na 80 podmiotów za nieuprawnione korzystanie z funduszy mających na celu ożywienie gospodarki Malezji (wśród ukaranych był m.in. bank Goldman Sachs oraz były prezes największego banku w Malezji, a prywatnie brat byłego premiera Malezji) [3].

Nie ma zatem co się dziwić, że decyzje o wypuszczeniu zmodyfikowanych genetycznie organizmów nie przebiły się powszechnie do opinii publicznej (zwłaszcza amerykańskiej i europejskiej). Zgoda na wypuszczenie modyfikowanych komarów na Florydzie to jednak inny kaliber, bo dotyczy wysoko rozwiniętego kraju, mocarstwa globalnego. Chociaż należy wspomnieć, że w przeszłości władze Nowego Jorku wyraziły zgodę na uwolnienie modyfikowanej ćmy diamentowej.

Modyfikowane komary jako panaceum na dengę i zikę

Według decydentów i biotechnologów uwolnienie zmodyfikowanych genetycznie komarów ma na celu walkę z epidemiami śmiertelnych chorób – dengi i ziki. Modyfikacje komarów odbywają się z wykorzystaniem tzw. napędów genowych – efektem ma być eliminacja gatunków lub całych populacji z wykorzystaniem CRISPR poprzez wprowadzenie do ich genów takich cech, które uniemożliwią im rozmnażanie. O CRISPR, technice „napędu genowego” i zagrożeniach związanych z brakiem pogłębionych badań nad wpływem tych technik na łańcuch zależności w przyrodzie Instytut Spraw Obywatelskich informował już wcześniej. 

Wielu naukowców uważa, że jest to przełom w walce z gatunkami inwazyjnymi, w tym chwastami, pasożytami i zwierzętami roznoszącymi choroby zagrażającymi zdrowiu i życiu człowieka. Modelowym przykładem dla zastosowania „napędów genowych” mają być właśnie komary, a konkretnie te roznoszące zaraźliwe choroby. Uwolnienie ich do środowiska ma na celu w dalszej perspektywie wyeliminowanie ich, ponieważ nie będą zdolne do rozmnażania. Dzięki temu problem dengi czy ziki ma zniknąć na zawsze. Ponadto według zwolenników komary te nie kąsają ludzi, dzięki czemu nie tylko wyeliminujemy je ze środowiska w przyszłości, ale uratujemy życie wielu osobom już w najbliższym czasie. Ci sami zwolennicy uważają również, że takie modyfikowane organizmy nie zagrażają środowisku – w tym innym owadom.

Jak już wspomnieliśmy, takie testy były wcześniej prowadzone w krajach, gdzie problem dengi czy ziki rzeczywiście istnieje. Zdania na temat skuteczności są jednak podzielone, a efekty niejednoznaczne, bo wciąż nie zostało dokładnie zbadane zjawisko uodparniania się i ewolucji gatunków.

W przypadku badań terenowych w Brazylii, które miały miejsce pomiędzy 2013 r. a 2015 r., technika ta okazała się nieskuteczna. Naukowcy bowiem wprowadzili do genów komarów cechę mającą na celu uniemożliwienie im rozmnażania się. Pomimo tego komary modyfikowane genetycznie wciąż się rozmnażały [4][5].

Decyzja o objęciu tego regionu testami powinna być przyjęta przez mieszkańców w takim razie z radością. Ale czy na pewno?

Protesty społeczne i niezadowolenie mieszkańców

Po ogłoszeniu informacji o zgodzie na testy na obszarze Florida Keys wielu mieszkańców protestowało przeciwko tej decyzji, zwłaszcza że zgoda ta nie została poparta społeczną akceptacją, a w opinii wielu osób problem dengi w tym regionie jest marginalny. Jeszcze w lutym mieszkańcy zorganizowali protest w Murray Nelson Government and Cultural Arts Center w Key Largo. Na tablicach protestacyjnych pojawiły się między innymi takie hasła: „Mówimy nie genetycznie modyfikowanym komarom”, „Nie chcę genetycznie modyfikowanych komarów na moim podwórku”, „Brak badań środowiskowych. A co z rybami, żabami, ptakami, nietoperzami, żółwiami i ważkami?” [6]. Zdaniem protestujących, fakt, że opór społeczny przeciwko testom trwa już blisko 10 lat, świadczy o kontrowersyjności tej decyzji. Wielu mieszkańców wątpi również w dokładne przebadanie konsekwencji uwolnienia organizmów zmodyfikowanych genetycznie do środowiska lub nie jest przekonana co do skuteczności tego rozwiązania.

„Nie udało im się na Kajmanach. Mamy na to dowody. Zawiodły w Brazylii. Mamy na to dowody. Zawiodły w Indiach, w Malezji, w Panamie. Mamy na to dowód” (tłumaczenie redakcji) – powiedział Miami Herald, jeden z protestujących.

Mimo oporu społecznego na przełomie kwietnia i maja br. rozpoczęły się badania terenowe, a firma Oxitec ogłosiła wielki sukces po latach batalii o możliwość testowania swoich modyfikowanych komarów w rejonie Florida Keys.

Firma planuje rozmieszczenie na całym terenie klatek z milionami jaj modyfikowanych genetycznie komarów. Firma po fali protestów zorganizowała spotkania informacyjne z mieszkańcami, ale dużej części to nie przekonało, bo jak twierdzą, informacje pochodzą od korporacji, do której nie mają dużego zaufania. Ponadto wielu mieszkańców zapowiedziało, że będzie niszczyć klatki lub rozpylać środki owadobójcze.

„Jak można sobie wyobrazić, emocje sięgają zenitu i są ludzie, którzy bardzo mocno opowiadają się za lub przeciw” – powiedziała biolog molekularny Natalie Kofler, która wykłada na Harvard Medical School w Cambridge, Massachusetts, i jest założycielką Editing Nature – organizacji, która opowiada się za odpowiedzialnym rozwojem i nadzorem nad technologiami edycji genów [7].

Zdaniem zwolenników zmodyfikowanych genetycznie komarów kolejny krok i wybór Florydy, a konkretnie archipelagu Florida Keys był oczywisty. W przeszłości władze USA kilkakrotnie informowały o przypadkach gorączki dengi właśnie w rejonach Key West.

Ta sytuacja jak w soczewce pokazuje, że sprawa nowych modyfikacji genetycznych budzi wiele emocji i kontrowersji, wymaga dyskusji, a sam temat nie jest już odległą przyszłością, a teraźniejszością. Instytut Spraw Obywatelskich wspólnie z innymi organizacjami pozarządowymi z całej Europy zdecydowanie opowiada się za rozpoczęciem debaty publicznej zarówno w kraju, jak i w całej Unii Europejskiej. Do tej pory temat ten pojawia się jedynie w kuluarach i nie przebija się do świadomości opinii publicznej. Obywatele mają prawo znać zamiary decydentów i wszystkie fakty związane z nowymi technikami modyfikacji genetycznych, tak by sytuacja ze Stanów Zjednoczonych nie powtórzyła się u nas.


Źródła:

[1] National Geographic, Na Florydzie zostaną wypuszczone zmutowane komary. Pomogą w walce z dengą i wirusem Zika,

[2] Wyborcza.pl, Były prezydent Brazylii Lula da Silva skazany na 12 lat za korupcję, oddał się w ręce policji,

[3] Forsal.pl, Afera korupcyjna w Malezji. Wśród ukaranych brat byłego premiera i Goldman Sachs,

[4] Deutshe Welle, Genetically modified mosquitoes breed in Brazil,

[5] Nature.com, Gene drives thwarted by emergence of resistant organisms,

[6] Miami Herald, Locals protest over genetically modified mosquito plan in Florida Keys

[7] Nature.com, First genetically modified mosquitoes released in the United States  

Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 72 / (20) 2021

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Nowe technologie Chcę wiedzieć

Być może zainteresują Cię również:

Tiry na tory

500 billboardów kampanii „Tiry na tory”!

W 15 miastach pojawiło się 500 billboardów kampanii „Tiry na tory”! Zapraszamy do poznania ich lokalizacji. Jak zapewne Państwo pamiętają, jednym z celów naszej kampanii jest intensywna promocja transportu intermodalnego, za pośrednictwem zarówno mediów tradycyjnych, internetowych, jak i gadżetów oraz… billboardów. Pod koniec tego tygodnia billboardy kampanii „Tiry na tory” pojawiły się w 15 miastach Polski: Białymstoku, Bydgoszczy, Gdańsku, Gdyni, Gorzowie Wielkopolskim, Katowicach, Kielcach, Krakowie, Lublinie, Łodzi, Olsztynie, Opolu, Poznaniu, Rzeszowie, Szczecinie, Toruniu, Warszawie, Wrocławiu i Zielonej Górze.

Facebook i inne korporacje cenzurują treści! Zapisz się na Tygodnik Instytutu Spraw Obywatelskich. W każdej chwili masz prawo do wypisania się. Patrz, czytaj, działaj bez cenzury.

Administratorem danych osobowych jest Fundacja Instytut Spraw Obywatelskich z siedzibą w Łodzi, przy ul. Pomorskiej 40. Dane będą przetwarzane w celu informowania o działaniach Instytutu. Pełna informacja dotycząca ochrony danych osobowych.