fbpx
III Forum Geopolityczne, Łódź, 06.10–09.10.2021 r., ZAREJESTRUJ SIĘ!

Felieton

Koniec chowu klatkowego w 2027 roku. Co z ubojem rytualnym?

kura
fot. Sylvia_communis z Pixabay

30 czerwca 2021 roku Komisja Europejska podjęła w drodze głosowania decyzję o zakazie chowu klatkowego. Ów zakaz ma obowiązywać od 2027 r. Przepisy mają zostać przedstawione za dwa lata. Jak zmieni się rolnictwo w Unii Europejskiej?

Zapowiedziane przepisy będą proponowały stopniowe zakazywanie chowu klatkowego na terenie UE. Zmiany będą dotyczyć kur, królików, kaczek, gęsi, macior, cieląt i przepiórek. Na egzekwowanie przepisów będzie musiał wyrazić zgodę Parlament Europejski i rządy. Same działania, aby doprowadzić do zakazu chowu, rozpoczęły się w 2018 r. Za sprawą 170 organizacji stworzono petycję i zarejestrowano je jako Europejską Inicjatywę Obywatelską. Organizacje musiały utworzyć komitet organizacyjny oraz zebrać minimum milion podpisów z przynajmniej siedmiu państw członkowskich. Zebrano 1,5 mln podpisów pod koniec maja 2019 r.

Inicjatywa „End the Cage Age” („Zakończmy epokę klatek”) zyskała wsparcie Komisji Europejskiej. Przedstawiono plany dotyczące wniosku ustawodawczego w sprawie zakazu stosowaniu klatek w odniesieniu do różnych zwierząt gospodarczych oraz zwrócono się do Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności o uzupełnienie istniejących dowodów naukowych w celu określenia warunków koniecznych do wprowadzenia zakazu stosowania klatek.

Dlaczego ta zmiana jest konieczna? Na stronie Otwartych Klatek czytamy na temat chowu klatkowego kur niosek: „Chów klatkowy kur niosek jest okrutną, przygnębiającą i niehumanitarną praktyką. (…) Większość strasznych rzeczy, które mogłeś/mogłaś słyszeć o chowie klatkowym, jest prawdą. Ogromny i chroniczny ból to codzienność kur niosek. Prawdopodobnie nigdy nie widzą słońca. Często zdarza się, że nioska kończąca cykl produkcyjny jest całkowicie wyniszczona, poraniona i chora. Po 1,5 roku, w trakcie którego kura znosi do 300 jaj, jest ona uznawana za nieprzydatną, wywożona do zakładu przetwórczego i zabita. (…) Jedynym celem chowu klatkowego jest intensywne wykorzystanie kur niosek. Hodowca chce mieć jak najwięcej jaj przy jak najmniejszych kosztach. Kury traktowane są przedmiotowo – służą jedynie do produkcji jajek. Nie są zaspokajane ich podstawowe potrzeby. Na polskich fermach przemysłowych kury nioski żyją ok. 1,5 roku. W naturze kura może żyć nawet 10 razy dłużej”.

Inną kwestią są choroby, na które narażone są zwierzęta. Jest to związane ze zbyt dużym stłoczeniem zwierząt na małej powierzchni oraz brakiem odpowiednich warunków higienicznych.

Druga strona tej dyskusji podnosi argumenty również związane z chorobami, ale głównie przekładającym się na zdrowie ludzi. Prof. Stanisław Wężyk, który jest specjalistą od jaj i hodowli kur, argumentuje w Tygodniku „Polityka”: – W sklepie zawsze wybieram „3”, bo one dają mi gwarancję, co jadły kury i w jakich warunkach żyją. Że są szczepione i badane oraz nie mają kontaktu z dzikimi ptakami mogącymi przenosić choroby. W chowie ściółkowym karma miesza się z odchodami. Kury wolno-wybiegowe narażone są zaś na kontakt m.in. z dioksynami, nawet jeśli kontroluje się ich pokarm. Natomiast fermy klatkowego mogą być do tego stopnia zautomatyzowane, że konsument jest właściwie pierwszą osobą mają kontakt z jajkiem – tłumaczył.

Chociaż i tak ekolodzy podkreślają, że zwierzęta, czy to właśnie w klatkach czy z wolnego wybiegu, muszą być pod kontrolą sanitarno-weterynaryjną. Zatem możemy stwierdzić zdecydowanie, że sama petycja i przepisy, które za tym idą, mają głównie na celu uwolnienie zwierząt z ciasnych klatek, czyli przede wszystkim – zakończenie ich cierpienia.

Są głosy przeciwne

Przeciwko wprowadzenia zakazu zaprotestowali wspólnie posłowie Konfederacji oraz szef Sztabu Kryzysowego Rolników Sławomir Izdebski, który reprezentował Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych Rolników Indywidualnych.

Zauważono, że po wprowadzeniu zakazu polscy rolnicy stracą środki, które wcześniej zainwestowali w chów klatkowy oraz będą musieli zainwestować kolejne pieniądze w zupełnie inny sposób hodowli. Poseł Winnicki przytoczył jeszcze jeden argument, który wiąże się z przepisami, obowiązującymi już w Niemczech. Tam zakaz chowu klatkowego wchodzi w 2025 r. i cała korzyść będzie przechodzić na rzecz rolników niemieckich, a nie polskich: – Przyjdzie konkurencja z Niemiec, z Ukrainy, zagarnie nasze rynki eksportowe, ale zagarnie również nasz rynek wewnętrzny – mówił podczas konferencji Winnicki.

Natomiast Dobromir Sośnierz przedstawił dwa scenariusze. Jeden jest taki, że produkcja klatkowa wyniesie się poza Unię Europejską, i po prostu nasze rolnictwo zostanie w ten sposób wykończone.

Drugi scenariusz przedstawiony przez Sośnierza, to że zostaną wprowadzone limity, zakazy dotyczące importu. – Zawsze, kiedy europejska produkcja obciążona tymi wszystkimi durnymi regulacjami unijnymi okazuje się niekonkurencyjna, to urzędnicy mają ten sam zestaw trików, wyciągają regulacje, wyciągają limity, wyciągają cła i tymi metodami pewnie będą próbowali zawalczyć z tym problemem – powiedział.

Krzysztof Jurgiel, obecnie Europoseł, wcześniej Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi, uważa taką inicjatywę za przedwczesną i źle przygotowaną.

Argumentował również, że stwierdzenia, iż „klatki są co roku przyczyną cierpienia ogromnej liczby zwierząt gospodarskich i są one niepotrzebnym okrucieństwem”, jest niepoparte dowodami i nie ma zastosowania do aktualnej sytuacji w rolnictwie w Unii Europejskiej. Stwierdza, że zwierzęta są trzymane w klatkach spełniających wszelkie przepisu dobrostanu zwierząt. Według niego nie cierpią, a wręcz przeciwnie – odwzajemniają się hodowcom wysoką wydajną i zdrową produkcją.

Najpierw utrudnić, potem zakazać

Temat praw zwierząt wywołuje emocje. Począwszy od jakiegokolwiek wykorzystywania zwierząt na mięso, po chów klatkowy do wykorzystywania produktów odzwierzęcych, jak mleko, jaja dla ludzi. Jedną z najpopularniejszych posłanek, która trzyma prawa zwierząt na sztandarach jest Sylwia Spurek, która jest zwolenniczką dynamicznych zmian w stosunku do wykorzystywania, a raczej zaprzestania wykorzystywania zwierząt do czegokolwiek. Po ogłoszeniu, iż Komisja Europejska chce całkowitego zakazu chowu klatkowego w UE stwierdziła, iż „rolnictwo, które znamy, się kończy”.

– Stanowisko Komisji Europejskiej ws. końca epoki klatkowej jest sygnałem, że rolnictwo, które znamy, się kończy. To może być też początek końca wykorzystywania zwierząt i myślenia, że zwierzęta są dla ludzi. Czas na rolnictwo etyczne, które nie szkodzi! Ale czy KE będzie miała odwagę? – napisała na Twitterze europosłanka z Zielonych.

Ubój rytualny

Organizacje prozwierzęce równie często podnoszą kwestię zabijania zwierząt na mięso. Wart zauważenia jest temat uboju rytualnego. Na czym polega i dlaczego wzbudza takie kontrowersje?

Ubój rytualny („szechita” w judaizmie, „halal” w islamie) to zabijanie zwierząt przez wykrwawienie w sposób uregulowany przepisami danej religii. W Polsce sytuacja takiego zabijania jest skomplikowana. Ustawa o ochronie zwierząt z 1997 roku nakazuje ogłuszenie wszystkich zwierząt poddawanych ubojowi. W przypadku uboju rytualnego ogłuszanie jest nieprawidłowe. Jednak w 2004 roku minister rolnictwa dopuścił ubój rytualny rozporządzeniem, wbrew ustawie. § 8 ust. 2 tego rozporządzenia został uznany przez Trybunał Konstytucyjny za niezgodny z art. 34 ust. 1 i 6 ustawy o ochronie zwierząt, a przez to z art. 92 Konstytucji.

10 grudnia 2014 roku TK uchylił wyrokiem zakaz dokonywania uboju rytualnego. Zakaz ten zdaniem Trybunału naruszał wolność religii i sumienia wyrażoną w art. 53 Konstytucji[6].

Sam rytuał jest bardzo drastyczny, a zwierzę przede wszystkim jest przerażone. Ubój rytualny wykonywany jest w klatkach ubojowych, w których zwierzę jest całkowicie unieruchomione przy pomocy mechanizmu pneumatycznego i wystaje tylko głowa i szyja, która jest podcinana, albo w naturalnej pozycji zwierzęcia lub w pozycji do góry nogami w klatkach obrotowych, co powoduje podwyższenie kortyzolu, wokalizacje i próby wyrwania się, a także zwiększone wlewanie się zawartości przewodu pokarmowego do tchawicy.

Podnoszona jest również świadomość zwierząt, które nie tracą jej po podcięciu szyi i doznają skrajnego cierpienia, na które składa się strach, ostry ból, głębokie rany w szyi i zaburzenia oddychania.

Dla jaśniejszego wyjaśnienia, jak wygląda ubój rytualny, można przeczytać w wywiadzie Rafała Górskiego z Andrzejem Elżanowskim, zoologiem i bioetykiem.

„W uboju rytualnym krowa przede wszystkim musi być unieruchomiona, to jest pierwsza różnica. Zwierzęta muszą być całkowicie unieruchomione, bo są poddane skrajnemu bólowi, więc się wyrywają. Unieruchomienie jest samo w sobie stresujące i może wywoływać panikę. To unieruchomienie następuje w pneumatycznych klatkach ubojowych. Zwierzęta są w nich ściskane, przytrzymywane nieruchomo. Z takiej klatki wystaje już tylko głowa zwierzęcia.

Przechodzi ubojowiec, podrzyna gardło, no i teraz następuje przedśmiertna męczarnia, trwająca zwykle od 20 sekund do 1,5 minuty, na którą składają się właśnie ból z przeciętej rany, obniżenie ciśnienia w głowie i duszenie się własną krwią”.

Szechita

Jest to rytualny ubój zwierząt i ptaków polegający na błyskawicznym podcięciu gardła i wykrwawieniu zwierzęcia. Jedna z podstawowych zasad żydowskich reguł odżywiania, bez której mięso nie spełnia wymogów koszerności. Rytualnego uboju dokonuje rzezak (szochet) – dorosły Żyd płci męskiej, zatwierdzony na to stanowisko przez władze rabinackie. Ostrze noża, którym dokonywany jest ubój, musi być idealnie gładkie; każde wyszczerbienie może unieważnić szochet. Przed przecięciem gardła szochet odmawia błogosławieństwo. Bada się organy wewnętrzne, czy nie ma żadnych oznak chorobowych, uszkodzeń itd., oddziela części uważane za niekoszerne.

Zasady halal

Ubój zgodny z regułami halal musi spełniać następujące warunki:

  • zwierzę powinno być zwrócone w kierunku Mekki,
  • podczas uboju należy wypowiedzieć formułę „bismillah” (w imię Allaha miłościwego litościwego),
  • uboju musi dokonać muzułmanin,
  • w czasie uboju należy zadać cios w tętnicę szyjną, aby jak najszybciej doprowadzić do wykrwawienia się,
  • zwierzę nie może być ogłuszone – to właśnie budzi największe kontrowersje.

Podpisz petycję

Instytut Spraw Obywatelskich zbiera podpisy pod petycją „Bez uboju rytualnego? Chcę wiedzieć!”. Jej treść jest następująca: „Domagamy się znakowania mięsa, które nie zostało pozyskane z uboju rytualnego. Wprowadzenie znaku „Bez uboju rytualnego” ułatwi nam, konsumentom, świadome zakupy. Dzisiaj nie wiemy, czy kupujemy mięso z uboju rytualnego, czy nie. Nie chcemy, żeby zwierzęta odczuwały dodatkowe cierpienie i strach w trakcie uboju”.

Jest jeszcze jeden sposób na zmniejszenie cierpienia

Cierpienie zwierząt jest dla wielu ludzi bardzo ważną kwestią do rozwiązania. Weganie decydują się na całkowitą rezygnacją z produktów mięsnych i odzwierzęcych.

Jeszcze kilka lat temu dieta wegańska była wręcz uznawana za bardzo niezdrową. Dziś już jednak wiemy, że taka dieta pomaga w leczeniu chorób, zwłaszcza tzw. cywilizacyjnych, jak otyłość. Warto jednak wiedzieć, że nie jest to dieta dla każdego, zaleca się konsultację z dietetykiem.

Innym argumentem jest również dbanie o klimat. Szacuje się, że na potrzeby przemysłowego chowu zwierząt zużywane jest dwa razy więcej energii niż byłoby to potrzebne w przypadku tradycyjnych hodowli. Przemysł mięsny wytwarza tyle samo gazów cieplarnianych, co cały światowy transport razem wzięty.

Dieta oparta na roślinach przyczynia się dla naszego zdrowia. Według WHO „stosowanie pożywnej diety, opartej na różnorodnych produktach spożywczych, pochodzących przede wszystkim od roślin, a nie zwierząt”, to pierwszy krok do zdrowego odżywiania.

Którą drogę obierze większość ludzkości? Podjęcie decyzji nie jest indywidualnym wyborem, a koszty tego – czy to cierpienie zwierząt, zdrowie, klimat – mogą sprawić, że ta natura, która daje nam dom, pożywienie oraz wodę, przestanie istnieć i nie będziemy mieli gdzie się podziać. Dotyczy raczej większości ludzkości.

Narodowy Instytut Wolności – logo Program Rozwoju Organizacji Obywatelskich – logo

Tekst przygotowany przez Instytut Spraw Obywatelskich w ramach projektu „Instytut Spraw Obywatelskich – łapiemy wiatr w żagle” sfinansowanego przez Narodowy Instytut Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018–2030.

Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 83 / (31) 2021

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Ekologia # Społeczeństwo i kultura Chcę wiedzieć

Być może zainteresują Cię również:

Facebook i inne korporacje cenzurują treści! Zapisz się na Tygodnik Instytutu Spraw Obywatelskich. W każdej chwili masz prawo do wypisania się. Patrz, czytaj, działaj bez cenzury.

Administratorem danych osobowych jest Fundacja Instytut Spraw Obywatelskich z siedzibą w Łodzi, przy ul. Pomorskiej 40. Dane będą przetwarzane w celu informowania o działaniach Instytutu. Pełna informacja dotycząca ochrony danych osobowych.