fbpx

Analiza

Konstytucja odłożona na półkę

W parlamencie Islandii
Islandzki Parlament by maty0609 / CC BY-NC-SA 2.0.

Artykuł ten opisuje ostatnie wydarzenia w Islandii 122, podczas których przedstawiciele politycznej oligarchii nawet nie próbowali wpłynąć na referendum w sprawie nowej Konstytucji, nie mówiąc już o jego kwestionowaniu. Wiedzieli bowiem, że gdyby nie spodobały się im wyniki, po prostu znaleźliby sposób, by je unieważnić ex post.

Streszczenie

Publikacja streszcza i wyjaśnia proces tworzenia projektu Konstytucji metodą crowdsourcingu, w latach 2009-2014. Zawiera również wyjaśnienie przyczyn dla nie­uchwalenia tej Konstytucji przez Parlament, skupiając się przy tym na ustawicznej krytyce pod adresem ustawy zasadniczej. Należy z góry podkreślić, że ta krytyka, uzasadniona czy też nie, nie jest istotna. Parlament zorganizował bowiem 20 października 2012 r. referendum, w którym projekt ustawy i jego założenia dotyczące obywateli zostały zaakceptowane przez znaczną większość głosujących.

Demokratyczny naród pod żadnym pozorem nie może pozwolić na to, by wynik wyborów powszechnych, nie wspominając o referendum konstytucyjnym, był z góry ustalony. Jednak właśnie to próbuje obecnie robić islandzki Parlament, flirtując tym samym z pożegnaniem demokracji.

1.

WPROWADZENIE

W 2008 r. doszło do upadku systemu bankowego Islandii, w wyniku którego utracono aktywa o wartości odpowiadającej rocznemu PKB kraju. Ludzie wszelkich zawodów wyszli na ulice, by skonfrontować się z wyraźnie wstrząśniętymi politykami.

Ci z kolei, gdy rewolucja garnkowa osiągnęła swój punkt kulminacyjny, podali się do dymisji. Wtedy to zwykli ludzie śpiewali patriotyczne pieśni na schodach budynku Parlamentu. Wiedzieli, że skoro Armia Czerwona nie odważyła się na próby zduszenia śpiewającej rewolucji, islandzka policja wykaże podobne opanowanie. Co więcej, wiceszef policji, dobry śpiewak, w pełnym rynsztunku dołączył do obywatelskiego chóru przed Parlamentem. Gra się rozpoczęła.

Rząd podał się do dymisji, wydeptując ścieżkę nowym wyborom parlamentarnym dwa miesiące później. W kwietniu 2009 r. odbyły się wybory, w wyniku których do rządzącej większości nie weszła ani Partia Niepodległości, ani ludowa Partia Postępu. Partie te na zmianę, o ile nie jednocześnie, bez przerwy rządziły Islandią, od momentu powstania Republiki w 1944 r. – wtedy to, Islandia ogłosiła pełną niepodległość od okupowanej przez nazistów Danii. Na przestrzeni lat, zsumowane głosy otrzymane przez te partie, podczas wyborów parlamentarnych spadły z 70% do poniżej 50%. Krótko mówiąc, pozostawiły one po sobie „dziedzictwo” dwojakiego rodzaju. Z jednej strony – rozwój gospodarczy, który pozwolił Islandii w ciągu dwóch pokoleń zlikwidować przepaść między standardami życia w Islandii i Danii, widoczną w dochodzie per capita w 1904 r. [123]. Wtedy to Islandia otrzymała od Danii prawo do lokalnego rządu. Jednak z drugiej strony, partie te pozostawiły po sobie kraj, którego polityka uważana jest, przez 67% respondentów Instytutu Gallupa za skorumpowaną.

Dla porównania, w Szwecji liczba ta wynosi 14%, a w Danii – 15% (Gallup 2013)[124]. Jak O’Toole (2010) pisał o Irlandii, Islandia w gospodarczym znaczeniu jest krajem Pierwszego Świata o kulturze politycznej państw Trzeciego Świata [125]. W 2010 r. Parlament jednogłośnie (63 głosów za, 0 przeciw i 0 wstrzymujących się) przyjął rezolucję mówiącą o tym, że „Krytyka kultury politycznej kraju musi zostać potraktowana poważnie”. Była to szczera deklaracja, przypominająca tę złożoną przez Eduardo Duhalde’a przy obejmowaniu urzędu prezydenta Argentyny w 2002 r. [126]. Jednak klasa polityczna Islandii ma za sobą długą historię, pełną kryminogennych zachowań, w tym zamiecionych pod dywan afer bankowych w latach 30., nielegalnych zysków pochodzących z bazy wojskowej USA w latach 40. i 50. oraz traktowanie zasobów naturalnych à la russe (tłum. red. – w rosyjski sposób) od lat 80., które zostało ogłoszone za niezgodne z Konstytucją przez Sąd Najwyższy w 1998 r. (Kristjánsson 2011). Wskutek wyraźnej presji politycznej Sąd Najwyższy uchylił wyrok osiemnaście miesięcy później, jednak w 2007 r. został on potwierdzony przez Komitet ONZ ds. Praw Człowieka [the United Nations Human Rights Committee (2007)].

Ten, w swej wiążącej opinii, zalecił Islandii usunięcie dyskryminujących zapisów w systemie zarządzania łowiskami i wypłatę odszkodowań na rzecz poszkodowanych. W 2012 r. UNHRC trochę „odpuściło” Islandii, w odpowiedzi na obietnicę rządu o nowej Konstytucji, która gwarantowałaby niedyskryminujące prawa związane z połowami. Towarzyszyły temu wyraźne fale wyprzedaży aktywów à la russe, w tym skorumpowana prywatyzacja banków, która doprowadziła kraj na skraj przepaści. Rząd jednak nie zainteresował się jakimkolwiek dochodzeniem w tej sprawie.

Na początku nowy rząd, powstały po kryzysie słuchał obywateli i ich żądań. Były premier, mianowany później na prezesa upadłego Banku Centralnego, w wyniku licznych kontrowersji wokół jego osoby [127], został usunięty ze swojego stanowiska, by przyjąć przygotowaną przez oligarchów posadę redaktora największej gazety w Islandii [128]. Oligarchowie to w większości właściciele łodzi, którzy od 1984 r. wzbogacają się na przyznanych im przez Parlament hojnych kwotach połowowych.

Na ratunek wezwano Międzynarodowy Fundusz Walutowy (IMF129). Następnie, by uniknąć pomocy IMF czy też „Pocałunku śmierci”, jak opisywał go jeden z wiodących członków Partii Niepodległości, Bank Centralny Islandii podjął nieudaną próbę uzyskania dużej pożyczki od Rosji (Gunnarsson 2009, 51). Żadna z partii politycznych nie zdystansowała się do próśb Banku Centralnego kierowanych do Rosji, które spełzły na niczym. Powołano Urząd Specjalnego Prokuratora, który rozrastał się w zastraszającym tempie: od trzech do około stu pracowników, którzy zdołali doprowadzić do licznych wyroków skazujących dla bankierów i innych pod zarzutem wykorzystywania informacji wewnętrznych, manipulacji na rynku oraz naruszenia obowiązków powierniczych. Od niektórych wyroków odwołano się do Sądu Najwyższego. Prawdopodobnie kilka kolejnych aktów oskarżenia zrodzi się z około 80 spraw przekazanych do Specjalnego Prokuratora przez Instytucję Nadzoru Finansowego [130], która wraz z międzynarodowymi agencjami ratingowymi przespała kryzys, a teraz, pod skrzydłami nowego pokryzysowego dyrektora, odzyskała czujność. Trzy lata później, po tym, jak sprawa została 77 razy przekazana do Specjalnego Prokuratora, dyrektor został odwołany ze stanowiska. W 2010 r. Specjalny Komitet Dochodzeniowy (SIC), wyznaczony przez Parlament, sporządził raport na 2400 stron, opisujący naruszenia prawne, sięgające najwyższego stopnia zaniedbań, zawłaszczania regulacji, polityki, mediów, świata akademickiego itd. Nie wiązał on jednak swojej analizy z odpowiednią literaturą prawno-gospodarczą, dotyczącą przestępstw na szczeblu urzędów państwowych (Akerlof, Romer 1993; Black 2005) [131]. Część dotycząca zawłaszczenia świata akademickiego jest porównywana do efektu Fergusona (2012, rozdz. 8).

1.1

ZARYS HISTORYCZNY

Kluczowa obietnica, złożona przez rząd wybrany po kryzysie na początku 2009 r. dotyczyła Konstytucji. Obecna, została spisana w pośpiechu, po całkowitym oddzieleniu się od Danii w 1944 r. Od tamtej pory Parlament obiecywał zmianę Konstytucji, jednak nigdy nie był w stanie lub nie miał wystarczających chęci, aby tej obietnicy dotrzymać. Teraz być może zmusił go do tego kryzys (Elster 1995).

W 1949 r., podczas noworocznego orędzia do rodaków, pierwszy prezydent Islandii Sveinn Björnsson przypomniał partiom politycznym o ich porażce w kwestii naprawy Konstytucji. Powiedział, że „wciąż nosimy zacerowane ubranie uszyte dla innego państwa, z innymi problemami, sto lat temu”.

Pokryzysowy rząd doszedł do wniosku, że skoro politykom przez 70 lat nie udało się zmienić Konstytucji, nadszedł czas, by przekazać to zadanie specjalnie powołanemu Zgromadzeniu Konstytucyjnemu – aby mieć nową Konstytucję spisaną przez naród, nie przez Parlament.

Ta obietnica była w pewnym sensie uznaniem porażki, podobnie jak niewypowiedziane uznanie dla faktu, że Zgromadzenie Konstytucyjne wybrane zgodnie z zasadą „jedna osoba, jeden głos” lepiej nadawało się do tego zadania niż posłowie wybierani na zasadzie obecnego prawa wyborczego, które dawało wyborcom z terenów wiejskich średnio dwukrotnie więcej wpływu na wyniki wyborów parlamentarnych niż wyborcom w regionie Reykjaviku. To jedna z najbardziej kontrowersyjnych kwestii w systemie politycznym Islandii od 1849 r., kiedy spisano i wysunięto, na marne, propozycje równego prawa wyborczego – „jedna osoba, jeden głos”.

Tak więc problemy Islandii zaczęły się już dawno temu. Moglibyśmy rozpocząć od historii z lat 70. XIX wieku, ale przewińmy szybko do przodu, do lat 30. XX wieku – czasu dobrze udokumentowanej afery bankowej, zatuszowanej, by chronić interesy polityczne osób zaangażowanych. Lata 40. XX wieku i II wojna światowa to czasy jednogłośnych decyzji podejmowanych przez Parlament i elektorat, by odciąć się od Unii Królewskiej z okupowaną przez nazistów Danią, która nie była w stanie bronić samej siebie.

Partie polityczne zjednoczyły się w tej, początkowo kontrowersyjnej, decyzji i włożyły spory wysiłek, by zdobyć uznanie 98% wyborców popierających tę decyzję oraz nową Konstytucję, będącą zasadniczo kopią Konstytucji duńskiej z 1849 r., w której dziedziczny tytuł króla został zastąpiony urzędem prezydenta. Partie zdobywały ogólne poparcie dzięki obietnicom o nowej Konstytucji. W tym samym czasie wiodące partie polityczne borykały się z kolejnym problemem dotyczącym między innymi braku porozumienia w sprawie nierównych praw wyborczych, nagromadzonych w poprawce do Konstytucji z 1942 r., mającej na celu ograniczenie mocy decyzyjnej elektoratu z terenów wiejskich. Partia Postępu, główny beneficjent nierównego systemu wyborczego ze względu na swoją silną pozycję na terenach wiejskich, walczyła zaciekle z tą poprawką i przegrała. Partie polityczne nie były w stanie utworzyć koalicji rządowej, skłaniając tym samym regenta Sveinna Björnssona, wybranego na prezydenta w 1944 r. – w momencie utworzenia Republiki Islandii, do powołania pozaparlamentarnego rządu na lata 1942–1944. Był on mocno zakorzeniony w dominujących partiach politycznych, choć Partia Niepodległości i Partia Postępu właściwie nie komunikowały się ze sobą. Do czasu II wojny światowej dług państwowy Islandii osiągnął spore wymiary, jednak po wybuchu wojny oraz długo po jej zakończeniu mówiono o niej jako o „błogosławionej wojnie”. Było to związane z ożywieniem gospodarczym, które przyniosła wojna. W 1946 r. partie polityczne wycofały się ze złożonej obietnicy dotyczącej ogólnokrajowego referendum w sprawie powojennej polityki zagranicznej Islandii. Obietnica ta była zakorzeniona w Traktacie Wersalskim z 1918 r., dotyczącym deklaracji „wiecznej neutralności”. Większością głosów (32 do 19) postanowiono pominąć opinię obywateli i podpisać pakt obronny ze Stanami Zjednoczonymi, co wiązało się ze stacjonowaniem wojsk amerykańskich. Wojska wycofały się, wbrew woli rządu Islandii, w 2006 r. Stanowiło to precedens: Parlament nie chciał odwoływać się do referendum obywatelskiego, jeżeli nie miał pewności, że jego wyniki będą zgodne z oczekiwaniami klasy politycznej.

Nie było planu B. Islandia od 2006 r. nie miała obrony militarnej. Miała za to specyficzną – jak na państwo należące do NATO – politykę, niespotykaną wręcz na całym świecie. Zyski finansowe z wojny wydano na rozbudowę łowisk (premier Partii Niepodległości z lat 1944–1947 i później z przerwami do 1963 r. był byłym przewodniczącym Związku Właścicieli Łodzi [ang. Vessel Owners Association]). Jednak to jeszcze nie koniec tej historii. Islandii przysługiwała równoważność około 2% PKB rocznie z bazy NATO w Keflaviku przez następne 60 lat [132]. W latach 50. XX wieku doszło do niepewnego rozejmu między wielkimi partiami koalicji – rozejmu, który przerodził się w nową batalię w 1959 r., powtórkę z 1942 r., dotyczącą poprawki do Konstytucji mającej na celu zapewnienie równych praw wyborczych. Po raz kolejny Partia Postępu, wciąż z nadmierną liczbą przedstawicieli w Parlamencie, walczyła zawzięcie z tą poprawką i ponownie przegrała. W wyniku tego dwie główne partie nie były w stanie współpracować aż do połowy lat 70. XX wieku. Od samego początku gospodarka była w znacznym stopniu regulowana cenami, stopami odsetkowymi oraz kursem wymiany korony, ustalanymi przez polityków i ich aparatczyków w bankach. Ważne, choć niewystarczające, okazały się próby liberalizacji gospodarki w latach 60. XX wieku, kiedy to ogromne dotacje na rybołówstwo przybrały postać pośredniego wsparcia: dewaluacji korony i uprzywilejowanego dostępu do dofinansowanych kredytów bankowych. Oznaczało to tak naprawdę, że korona mogła być dewaluowana według zachcianek właścicieli łodzi rybackich, aby mogli w razie potrzeby wspomóc rentowność eksportu ryb, zagrażając przy tym stabilności finansowej głównego przemysłu eksportowego Islandii. W latach 80. i 90. XX wieku próby stabilizowania korony oznaczały wsparcie rządu dla sektora rybołówstwa i stąd owe próby przyjęły formę przyznanych, specjalnych, wysoce wartościowych praw na wodach Islandii. Jednak niedługo potem zasoby morskie zostały uznane przez prawo za dobro wspólne. System przyznawania kwot połowowych, uznany przez UNHRC (2007) za dyskryminujący i niezgodny z Konstytucją, zmienił rozproszone zasoby (ryby) w skoncentrowane (jak ropa), z potencjałem do kartelizacji politycznej. Od tego momentu właściciele łodzi rybackich zasadniczo byli w stanie rozdawać karty w polityce Islandii, z krótką przerwą, kiedy to po 2000 r. bankierzy grali pierwsze skrzypce, aż do kryzysu w 2008 r. [133]. Redaktor jednej z dwóch najważniejszych w tamtym czasie gazet Islandii opisywał to jako próby samobójcze podejmowane przez polityków w celu sprzeciwienia się królom kwot [134].

Specjalny Komitet Dochodzeniowy odnotował ogromne wpłaty wykonywane przez upadłe banki przed ich katastrofą na konta partii politycznych oraz indywidualnych polityków. Gdyby nie kryzys, informacje te nigdy nie ujrzałyby światła dziennego.

1.2

ZARYS

Morał tego preludium może być dwojaki. Po pierwsze, pokazuje ono imponującą zdolność przewidywania i mądrość pierwszego prezydenta Islandii Sveinna Bjoernssona, który w 1944 r., zdopingowany pierwszym naukowym sondażem przeprowadzonym w Islandii, zdołał dodać dwie nowości do prowizorycznej Konstytucji, która w przeciwnym razie pozostałaby zasadniczo niezmieniona od 1874 lub 1849 r. Owe wprowadzone nowości to założenie, że prezydent Republiki (a) będzie wybierany przez naród, nie przez Parlament, jak chciały tego partie polityczne (tym samym Islandia mogła się szczycić jednym z pierwszych prezydentów w Europie wybieranych przez obywateli) [135] oraz (b) że prezydent mógł zawetować ustawę Parlamentu i poddać ją referendum obywatelskiemu. To założenie było początkowo proponowane w 1940 r. przez Bjarniego Benediktssona, późniejszego szefa Partii Niepodległości i ministra, a po 60 latach zapomnienia po raz pierwszy zostało ożywione w 2004, by zablokować z sukcesem – jak się potem okazało – plan rządu dotyczący regulacji własności mediów w taki sposób, aby zmusić największą gazetę codzienną Islandii oraz jedyną stację telewizyjną konkurującą z telewizją państwową do zamknięcia [136]. Po drugie, jak pokazuje nawet względnie spokojna, a jednak zaciekła historia konstytucyjna, konstytucje są z natury deklaracjami politycznymi, które nakreślają prawa i obowiązki obywateli oraz władzę kilku zorganizowanych vs niezorganizowanych mas (Lasalle 1862). Tym samym prowadzą, w naturalny sposób, do głębokich nieporozumień związanych z postanowieniami dotyczącymi jednostki. Prawa chronione przez konstytucje pociągają za sobą zobowiązania, które, co zrozumiałe, mogą napotykać na opór. Ci, którzy – podobnie jak prezydent Islandii Ólafur Ragnar Grímsson – twierdzą, że zmiany w Konstytucji muszą być zatwierdzone w drodze konsensusu, nie zgadzają się z historycznymi dowodami, jednak te służą interesom przeciwników reformy konstytucyjnej.

2.

POWSTAWANIE POKRYZYSOWEJ KONSTYTUCJI

Proces zmiany Konstytucji został zapoczątkowany przez rząd Partii Socjaldemokratycznej i Ruchu Zielona Lewica w 2009 r. i pod wieloma względami był wzorowy i godny podziwu (Ginsburg et al. 2012; Landemore 2014; Meuwese 2013). Na początku rząd zdecydował, że zadanie spisania nowej Konstytucji lub zmiany tej z 1944 r. przydzieli wybranym przedstawicielom obywateli. Aby zapoczątkować ten proces, Parlament wyznaczył siedmioosobowy Komitet Konstytucyjny składający się głównie z ekspertów świata akademickiego z różnych dzie dzin (prawa, literatury, nauk przyrodniczych, nauk społecznych). Skład komitetu wyraźnie pokazał, że Parlament zdaje sobie sprawę z tego, iż Konstytucja nie jest wyłącznie, a nawet nie jest sama w sobie, dokumentem prawnym, lecz przede wszystkim społeczną umową, deklaracją polityczną. Ekspertyza prawna, nawet jeśli bardzo pomocna, nie jest tak naprawdę kluczowa przy tworzeniu Konstytucji, ponieważ Konstytucja stoi wyżej niż zwykłe ustawodawstwo. Dzieje się tak przez sam fakt, że naród stoi wyżej niż Parlament.

Jednak prawnicy są potrzebni przy zwyczajnym ustawodawstwie między innymi po to, aby upewnić się, że jest ono zgodne z Konstytucją przyjętą przez naród.

2.1

KOMITET KONSTYTUCYJNY

Komitet Konstytucyjny pełnił trzy funkcje: (a) organizował Zgromadzenie Narodowe (lub forum), podczas którego losowo wybrani obywatele ze spisu ludności, pod nadzorem ekspertów, zwołani na jednodniowe obrady określali i omawiali swoje poglądy na temat treści nowej Konstytucji; (b) przygotowywał ogólnokrajowe wybory 25 przedstawicieli do Zgromadzenia Konstytucyjnego, których zadaniem byłoby spisanie projektu nowej Konstytucji, opierając się przy tym w jak najbardziej możliwym stopniu na opiniach Zgromadzenia Narodowego oraz (c) przygotował podstawy do pracy dla Zgromadzenia Konstytucyjnego poprzez udostępnienie analizy Konstytucji z 1944 r. i zbieranie oraz udostępnianie w formie wydrukowanej i w Internecie informacji dotyczących Konstytucji w innych krajach oraz przygotowanie innych ważnych materiałów. Komitet Konstytucyjny przekroczył nieco swój mandat, choć raczej w niewinny sposób, sugerując sposoby formułowania poszczególnych założeń. Jego praca została jednogłośnie zaakceptowana przez Radę Konstytucyjną i innych.

Na początku w Parlamencie panowała względna harmonia. Jego członkowie byli albo zachęceni albo upokorzeni wynikami wyborów z 2009 r., w rezultacie których powstał pierwszy rząd większościowy bez Partii Niepodległości i Partii Postępu. Jego praca została z zadowoleniem przyjęta przez członków Rady Konstytucyjnej [137]. Rząd współpracował z opozycją w kwestii przyszłych działań.

Jedną z kluczowych obietnic złożoną przez Partię Postępu w 2009 r. było spisanie nowej Konstytucji bezpośrednio przez przedstawicieli wybranych spośród społeczeństwa.

Partia Niepodległości, również w opozycji po wyborach w 2009 r., zaproponowała zwołanie Zgromadzenia Narodowego, co zadziałało na korzyść partii. Podobne zgromadzenie narodowe zostało wybrane i powołane w Reykjaviku w 1851 r. podczas fali rewolucji przetaczającej się wówczas przez Europę, po czym zostało rozwiązane przez przedstawiciela duńskiego króla. Była to historyczna klęska znana każdemu Islandczykowi. Eksperymentalne i zorganizowane prywatnie zgromadzenia narodowe z udziałem zagranicznych ekspertów odbyły się w Islandii tuż po kryzysie, w 2009 r. (Mauraþúfan 2009). Przyświecała im zasada zbiorowej inteligencji.

Spotkania te stały się prototypem Zgromadzenia Narodowego w 2010 r., do którego z krajowego rejestru ludności losowo wybrano 950 obywateli w wieku od 18 do 91 lat, tak aby zapewnić równowagę przedstawicieli obu płci, sprawiedliwe przedstawicielstwo różnych regionów itd. Oznacza to – i ten punkt jest kluczowy w demokratycznym kręgosłupie tego projektu – że każdy Islandczyk w wieku 18 lat i powyżej miał równe szanse na otrzymanie miejsca w Zgromadzeniu Narodowym.

Zgromadzenie odbyło jednodniowe spotkania na początku listopada 2010 r., a na koniec dnia wydało postanowienie lub zbiór wniosków mówiących o tym, jak bardzo jest potrzebna nowa Konstytucja oraz że musi ona zawierać zapisy dotyczące przynależności zasobów naturalnych do państwa, równych praw wyborczych oraz wspierania odpowiedzialności i decentralizacji władzy, ochrony środowiska, transparentności itp. Wszystkie materiały zostały udostępnione na stronie internetowej Komitetu Konstytucyjnego. Postanowienia te zgadzały się z badaniami opinii publicznej, które ustawicznie przez wiele lat donosiły, że większość wyborców chce zasobów naturalnych będących własnością narodową, równych praw wyborczych itd. Nie było żadnych niespodzianek. Stąd też krytyczne uwagi dotyczące struktury i funkcjonowania Zgromadzenia Narodowego w islandzkim kontekście są bez znaczenia.

2.2

WYBÓR RADY KONSTYTUCYJNEJ

Pod koniec listopada wykonano kolejny krok i wybrano 25 przedstawicieli Rady Konstytucyjnej. Zgodnie z obowiązującymi zasadami o miejsce w radzie nie mogli ubiegać się ówcześni posłowie i sędziowie Sądu Najwyższego. Jednak do tego czasu, dwa lata po kryzysie, dało się odczuć pewne zmęczenie reformami. Mogło to być spowodowane przypuszczeniem, że sponsorowane przez IMF operacje ratujące gospodarkę, wbrew wszelkim rokowaniom, odniosą sukces. Był to de facto doping dla tych samych polityków i partii politycznych, które – według raportu SIC (2010) – ponosiły odpowiedzialność za kryzys. Ciężar winy przeniesiono jednak na zagraniczne siły wpływu (Gunnarsson 2009), a rządowe próby odbudowy oraz projekt Konstytucji napotkały na wyraźny opór. Niektórzy politycy opozycji mówili o „tak zwanym kryzysie”, tak jakby nic się nie wydarzyło.

Czas poprzedzający listopadowe wybory do Zgromadzenia Narodowego minął bez fanfar. Do momentu upływu terminu na zgłaszanie kandydatur nikt nie był w stanie stwierdzić, czy wybory okażą się fiaskiem przez brak zainteresowania, czy też nie. Jednak po upływie terminu, około miesiąc przed wyborami, okazało się, że startowały 522 osoby, z których każda posiadała poparcie od 30 do 50 podpisów [138]. Oznacza to zatem, że pod nazwiskami 522 kandydatów było co najmniej 15 660 – a może nawet aż 26 100 – podpisów, tj. między 7 a 11% uprawnionych do głosowania.

Jednak partie polityczne i grupy zainteresowanych nie poświęciły zbyt wiele uwagi wyborom, być może częściowo po to, by podkreślić, że miała to być konstytucja narodu, a nie polityczna konstytucja elity. Stąd też nie poczynili żadnych starań, aby zachęcić obywateli do głosowania. Partie opozycji odwróciły się od tego projektu. Jedynie Partia Niepodległości rozesłała swoim członkom zdystansowane listy, które zawierały dwie nieco różne listy popieranych kandydatów. Nawet rządzące partie koalicji, które zapoczątkowały ten projekt, nie miały listy. Media, z jednym ważnym wyjątkiem (gazety „DV”, patrz poniżej), wykazały niewiele inicjatywny, by przedstawić wyborcom poglądy 522 kandydatów. Każdy z nich otrzymał jedynie od trzech do czterech minut na antenie publicznego radia. Nie było żadnej kampanii do przedyskutowania, nie było walki o głosy między kandydatami, jedynie rozmowy ze znajomymi na Facebooku i tym podobne [139]. Mimo to, 37% elektoratu stawiło się na głosowaniu.

25 kandydatów z największą liczbą głosów pochodziło z najróżniejszych dziedzin życia. Prawdopodobnie najbardziej uderzającą cechą tej grupy był fakt, że pięcioro członków to profesorowie (ekonomii, matematyki, medycyny, filozofii i nauk politycznych oraz teologii) oraz troje innych to naukowcy (z dziedziny matematyki, filozofii i nauk politycznych), co daje dużo większą liczbę osób z tytułem doktorskim – 6 na 25 – niż w Parlamencie lub prawdopodobnie w jakimkolwiek organie ustawodawczym do tej pory. Co więcej, wysoki poziom wykształcenia i różnorodnego doświadczenia wybranych przedstawicieli zapewnił doskonały dostęp do zewnętrznej ekspertyzy. Po ogłoszeniu wyników wyborów liderzy opozycji w Parlamencie zaatakowali rząd, nazywali wybory porażką, powołując się na 37-procentową frekwencję, która mimo wszystko była porównywalna do wcześniejszych referendów obywatelskich bez wyraźnego zaangażowania partii w Islandii (Gylfason 2013) lub Szwajcarii. Ring był wolny. W obliczu grupy bezpośrednio wybranych 25 przedstawicieli do Zgromadzenia Konstytucyjnego niektórzy politycy mieli powody do niepokoju. Presja ze strony protestujących na ulicach, w wyniku której czuli się zobligowani do przygotowania się na bezpośrednio wybrane zgromadzenie ustawodawcze to jedno, a konfrontacja z grupą 25 wybranych członków, wyraźnie poza kontrolą partii politycznych, zachowujących się 18 miesięcy później jak państwo w państwie, to co innego.

Przed wyborami wypowiedzi 23 z 25 przedstawicieli dla gazety „DV” dotyczące Konstytucji były wyraźnie spójne. Była to jedyna gazeta, która wykazała szczere zainteresowanie wyborami (i jedyna bez powiązań z Partią Niepodległości). Udowodniono, że zdecydowana większość przedstawicieli zgadzała się z postanowieniem Zgromadzenia Narodowego. Na przykład 19 na 23 przedstawicieli było za zmianą Konstytucji, 22 popierało kwestię zasobów naturalnych, 22 popierało równe prawa wyborcze, a 21 popierało częstsze referenda obywatelskie (Gylfason 2013). Co więcej, odpowiedzi udzielane przez zdecydowaną większość z 522 kandydatów wykazywały podobne schematy, sugerując tym samym, że dowolny wybór spośród tych 522 kandydatów prawdopodobnie skutkowałby projektem Konstytucji z identycznymi kluczowymi zapisami.

Z łatwością da się zauważyć, że mieliśmy do czynienia z szerokim i jasnym konsensusem co do istotnej reformy Konstytucji, która, między innymi, miała na celu (a) ukrócenie skorumpowanych relacji między klasą polityczną a częścią społeczności biznesu, w szczególności właścicielami łodzi, którzy przywykli do traktowania ogólnej własności Islandii – zasobów rybnych – jako swojej własnej oraz (b) ograniczenie władzy liderów partii politycznych, którzy otaczali się w Parlamencie posłami z prowincji, popieranymi niewielką liczbą głosów i posiadającymi ograniczone kwalifikacje.

Czy byłoby to możliwe bez kryzysu? Nie. Konstytucja z 1944 r. nie była bezpośrednio odpowiedzialna za kryzys, to prawda, ale nie była też w stanie mu zapobiec. Słaba rozdzielność władzy i trzy organy rządu doprowadziły między innymi do nadmiaru egzekutywy, prywatyzacji banków na modłę rosyjską w latach 1998–2003, prowadząc je tym samym na skraj przepaści w 2008 r. (Gylfason 2013). Patrząc wstecz, jest to mało prawdopodobne, że prywatyzacja banków i sposób, w jaki była przeprowadzona, zostałyby zaakceptowane w referendum obywatelskim. To samo tyczy się dyskryminującego systemu kwot w łowiskach oraz zysków wynikających z bazy militarnej USA. Nie jest więc zaskoczeniem, że wielu Islandczyków, w tym nowa większość w Parlamencie, stwierdziło, że warto by było bliżej się przyjrzeć Konstytucji po kryzysie.

2.3

W SĄDZIE NAJWYŻSZYM

Nic więc dziwnego, że tuż po wyborze Zgromadzenia Konstytucyjnego pojawiły się trzy skargi dotyczące technicznych aspektów liczenia głosów czy kształtu urn do głosowania. Były one wnoszone przez osoby o udokumentowanych relacjach z Partią Niepodległości. Na podstawie tych skarg, 6 z 9 sędziów Sądu Najwyższego – 5 z nich zostało wyznaczonych przez Partię Niepodległości – wydało bezprecedensową decyzję administracyjną o unieważnieniu wyborów. Spośród 6 sędziów, którzy opowiedzieli się za unieważnieniem głosowania, 4 otwarcie wyraziło sprzeciw wobec nowego zapisu o zasobach naturalnych, który popiera 24 z 25 wybranych przedstawicieli. 1 zmienił swój głos między 1998 a 2000 r. (pierwsza decyzja mówiła, że system kwot, który daje prawo do połowów właścicielom łodzi, jest niezgodny z Konstytucją, a druga nie); inny, jako Prokurator Generalny, bronił systemu kwot przed UNHRC (i przegrał sprawę); trzeci pełnił funkcję stałego sekretarza w Ministerstwie ds. Rybołówstwa, a do jego zadań należało wprowadzenie systemu kwot; czwarty pisał i publiczne opowiadał się za systemem kwot. Piąty natomiast jest bratem właściciela łodzi – jednego z największych beneficjentów systemu kwot (Hauksson 2011). Żaden z tych pięciu sędziów nie wyłamał się od decyzji o unieważnieniu wyborów.

Nigdy wcześniej żadne wybory państwowe w kraju demokratycznym nie zostały unieważnione ex post. Co więcej, nie było prawnych podstaw, dla których sędziowie mogli podjąć taką decyzję, gdyż prawo zezwala na podjęcie takiej decyzji jedynie w przypadku, kiedy wybrany kandydat był nieuprawniony do startu w wyborach lub jeśli wykryto działanie niezgodne z prawem, które wpłynęło na wynik wyborów. Jednak nic takiego nie miało miejsca. Gisli Tryggvason – jeden z prawników wybranych do Zgromadzenia – jako wyborca złożył apelację do Sądu Najwyższego o ponowne rozpatrzenie sprawy lub przynajmniej o wyrażenie zgody na ponowne przeliczenie głosów, aby odnieść się do domniemanych „istotnych uchybień”, jednak jego dobrze uargumentowana apelacja została oddalona przez sąd (Tryggvason 2011).

Axelsson (2011) kończy swoją zgryźliwą analizę decyzji Sądu Najwyższego następującymi słowami: „Jedynym prawdziwym i jedynym znaczącym uchybieniem w tych wyborach był fakt, że to Sąd Najwyższy zniszczył je swoją decyzją, która wyraźnie jest oparta na błędnej argumentacji i wątpliwych źródłach prawa” [140]. Decyzja sędziów Sądu Najwyższego o unieważnieniu wyborów do Zgromadzenia Konstytucyjnego była porównywalna do wyroku Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych o przekazaniu prezydentury George’owi W. Bushowi w 2001 r., wynikiem 5 głosów do 4 według podziału na partie (5 sędziów mianowanych przez prezydenta republikanina przeciwko 4 mianowanym przez demokratę). Ta decyzja skłoniła Johna Paula Stevensa, trzeciego pod względem długości urzędowania w Sądzie Najwyższym, do stwierdzenia, że „Chociaż być może nigdy nie będziemy mieć pewności, kim był zwycięzca tegorocznych wyborów, wiemy doskonale, kto jest przegranym. To zaufanie Narodu do sędziów jako bezstronnych strażników praworządności” [141].

Reakcją Parlamentu na decyzję Sądu Najwyższego było zaoferowanie 25 wybranym przedstawicielom Zgromadzenia Konstytucyjnego miejsca w Radzie Konstytucyjnej. Przeciwnicy reformy konstytucyjnej byli uradowani faktem, jakoby rada nie była legalnym i prawowitym organem, i mówili o niej „nic nieznacząca konferencja” [142]. Między innymi te 25 wybranych osób zostało oskarżonych o nieposzanowanie Konstytucji z 1944 r. poprzez akceptację nominacji od Parlamentu [143]. Nikt nie brał tych oskarżeń na poważnie, nikt też, oprócz apelacji Tryggvasona, nie wnosił sprzeciwu wobec decyzji Sądu Najwyższego, którą Parlament uznał za wiążącą. Naród oraz Parlament poprosili nas o spisanie nowej, pokryzysowej Konstytucji i takie jest nasze zadanie.

2.4

PRACA RADY KONSTYTUCYJNEJ

Najpierw odbyliśmy kilka nieformalnych spotkań, aby się lepiej poznać. Wykorzystywaliśmy te spotkania również po to, aby przygotować zestaw zasad operacyjnych, dopuszczalnych przez ustawę dotyczącą rady. Przygotowując mój wkład do wspólnych wysiłków, poświęciłem swój czas, aby skonsultować się z kolegami w kraju i za granicą, w tym z autorami konstytucji RPA z lat 1994–1996 i innymi zagranicznymi ekspertami z dziedziny konstytucji oraz wieloma lokalnymi naukowcami, prawnikami itd. Uzbrojeni w świetny, 700-stronicowy raport z Komitetu Konstytucyjnego oraz inne materiały przybyliśmy na nasze pierwsze formalne spotkanie w kwietniu 2011 r. bardzo dobrze przygotowani. Po podzieleniu przedstawicieli na podkomitety (A, B, C) każdy otrzymał zadanie przygotowania wstępnego projektu jednej trzeciej konstytucji. Jedną z pierwszych decyzji, które należało podjąć, była ta, czy zacząć pracę od zera, czy też poprzestać na wprowadzeniu poprawek do konstytucji z 1944 r. Szybko stało się jasne, że panowała ogólna zgoda co do pracy nad nową Konstytucją ab inito, choć stara Konstytucja służyła jako punkt wyjścia. Ten konsensus zdawał się wynikać z ogólnie przyjętej opinii, że kryzys finansowy nawoływał do całościowej przebudowy Konstytucji, nie zaś do drobnych poprawek. Inna jednogłośna decyzja dotyczyła stopnia, w jakim nasze prace będą przeprowadzane pod okiem opinii publicznej. Bez żadnych większych przeciwskazań zdecydowaliśmy się na transparentność poprzez crowdsourcing. Decyzja ta przyszła szczególnie łatwo członkom Rady pochodzącym ze świata akademickiego, dla których peer review było standardową procedurą. W praktyce oznaczało to, że wszystkie spotkania Zgromadzenia Ogólnego były transmitowane na żywo przez Internet, a następnie udostępniane na stronie internetowej Rady, podczas gdy spotkania podkomitetów odbywały się za zamkniętymi drzwiami. Wyjątkiem były sytuacje, gdy podkomitety zapraszały członków innych podkomitetów oraz biegłych na te spotkania.

Stopniowo udostępniano również transkrypcje spotkań Zgromadzenia Ogólnego oraz notatek z tych wydarzeń na stronie internetowej Rady. Wraz z postępem prac stało się jasne, że transparentność realizowana poprzez crowdsourcing była dobrym pomysłem. Jakość i znaczenie udziału członków społeczeństwa były imponujące. Przyjęli oni zaproszenie Rady do przeglądania i reagowania na spisane teksty z tygodnia na tydzień. Wyeliminowało to również konieczność zapraszania przedstawicieli grup zainteresowań – artystów, rolników, rybaków, emerytów, nauczycieli itd.

W tym duchu rozpoczyna się też preambuła konstytucji: „My, naród Islandii pragniemy stworzyć społeczeństwo o równych możliwościach dla każdego” [144]. To naznaczyło odejście od modus operandi Parlamentu, gdzie powszechną praktyką było działa­nie na rzecz interesów konkretnej grupy – np. właścicieli łodzi – którzy byli zachęcani do samodzielnego spisywania dotyczących ich ustaw.

Obywatele wszystkich dziedzin życia hojnie zaoferowali pomoc: artyści, rolnicy itd., w przeciwieństwie do naukowców i jeszcze mniejszej liczby prawników – być może dlatego, że ci przedostatni i ostatni postrzegali Radę Konstytucyjną jako intruzów na własnym podwórku [145].

Dosłownie bez wyjątku Rada Konstytucyjna zabrała się za swoje zadanie w spokojnej atmosferze, co być może ze względu na ogólny konsensus w sprawie kluczowych kwestii było łatwe do osiągnięcia. Oczywiście, były też pewne nieporozumienia, które należało rozwiązać. Na przykład ze względu na zapis w konstytucji z 1944 r., że dwa kolejne Parlamenty muszą zaakceptować nową Konstytucję, niektórzy członkowie twierdzili, że warto spróbować przewidzieć wolę Parlamentu i unikać sformułowań, które najprawdopodobniej spotkają się z dezaprobatą. Inni uważali, że ważniejsze jest pozostanie w zgodzie z konsensusem wyrażonym w rezolucji Zgromadzenia Narodowego z 2010 r., argumentując, że wyłącznie tym sposobem nowa Konstytucja zdobędzie poparcie podczas referendum, którego Parlament nie mógł lekceważyć. Innym przykładem jest fakt, że niektórzy członkowie chcieli dość radykalnej zmiany poprzez bezpośrednie wzmocnienie roli prezydenta, bezpośrednie wybory powszechne premiera itd. Inni twierdzili, że wystarczy ustalić pewną równowagę między trzema elementami rządu wewnątrz istniejących struktur rządu opisanych w Konstytucji z 1944 r., podkreślając, że Zgromadzenie Narodowe nie domagało się wzmocnionej pozycji prezydenta. Trzecim przykładem mogą być postulaty niektórych przedstawicieli, których zdaniem konkretne zapisy, o ile mogły być stworzone, powinny służyć jako środek ostrożności na wypadek kolejnego kryzysu finansowego, podczas gdy inni twierdzili, że ogólne zapisy o wzmocnieniu kontroli i równowagi władz będą wystarczające (Gylfason 2013). Niektóre poruszone kwestie rozwiązywano na drodze głosowania w podkomitetach lub w Zgromadzeniu Ogólnym, do którego zawsze należało ostatnie słowo. Inne były rozwiązywane poprzez kompromis i konsensus. Na przykład nie trzeba było głosować w sprawie klauzuli o zasobach naturalnych w podkomitecie A, który miał za zadanie spisanie tej klauzuli, ponieważ osiągnięto pełny konsensus ze Zgromadzeniem Narodowym. Czasami osiągnięte kompromisy wymagały ciężkiej pracy oraz delikatnej dyplomacji. Debaty w Zgromadzeniu Ogólnym, jak również w większości podkomitetów, cechowały się spokojem, kulturą i szacunkiem, co wyraźnie kontrastowało z zachowaniem Parlamentu. W przeciwnym razie Parlament nigdy nie zdołałaby wykonać pracy Rady w ciągu 4 miesięcy, a już na pewno nie z jednogłośnym poparciem Konstytucji stosunkiem głosów 25 do 0, bez głosów wstrzymujących się, co jest imponującym osiągnięciem politycznym według wszelkich standardów.

Treść konstytucji i jej główne klauzule zostały przeanalizowane przez Gylfasona (2013). Być może najważniejszy tutaj jest fakt, że nawet jeśli członkowie Rady czuli zobowiązanie wobec swojego sumienia, stworzyli Konstytucję, która niemal idealnie oddawała postanowienia Zgromadzenia Narodowego z 2010 r. Jedyną znaczącą różnicą jest fakt, że Zgromadzenie Narodowe domagało się zredukowania liczby posłów, a Rada Konstytucyjna zdecydowała się na zachowanie liczby 63 posłów, tak aby nie wykazać braku konsekwencji Konstytucji, która przecież miała na celu wzmocnić legislatywę i władzę sądowniczą rządu vis-à-vis władzy wykonawczej [146].

Wraz z postępem prac Rady Konstytucyjnej dla wielu jej członków, a szczególnie dla tych w dobrym kontakcie z Parlamentem, stało się jasne, że wsparcie dla nowej Konstytucji ze strony Parlamentu słabło. Gdy dostarczono Konstytucję do przewodniczącego Parlamentu podczas formalnej ceremonii 29 lipca 2011 r., wielu z nas uderzył wyraźny brak entuzjazmu (więcej na ten temat w Części 3). Parlament nie zgodził się na tłumaczenie Konstytucji na język angielski, co doprowadziłoby do międzynarodowego odzewu. Dlatego też oficjalne tłumaczenie musiało być sfinansowane z prywatnej kieszeni, przez organi­zację pozarządową Stowarzyszenie Konstytucyjne [147]. Po otrzymaniu projektu Konstytucji Parlament przesłał ją do Komitetu Konstytucyjnego Nadzoru (CSC). Przeczytanie i omówienie Konstytucji zajęło kilka miesięcy. W marcu 2012 r., blisko 8 miesięcy po przekazaniu projektu ustawy zasadniczej, byli członkowie Rady zostali zwołani, z bardzo krótkim wyprzedzeniem, na czterodniowe spotkanie specjalne, w celu udzielenia odpowiedzi na pewne pytania spisane przez CSC w imieniu Parlamentu. Większość, choć nie wszyscy (21 z 25) byłych członków Rady mogła uczestniczyć w tym spotkaniu. Tak jak wcześniej, odpowiedzi na pytania Parlamentu udzielone przez Radę były jednogłośne. Prawdopodobnie najbardziej znaczące pytanie dotyczyło zasobów naturalnych i klauzuli stanowiącej między innymi, że: „Na podstawie prawa władze rządowe mogą udzielać zezwoleń na wykorzystanie zasobów lub innych ograniczonych dóbr publicznych pod warunkiem całkowitej rekompensaty i na rozsądnie określony czas”. Parlament pytał, czy sformułowanie „całkowita rekompensata” mogło zostać zastąpione „godziwą rekompensatą”. Odpowiedzią Rady, z dwóch powodów, było uprzejme, ale zdecydowane „nie”. Po pierwsze, zastąpienie słowa „całkowity” słowem „godziwy” mogło zostać zinterpretowane jako zapewniona konstytucyjnie ulga od pełnej ceny dla właścicieli łodzi, co nie było zamierzone. Po drugie, ponieważ artykuł dotyczący prawa własności, niezmieniony od 1944 r., mówi o „pełnej rekompensacie” za konfiskatę własności, wewnętrzna spójność wymaga pełnej ceny w obu klauzulach, tak aby nie doszło do dyskryminacji między różnymi rodzajami własności. Inne pytanie ze strony Parlamentu doprowadziło do przeredagowania zapisu propagującego zasadę „jedna osoba, jeden głos”. Zmiana ograniczała liczbę słów w tym zapisie o jedną trzecią, nie wpływając przy tym na treść, więc została przyjęta. W kilku innych przypadkach byli członkowie Rady odpowiadali na pytania CSC, sugerując alternatywne przeredagowanie jako formę wyjaśnienia. CSC, a raczej większość: 6 z 9 członków oświadczyli, że można dokonać zmian wyłącznie w formie zapisu, ale nie w treści.

2.5

REFERENDUM NARODOWE

Czas mijał. Rząd miał zamiar przeprowadzić referendum w sprawie konstytucji w dzień wyborów prezydenckich, w czerwcu 2012 r., aby zwiększyć frekwencję wyborców. Mniejszość w Parlamencie, coraz bardziej zaciekła w swojej opozycji wobec konstytucji, użyła jednak obstrukcji parlamentarnej, aby zablokować ten plan. Referendum odbyło się 20 października 2012 r. Zapytałem przewodniczącego CSC, czy przed referendum partie rządzące przeprowadzające referendum wyjaśnią Konstytucję elektoratowi. Odpowiedź brzmiała „nie”. „Więc kto?” – zapytałem. Odpowiedź brzmiała „Wy”. Przypuszczam więc, że miał na myśli byłych członków Rady Konstytucyjnej, której mandat wygasł w lipcu 2011 r. Dlatego właśnie założono Sojusz na Rzecz Nowej Konstytucji (SaNS), grupę rzeczniczą, która miała i wciąż ma na celu zabezpieczenie przyjęcia Konstytucji [148]. Sojusz nie posiadał żadnych zasobów finansowych poza drobnymi kwotami dostarczanymi przez Ruch, najmniejszą opozycję w Parlamencie, oraz Społeczeństwo Konstytucyjne. Rząd odmówił udzielenia wsparcia w wysiłkach promocyjnych na rzecz Konstytucji, tak jak robiły to obie partie rządzące, Socjaldemokraci i Ruch Zieloni Lewica. SaNS została pozostawiona sama sobie. Bez niej Konstytucja byłaby zupełnie osierocona. Mimo to, przy pomocy Ruchu i jego następcy, Dawn, organizowano w całym kraju spotkania, aby zapewnić odrobinę widoczności oraz publikowano artykuły wyjaśniające Konstytucję. Tak jak przed wyborami do Zgromadzenia Konstytucyjnego, nawet partie polityczne, które położyły Konstytucję przed wyborcami, w większości wycofały się ze sceny przed referendum.

Niemniej jednak, 49% uprawnionych do głosowania wzięło udział w referendum, a 67% z nich odpowiedziało twierdząco na pytanie: „Czy chce Pan/Pani, aby propozycja Rady Konstytucyjnej stała się podstawą projektu ustawy legislacyjnej dla nowej Konstytucji?”.

Sposób sformułowania tego pytania przewidywał opcję, że Parlament zaprzeczy swoim pierwotnym intencjom, próbując stworzyć coś zupełnie innego od tej postawy konstytucji. Dość naiwnie Parlament dodał 5 pytań pomocniczych na karcie do głosowania, w tym pytanie, czy zasoby naturalne powinny stać się własnością narodową (83% powiedziało „tak”). Inne dotyczyło równych praw wyborczych, tj. „jedna osoba, jeden głos” (67% powiedziało „tak”), kolejne częstszych referendów narodowych (73% powiedziało „tak”) [149]. Oznaczało to, że większość w Parlamencie, w tym Ruch, mogła powiedzieć do blokującej mniejszości: spójrzcie, nie tylko znakomita większość wyborców popiera Konstytucję, ale też popierają poszczególne kluczowe założenia. Po referendum, o którym zdecydowali się mówić jako o „sondażu”, członkowie opozycji twierdzili, że osoby, które nie wzięły udziału w referendum, głosowałyby przeciwko nowej konstytucji. Po referendum CSC poprosiło zespół lokalnych prawników, prowadzonych przez urzędnika do biura premiera, aby przejrzeli Konstytucję i w razie potrzeby zaproponowali lub przeformułowali zdania z perspektywy prawnej i technicznej. Otrzymali oni jasne wytyczne, że zmiany nie mogą wpłynąć na treść Konstytucji. Landemore (2014) podaje dwa przykłady znaczących zmian, na gorsze, sugerowanych przez prawników, wykraczające poza ich mandat. Oto trzeci przykład. Prawnicy zasugerowali przeredagowanie zapisu o zasobach naturalnych, które fundamentalnie zmieniało jego znaczenie – na korzyść właścicieli łodzi. CSC przywróciło pierwotną wersję sugerowaną przez Radę Konstytucyjną i zaprezentowało ją opinii publicznej przed referendum. Jednak to jeszcze nie koniec. Na późniejszym etapie CSC zmieniło zapis o zasobach naturalnych, zastępując słowa „całkowita rekompensata” słowami „standardowa rekompensata”.

Było to działanie z zaskoczenia, za pięć dwunasta. CSC poprosiło Komisję Wenecką, by oceniła projekt. Była to propozycja, którą członkowie Rady Konstytucyjnej złożyli Parlamentowi ponad rok wcześniej, bezskutecznie [150]. Członkowie Komisji odwiedzili Islandię w styczniu 2013 r., a miesiąc później przedstawili prowizoryczny raport (Venice Commission 2013), którego główne punkty były, zdaniem CSC, łatwe do wcielenia do ostatecznej wersji projektu Konstytucji. Należy zauważyć, że w niektórych przypadkach Komisja wykazała brak wiedzy na temat sytuacji i historii Islandii, krótko opisanych w Części 1 i nie zaprzeczała temu. W szczególności jej przemyślenia dotyczące prezydenta wybieranego przez naród oraz jego prawo konstytucyjne, aby poddać legislatywę Parlamentu pod narodowe referendum, nie były pomocne, ale też nie były szkodliwe. Niektóre z bardziej przydatnych komentarzy dotyczyły zmian w sformułowaniach wprowadzonych do projektu Konstytucji przez CSC. Zmiany te były łatwo odwracalne, podobnie jak nowe sformułowania – proste do zaakceptowania. Najważniejsze i najbardziej znaczące komentarze oferowane przez Komisję dotyczyły zapisów na temat Parlamentu; zapisów przeciwko którym przez te 18 miesięcy, kiedy projekt spoczywał pod czujnym okiem Parlamentu, nie protestowali ani posłowie, ani inni obserwatorzy, i którego Parlament nie dodał do karty do głosowania w referendum w 2012 r. Mianowicie, Komisja sugerowała, że projekt Konstytucji poszedł zbyt daleko w kierunku wzmacniania Parlamentu vis-à-vis egzekutywy. Ten punkt został niezwłocznie odrzucony przez CSC. Jednak co najważniejsze, Komisja wyraziła poparcie dla kluczowych zapisów dotyczących równego prawa wyborczego, głosowania na pojedyncze osoby podczas wyborów do Parlamentu (jako alternatywa do list wyborczych), bezpośredniej demokracji, wolności informacji i zasobów naturalnych należących do narodu. CSC szybko zmieniła projekt, stosując się do komentarzy Komisji. Parlament był gotowy do głosowania.

2.6

KOLEJ NA PARLAMENT

Gdy zbliżały się wybory parlamentarne w kwietniu 2013 r., Parlament miał coraz mniej czasu na przyjęcie poprawionej wersji projektu konstytucji zgodnie z wynikami referendum, które miało miejsce rok wcześniej. Aby zachęcić posłów, członkowie Stowarzyszenia Konstytucyjnego założyli stronę internetową, prosząc posłów, aby określili, czy są za przyjęciem projektu Konstytucji, zanim Parlament odroczy tę kwestię. Stopniowo i czasem niechętnie posłowie składali swoje deklaracje poparcia, aż w końcu uzbierała się większość: 32 głosy za przyjęciem projektu, w miejscu widocznym dla opinii publicznej. Wydawało się jasne, że nie wszy­cy z pozostałych 31 posłów głosowaliby przeciwko projektowi. Dla porównania, podczas głosowania w sprawie referendum w październiku 2012 r., 35 posłów było za, 15 – przeciw, 13 – wstrzymało się [151]. Podczas gdy posłowie być może odrzuciliby projekt ustawy w tajnym głosowaniu, problemem jest to, że w Parlamencie nie ma czegoś takiego jak tajne głosowanie. Kiedy nowi liderzy partii rządzących (ich poprzednicy wycofali się w obliczu zbliżających się wyborów parlamentarnych) przedstawili projekt w Parlamencie mający na celu załagodzenie debaty na temat Konstytucji, posłanka Ruchu Margrét Tryggvadóttir zaprezentowała poprawkę do ich propozycji. Poprawka zawierała projekt konstytucji in toto, którą przewodniczący Parlamentu, zgodnie z uniwersalnymi procedurami, musiał najpierw poddać głosowaniu. Proponowana zmiana była rozpaczliwą próbą doprowadzenia do głosowania nad projektem Konstytucji. Projektem, który otwarcie, choć niechętnie, popierała większość posłów. Dawno minęła północ, ostatni dzień Parlamentu przed przerwą w obradach. Przewodniczący, niezgodnie z procedurami parlamentarnymi, nie poddał projektu Konstytucji pod głosowanie. Na skutek tego Parlament zamknął posiedzenie bez głosowania nad projektem Konstytucji, przyjętej rok wcześniej przez 2/3 głosujących obywateli. Ustępująca pani premier, Jóhanna Sigurðardóttir, której Sojusz miesiąc później poniesie największą porażkę w historii wyborów parlamentarnych Islandii, powiedziała: „Ostatnie tygodnie były najsmutniejsze w ciągu 35 lat, które spędziłam w Parlamencie”[152].

Dlaczego społeczeństwo nie wyszło na ulice, uderzając w garnki w proteście przeciwko puczowi? Możliwym wyjaśnieniem jest to, że wybory parlamentarne miały się odbyć już za miesiąc, a partie opozycji zdołały przeprowadzić kampanię skupiającą się na krótkoterminowych problemach gospodarczych, obiecując zaniepokojonym rodzinom spłatę ich długów. W ten sposób chciały uciec przed konsekwencjami wynikającymi z sabotowania projektu Konstytucji.

3.

CO POSZŁO NIE TAK? – UWAGI KRYTYCZNE

Dlaczego projekt Konstytucji nie zdobył poparcia Parlamentu? Z mojego punktu widzenia, wynik ten – który, z powodów przytoczonych poniżej, wciąż traktuję jako chwilowy przestój – nie miał nic wspólnego z domniemanymi wadami projektu Konstytucji. Stało się tak, ponieważ projekt nowej Konstytucji został stworzony, aby zdecentralizować władzę, poprzez nową dystrybucję władzy z klasy politycznej do narodu, zgodnie z jasnymi zaleceniami Zgromadzenia Narodowego z 2010 r., oraz ponieważ posłowie byli w stanie, zgodnie z konstytucją z 1944 r., zablokować ten projekt.

Fakt, że referendum miało charakter doradczy, w przeciwieństwie do referendum wiążącego prawnie, jest tutaj bez znaczenia, poprzez sam fakt, że naród jest nadrzędny wobec Parlamentu [153]. Główną i znaczącą porażką całego procesu było to, że przewodniczący Parlamentu nie mógł być pociągnięty do odpowiedzialności za brak głosowania nad projektem Konstytucji. W otwartym głosowaniu z pewnością posłowie nie odważyliby się na odrzucenie projektu konstytucji wbrew wyraźnej woli społeczeństwa, wyrażonej podczas referendum w 2012 r. Gdyby Parlament głosował tak, jak powinien, a zwłaszcza, gdyby głosowanie odbyło się w tym samym czasie, co wybory parlamentarne w 2013 r. [154], nowy Parlament, bez względu na jego skład, nie odważyłby się na zablokowanie projektu Konstytucji, ponieważ mogłoby to wywołać zamieszki na ulicach, drugą rewolucję garnkową. Dlatego też głosowanie w Parlamencie zostało zablokowane przez przewodniczącego w środku nocy. Należy ponownie podkreślić: cały proces nie poniósł porażki. Głośna mniejszość w Parlamencie użyła obstrukcji parlamentarnej z bezprecedensową determinacją, a większość wykręcała się od odpowiedzi na to „opcją atomową”, łamiąc tę obstrukcję, gdyż obawiała się konsekwencji wynikających z tak nietypowej reakcji.

3.1

CZY PROJEKT KONSTYTUCJI IDZIE ZA DALEKO?

Można by się zastanawiać: Może Parlament postąpił słusznie? Czy projekt konstytucji nie idzie zbyt daleko? Czy Rada Konstytucyjna powinna wyciągnąć wnioski z przykładu Filadelfii w 1787 r. i odejść od własności narodowej nad zasobami naturalnymi i równych praw wyborczych, aby zadowolić Parlament, podobnie jak zniesienie niewolnictwa zostało usunięte z Konstytucji Stanów Zjednoczonych w Filadelfii? Odpowiedź brzmi: „nie”. Zgromadzenie Narodowe nie rozważało takiej opcji. Poza tym, nie byłoby słuszne odrzucenie tych kwestii z projektu Konstytucji, ponieważ, w przeciwieństwie do niewolnictwa w XVII wieku w Ameryce, narodowy charakter zasobów naturalnych, a w szczególności zasobów rybnych, oraz równe prawo wyborcze, przez długi czas były zawzięcie podważanymi kwestiami w polityce Islandii: zarządzanie zasobami naturalnymi od wczesnych lat 70. XX wieku, a równe prawo wyborcze od 1949 r. Prawa wyborcze oparte na stronniczości prowincjonalnej – brak zasady „jedna osoba, jeden głos” – blokowały polityczne rozwiązanie tych odwiecznych kwestii.

Dlatego właśnie referendum z 2012 r. było najważniejszymi i najbardziej demokratycznymi wyborami w historii narodu. Po raz pierwszy wyborcy byli zaproszeni do udziału w referendum, aby wyrazić swoją opinię na temat własności zasobów naturalnych, równego prawa wyborczego i kilku innych kluczowych kwestii, w sposób równy – jedna osoba, jeden głos! – bez zakłóceń ze strony partii politycznych, ze skarbcami pełnymi pieniędzy podatników i prywatnych dodatków. Kiedy partie polityczne zaczęły rozumieć prawdopodobne konsekwencje zapoczątkowanego przez nich procesu reformy Konstytucji, wystąpiły przeciwko samym sobie.

Należy pamiętać, że wierzyli, że sprzeciwienie się właścicielom łodzi oznaczało polityczne samobójstwo (Gunnarsson 2009, 206).

To jeszcze nie wszystko. Były inne, mniej rzucające się w oczy zapisy w projekcie ustawy, które miały na celu ochronę i promowanie praw człowieka, a co za tym idzie – narzucanie innym pewnych zobowiązań. Zapisy dotyczące ochrony środowiska ograniczyłyby wolność tych, którzy do tej pory zanieczyszczali naturę. Wolność informacji ograniczyłaby wolność tych, którzy bezkarnie zasłaniali się obowiązkiem milczenia itd. Jednak nikt nie wystąpił z szeregu i nie sprzeciwił się tym zapisom, tak samo jak nikt nie sprzeciwił się zapisom o równych prawach wyborczych czy zasobach naturalnych będącymi własnością narodu, oprócz wspomnianej wcześniej nieudanej próby manipulowania zapisem o zasobach naturalnych podjętej przez prawników rządowych. Było to zrozumiałe, ponieważ ostrożne sformułowanie zapisu dotyczącego zasobów naturalnych przez Radę Konstytucyjną było spójne i zapożyczone z języka oficjalnych oświadczeń dotyczących polityki wszystkich partii – deklaracji, które, jak się teraz okazuje, na zawsze miały pozostać jedynie pustymi słowami. Dlatego krytyka projektu konstytucji, który pojawił się po referendum narodowym nie skupia się na żadnej z wyżej wymienionych kwestii, ale na czymś zupełnie innym – tj. na tym, że Parlament właściwie nie widział powodu, aby przedłożyć obywateli głosujących w referendum w 2012 r. nad siebie.

3.2

ROBI SIĘ CORAZ CIEKAWIEJ

Przeciwnicy projektu Konstytucji zachowywali się tak, jakby mieli nadzieję, że referendum z 2012 r. zatopi projekt. W przeciwnym razie wyraziliby swój sprzeciw wobec projektu przed referendum i ostrzegaliby obywateli, by nie przyjmowali takiej konstytucji. I tutaj robi się ciekawie. Trzech członków siedmioosobowego Komitetu Konstytucyjnego, którzy równocześnie przygotowali grunt dla Rady Konstytucyjnej, ustąpili z wcześniejszej funkcji, podnosząc własne obiekcje dotyczące pewnych aspektów projektu konstytucji. Były to takie aspekty, które Rada Konstytucyjna – na podstawie wnikliwej analizy i zapisów z debaty [155] – ustaliła, a obywatele zaakceptowali. Dwóch byłych członków Komitetu Konstytucyjnego opublikowało nawet alternatywną wersję projektu konstytucji, można powiedzieć, ich osobistą Konstytucję, która pomijała zarówno kwestię zasobów naturalnych, jak i równego prawa wyborczego. Jakby nie było żadnego referendum. Uniwersytet Islandzki, a raczej niektóre jego wydziały, które dostarczyły Radzie Konstytucyjnej więcej przedstawicieli niż jakiekolwiek inne pojedyncze miejsce pracy, nagle zaczęły organizować szereg konferencji, podczas których zazwyczaj samodzielnie wybrani przeciwnicy projektu konstytucji, w tym trzech byłych członków mniejszości w Komitecie Konstytucyjnym, wyrażało swoje krytyczne uwagi z coraz większą gorliwością. Zazwyczaj byli członkowie Rady Konstytucyjnej nie otrzymywali zaproszeń na takie konferencje w roli mówców [156]. Niektórzy z nich próbowali jednak, czy to z miejsc na widowni, czy to na blogach, prostować pewne przekłamania, propagowane przez niektórych mówców. Na komitety parlamentarne zapraszano profesorów, którzy składali oświadczenia. Podczas jednego z takich spotkań dwóch profesorów ekonomii stwierdziło, że przyjęcie takiej formy konstytucji, w szczególności zapisu o zasobach naturalnych, byłoby katastrofalne w skutkach do tego stopnia, że powodowałoby masową emigrację. Nie przechowywano notatek ze spotkań komitetów parlamentarnych, jednak pewien członek tegoż komitetu, opublikował opis wystąpień tych dwóch profesorów. Opis ten został potwierdzony przez niezależnego świadka tego spotkania [157]. Należy jednak dodać, że wielu innych naukowców, pośrednio zaangażowanych w cały proces, popierało projekt konstytucji na etapie sporządzania projektu oraz później, zarówno jako (zazwyczaj nieoficjalni) doradcy (członków) Rady Konstytucyjnej, jak i jako zewnętrzni obserwatorzy.

Nawet jeśli krytyka projektu ustawy nie jest warta uwagi, gdyż pojawiła się po fakcie, poświęcę jej kilka słów. Jeżeli jesteś architektem, nie oddajesz swoich projektów po upływie terminu. Szanujesz zasady, czekasz na kolejny konkurs. Jednak przeciwnicy reformy konstytucyjnej w Islandii wydają się niechętni do szanowania tej powszechnej zasady. Powtarzam, uwagi krytyczne dotyczące projektu konstytucji są nieważne, ponieważ został on przyjęty przez naród podczas referendum zwołanego przez Parlament i, gdyby tego było mało, projekt ten zgadza się szczegółowo – z jednym znaczącym wyjątkiem opisanym wcześniej, tak się składa, że na korzyść Parlamentu – z wolą narodu wyrażoną podczas Zgromadzenia Narodowego w 2010 r. Nie przedstawiono żadnych dowodów na to, jakoby którekolwiek z zapisów stały w sprzeczności z po­stanowieniami Zgromadzenia Narodowego z 2010 r.

Jedynym znaczącym źródłem opozycji wobec projektu kon­stytucji jest klasa polityczna i szczególne interesy, które reprezentuje.

Ci sami podejrzani opisywani są przez Elstera (2015) jako „koło zębate taniego dostępu do zasobów naturalnych, zniekształconego systemu wyborczego, szkodliwych praktyk bankowych i skorumpowanych polityków”. Krytyka była w pełni polityczna, nie prawna, nawet jeśli niektórzy prawnicy próbowali ją przystroić w prawniczy żargon.

3.3

WYBRANE UWAGI KRYTYCZNE

Dla informacji, pozwolę sobie streścić kilka uwag krytycznych pod adresem projektu konstytucji oraz opiszę, dlaczego się z nimi nie zgadzam. Jeden z członków CSC narzekał, że projekt konstytucji zawierał zapis o mianowaniu sędziów. Temat został poruszony przez gazetę „DV” przed Zgromadzeniem Narodowym, a każdy z 23 przedstawicieli odpowiadał, że należy poruszyć tę kwestię w nowej konstytucji. Uwagą członka CSC był fakt, że nowe prawo zostało już uchwalone w duchu proponowanego zapisu konstytucyjnego. Byliśmy oczywiście świadomi tego prawa i dodaliśmy zapis do projektu konstytucji tylko po to, aby wyprzedzić ruch polityków, którzy wróciliby do swoich dawnych zwyczajów poprzez powrót do ostatniej reformy powoływania sędziów.

Niektórzy obserwatorzy zauważyli, że Radzie Konstytucyjnej brakowało ekspertyzy prawnej. Ta uwaga jest nietrafiona. Po pierwsze, jak zostało powiedziane wcześniej, Konstytucja nie jest dokumentem prawnym, ale polityczną deklaracją zasady: w praktyce, Konstytucja może głosić to, co jej twórcy chcą, aby głosiła. Po drugie, wśród wybranych przedstawicieli Rady było 4 prawników, a jeszcze więcej było ich w Komitecie Konstytucyjnym wśród pracowników i doradców. Po trzecie, Eiríkur Tómasson, uznany profesor prawa, obecnie Sędzia Sądu Najwyższego, występował w roli oficjalnego doradcy Rady przez ostatnich kilka tygodni naszej pracy. Przez cały przebieg procesu zasięgałem również opinii kilku innych profesorów prawa oraz sędziów i jestem przekonany, że moi koledzy i koleżanki z Rady robili to samo.

Twórcy konstytucji nie muszą być ekspertami w dziedzinie prawa lub czegokolwiek innego, podobnie jak nie muszą być nimi posłowie. Kluczem jest demokratycznie wybrane, kompetentne grono przedstawicieli z dobrymi intencjami oraz dostępem do ekspertów lub innych obywateli, jeżeli zajdzie taka potrzeba. My to osiągnęliśmy i jest to ważny powód, dla którego Rada odniosła sukces i projekt konstytucji został przyjęty przez wyborców.

Na przykład założenie jednego z zapisów dotyczących ochrony środowiska, mówiące, że „Uprzednio wyrządzone szkody należy naprawić w maksymalnie możliwym stopniu”, zaproponował Ingvi Thorsteinsson, uznany specjalista od nauk przyrodniczych, który jest jednym z głównych autorów islandzkich map wegetacji. Mapy te pokazują, jak na przestrzeni wieków zmienił się kolor z zielonego na szary, głównie z powodu nadmiaru pastwisk tworzonych na gruntach państwowych. Dla podania innego przykładu, zarówno ja, jak i kolega z Rady Ómar Ragnarsson, jeden z wiodących ekologów, konsultowaliśmy się z Magnúsem Thoroddsenem, byłym sędzią Sądu Najwyższego, który odegrał ważną rolę w wygraniu, w imieniu dwóch rybaków, precedensowej sprawy przed UNHRC, którzy pozwali państwo islandzkie za naruszenie praw człowieka poprzez dyskryminację, tj. nierówny dostęp do wspólnych dóbr publicznych, którymi są zasoby rybne. Co ważniejsze, bez względu na to, czy wszyscy przedstawiciele Rady są ekspertami, czy nie, wśród niespełna 500 osób, którzy ubiegali się o miejsce w Radzie Konstytucyjnej, ale nie zostali wybrani, było wiele osób, w tym M. Thoroddsen, które kształtowały projekt konstytucji i pomogły zdobyć poparcie obywateli w referendum w 2012 r.

Niektórzy skarżyli się na fakt, że Konstytucja jest spisywana przez grupę osób, z których większość mieszka w Reykjaviku i okolicy. Ta uwaga nie znalazła jednak potwierdzenia w referendum z 2012 r.. Na wszystkie 6 pytań, z wyjątkiem 1 – dotyczącego kościoła i państwa, odpowiedziano zgodnie z treścią projektu konstytucji we wszystkich 6 okręgach, z 2 wyjątkami: 2 północne okręgi wiejskie (północnozachodni i północnowschodni) sprzeciwiły się zasadzie „jedna osoba, jeden głos”. Pozostałe 2 okręgi wiejskie – można powiedzieć, że wbrew swoim interesom – poparły tę zasadę, podobnie jak 2 okręgi miejskie (Helgason 2013). W związku z tym nie powinno się aż tak rozróżniać między głosującymi na obszarach wiejskich a resztą. Tak naprawdę większość członków Rady zamieszkujących Reykjavik lub okolice posiada mocne korzenie w innych częściach kraju. Powtórzę ponownie: projekt konstytucji jest w pełni zgodny z postanowieniami Zgromadzenia Narodowego, gdzie wszystkie regiony miały sprawiedliwy udział.

Najczęściej słyszaną krytyką skierowaną w stronę projektu konstytucji był fakt, że „społeczność akademicka” była mu przeciwna. Oczywiście jest to fałszywe stwierdzenie, niemające żadnego znaczenia z tak prostego powodu, że w pluralistycznym społeczeństwie demokratycznym nie ma czegoś takiego jak „społeczność akademicka”, jeżeli chodzi o politykę. Tak jak inne zawody, również naukowcy mogą oczywiście mieć odmienne opinie na temat polityki. Choć jest faktem, że niektórzy pracownicy uniwersytetów uciekają się do przywdziewania swoich politycznych poglądów i zobowiązań w kostium akademika – metody dotąd znanej w byłych krajach komunistycznych. Dla Islandii jest to jednak coś nowego.

4.

WNIOSKI

Jak zaznacza Elster (2015), „zwykła legislatura nie powinna służyć jako zgromadzenie ustawodawcze czy ciało ratyfikujące. W obu tych przypadkach istnieje ryzyko, że będzie działać dla własnej korzyści…”.

To jest obecnie kluczowy problem Islandii – aby skupić się na środkach pozakonstytucyjnych, to znaczy poszanowaniu ogólnej woli narodu wyrażonej w referendum w 2012 r., nie zaś ustępować politykom chcącym udaremnić wybór narodu, w celu ochrony interesów własnych oraz swoich przełożonych.

Sytuacja jest dość poważna. Następne wybory parlamentarne, które odbędą się w 2017 r., prawdopodobnie zostaną zakwestionowane przed sądem w kraju i za granicą, ponieważ odbędą się według praw wyborczych, które zostały odrzucone przez 67% wyborców w referendum w 2012 r., którzy poparli zasadę „jedna osoba, jeden głos” [158]. Można było tego uniknąć, gdyby Parlament kierował się wolą ludzi przed wyborami i po nich w 2013 r.

Zachowanie Parlamentu jest postrzegane przez wielu jako obraza demokracji w Islandii. Wydarzenia – jak te opisane w tym rozdziale: 6 sędziów Sądu Najwyższego, którzy anulowali wybory narodowe na podstawie błahych, o ile nie nielegalnych powodów, czy Parlament, który celowo nie szanuje jednoznacznych wyników referendum – są bezprecedensowe. Takich zdarzeń nie powinno być w demokracji. Konstytucja została odłożona na półkę. Jest trzymana jako zakładnik przez nową większość w Parlamencie Partii Niepodległości i Partii Postępu, które ponownie rządzą razem od połowy 2013 r. Parlament wyznaczył nowy Komitet Konstytucyjny, analogiczny do tego, któremu nie udało się stworzyć nowej Konstytucji w przeszłości, na czele ze stanowczym przeciwnikiem reformy konstytucyjnej, który nagle rok później w wieku 83 lat zrezygnował, twierdząc, że jest zbyt zajęty innymi rzeczami [159]. Komitet postrzega projekt Konstytucji jako jedną z kilku „opcji”, tak jakby w ogóle nie było referendum. Takie bawienie się pożegnaniem demokracji byłoby nie do pomyślenia w Danii, Finlandii, Norwegii czy Szwecji oraz wielu innych krajach. Jednak, jak to zostało opisane w Części 1, dwie trzecie Islandczyków opisuje politykę swojego kraju jako skorumpowaną – wynik zbliżony do Rosji czy Ukrainy, nie zaś do reszty nordyckiego regionu (Gallup 2013).

Gotowość nowego rządu do zlekceważenia woli narodu nie ogranicza się do nowej Konstytucji. Na początku 2014 r. tysiące ludzi zgromadziło się na Placu Parlamentarnym. W każdą sobotę, tak jak w 2008–2009 r., zbierali się, aby protestować przeciwko planom rządu dotyczącym wycofania się z negocjacji akcesyjnych z Unią Europejską. Negocjacje te toczyły się od 2009 r., a rząd nie dotrzymał wyraźnej obietnicy danej obywatelom, że to do nich będzie należeć ostatnie słowo i dadzą mu wyraz podczas referendum. Około 22% osób uprawnionych do głosowania podpisało petycję domagającą się referendum w tej sprawie. To ponad dwa razy tyle, ile by wystarczyło, aby związać ręce Parlamentowi, a Konstytucja weszłaby już w życie. Do niektórych z problemów, dzięki którym koalicja partii stała się popularna, dochodzi spadek z 51% w kwietniowych wyborach w 2013 r. do 36% w ostatnich sondażach (lipiec 2014 r.). Można było zapobiec takiemu spadkowi, gdyby nowa Konstytucja weszła w życie. Szczególnie, że plan rządu, aby dać właścicielom łodzi wyłączne prawa do terenów połowowych na 20–25 lat, okazałby się niemożliwy. Plan musiał być przesunięty, ponieważ rząd stracił odwagę w obliczu protestów przeciwko wycofaniu się z negocjacji unijnych. Wielu uważa Islandię za kraj, który stopniowo stał się oligarchią w rosyjskim stylu. Duszący ucisk właścicieli łodzi i polityków leży głęboko zakorzeniony w sercu islandzkiego „diabelskiego socjalizmu” [160], który doprowadził Islandię do upadku. Stąd nacisk kładziony w Konstytucji na kontrolę i równowagę miał na celu wzmocnienie Parlamentu i sądów, w tym na sposób wybierania posłów i sędziów, aby zminimalizować ryzyko ciągłych przeholowań egzekutywy. Mówiąc w skrócie, nowa Konstytucja pomogłaby przywrócić Islandię do standardów innych krajów nordyckich.

24 października 2014 r.

Tłumaczenie: Monika Trela


Przypisy:

122. Czytelnicy, którym sytuacja Islandii nie jest znana, mogą odwołać się do Gylfasona (2010, rozdz. 7), aby lepiej zrozumieć tę tematykę. Nie pociągając ich do odpowiedzialności za wyrażone tu poglądy, na szczególne podziękowania zasługują: Reynir Axelsson, Lýdur Árnason, Vilhjálmur Árnason, Valgerdur Bjarnadóttir, Thorsteinn Blöndal, Jon Elster, Eyjólfur Kjalar Emilsson, Katrín Fjeldsted, Tom Ginsburg, Arnfrídur Gudmundsdóttir, Gudmundur Gunnarsson, Hjördís Hákonardóttir, Thorkell Helgason, Hjörtur Hjartarson, Arne Jon Isachsen, Gudni Th. Jóhannesson, Örn Bárdur Jónsson, Gudmundur Jónsson, Svanur Kristjánsson, Hélène Landemo­re, Maria Elvira Mendez-Pinedo, Njördur P. Njardvík, Katrín Oddsdóttir, Sigrídur Ólafsdóttir, Lárus Ýmir Óskarsson, Erlingur Sigurdarson, Birgitta Sweden­borg oraz Leif Wenar za ich reakcje na wcześniejsze wersje niniejszego tekstu, który według planu ma zostać opublikowany w The Politics of the Icelandic Crisis (pol. Polityka islandzkiego kryzysu), pod redakcją Irmy Erlingsdóttir, Valura Ingimundarsona oraz Philipe Urlfalino.

123. Około 1900 r. Dania była dwa razy zamożniejsza niż Islandia, biorąc pod uwagę PKB per capita.

124. Instytut Gallupa pytał o korupcję w polityce, natomiast Transparency International, które również umiejscowiło Islandię za pozostałymi krajami nordyckimi, pytało o korupcję w biznesie. World Values Survey (2014) ocenił zaufanie międzyludzkie daleko za innymi krajami nordyckimi, nawet jeszcze przed kryzysem.

125. Od 1944 do 2014 r. Partia Niepodległości była w rządzie przez 53 lata, Partia Postępu – 45 lat, Socjaldemokraci – 36 lat, Ruch Zieloni-Lewica i ich poprzednicy – 19 lat. Te cztery partie są powszechnie nazywane „Gangiem Czwórki” przez tych, którzy nie rozróżniają, która partia w jakim stopniu jest odpowiedzialna za problemy Islandii. W latach 2007–2009 Socjaldemokraci tworzyli rząd z Partią Niepodległości. Partia Postępu i Ruch Zieloni-Lewica byli w opozycji.

126. Prezydent Duhalde powiedział gazecie „Financial Times” (3 stycznia 2002): „Przywództwo polityczne… jest gówniane, i oczywiście ja też się do tego wliczam”.

127. Wade (2009) oraz Specjalny Komitet Dochodzeniowy (ang. Spe­cial Investigation Committee – SIC, 2010) opisują feralne podtrzymywanie kursu korony w stosunku do euro, choć nie było praktycznie żadnych rezerw obcych walut. Decyzja została podjęta przez Bank Centralny, bez konsultacji nawet z głównym ekonomistą banku, co spowodowało nierozliczony wyciek pozostałych rezerw. Bank Centralny odmówił Parlamentowi, nie wspominając już o społeczeństwie, dostępu do nagrań lub transkrypcji rozmów telefonicznych z okresu tuż przed kryzysem, między prezesem a premierem, który następnie, wraz z dwoma innymi ministrami, trzema gubernatorami Banku Centralnego oraz dyrektorem Urzędu Nadzoru Finansowego zostali uznani za winnych zanie­dbaniom w rozumieniu prawa przez SIC. Były premier Geir H. Haarde również został uznany za winnego tych zarzutów przez specjalny Sąd Konstytucyjny zwołany przez Parlament w 2012 r. i prowadzony przez Sędziego Sądu Najwyższego. W 2014 r. został ambasadorem.

128. Było jeszcze dwóch innych prezesów banków. Jeden zrezygnował, zanim został usunięty ze stanowiska, a drugi wyjechał za granicę i dołączył do grona pracowników Banku Centralnego w Norwegii.

129. International Monetary Fund (ang.) – Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW).

130. FME – Financial Supervisory Authority (ang.).

131. Johnsen (2014) opisuje główne odkrycia raportu SIC. Aby zapoznać się ze skróconą wersją najważniejszych wydarzeń, zob.: Gylfason 2010. Aby dowiedzieć się więcej o kryzysie w historycznym i politycznym kontekście oraz o jego skutkach, zob.: Gylfason 2010, rozdz. 7; 2014 oraz Gylfason, Zoega 2014.

132. Baza była źródłem znacznych rent ekonomicznych, jakie Partia Niepodległości, Partia Postępu oraz Socjaldemokraci, w takiej kolejności, rozdzieliły między siebie.

133. Aby dowiedzieć się więcej o wydarzeniach w Islandii przed kryzysem i po, zob. Gylfason (2010), Benediktsdóttir, Daniel­son i Zoenga (2011), Gylfason (2014), Johnsen (2014).

134. Zob.: Gunnarsson (2009, 206). „Królowie kwot” (ang. quota kings) oraz „królowe kwot” (ang. quota queens) są powszechnie używanymi wyrażeniami w debatach publicznych, podobnie jak „oligarchowie” w Rosji. Dla porównania, w Norwegii nie słyszy się o królach bądź królowych ropy, ponieważ rząd Norwegii poczynił odpowiednie starania, aby odkrycie ropy nie pociągnęło za sobą stworzenia warstwy społecznej oligarchów.

135. Precedens zawiera Francję (1848) oraz Niemcy (1919).

136. Wierny członek klasy politycznej, prezydent, który wniósł prawo veta w 2004 r., wcześniej jako profesor nauk politycznych uczył, że według konstytucji z 1944 r. prezydent był jedynie pionkiem bez znaczącej władzy. Politycy zapomnieli lub chcieli zapomnieć, że przegrali kluczową batalię w 1944 r. (Kristjanson 2012).

137. Przed rozpoczęciem prac w kwietniu 2011 r. nazwa „Zgromadzenie Konstytucyjne” została zmieniona na „Radę Konstytucyjną”. W tekście terminy te używane są wymiennie.

138. Właściwie kandydatów było 523, jednak jeden z nich, w związku z nieważnymi podpisami, nie był uprawniony do kandydowania.

139. Mój wydawca poprosił mnie, abym zrobił sobie przerwę od mojej stałej, cotygodniowej kolumny do czasu, aż będziemy po wyborach i bym te trzy tygodnie poprzedzające wybory spędził poza domem, w RPA.

140. Organizacja Osób Niepełnosprawnych w Islandii złożyła analogiczną skargę dotyczącą kwestii technicznych po wyborach prezydenckich w 2012 r., jednak skarga została oddalona, gdyż domniemane zaniedbania nie miałyby wpływu na wynik wyborów.

141. Zob. też: Derschowitz (2002). Liczba badanych przez US Gallup, którzy wyrażali bardzo głębokie bądź głębokie zaufanie do Sądu Najwyższego, spadła z 50% pod koniec lat 90. XX wieku, do 30% w połowie 2014 r.

142. 1 z 6 sędziów, który unieważnił wybory do Zgromadzenia Konstytucyjnego, pozwał mnie o zniesławienie i przegrał zarówno w sądzie niższej instancji, jak i po apelacji w Sądzie Najwyższym. Sprawa dotyczyła krótkiego, pobocznego akapitu z nieopublikowanej wersji Gylfasona (2013), który mówił o niekwestionowanej, niedowiedzionej pogłosce, opisanej na łamach „DV”, na temat zmowy między osobami, które kwestionowały wybory, a tym sędzią. Żadne nazwiska nie zostały przytoczone w moim tekście. Postrzegałem tę pogłoskę jako ważny element opisu atmosfery, w jakiej przeciwnicy projektu zmiany konstytucji robili wszystko co w ich mocy, by zapobiec reformie. Sędzia Sądu Najwyższego spojrzał na sprawę w ten sam sposób co ja, powołując się na wolność słowa.

143. Jeden z wybranych przedstawicieli odmówił przyjęcia nominacji Parlamentu i został zastąpiony następnym w kolejności kandydatem, prawnikiem.

144. Tłumacząc dosłownie, fragment „o równych możliwościach dla każdego” należałoby zastąpić słowami „gdzie każdy ma miejsce przy takim samym stole”.

145. Po referendum, w wywiadzie do gazety, profesor nauk politycznych, który milczał przez cały proces, nazwał radę „zupełnie bezprawną”, dodając, że „pewna elita” (w tym praw­dopodobnie on sam) powinna zmieniać Konstytucję. Wśród 25 przedstawicieli Rady Konstytucyjnej było dwóch ekspertów z dziedziny nauk politycznych, z których jeden niedługo potem otrzymał tytuł profesora.

146. Ta decyzja pokazuje pokojowe nastawienie Rady w stosunku do Parlamentu. Gdyby Rada chciała utrudnić posłom sprzeciwianie się projektowi ustawy, mogłaby się zdecydować na zmniejszenie liczby miejsc w Parlamencie.

147. Parlament odmówił również sfinansowania tłumaczenia raportu SIC (2010), zmuszając tym samym ofiary upadłych banków do sponsorowania owego tłumaczenia. Zaledwie niewielki fragment raportu SIC jest dostępny w języku angielskim na stronie internetowej Parlamentu.

148. Założenie SaNS było konieczne, ponieważ według zaleceń Społeczeństwa Konstytucyjnego, społeczeństwo powinno mieć dostęp do neutralnych rozważań na temat treści konstytucji. SaNS i Społeczeństwo Konstytucyjne złączyły się w 2014 r.

149. Te wyniki zaniżają ogólną liczbę obywateli popierających projekt konstytucji, ponieważ wielu z głosujących po udzieleniu twierdzącej odpowiedzi na pierwsze pytanie, nie wypowiadało się na temat pozostałych. Pomijano pytania 2–6, odpowiadając na pierwsze. Można to rozumieć jako zmianę na niekorzyść w wynikach do pytań 2–6, gdyż jeśli ktoś jest za przyjęciem projektu ustawy, prawdopodobnie popiera wymienione zapisy z pytań 2–6, nawet jeśli nie wyrazi tego na karcie do głosowania. Aby dowiedzieć się więcej o wynikach referendum, zob. Gyfason (2012) oraz Helgason (2013).

150. Co ciekawe, Parlament poprosił Społeczeństwo Konstytucyjne o udzielenie zgody na wykorzystanie prywatnie sfinansowanego tłumaczenia projektu ustawy. Społeczeństwo chętnie wyraziło na to zgodę.

151. Stronnicza przewaga terenów wiejskich w Parlamencie przeciwko projektowi Konstytucji może być dostrzeżona chociażby ze względu na fakt, że wśród posłów z terenów miejskich (np. Reykjaviku) 14 głosowało za, 6 – przeciw, a 2 – wstrzymało się od głosu, podczas gdy wśród posłów z terenów wiejskich 21 głosowało za, 9 – przeciw, a 11 – wstrzymało się od głosu.

152. Za Radiem Islandii (2013).

153. Konstytucja z 1944 r. nie zezwala na prawnie wiążące referenda, ale projekt konsty­tucyjny tak. Ten zapis uzyskał poparcie 73% obywateli biorących udział w głosowaniu (Gylfason 2012).

154. Zgodnie z ustawą Parlament powinien zdecydować z trzymiesięcznym wyprzedzeniem o przeprowadzeniu kolejnego referendum w sprawie projektu konstytucji, które zbiegałoby się w czasie z wyborami parlamentarnymi w kwietniu 2013 r., jednak przeczekał i termin upłynął.

155. Notatki z obrad Rady Konstytucyjnej są dostępne wyłączne w języku islandzkim.

156. Wyjątkiem od tej reguły była konferencja, podczas której zaprezentowano kilka rozdziałów tej publikacji, jednak z wyłączeniem tego rozdziału.

157. Bertelsson i Gylfason (2014). Niedługo potem ci dwaj profesorowie zostali mianowani na następujące stanowiska: przewodniczącego Partii Niepodległości oraz głównego doradcy ds. ekonomii w biurze Ministra Finansów.

158. 78% opowiedziało się za głosowaniem na poszczególne osoby podczas wyborów do Parlamentu w większym stopniu, niż ma to miejsce teraz, a 73% poparło zapis, który mówił o referendach obywatelskich na wniosek określonego odsetka społeczeństwa. 78% opowiedziało się za głosowaniem na poszczególne osoby podczas wyborów do Parlamentu w większym stopniu, niż ma to miejsce teraz, a 73% poparło zapis, który mówił o referendach obywatelskich na wniosek określonego odsetka społeczeństwa.

159. Został on zastąpiony prawnikiem z biura Premiera, wspomnianym w punkcie 2.5.

160. „Diabelski socjalizm” (ang. Socialism of the Devil) oznacza gromadzenie się wszelkich korzyści i zysków po stronie tzw. sektora prywatne­go, straty zaś spoczywają po stronie podatników.

BIBLIOGRAFIA

1. Akerlof, George A., and Paul M. Romer. 1993. „Looting: The Economic Underworld of Bankruptcy for Profit.” Brookings Papers on Economic Activity 2: 1-73.

2. Axelsson, Reynir. 2011. „Comments on the Decision of the Supreme Court to Invalidate the Election to the Constitutional Assembly.” Accessed August 17, 2014. http://stjornarskrarfelagid.is/wpcontent/ uploads/2011/07/Article_by_Reynir_ Axelsson.pdf.

3. Benediktsdóttir, Sigríður, Jón Daníelsson, and Gylfi Zoega. 2011. „Lessons from a Collapse of a Financial System.” Economic Policy 26: 183- 235.

4. Bertelsson, Thráinn, and Thorvaldur Gylfason. 2014. „Tvöfalt líf: Allir segjast vera saklausir” (Double Life: All Plead Innocence). Tímarit Máls og menningar 4: forthcoming.

5. Black, William K. 2005. The Best Way to Rob a Bank Is to Own One: How Corporate Executives and Politicians Looted the S&L Industry. Austin: University of Texas Press.

6. Dershowitz, Alan M. 2002. Supreme Injustice: How the High Court Hijacked Election 2000. Oxford and New York: Oxford University Press.

7. Elster, Jon. 1995. „Forces and Mechanisms in the Constitution-Making Process.” Duke Law Journal 45: 364-396.

8. Elster, Jon. 2015. „Icelandic Constitution-making in Comparative Perspective.” In The Politics of the Icelandic Crisis, edited by Irma Erlingsdóttir, Valur Ingimundarson, and Philipe Urlfalino, forthcoming.

9. Ferguson, Charles H. 2012. Predator Nation: Corporate Criminals, Political Corruption, and the Hijacking of America. New York: Random House.

10. Gallup. 2013. „Government Corruption Viewed as Pervasive Worldwide.” Accessed August 19, 2014. http://www.gallup.com/ poll/165476/government-corruption-viewed -pervasiveworldwide.aspx#2.

11. Ginsburg, T., Z. Elkins, and J. Melton. 2012. „Review of Iceland’s Draft Constitution.” Accessed August 17, 2014. http://sans.is/ wp-content/uploads/2012/10/CCP-Iceland- Report.pdf.

12. Gunnarsson, Styrmir. 2009. Umsátrið (The Siege). Reykjavík: Veröld.

13. Gylfason, Thorvaldur. 2010. „Iceland’s Special Investigation: The Plot Thickens,” VoxEU, April 30.

14. Gylfason, Thorvaldur. 2012. „Constitution making in action: The case of Iceland,” VoxEU, November 1.

15. Gylfason, Thorvaldur. 2013. „From Collapse to Constitution: The Case of Iceland.” In Public Debt, Global Governance and Economic Dynamism, edited by Luigi Paganetto. 379-417. Berlin: Springer.

16. Gylfason, Thorvaldur. 2014. „Iceland: How Could This Happen?” In Reform Capacity and Macroeconomic Performance in the Nordic Countries, edited by Torben M. Andersen, Michael Bergman, and Svend E. Hougaard Jensen. Oxford and New York: Oxford University Press, forthcoming.

17. Gylfason, Thorvaldur, Bengt Holmström, Sixten Korkman, Hans Tson Söderström, and Vesa Vihriala. 2010. Nordics in Global Crisis. Taloustieto Oy: The Research Institute of the Finnish Economy (ETLA).

18. Gylfason, Thorvaldur, and Gylfi Zoega. 2014. „The Dutch Disease in Reverse: Iceland’s Natural Experiment.” Oxford: Oxford University, OxCarre Research Paper 138. Accessed August 17, 2014. http://www. oxcarre.ox.ac.uk/files/OxCarreRP2014138. pdf.

19. Hauksson, Jóhann. 2011. „Hæstiréttur hagsmunanna” (Supreme Court for spe­cial interests). DV. Accessed September 25, 2014. http://www.dv.is/frettir/2011/2/7/ haestiretturhagsmunanna-/.

20. Helgason, Thorkell. 2013. „Niðurstöður þjóðaratkvæðagreiðslu 20. október 2012” (Results of National Referendum 20 October 2012). Accessed August 17, 2014. http://thorkellhelgason.is/?tag= thjodaratkvaedagreidsla-2012.

21. Icelandic State Radio. 2013. „Daprasta tímabillið á mínum þingferli” (Saddest period of my parliamentary career). Accessed September 12, 2014. http://www.ruv.is/ frett/%E2%80%9Edaprasta-timabilid-a-minum-thingferli%E2%80%9C.

22. Johnsen, Gudrun. 2014. Bringing Down the Banking System: Lessons from Iceland. London: Palgrave MacMillan.

23. Kristjánsson, Svanur. 2011. „Varð þjóðþingið að þjófþingi? Lýðræðið og kvótakerfið 1983” (Did Parliament Become Kleptocratic? Democracy and the Quota System 1983), Skírnir, Fall: 261-290.

24. Kristjánsson, Svanur. 2014. „Frá nýsköpun lýðræðis til óhefts flokkavalds: Fjórir forsetar Íslands 1944- 1996” (From the Creation of Democracy to Unfettered Political Party Power: Four Presidents of Iceland, 1944-1996), Skírnir, Spring: 50-97.

25. Landemore, Helene. 2014. „ Inclusive Constitution-Making: The Icelandic Experiment,” Journal of Political Philosophy. Accessed August 17, 2014. https://www. academia.edu/5289629/Inclusive_Constitution- Making_the_Icelandic_Experiment.

26. Lassalle, Ferdinand., 1942. „On the Essence of Constitutions,” speech delivered in Berlin, April 16, 1862. Fourth International 3: 25-31.

27. Mauraþúfan. 2009. „Þjóðfundur: Stefnumót við framtíðina” (National Assembly: Meeting with the Future). Accessed September 23, 2014.

28. Meuwese, A. C. M. 2013. „Popular Constitution-making. The Case of Iceland.” In The Social and Political Foundations of Constitutions, edited by Denis Galligan and Mila Versteeg, 469-496. New York: Cambridge University Press.

29. O‘Toole, Flintan. 2010. Ship of Fools: How Stupidity and Corruption Sank the Celtic Tiger. Dublin: PublicAffairs.

30. Special Investigation Commission (SIC). 2010. „Report of the Special Investigation Commission (SIC),” delivered to Althingi, the Icelandic Par l iament, Apri l 12. Accessed August 17, 2014. http:// www.rna.is/eldri-nefndir/addragandi­-og-orsakir-falls-islenskubankanna-2008/ skyrsla-nefndarinnar/english/.

31. Tryggvason, Gísli. 2011. „Efni: Beiðni um endurupptöku ákvörðunar Hæstaréttar vegna kosningar til stjórnlagaþings” (Subject: Appeal for reconsideration of Supreme Court decision concerning election to Constitutional Assembly). Accessed September 25, 2014. http://www.mbl.is/media/97/2597.pdf.

32. United Nations Human Rights Committee. 2007. International covenant on civil and political rights, CCPR/C/91/D/1306/2004, 14 December. Accessed August 22, 2014. http:// www.liu.is/files/%7Bf1e88c18-c051-46f1­-8468-7f987b05736f%7D_ccpr_3016-2004_ fagrimuli.pdf.

33. Venice Commission. 2013. „Opinion on the Draft New Constitution of Iceland.” Venice: European Commission for Democracy through Law (Venice Commission). Accessed August 17, 2014. http://www.althingi.is/pdf/venice.coe.pdf.

34. Wade, Robert. 2009. „Iceland as Icarus,” Challenge 52: 5-33. 35. World Values Survey. 2014. „Interpersonal Trust.” Accessed September 23, 2014. http://www.jdsurvey.net/jds/jdsurveyMaps.jsp ?Idioma=I&Seccion

Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 122 / (18) 2022

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Polityka # Świat Obywatele decydują

Być może zainteresują Cię również:

Szkoła Wyborów

Obywatele decydują

Szkoła wyborów

SZKOŁA WYBORÓW to internetowa platforma edukacyjna, na której zgromadzono materiały kompleksowo omawiające zagadnienia z zakresu wyborów i prawa wyborczego. Portal Szkoła Wyborów oparty jest na multimedialnych narzędziach dydaktycznych w postaci filmów edukacyjnych, prezentacji multimediach oraz testów on-line. INSPRO objęło patronatem ten projekt.

Facebook i inne korporacje cenzurują treści! Zapisz się na Tygodnik Instytutu Spraw Obywatelskich. W każdej chwili masz prawo do wypisania się. Patrz, czytaj, działaj bez cenzury.

Administratorem danych osobowych jest Fundacja Instytut Spraw Obywatelskich z siedzibą w Łodzi, przy ul. Pomorskiej 40. Dane będą przetwarzane w celu informowania o działaniach Instytutu. Pełna informacja dotycząca ochrony danych osobowych.