Kosa ręczna czy kosiarka?

zakapturzona postać trzymająca kosę

Z Jakubem Gołąbem i Weroniką Sołkowską, prowadzącymi warsztaty „Pieśń kosy”, rozmawia Rafał Górski, redaktor naczelny Tygodnika Spraw Obywatelskich.

Chcielibyśmy zachęcić do wymiany kosiarek na kosy; pokazać potencjał tego narzędzia i to, że może stanowić nie tylko narzędzie pracy, ale także wspaniały sposób spędzania czasu na świeżym powietrzu, jeśli tylko zechcecie spróbować. Nie chcemy promować „Kultury Trawników i Tuj”, a konkretniej Kultury Wypielęgnowanych Trawników (nazywanej w różnych krajach trawnikiem „angielskim”, „kanadyjskim” lub „amerykańskim”), tj. koszenia trawiastych powierzchni raz (a czasami dwa razy!) w tygodniu – nawet jeśli całe cięcie można wykonać kosą.
Weronika Sołkowska i Jakub Gołąb

Wykaszarek nie używa się dlatego, że są lepsze od kosy ręcznej. Używa się ich, bo jest to uwarunkowane naszym podejściem do technologii. Na dobrą sprawę nie chodzi tu o wydajność czy efektywność, tylko o religię. Religię komplikacji, mit postępu przejawiający się w formie narzędzia: plastik będący czymś lepszym od drewna, elementy ruchome będące czymś lepszym niż elementy stałe, rzeczy hałaśliwe będące czymś lepszym niż te ciche, rzeczy skomplikowane będące czymś lepszym niż rzeczy proste, a nowe czymś lepszym niż stare. Wszyscy w to wierzymy, czy nam się to podoba, czy nie, po prostu tak zostaliśmy wychowani.
Paul Kingsnorth, „Wyznania otrzeźwiałego ekologa”

Zawsze jakaś sfera mojej działalności była w danej epoce mego życia w cieniu uśmiechu kretyna (…) – i dlatego tak bardzo rozumiem doniosłość tego zjawiska, które rozszerzone do tych rozmiarów co u nas, nabiera cech grozy społecznej: prowadzi do bezpłodnej malkontencji, zlekceważenia każdych oryginalnych poczynań (na tle tego, że każdy Polak au fond drugim Polakiem troszeczku pogardzowuje), do uznania tylko tego, co przyjdzie już z zagraniczną marką (…), do wyśmiewania się z bezinteresownej walki o idee, do zakatrupienia w zarodku każdej samodzielnej myśli, do ogólnego spsienia i zgównienia wszystkiego, kretyn pokryje swym uśmiechem wszystko (…). Ale często jest ten sposób reakcji na wszystko (tj. uśmiech kretyna) nie programowym draństwem, tylko po prostu nieuświadomionym kompleksem niższości.
Stanisław Ignacy Witkiewicz, „Niemyte dusze”, rozdz. „Uśmiech kretyna”

  1. Czy trawnik można kosić kosą? Czy istnieje „ekologiczny trawnik”?
  2. Czym różni się tradycyjna kosa spotykana na polskiej wsi (zwana “karpacką”) od kosy „alpejskiej”?
  3. Jakie są zalety kosy tradycyjnej w porównaniu do kosiarek spalinowych i elektrycznych?
  1. Jak wygląda zainteresowanie koszeniem kosą tradycyjną w Polsce i w Europie?
  2. Proszę o komentarz do słów Paula Kingsnortha z książki „Wyznania otrzeźwiałego ekologa”.
  3. Jaki jest „pakiet startowy” dla osoby, która chce zacząć kosić kosą? Na co uważać przy zakupach? Co to znaczy, że „marketowe” ostrza zniechęcą do koszenia.
  4. Jakiego ważnego pytania nikt jeszcze Wam nie zadał w temacie, o którym rozmawiamy? I jaka jest na nie odpowiedź?
Pobierz mp3

Muzyka „Also Sprach Zarathustra – Einleitung” – Kevin MacLeod, CC BY 3.0

Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 235 / (27) 2024

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Ekologia

Być może zainteresują Cię również: