fbpx

Łąki kwietne zamiast trawników! Zieleń i dzika natura bez oprysków i glifosatu

maki na łące
fot. armennano z Pixabay

Mieszkańcy miast, a obecnie również wsi, coraz bardziej boją się dzikości, chcą żyć w warunkach sterylnych, bez „chwastów” i „robaków” w swoim otoczeniu, a to przecież zapewniają między innymi nisko koszone trawniki i „uporządkowane” tereny zielone. Dlatego idealnie wypielęgnowany trawnik i przestrzeń pozbawiona zbędnej roślinności to wciąż marzenie wielu właścicieli domów prywatnych, działkowców i mieszkańców miast. Ale czy to się opłaca?

Walka z dzikością kosztuje

Kosztuje czas, pieniądze i środowisko. Przyglądając się samemu utrzymaniu trawników w przydomowych ogrodach, jak i na terenach miejskich, można wyliczyć wiele kosztów. Specjaliści zalecają, aby w sezonie kosić raz lub dwa razy w tygodniu, co przekłada się na stratę czasu – jeśli sami kosimy – lub stratę pieniędzy, jeśli koszeniem zajmują się wynajęte firmy. Z koszeniem związany jest hałas, nieważne czy kosi się kosiarką spalinową, elektryczną czy akumulatorową. Z koszeniem również wiąże się roznoszenie pyłków traw, na które uczulona jest znaczna część społeczeństwa. Skoszoną trawę należy jakoś zagospodarować, co wiąże się z kosztami – z roku na rok coraz wyższymi.

Aby trawnik rósł bujnie i gęsto zaleca się jego wertykulację, aerację i nawożenie. Kolejne koszty dochodzą nam, gdy szerzej popatrzymy na zieleń, nie tylko w naszych ogrodach, ale również na terenach miejskich. Tym kosztem jest obciążenie środowiska.

Do zwalczania niepożądanych roślin w miastach i w przydomowych ogródkach nierzadko stosuje się środki chemiczne, w tym te na bazie glifosatu, który nie jest obojętny dla środowiska. Oprócz negatywnego oddziaływania na rośliny glifosat przyczynia się również do zmniejszenia różnorodności biologicznej wśród owadów, w tym zapylaczy.

Zdarza się, że nawet stosując herbicydy zgodnie z zaleceniami producenta, nieświadomie truje się zwierzęta zarówno domowe, jak i dzikie. Dzicy zapylacze, którzy nocują w pobliżu miejsc żerowania (dzikich kwiatów), również są narażeni na szkodliwe opryski. Mimo wielu zabiegów – tych mniej i bardziej oddziałujących na otoczenie – tereny zielone wciąż odbierane są jako dalekie od ideału i niewystarczająco uporządkowane.

Czym są łąki kwietne?

Nazwy łąki kwietne próżno szukać w podręcznikach do botaniki. Jest to nazwa związana z architekturą krajobrazu i pojawiła się w XIX wieku. Popularne obecnie łąki kwietne spełniają funkcję upiększania przestrzeni i wspierania różnorodności biologicznej. Funkcją łąk, które kojarzymy z wsią, było między innymi dostarczanie siana dla zwierząt. Kilkadziesiąt lat temu mało kto myślał o tym, że łąki są bazą pokarmową dla wielu dzikich zwierząt. Niestety obecnie obserwujemy znaczny spadek ilości łąk, które są niszczone i zabudowywane. W przeciągu ostatnich lat dzieje się to coraz szybciej. Utrata i fragmentacja siedlisk są jednymi z głównych przyczyn zagrażających wielu gatunkom. Obecnie w aglomeracjach miejskich żyje 55% ludności świata. Według ONZ w 2050 r. dwie trzecie populacji świata będzie żyć w miastach.

Dlatego należy zmienić swoje nastawienie do dzikości i zacząć wspierać dzikie pszczoły, motyle, inne owady zapylające, drobne ssaki i ptaki poprzez zakładanie łąk kwietnych w miejscu trawników. Dobrym kierunkiem jest zamienianie intensywnie koszonych trawników w łąki kwietne.

Szczury, alergeny, choroby odkleszczowe

Na szczęście obawy związane z pojawieniem się szczurów na łąkach kwietnych bardzo łatwo rozwiać. Szczury pierwotnie zamieszkiwały lasy i tereny porośnięte krzewami, a także brzegi strumieni i tereny podmokłe. Obecnie występują one tam, gdzie pojawiają się ludzie. Nie stwierdzono jednak zależności pomiędzy utrzymywaniem łąk a zwiększeniem populacji szczurów na danym terenie.

Podczas dyskusji o łąkach pojawia się obawa o alergików. Jednak należy zdawać sobie sprawę z tego, że najbardziej uczulają pyłki traw. Jest to spowodowane tym, że trawy są wiatropylne i ich pyłek jest znacznie lżejszy niż pyłek kwiatów. Trawy najbardziej pylą podczas koszenia, gdy koszone są wprawiane w ruch – wówczas odnotowywane jest największe stężenie pyłków w powietrzu. Warto wiedzieć, że pyłek traw potrafi przy odpowiednich warunkach przemieszczać się na odległość nawet 20 km.

Na nowo założonej łące kwietnej nie będzie wcale więcej kleszczy, niż już się czai na miejskich trawnikach, w parkach, czy okolicach torów kolejowych i tramwajowych. Na łące kwietnej, obfitującej w rośliny o kwiatach atrakcyjnych dla owadów, pojawią się także osy, mrówki i chrząszcze, a więc insekty polujące na kleszcze. Bogactwo stawonogów ściągnie na łąkę płazy, gady, drobne ssaki i ptaki, które także żywią się kleszczami.

Łąka – bogactwo form życia

Wielką przewagą łąk i łąk kwietnych nad trawnikami jest to, że przyciągają one ogromne bogactwo przyrodnicze, którego próżno szukać na monogatunkowych trawnikach.

Na przeciętnej łące znajdziemy około 30-60 gatunków roślin naczyniowych. O wiele więcej zaobserwujemy ich na dobrze zachowanych łąkach parków narodowych i krajobrazowych. Można tam naliczyć nawet 80-180 gatunków w skali całej łąki. Według szacunków na łąkach i łąkach kwietnych można zaobserwować około 50-60 gatunków ptaków, 5-10 gatunków gadów, 6-8 gatunków płazów, około 10 gatunków ssaków i niezliczoną liczbę owadów, w tym zapylających.

Łąki kwietne – ile to kosztuje?

Często, gdy słyszymy o jakichś nowościach, pierwsze co myślimy to – ile to kosztuje? Czy to się opłaca? Koszt założenia łąki kwietnej jest porównywalny z kosztem założenia trawnika. Faktem jest, że sprawdzone, dobre jakościowo mieszanki nasion na łąkę kwietną kosztują więcej niż ta sama objętość nasion mieszanki traw. Jednak należy wiedzieć, że standard wysiewu nasion na łąkę kwietną to 1-2g/m2, a wysiew nasion traw na trawnik to około 20g/m2. Aby założyć trawnik na nieurodzajnej ziemi, należy ją zaopatrzyć w odpowiednią ilość substancji odżywczych, natomiast nawożenie łąk kwietnych nie jest nawet wskazane.

To się opłaca!

Przede wszystkim pielęgnacja trawników pochłania mnóstwo zasobów. Zaleca się, aby trawniki kosić co tydzień, natomiast łąki kwietne kosimy raz, do dwóch razy w sezonie – tu oszczędność czasu i pieniędzy. Łąk kwietnych nie trzeba podlewać, w przeciwieństwie do trawników. W samym tylko australijskim mieście Perth zużywa się legalnie 73 gigalitry wody na podlewanie trawników, a niemal drugie tyle (72 gigalitry) prawdopodobnie pobieranych jest nielegalnie przez właścicieli i dozorców prywatnych posesji. Obecnie nawet najbogatsze obszary jak Australia, Kalifornia, Hongkong i Arabia Saudyjska nie mają środków na dalsze nawadnianie trawników w klimacie zwrotnikowym przy nasilającym się zapotrzebowaniu na wodę. Niewątpliwą zaletą łąk kwietnych jest ich zdolność do większej retencji wody niż w przypadku traw, dzieje się to za sprawą długich korzeni, znacznie dłużnych niż korzenie traw.

Inną zaletą łąk kwietnych jest zdolność redukowania hałasu i wyłapywanie pyłów. Łąki kwietne mają również zdolność magazynowania zauważalnych ilości CO2 dzięki szybkiemu wzrostowi nie tylko części naziemnej, ale głównie podziemnej, ponieważ korzenie niektórych roślin, spotykanych na łąkach, rosną nawet kilka metrów w głąb ziemi – to pozwala im przetrwać okresy suszy. Do utrzymania idealnego trawnika bez niepożądanych roślin niestety wykorzystuje się środki chwastobójcze, które nie są obojętne dla otoczenia. I tu kolejna istotna różnica między trawnikiem a łąką kwietną – utrzymanie łąki nie wymaga wylewania do ziemi szkodliwej chemii. Należy wiedzieć, że pozostałości pestycydów i herbicydów trafiają do wód gruntowych, a z czasem do żywności, pasz oraz ekosystemów odległych od miast i wsi. Przykładowo w 2012 r. w samych tylko Stanach Zjednoczonych gospodarstwa domowe zużyły 27 milionów kilogramów pestycydów. Polsce obecnie obserwuje się duży wzrost ilości używanych środków chemicznych do utrzymania zieleni.

Jak założyć?  

Najważniejsze przy zakładaniu łąki kwietnej jest znalezienie odpowiedniego miejsca na nią. Powinno to być miejsce dobrze nasłonecznione, co najmniej przez 4-5 h w ciągu doby. Glebę należy przygotować poprzez ściągnięcie jej wierzchniej warstwy (ok. 5-10 cm) wraz z darnią, przy okazji usuwając zmagazynowany w glebie bank nasion. Można do tego użyć ostrego szpadla bądź wycinarki do darni. Następnie podłoże należy uprawić – można do tego użyć wideł bądź glebogryzarki. Kolejno teren trzeba wyrównać grabiami i na tak przygotowane stanowisko można wysiewać mieszankę nasion.

Nasiona należy wysiewać zgodnie z zaleceniami producenta. Najbardziej pożądane przez krajową przyrodę są mieszanki nasion składające się głównie z rodzimych gatunków roślin, ponieważ te są odpowiednią bazą pokarmową dla właściwych dla danego terenu zwierząt – tworzą łańcuchy troficzne. Należy unikać gatunków inwazyjnych i potencjalnie inwazyjnych.

Patrząc na skład mieszanki, należy zwrócić uwagę na procentową zawartość nasion kwiatów, ponieważ zdarzają się tanie mieszanki na łąkę kwietną z jedynie 3% zawartością nasion kwiatów, a reszta to trawy – nierzadko gatunki ekspansywne i obce. Przy zakładaniu łąk kwietnych istotna jest również cierpliwość, ponieważ łąki wieloletnie swoje walory pokazują w drugim, trzecim roku od założenia. Po odpowiednim założeniu łąki jedyne co nam pozostaje, to cieszyć się bogactwem różnorodności fauny i flory, oszczędnościami pieniędzy, czasu i środowiska dzięki rezygnacji z intensywnego koszenia, nawożenia i używania środków chemicznych.

Idzie wiosna

Idzie wiosna, a wraz z nią, jak co roku, staniemy przed wyborem. Czy pogodzimy się z otaczającą nas naturą i zachodzącymi w niej procesami, zamieniając nudne trawniki w bogate w życie łąki kwietne, czy weźmiemy w ręce kosiarki, opryskiwacze i będziemy starali się porządkować coś, co zostało wcześniej uporządkowane przez naturę.

Wybór będzie mieć każdy, kto zarządza terenami zielonymi, od właścicieli domów prywatnych, poprzez właścicieli rodzinnych ogrodów działkowych, aż po urzędników i przedstawicieli jednostek, które podlegają urzędom. Warto dać szansę dzikości, odpuścić walkę, która z góry jest dla nas przegrana. Jeśli uda nam się zwalczyć naturę, tym samym zwalczymy nas samych, którzy jesteśmy częścią tej bardzo złożonej struktury.

Ankieta: Czy po lekturze naszych materiałów zwiększyłeś/zwiększyłaś swoją wiedzę na temat glifosatu?. (kliknij, przewiń stronę do dołu, odpowiedz na pytanie. Dziękujemy)

Narodowy Instytut Wolności – logo Fundusz Inicjatyw Obywatelskich – logo

Przygotowano w ramach projektu „Glifosat. Dialog obywatelski” realizowanego przez Fundację Ecorower. Projekt dofinansowany ze środków Programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich NOWEFIO na lata 2021–2030.

Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 108 / (4) 2022

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Ekologia Chcę wiedzieć

Być może zainteresują Cię również:

Chcę wiedzieć
# Zdrowie

Monsanto – obywatele mówią „NIE”

25 maja odbędzie się międzynarodowy Dzień Akcji przeciwko Monsanto, w ramach którego na całym świecie rolnicy, aktywiści, obywatele wyjdą na ulice, by zaprotestować wobec praktyk biochemicznego Goliata. O nieetycznych praktykach korporacji, INSPRO informowało m.in. za pośrednictwem wydanej kilka lat temu książki „Świat według Monsanto”.

Lepszy transport
Tiry na tory

Tournée wystawy „Tiry na tory”

Właśnie wyruszyła w Polskę wystawa zdjęć i grafik wielkoformatowych, zrealizowana w ramach ogólnopolskiej kampanii społecznej „Tiry na tory”. Do końca sierpnia objedzie ona Głowno, Stryków, Mińsk Mazowiecki, Górę Kalwarię, Bełchatów, Kępno, Wieluń, Wrocław, Zieloną Górę i Szklarską Porębę.