fbpx

Listy od Czytelników: „Nie jeżdżą, bo po co mają jeździć”

przystanek autobusowy
fot. https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=77296985 (CC BY-SA 4.0)
Tygodnik Spraw Obywatelskich – logo

Nr 104 / (52) 2021

Jak wygląda transport zbiorowy w regionach? O Sielcu jako przykładzie z województwa mazowieckiego napisał pan Łukasz.

Sielec w gminie Goszczyn od zawsze był „odcięty od świata”. Pojawiły się na ten temat dwa artykuły w prasie w roku 2009. Dopiero w tym roku po wielu latach wysyłania pism do radnych powiatu i starosty od 1 października 2021 roku do Sielca wjeżdża jeden kurs dziennie relacji Goszczyn-Białobrzegi oraz jeden kurs dziennie relacji Białobrzegi-Goszczyn.

Niestety informacja o wprowadzeniu przewozów przez Sielec nie pojawiła się ani na stronie internetowej PKS Grójec, ani na stronie internetowej starostwa powiatowego. Obok Sielca są Jastrzębia Stara, Modrzewina, Dylew również „odcięte od świata”. Ani aktualny prezes PKS Grójec, ani jego poprzednicy, czy radni powiatu grójeckiego nie zrobili nic, żeby pomóc mieszkańcom Jastrzębi Starej, Modrzewiny, Dylewa, mimo że usunąć ten problem można niewielkim nakładem finansowym co najmniej na dwa sposoby:

1) wydłużając do Mogielnicy (przez Modrzewinę, Dylew, Jastrzębię Starą) kursy relacji Grójec–Piekiełko–Oczesały–Goszczyn (załącznik: Jastrzębia-Stara)
oraz
2) zmieniając trasę kursów relacji Grójec–Nowe Miasto nad Pilicą–Grójec w taki sposób, żeby autobusy jeździły przez Dylew oraz Odcinki Dylewskie (załącznik: Odcinki-Dylewskie).

Skierowanie autobusów przez Sielec (początkowo tylko dwóch kursów), wydłużenie trasy linii autobusowej Grójec–Piekiełko–Goszczyn do Mogielnicy (przez Modrzewinę, Dylew, Jastrzębię Starą) oraz skierowanie przez Dylew kursów autobusowych powiatowej lokalnej linii relacji Grójec–Nowe Miasto nad Pilicą–Grójec spowodowałoby zniknięcie wielkiej plamy z mapy wykluczenia transportowego.

Również Wiatrowiec oraz Cychry w powiecie grójeckim są częściowo „odcięte od świata”, do Grójca i z Grójca przejeżdża tamtędy tylko jeden okrężny kurs dziennie tylko w jedną stronę […].
Goszczyn w powiecie grójeckim też ma bardzo mizerną ofertę w porównaniu do potrzeb. Problemem nie są środki finansowe, lecz to, iż przez Goszczyn nie jeżdżą kursy relacji Białobrzegi–Broniszew–Warszawa, Grójec–Broniszew–Białobrzegi.

Jak powiedziała poprzednia kierowniczka działu przewozów, prawie 80-letnia pani Irena: „Nie jeżdżą, bo po co mają jeździć”. Takie podejście do mieszkańców i pasażerów przez kilkadziesiąt lat mieli przedstawiciele PKS Grójec, a teraz w nagrodę spółka bez przetargu dostaje dotacje do wykonywanych przewozów.

Problemem z Goszczyna i okolic są kursy wykonywane tylko w jedną stronę, tylko „TAM”, bez „POWRÓT”.

Od roku 2019, gdy uruchomiono dopłaty z Funduszu Przewozów Autobusowych, w powiecie grójeckim nie powstały nowe połączenia, zaś tylko trzy sołectwa (Miechowice, Popowice, Sielec) wzbogaciły się o publiczny transport.

Na początku roku 2020 we Wręczy uruchomiono jeden z największych na święcie kompleksów basenowych Suntago Park of Poland. Dojazd do Wręczy z powiatu grójeckiego jest drogą przez mękę. Autobusy PKS Grójec jeżdżą z Grójca do Mszczonowa. Kończą trasę w niedużym mieście 8 km przed Żyrardowem: powiatowym miastem z dworcem kolejowym, mogącym być dużym węzłem przesiadkowym.

PKS Grójec za pieniądze podatników wykonuje siedem kursów tylko w dni powszednie, tylko do Mszczonowa. Autobusy przewożą niewiele osób. Żeby dojechać publicznym transportem z Grójca do Wręczy, trzeba wsiąść w… samochód. Żeby dojechać publicznym transportem z Grójca do Żyrardowa, trzeba jechać… przez Warszawę.

Mimo że gminy powiatu grójeckiego wstąpiły do Żyrardowskiego Obszaru Funkcjonalnego, ani słowa nie ma o uruchomieniu połączeń z Grójca do Żyrardowa. Do radnych powiatu grójeckiego i żyrardowskiego nie dociera, że mieszkańcy potrzebują bezpośrednio kursujących autobusów między tymi miastami. Poprzednia kierowniczka działu przewozów PKS Grójec, prawie 80-letnia pani Irena powiedziała kiedyś nawet: „Po co do Żyrardowa, jak od zawsze jeżdżą do Mszczonowa i ludzie jakoś sobie radzą”. Takie jest podejście przedstawicieli komunistycznych pekaesów do zbadania rzeczywistych potrzeb przewozowych.

Problem małej liczby przystanków autobusowych jest bardzo dokuczliwy na wiejskich terenach. Im mniej przystanków i im większy dystans między przystankami, tym większe prawdopodobieństwo, że kursy nie będą opłacalne.

Problem jest jednak pomijany przez starostów, radnych powiatów i przedstawicieli PKS. Na przykładzie powiatu grójeckiego: przystanków autobusowych brakuje w wielu miejscach, po kilka przystanków m.in. w Dylewie, w Sielcu, w Goszczynie, w gminie Belsk Duży, w gminie Pniewy.
Ponadto autobusy PKS Grójec omijają ważne przystanki w Warszawie: Łagiewnicka, Szyszkowa, a poza Warszawą Janki Plac Szwedzki.

Niestety, funkcja przystanków autobusowych jest marginalizowana na wiejskich obszarach i nie znalazłem opracowań kompleksowo poruszających ten problem. Przydałoby się utworzenie instytucji na wzór Polskich Linii Kolejowych, w której załatwiałoby się wszystkie dokumenty do przewozów osób.

Przewozy uczniów do i ze szkół powinny być wykonywane tylko jako linie otwarte. Powinny je organizować powiaty zamiast gmin. Za wydanie nowego zezwolenia i zmianę starego zezwolenia nie powinna być naliczana opłata. Mogłoby zostać zniesione pobieranie opłat za korzystanie z przystanków. Zniesienie podatku od środków transportowych dla przewoźników, zniesienie podatku dochodowego, viaTOLL i innych obciążeń być może byłoby bardziej efektywne niż dopłaty z Funduszu Przewozów Autobusowych.

Reasumując: w publicznym transporcie zbiorowym niebędącym miejską komunikacją była mizeria, jest jeszcze gorzej, a co dalej będzie?

Łukasz J.


Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 104 / (52) 2021

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

Lepszy transport

Przejdź na podstronę inicjatywy:

Co robimy / Lepszy transport”

Być może zainteresują Cię również:

Centrum KLUCZ

A co Ty zrobiłeś dla Zielonego Dołu?

Polskie środowisko ekonomii społecznej bije na alarm – już na jesieni tego roku „Zielony dół”, podkrakowski hotel i centrum konferencyjne, może przestać istnieć. „Zielony dół” istnieje od sześciu lat; jego celem jest aktywizacja zawodowa osób po kryzysach psychicznych. To znane i cenione miejsce,które od początku budzi zainteresowanie i sympatię sektora ekonomii społecznej i społecznie odpowiedzialnego biznesu. W zeszłym roku „Zielony dół” został uhonorowany Główną Nagrodą Lidera Ekonomii Społecznej.