Łódź: Przejścia przez tory jak nie było, tak nie ma. Mieszkańcy Widzewskiej są wkurzeni
W 2011 roku rozpoczęła się przebudowa dworca Łódź Fabryczna, co przyniosło ze sobą więcej połączeń kolejowych i częstsze przejazdy pociągów przez ulicę Widzewską. Wiadomość z pozoru dobra oznaczała jednak, że przestało się sprawdzać wcześniejsze rozwiązanie komunikacyjne: jezdnia, chodnik oraz tory chronione szlabanem. Alternatywami, omawianymi od początku przedsięwzięcia, były tunel podziemny bądź kładka nad torami. Urząd Miasta Łodzi z powodu wymogów spółki kolejowej PKP Polskie Linie Kolejowe zamknął ulicę dla pojazdów i pieszych w czasie budowy dworca.
Jeszcze przed wdrożeniem planów odcięcia ruchu dla pieszych i pojazdów pomysł władz miasta wydawał się bardzo kontrowersyjny. Na ulicy Widzewskiej odbywały się liczne protesty. Michał Kwiatkowski, przedstawiciel rady pobliskiego osiedla Sikawa-Podgórze, apelował: „Większość mieszkańców korzysta za szkół i przychodni znajdujących się na Widzewie po drugiej stronie torów. Zamierzacie odciąć ogromny kwartał od miasta”. „Rynek Kolejowy” zwracał uwagę, że takie posunięcie przerzuci cały okoliczny ruch drogowy na ulicę Niciarnianą, co będzie oznaczać korki, a w razie kolizji czy podtopienia może mieć tragiczne skutki.
2025: Stan obecny
Wszystko to było łatwe do przewidzenia i okazało się prawdziwe. Do dziś mieszkańcy osiedla przechodzą przez tory nielegalnie, narażając zdrowie i życie, żeby dostać się na ich drugą stronę.
W 2022 roku na przejściu doszło nawet do śmiertelnego wypadku. Niestety, ryzykowne przechodzenie przez tory często jest kuszące w przypadku braku czasu lub sił, jako że najlepszą alternatywą jest spacer do już wspomnianej ulicy Niciarnianej, znacznie oddalonej, a do tego, czasami, cofanie się potem wzdłuż torów. Sama Niciarniana nie wytrzymuje całego ruchu drogowego, który na nią spadł i często jest nieprzejezdna.
Od zamknięcia ulicy Widzewskiej okoliczni mieszkańcy nie tracili nadziei, którą podsycały obietnice Urzędu Miasta oraz PKP PLK. Już w 2016 roku spółka kolejowa wyraziła zgodę na budowę tunelu dla pieszych i rowerów, a jej dyrektor opisywał konkretne plany budowy. W 2017 roku na stronie Urzędu Miasta pojawiła się wiadomość o planach ogłoszenia przetargu na projekt i budowę przejścia podziemnego pod torami i obietnica ukończenia prac do 2019 roku. W 2022 roku, jak podaje rzecznik PKP, Polskie Linie Kolejowe oraz Urząd Miasta podpisały porozumienie, w którym miasto wymieniło projekt przejścia dla pieszych i rowerów przez ulicę Widzewską wśród przedsięwzięć do zrealizowania.
W 2024 roku przedstawiciel Urzędu Miasta mówił o gotowym projekcie kładki pieszo-rowerowej nad torami. Jak widać planów i obietnic przez lata było wiele, faktycznych działań jednak zabrakło.
Dlaczego miasto nic z tym nie zrobi?
Powody tej bezczynności, podawane przez Zarząd Dróg i Transportu, to finanse: „Te wszystkie inwestycje są olbrzymie dla budżetu miasta (…). Miejmy też w perspektywie plany Kolei Dużych Prędkości, które bardzo zmienią tę infrastrukturę” – mówi rzecznik Urzędu Miasta, odnosząc się do projektu budowy tunelu kolejowego na potrzeby CPK, który ciągnąłby się w poprzek ulicy Widzewskiej.
Problem odgrodzenia mieszkańców torami jest jednak palący i już od lat wymaga działania. Mało tego, nie ogranicza się do ulicy Widzewskiej.

To samo można powiedzieć o pobliskich dzikich przejściach, na przykład przez ulicę Henrykowską, gdzie mieszkańcy okolicy często zmuszeni są do przechodzenia nielegalnie przez tory.
Minister infrastruktury obiecał w tym roku powstanie przejścia przez ulicę Henrykowską, czy to w postaci kładki nad torami, czy tunelu podziemnego. W przypadku ulicy Widzewskiej obecnie nie ma już nawet pustych obietnic. Jaki okaże się faktyczny los ulicy Henrykowskiej oraz ulicy Widzewskiej – zobaczymy.