Felieton

Nadzwyczajna kasta ponad prawem

głosowanie_wotum nieufności wobec ministra Szumowskiego
Warszawa | Wotum nieufności wobec ministra Szumowskiego by Kancelaria Premiera is licensed under CC BY-NC-ND 2.0

Jan Śpiewak

Nr 37 (2020)

Z okazji COVID-u PiS szykuje amnestię i specjalną edycję kart „wyjdź bezpiecznie z więzienia” dla wszystkich, którzy dopuścili się przestępstw i naruszyli obowiązki służbowe podczas walki z epidemią. W środę (16.09) w Sejmie ma odbyć się drugie czytanie ustawy, która zapewni całkowitą bezkarność rządowym oficjelom. 

W projekcie możemy przeczytać, że nie popełnia przestępstwa z artykułu 231 i 296 kodeksu karnego, czyli przekroczenia uprawnień, działania na szkodę, czy korupcję, kto działa w dobrych intencjach.

Brzmi to jak absurd, ale to właśnie znajduje się w zapisach ustawy. Przewidują one bezkarność dla tych, którzy „z powodu COVID-19” naruszą „obowiązki służbowe lub obowiązujące w tym zakresie przepisy” „nabywając towary lub usługi niezbędne dla zwalczania tej choroby zakaźnej”, jeśli działają „w interesie społecznym”. Co ustawodawca ma na myśli, gdy pisze „o walce z epidemią”?

Ilekroć w ustawie jest mowa o „przeciwdziałaniu COVID-19″ rozumie się przez to wszelkie czynności związane ze zwalczaniem zakażenia, zapobieganiem rozprzestrzenianiu się, profilaktyką oraz zwalczaniem skutków, w tym społeczno-gospodarczych, choroby. Pod skutkami społeczno-gospodarczymi mieści się wszystko; także organizacja wyborów i druk kart wyborczych za siedemdziesiąt milionów złotych przez Jacka Sasina. Bez wątpienia nie będzie nikomu nic grozić za zakup respiratorów od handlarza bronią i wypłacenie mu 150 milionów złotych zaliczki. Zastosowanie słowa „wszelkie” pokazuje, że wyobraźnia rządowych legislatorów nie ma granic. Aż strach pomyśleć o czym oni myślą i jakie mają  plany. Epidemia potrwa jeszcze wiele miesięcy. Przyjęte przez sejmową komisję rozwiązanie daje zielone światło do popełnienia kolejnych przestępstw.

Ustawa nie zawiera przepisów o proporcjonalności działań, a więc wystarczy dobry i godny cel, jakim jest walka z epidemią do robienia wałków. Kto będzie decydować o tym, czy dany czyn był motywowany wirusem? Nie sposób tego zbadać. O postawieniu zarzutów będzie decydować podporządkowana Ministrowi Sprawiedliwości prokuratura. 

Działanie w wyższej konieczności wymaga większej elastyczności i skróconych procedur działania. Nie oznacza to, że nad każdymi działaniami potężnego aparatu państwa, które dysponuje setkami miliardów złotych, ma być otwarty parasol ochronny. W czasie sytuacji kryzysowej zawsze może dojść do pomyłek i trzeba być na takie przypadki przygotowanym. Wszyscy rozumieją, że decyzje trzeba podejmować szybko, ale nie w pośpiechu. Żaden urzędnik, który dysponuje publicznymi środkami nie może być całkowicie bezkarny, nawet jeśli jego cele są jak najbardziej szlachetne. PiS stawia się ponad prawem. W Polsce zawsze byli równi i równiejsi, w ostatnich latach wymiar sprawiedliwości przymykał oczy na działania swoich ludzi. Prokuratura umorzyła ostatnio śledztwa w sprawie defraudacji unijnych środków przez partię Solidarna Polska. Za pieniądze z Parlamentu Europejskiego na konferencję klimatyczną ugrupowanie Zbigniewa Ziobro zorganizowało partyjny kongres. Postępowanie przeciwko Solidarnej Polsce w Brukseli ciągle trwa. Prokuratura zamiotła także pod dywan sprawę wiceministra cyfryzacji Adama Andruszkiewicza. Miał usłyszeć zarzuty za fałszowanie podpisów pod wyborczymi listami poparcia. Wiceminister miał kierować całą operacją. Prokuratorzy, którzy zajmowali się jego sprawą, zostali przeniesieni do innego miasta. Sprawdzane oświadczeń majątkowych też idzie dość wybiórczo. Z wieloletniego śledztwa wykaraskał się Jacek Sasin. Zarzutów nie postawiono też Janowi Szyszko, który wpisał do swojego oświadczenia majątkowego, jako bezwartościową „stodołę”, wartą pół miliona złotych willę. Prokuratura nie kwapi się też do stawiania zarzutów z artykułów 231 i 296 kodeksu karnego Hannie Gronkiewicz-Waltz i podległym im urzędnikom, którzy doprowadzili do systemowego łamania prawa przy wydawaniu decyzji reprywatyzacyjnych. Organa ścigania całkowicie zignorowały raport Komisji Weryfikacyjnej, który jednoznacznie obarczał winą warszawski ratusz za brak nadzoru i przekraczanie uprawnień.  

Wiele z dotychczasowych kryzysów stawało się okazją do stosowania wyjątkowych mechanizmów, które poszerzały władzę rządu i zblatowanych z nim elit biznesu. Terapia szokowa opisana przez Naomi Clain była stosowana m.in. w 1989 roku w Polsce, w Iraku, w Chile. Szokowe otwarcie granic na handel i uwolnienie oprocentowania kredytów, masowa prywatyzacja zakładów przemysłowych i usług publicznych, doprowadziły do wzrostu nierówności społecznych i długotrwałego bezrobocia. Kryzys finansowy z 2008 roku stał się pretekstem dla rządu Donalda Tuska do uśmieciowienia i deregulacji rynku pracy, skutki odczuwamy do dziś. Teraz z powodu kryzysu  proponuje nam się zaakceptowanie jawnych przestępstw popełnianych w majestacie państwa. O tym, kto jest przestępcą, będzie decydować dwóch ludzi: Jarosław Kaczyński i Zbigniew Ziobro. Być może pierwszym adresatem ustawy jest Jacek Sasin. Wierny druh Kaczyńskiego, ma już kilka spektakularnych porażek na koncie. Sasin w zeszłej kadencji Sejmu firmował projekt metropolii warszawskiej, który natychmiast zantagonizował niemal wszystkie gminy warszawskie.  Zamiast reformy ustroju samorządowego, na który cała aglomeracja czekała, dostaliśmy bubel prawny. Sasin kilka tygodni temu zaproponował również projekt „restrukturyzacji” górnictwa, który zakładał  zamknięcie całego wydobycia węgla na Śląsku już do 2036 roku. Wydanie siedemdziesięciu milionów złotych na wybory bez podstawy prawnej wpisuje się w ciąg katastrofalnych zdarzeń. Działanie ministra jest trudne do obrony. Zamiast zażądać od szefa rządu podstawy prawnej druku kart wyborczych, podpisał się pod poleceniem biorąc na siebie odpowiedzialność prawną za zmarnowanie siedemdziesięciu milionów złotych na bezużyteczne karty wyborcze. Działanie Sasina nosiło znamiona bezprawnego, ale równie bezprawna była również zmiana terminu wyborów. Jak widać prowizorki prawne w Polsce trzymają się świetnie. Po wyborach pozostał problem Sasina, na którego spada odpowiedzialność  za przeprowadzenie wyborów w konstytucyjnym terminie. Rząd zamiast wprowadzić stan klęski żywiołowej, albo uchwalić niezbędną ustawę i przesunąć termin wyborów, wybrał pozaprawne działania. Ustawa ma dać Sasinowi glejt bezkarności, a wraz z nim setkom typów spod ciemnej gwiazdy, które z zamówień publicznych z „powodu COVID-19” brały łapówki i narażały budżet państwa na gigantyczne straty. 

Przyjęcie takich rozwiązań prawnych będzie kolejnym dowodem na anarchizację życia publicznego w czasie rządów dobrej zmiany. Silny słabością państwa będzie polityczny układ, który obsiadł kluczowe stanowiska i próbuje rządzić krajem. Coraz bardziej przypomina to czasy sarmackie, w których państwo było jedynie źródłem dochodów i przestrzenią realizacji partykularnych interesów. Państwo stało się wówczas własnością kilku stronnictw magnackich. W takim kraju rządził klientelizm, prawo silniejszego i feudalne sieci zależności. Słabość państwa, niemożność wyegzekwowania prawa i nadużywanie urzędów doprowadziło do bezkarności. Ogromna część populacji Polski żyła poza prawem – za zabójstwo chłopa groziła jedynie grzywna. Zamiast sprawiedliwości mieliśmy zbrojne zajazdy, które szybko zamieniały się w krwawe vendetty. Jeśli nie dało się „prawem” to trzeba było „lewem”. Równość wobec prawa, sprawiedliwy i rychły wyrok to podstawy dobrego funkcjonowania państwa. Dzisiaj postępuje anarchizacja życia publicznego. Trybunał Konstytucyjny został upartyjniony, reformy dotyczące Sądu Najwyższego zakwestionowane przez europejskie trybunały. Grozi nam powstanie wielu porządków prawnych z dodatkowymi kategoriami osób wyjętych spod odpowiedzialności. Dzisiaj procesy trwają latami, a wyroki zbyt często nie mają nic wspólnego z powszechnym poczuciem sprawiedliwości. W tym chaosie rządzi najsilniejszy klan w państwie. Grupa złożona z wasali i klientów Jarosława Kaczyńskiego powiązanych więzami zależności, krwi, interesów i wspólnej przeszłości. Rodzi się na naszych oczach nowa nadzwyczajna feudalna kasta. 

Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 37 (2020)

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Polityka # Społeczeństwo i kultura

Być może zainteresują Cię również:

Facebook i inne korporacje cenzurują treści! Zapisz się na Tygodnik Instytutu Spraw Obywatelskich. W każdej chwili masz prawo do wypisania się. Patrz, czytaj, działaj bez cenzury.

Administratorem danych osobowych jest Fundacja Instytut Spraw Obywatelskich z siedzibą w Łodzi, przy ul. Pomorskiej 40. Dane będą przetwarzane w celu informowania o działaniach Instytutu. Pełna informacja dotycząca ochrony danych osobowych.