Nie będziesz miał niczego, ale czy będziesz szczęśliwy? Wielki Reset w praktyce

archeologiczne malowidła jaskiniowe
fot. freepik

Z Jackiem Janowskim, kierownikiem projektu „Architektura i Infrastruktura Wielkiego Resetu. Studium transformacji ku cywilizacji informacyjnej”, rozmawiamy o Wielkim i Głębokim Resecie, zagrożeniach dla ludzkiej wolności oraz o tym, jak my, obywatele, możemy stawić im opór.

(Wywiad jest zredagowaną i uzupełnioną wersją podcastu Czy masz świadomość? pt. Wielki i Głęboki Reset. Nie będziesz miał nic i będziesz szczęśliwy).

Rafał Górski: Klaus Schwab w swojej książce „Covid-19: The Great Reset” pisał: „Głęboki kryzys wywołany pandemią dał nam wiele okazji do zastanowienia się nad tym, jak działają nasze gospodarki i społeczeństwa oraz nad sposobami, w jakich tego nie robią. Werdykt wydaje się jasny: musimy się zmienić; powinniśmy się zmienić. Ale czy możemy? Czy nauczymy się na błędach, które popełniliśmy w przeszłości? Czy pandemia otworzy drzwi do lepszej przyszłości? Czy uporządkujemy nasz globalny dom? Mówiąc najprościej, czy wprowadzimy w ruch Wielki Reset?”.

Czym jest Wielki Reset?

Jacek Janowski: Zwrot „Wielki Reset” ma dwa znaczenia: jedno, które nadał mu w 2020 roku Klaus Szwab występujący w roli prezesa Światowego Forum Ekonomicznego w Davos i drugie, które udało się nam rozszyfrować w trakcie dwuletnich badań nad tym zjawiskiem. To pierwsze znaczenie określa Wielki Reset jako wyjątkową okazję do naprawy i poprawy świata. Z tego ogólnego stwierdzenia wynika, że ktoś ma taką wiedzę, zdolność i władzę, aby być w stanie wdrożyć projekt jego odbudowy i odnowy na arbitralnie ustalonych przez siebie zasadach i dla siebie korzystnych celów. Natomiast w drugim znaczeniu Wielki Reset jest najdłuższym w czasie i najszerszym w przestrzeni zintegrowanym przedsięwzięciem, które realizowane jest pod ładnie brzmiącymi hasłami, ale prowadzi do zgoła przeciwnych skutków. Polega on bowiem na gwałtownym, odgórnym i sztucznym przyspieszeniu globalnych zjawisk i cywilizacyjnych procesów z wykorzystaniem zaawansowanych możliwości technologicznych, wyrafinowanych inspiracji ideologicznych i podstępnych modeli ekonomicznych – prowadzących do niespłacalnego zadłużenia.

W rzeczywistości i wbrew deklaracjom okazuje się, że programowany w światowych raportach i agendach kompleks zjawisk określany mianem Wielkiego Resetu prowadzi do redukcji pola oddolnej, wolnej i produktywnej aktywności ludzi, w imię zrównoważonego rozwoju i innych apriorycznych założeń globalnego bezpieczeństwa i praw przyszłych pokoleń. Między oficjalnymi deklaracjami Wielkiego Resetu – pochodzącymi od publicznych organizacji międzynarodowych i prywatnych korporacji ponadnarodowych, a jego rzeczywistymi celami – ujawniającymi się w bliższych i dalszych skutkach, istnieje wyraźny rozdźwięk – powszechnie już dostrzegany i niepokojący dysonans.

Często bowiem to, co się oficjalnie głosi, służy przykryciu faktycznych i skrywanych intencji. Sprawą najwyższej więc wagi jest zrozumienie – jak to się dzieje? Czy to jest rzeczywiście plan naprawy i poprawy, czy może jednak czegoś innego – np. kontroli i nadzoru?

Jaki zespół prowadził badania?

Nim prace badawcze nad Wielkim Resetem się rozpoczęły w lipcu 2022 roku, trzeba było wypracować stosowną do złożoności badanego przedmiotu aparaturę pojęciową i metodologię poznawczą. Miało to miejsce już od 2018 roku na Politechnice Warszawskiej podczas identyfikowania i definiowania całokształtu szybko zachodzących zdarzeń i nieodwracalnie dokonujących się przeobrażeń, potocznie określanych mianem globalnej cywilizacji informacyjnej, czego efektem jest seria 5 publikacji książkowych na ten temat mojego autorstwa. Dopiero na ich bazie stało się możliwe przedsięwzięcie, wymagające zintegrowanego podejścia i ujęcia interdyscyplinarnego, multidyscyplinarnego i transdyscyplinarnego. Podejścia i ujęcia badawcze konsekwentnie ponaddziedzinowe, wielodziedzinowe i międzydziedzinowe, są rzadko spotykane w nauce. Preferowane natomiast są wciąż ścisłe – czyli wąskie i specjalistyczne – czyli rozdzielne podejścia i ujęcia naukowe, gdy w rzeczywistości zjawiska i procesy globalne i cywilizacyjne są wielorako złożone i ze sobą wzajemnie powiązane. Ażeby je miarodajnie zbadać i współmiernie zaprezentować, trzeba wyłamać się i wyjść z pozytywistycznego kanonu uprawiania nauki.

Od dnia podpisania umowy projektowej zawartej pomiędzy Ministerstwem Edukacji i Nauki oraz Politechniką Warszawską 20 lipca 2022 roku, kierowałem 10-osobowym zespołem pięciu profesorów i pięciu osób pełniących rolę asystentów. W ramach tego zespołu funkcjonowały podzespoły: redakcyjny, badawczy, ekspercki i techniczny, które korzystały z poszerzającego się grona współpracowników zewnętrznych. W trakcie realizacji projektu dołączyło do nas ponad 100 osób z kraju i z zagranicy, które się interesowały lub zajmowały problematyką Wielkiego Resetu. W ten sposób uformowało się grono osób, które zaczęło podejmować, analizować i prezentować problemy uważane dotąd za kontrowersyjne, spiskowe, a nawet niebezpieczne czy nienaukowe. Po raz może pierwszy w zinstytucjonalizowanych ramach szkolnictwa wyższego w Polsce zaczęto na większą skalę otwarcie, czytelnie i bez obaw, sięgać do mniej znanych źródeł wiedzy o rzeczywistości i rzadziej cytowanych dokumentów z tzw. drugiego obiegu. Stało się bowiem jasne i oczywiste, że rolą nauki jest wyjaśnianie problemów teoretycznych i rozwiązywanie dylematów praktycznych, a nie powtarzanie oficjalnie przyjętych wersji zdarzeń i jakoby już raz na zawsze ustalonych przyczyn przeobrażeń.

Formalnie realizacja projektu została zakończona w grudniu 2024 roku zaś ostateczny raport z jej przebiegu został pozytywnie oceniony i rozliczony przez Ministerstwo, podobnie jak raporty cząstkowe, w czerwcu 2025 roku. W rezultacie projektu badawczego i popularyzatorskiego zarazem, zgodnie z wymogami ministerialnego konkursu pt. Nauka dla społeczeństwa, w ramach którego był realizowany, powstało siedem tomów serii pt. Architektura i infrastruktura Wielkiego Resetu, z których każdy opiera się na poprzednim. Po pewnych trudnościach są one wszystkie do nabycia w księgarni Oficyny Wydawniczej Politechniki warszawskiej.

Pierwszy tom jest poświęcony metodologii, czyli sposobowi podejścia do nader złożonego i rozległego problemu nominalnego – określanego mianem Wielkiego Resetu i realnego – wielkiego resetowania świata, jaki jeszcze znamy. Zastosowaną w następnych tomach metodę można określić mianem specjalizacji w integracji. Przyjęliśmy zasadę poszukiwania sposobu na łączenie danych pochodzących z różnych i często odległych dyscyplin wiedzy. Prawdziwy świat jest bowiem wieloaspektowy, wielopłaszczyznowy, a sztuką jest ująć go adekwatnie, więc łącząc dane pochodzące z różnych obszarów. W przypadku wielkiego resetowania świata są to między innymi obszary ekonomii, technologii, polityki, prawa, filozofii, kultury, religii oraz cybernetyki. Konsekwentnie zintegrowane i realistycznie integralne podejście badawcze, jest dziś jeszcze rzadkością. Dominuje spojrzenie płaskie jako jednowymiarowe na otaczający nas świat, zaś modne podejścia interdyscyplinarne mają eklektyczny charakter w postaci zestawu niezależnych od siebie wypowiedzi i opracowań.  

To oczywiste, że podejście jednowymiarowe, tak zwane wertykalne, jest potrzebne w nauce, ale dalece niewystarczające. Oprócz specjalistów, którzy specjalizują się w jednej dziedzinie, potrzebni są też integryści, którzy mają podejście horyzontalne, bo horyzont ma to do siebie, że się poszerza im bardziej wznosimy się wzwyż. Bez dobrej metodologii nie byłoby szans opisać tego złożonego, rozległego i długotrwałego zjawiska, jakim jest skoordynowana realizacja planów, programów i projektów, postrzegana przez jednych jako uzdrawianie świata, a przez innych jako blokowania rozwoju człowieka.

Co Pana najmocniej zaskoczyło w ciągu dwóch lat przy pisaniu tych siedmiu tomów?

Każdy kolejny tom był pewnego rodzaju odkryciem. Zwykle badacz przystępuje do pracy z jakimiś spodziewanymi zastrzeżeniami i założeniami, ale w trakcie przyglądania się im, nie tylko dostrzega coraz więcej nowych szczegółów, ale również odkrywa kolejne zależności z poziomu ogółów. W odniesieniu do Wielkiego Resetu, zdumiewająco zależnymi od siebie ogółami okazały się jego symptomy, korelaty, obiekty i procesy.

Pod wpływem wstępnie gromadzonych danych empirycznych i nasuwających się nieśmiało wniosków logicznych, w tomie drugim zajęliśmy się analizą symptomów, wskazujących na oczywistość i doniosłość przedmiotu zainteresowania określonego mianem Wielkiego Resetu. W trzecim tomie zainteresowaliśmy się korelatami Wielkiego Resetu jako zdarzeniami i zjawiskami, które są powiązane ze sobą w taki sposób, że występowanie jednego wiąże się z występowaniem drugiego. W czwartym tomie przebadane zostały głównie medialne obiekty Wielkiego Resetu, począwszy od stwierdzeń w postaci, dogmatów, mitów i frazesów, jako apriorycznie przyjmowanych sformułowań, a skończywszy na funkcjonujących absurdach i panujących tabu. Takim tabu jako obszar, którego nauka nie dotyka, gdy uznaje się, że nie nadaje się do badania okazał się sam Wielki Reset. Był on bowiem dotąd zasadniczo tylko obiektem publicystycznych sensacji, literackich narracji i politycznych deklaracji, a nie metodycznych – systemowych analiz i całościowych syntez.  

Proszę podać przykład takiego tabu.

Tabu są tzw. potocznie teorie spiskowe dotyczące kwestii władzy, pieniądza, rewolucji, wojny itp., których się nie bada konsekwentnie przedmiotowo (na czym polegają) i podmiotowo (kto za nimi stoi), sięgając do fundamentalnych przyczyn i ostatecznych skutków. Tabu dotyczą m.in. istnienia i działania nieformalnych i niejawnych struktur, mających wpływ na kształt społeczeństwa, polityki, gospodarki, kultury a nawet religii.

Okazało się w trakcie badań, co teraz dopiero staje się oczywiste, że oficjalni przywódcy państwowi, premierzy, prezydenci nie mają zdolności sprawczych w najważniejszych rozstrzygnięciach, które wpływają na kształt naszej rzeczywistości. Nie mają wpływu na informacje, finanse i technologię. Muszą przyjąć warunki i wyznaczniki przez kogoś ustawiane i dostosować się do tych warunków brzegowych w świecie globalnie zintegrowanym.

To oznacza, że suwerenność państwowa schodzi na drugi plan, a kształtuje się coś na kształt suwerenności poza i ponadpaństwowej, struktury transnarodowej. Za stan ten obwinia się jakieś enigmatyczne rynki, które wyznaczają kursy;  tak zwane wolne media, które kształtują wyobraźnię; technologię, która nas zaskakuje swoimi możliwościami.

Badania nad Wielkim Resetem ujawniły i uzasadniły, że zjawiska globalne i procesy cywilizacyjne obecnie nie zachodzą samoistnie.  W dużym stopniu, a w zasadzie nawet w przeważającym, mamy do czynienia z czymś, co określiłbym mianem inwestycji. Jeżeli ktoś wykłada środki na zaawansowane rozwiązania techniczne, na forsowanie wywrotowych ideologii społecznych, realizację znacznych przedsięwzięć gospodarczych czy rozbudowę środowiska spekulacyjnego, to oczekuje stosownej stopy zwrotu. Im większe przedsięwzięcie, ma miejsce tym bardziej precyzyjne i skalkulowane planowanie. Opinia publiczna jest karmieni informacją, że świat działa chaotycznie i przypadkowo. Mimo to w najważniejszych kwestiach takich jak wojna i pokój, informacje medialne czy globalne kryzysy, przebija się czynnik sztucznej ingerencji i kamuflowanej interwencji. Trudności w dotarciu z realistycznym przekazem na temat kształtowania się globalnego porządku, związane są z przyjmowaniem w nauce apriorycznego założenia o niedającej się opanować złożoności zjawisk oraz o niedającej się wyeliminować przypadkowości zachowań. Tym zaś co falsyfikuje to założenie jest metodycznie rozbudowywana i wykorzystywana infrastruktura teleinformatyczna: informacyjna, komunikacyjna, medialna, transakcyjna, administracyjna i usługowa, docierająca do najniższych poziomów mikrotargetowania. Jej architektura, wbrew obietnicom i nadziejom nie ma anarchicznego charakteru, lecz bardziej scentralizowany, stwarzając warunki do koordynacji globalnej. W sieciocentrycznej architekturze infrastruktury, zachodzą przedmiotowe, w tym finansowe przepływy, które pozwalają zwiększać podmiotowe, w tym spiskowe wpływy. Jeżeli ktoś odrzuca istnienie spiskowych mechanizmów działania świata, to już w punkcie wyjścia rezygnuje z aspiracji badawczych i zakłada, że wszystko jest tak, jak zostało oficjalnie zadeklarowane.

Na bazie poczynionych ustaleń, dotyczących światowych przepływów i wpływów tom piąty odnosi się do procesów o charakterze decywilizacyjnym, jako redukujących cywilizacyjne bogactwa do jednego obszaru informacji. Analizowane są w nim nieprzypadkowe i niesamoistne procesy zwłaszcza informacyjne, które zaczynają się na literę „d”: destabilizacja, dezintegracja, demoralizacja, dehumanizacja, depopulacja, dezorientacja. Mają one charakter rozkładowo-rozpadowy, gdyż obniżają poziom społecznej odporności na działania uzależniające, penetrujące, formatujące, pacyfikujące i programujące.

Współczesna technologia informacyjna uzależnia i obezwładnia najszersze rzesze ludzi ochoczo i bezrefleksyjnie korzystających z niej, dlatego że rozwija się w sposób interesownie kontrolowany przez finanse – pieniądz i finansjerę – bankierów. Technologie, które są odpowiednio dofinansowane szybciej niż inne dziedziny rozwijają się, aż w końcu zostaną osiągnięte takie czy inne spodziewane innowacje. Poza technologią wszystkie pozostałe elementy cywilizacji są spychane na drugi plan. W ten sposób dokonuje się nadrozwój technologiczny a zarazem niedorozwój w pozostałych obszarach. Omawia to jedna z moich książek na temat cywilizacji informacyjnej nosi tytuł „Transformacja w kierunku cywilizacji informacyjnej. Od etycznej do technicznej metody życia społecznego”. Opisuję w niej kształtowanie się cywilizacji, w której rozwija się obszar informacyjnych interakcji, zaś redukowane są interpersonalne relacje. W cywilizacji łacińskiej najpierw rozwijały się wzajemne relacje międzyludzkie. Tymczasem w przypadku cywilizacji informacyjnej mamy nacisk na interakcje, które mają charakter anonimowy, automatyczny, bezrefleksyjny i sprowadzają nas ludzi do poziomu procesorów/przetworników informacji. Przejawia się to wyraźnie np. w sposobie przeprowadzania sondaży. Niesłusznie sondaż uznawany jest za bardziej miarodajny, gdy oczekuje się od respondentów natychmiastowych odpowiedzi, nie dając im czasu do namysłu. Jeśli bowiem respondent się namyśla, może udzielić odpowiedzi mniej oczekiwanej jako bardziej od medialnie kształtowanych postaw i poglądów.

Osadzony na pierwszych pięciu tomach serii wydawniczej, tom szósty zawiera hipotezy globalne i cywilizacyjne Wielkiego Resetu rozumiane jako mniej śmiałe przypuszczenia w zakresie spontanicznego kształtowania się czy wręcz intencjonalnego kształtowania globalnych zdarzeń i cywilizacyjnych przeobrażeń. Do pierwszych hipotez – globalnych należą m.in. hipoteza oświeconej wizji, otwartej konspiracji, wycofania kapitalizmu, absolutnej dominacji, zintegrowanej przestrzeni sterowania. Z kolei do drugich – cywilizacyjnych należą takie jak hipoteza rozkładu cywilizacyjnych wartości, kontrolowanego złudzenia rozwoju, eskalacji cywilizacyjnego ryzyka, konspiracyjnego przejęcia cywilizacji, podmiany misji cywilizacyjnej.

Dopiero po wielu analizach poszczególnych poziomów i obszarów zagadnień można było podjąć wysiłek zrozumienia tego, co się wokół nas dzieje w przestrzeni zjawisk globalnych i procesów cywilizacyjnych. Cały czas podlegamy reedukacji, mamy wierzyć, że wszystko jest przypadkowe, i że nie da się niczego kontrolować. Tymczasem istnieją rozbudowane narzędzia w postaci portali społecznościowych i wyszukiwarek, które w zasięgu globalnym kontrolują ludzką świadomość, percepcję i reakcję. Dlatego globalne zarządzanie okazuje się sposobem organizowania bieżących wydarzeń i perspektywicznych przeobrażeń. Jest to omawiane w ostatnim siódmym tomie na temat Wielkiego Resetu. Zawiera on tezy jako bardziej stanowcze stwierdzenia kierowane pod adresem globalnych zjawisk i cywilizacyjnych przeobrażeń. Do pierwszych należą tezy takie jak   teza permanentnego monitoringu świadomości, głębokiego warunkowania reakcji, niwelowania struktur poznawczych, sensualnej stymulacji zachowań i przejęcia kontroli nad uwagą. Z kolei wśród tez cywilizacyjnych przedstawione zostały m.in. teza samowykluczenia z wpływu na rzeczywistość, stymulowania migracyjnych fal, wyprzedzającego załamania stanu fikcji, uzasadniania terroru za pomocą terroryzmu, zintegrowanych wojen przeciwko ludzkości, czy rewolucyjnego przejęcia globalnej władzy. Wreszcie w podsumowaniu omówiono programowanie wielko- i głęboko-resetowych zmian.

Co oznacza Głęboki Reset?

Pisany z małych liter termin „głęboki reset” pojawił się w drugiej części badań nad – z dużych liter jako nazwa własna – Wielkim Resetem. Okazało się bowiem, że dalece niewystarczająca jest analiza tego, co wszędzie już widać i o czym już wszędzie słychać. Zjawiska mają to do siebie, że przebiegają na powierzchni i sam ich opis jeszcze niewiele wyjaśnia. Wyjaśnienie to właśnie odkrycie głębokich struktur, zależności i mechanizmów, z których te zjawiska wypływają. Na kanwie Wielkiego Resetu, o którym już nawet dzieci w szkołach słyszały i znają hasło: „Nie będziesz miał niczego i będziesz szczęśliwy” rozpoczęliśmy przygotowania do badań nad resetem głębokim, którego nie widać, ale który coraz wyraźniej podświadomie odczuwamy.

Głęboki Reset jest przebudową porządku światowego oraz życia indywidualnego zgodnie z założeniami samego Klausa Schwaba, który w swojej książce „Covid-19: The Great Reset” pisze o resecie globalnym i o resecie indywidualnym, lecz nie ich rozwija głębszych konsekwencji.  

W następstwie bardziej poszerzonych i pogłębionych badań okazało się, że pod tym Resetem, który widać i o którym słychać, kryje się właśnie reset głęboki, prowadzący do ukonstytuowania Nowego Porządku Świata, który był już opisywany na płaszczyźnie politycznej, ideologicznej, ekonomicznej czy technologicznej, ale wcześniej nie był badany w zinstytucjonalizowany i zintegrowany sposób. Spróbowaliśmy powiązać te liczne obszary i rozszyfrować scenariusz dla świata, który jest wypadkową wielu zakulisowych działań, kalkulacji i interesów oraz ezoterycznych idei, marzeń i wyobrażeń.

Głęboki Reset ma swój ustalony kierunek, polegający na globalizacji, a więc koncentracji władzy, wiedzy i własności przy pomocy metod, narzędzi i środków oddziaływania na globalną skalę. Widać to na przykładzie koncentracji kapitału przez cztery fundusze inwestycyjne, które zarządzają kapitałem liczonym w polskich bilionach dolarów. Ponadto bardzo łatwo zauważyć, że każda nowa informacja od razu spotyka się z jednolitą interpretacją głównych stacji radiowych, portali informacyjnych i telewizji. Natomiast Reset Indywidualny to kierunek, który można określić mianem transhumanistycznego, bo zgodnie z założeniami Wielkiego Resetu chodzi o przebudowę, przeformatowanie, przeorganizowanie nie tylko stosunków globalno-światowych, ale również indywidualnego sposobu pojmowania, postrzegania świata i działań indywidualnych.

Gdy wspomniał Pan o globalnej władzy, przypomniała mi się książka „Technokraci i świat społeczny” pani Joanny Kurczewskiej, która została wydana w 1997 roku przez Wydawnictwo Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk. Autorka tej książki kilka dekad temu przewidziała pewne procesy, które się dzisiaj dzieją na naszych oczach.

Nie sposób było nie przewidzieć tych procesów, skoro XIX-wieczne manifesty technokratyczne ulegały materializacji w miarę doskonalenia narzędzi. Takim momentem zwrotnym były lata trzydzieste XX wieku, kiedy na Uniwersytecie Columbia ogłoszono „Manifest Technokratyczny”. Wzywał on do zastąpienia tradycyjnych rządów politycznych przez ekspertów i inżynierów, którzy zarządzaliby w oparciu o wiedzę techniczną i naukową. Zarysował on metody technicznej organizacji życia społecznego w skali indywidualnej jak i globalnej, poprzez zarządzanie energią, gdyż   energia równa się cywilizacja. W ten sposób, możliwe staje się kontrolowanie każdej jednostki i całej cywilizacji.

Stosunkowo niedawno Patrick Wood opublikował książkę „Technokracja i transhumanizm. Bliźniaki z piekła rodem”, która opisuje i diagnozuje to samo, co zostało przedstawione w naszych badaniach. Jeżeli bowiem poprawnie identyfikujemy rzeczywistość i posługujemy się logicznymi metodami wnioskowania, zazwyczaj dochodzimy do podobnych konkluzji. Realistyczne diagnozy i konsekwentne prognozy nie są futurystycznymi spekulacjami, ale twardą empirią i konsekwentną logiką.

W tym momencie technologia służy globalnej organizacji życia i przeformatowaniu człowieka, który się od technologii uzależnia i który pozwala się za pomocą technologii zniewolić.

Czy gotówka stoi na przeszkodzie Głębokiego Resetu?

Na przeszkodzie Wielkiego Resetu stoi prawdziwy, żywy, pluralistyczny, nieprzewidywalny, czyli wolny, niezależny świat. Dlatego jesteśmy wikłani, uzależniani i włączani w konsolidowany system energetyczny, finansowy i informacyjny, abyśmy nie mogli poza nim niczego samodzielnie – bez kontroli – zrobić i niczego dla siebie – poza kolektywem – osiągnąć.

Gotówka cechuje się tym, że daje nam swobodę, niezależność i anonimowość. Alternatywą jest pieniądz cyfrowy w postaci certyfikatu energetycznego, który będzie reglamentować prawa do życia człowieka.

Z jednej strony otrzymujemy propozycję kolejnych dowolnych przejawów naszej fantazji, a z drugiej strony jesteśmy pozbawiani elementarnej samodzielności w przetrwaniu, bo nie mamy wpływu na to, co jest niezbędne dla naszej egzystencji jako jednostka i jako zbiorowość. Przykładem są prosumenci energii elektrycznej, którzy muszą energię najpierw przesłać do sieci, a potem mogą sobie z rachunku odliczyć część z tego, co do niej wprowadzili. Nie ma pozwolenia na produkcję energii w sposób niezależny, oderwany od sieci, pomimo że system energetyczny nie wytrzymuje przepięć z powodu wahań – wzrostów i spadków dostaw energii. Chodzi o przyłączenie każdego i wszystkiego jak do internetu, do wspólnej sieci ryzyka, za pomocą której odbywa się zarządzanie.

Kto korzysta, kto traci na Wielkim i Głębokim Resecie?

Wielki Reset polega na wymuszonym i sprowokowanym przyspieszeniu globalizacji. Ośrodki, środowiska i osobistości, które są zainteresowane globalizacją, są też zaangażowane w globalną przebudowę świata w kierunku jego ucyfrowienia i usieciowienia. System globalny ma charakter netokratyczno-cybernetyczny. Tworzą go wielopoziomowo ze sobą powiązane sieci sterowania zjawiskami i procesami, niewidoczne dla masowych użytkowników najniższego poziomu. przyłączenia Na najniższym poziomie mamy tak zwaną władzę demokratyczną, pochodzącą z demokratycznego nadania. Ta władza jest zobowiązana do wprowadzania rozwiązań, które służą globalizacji. Władza demokratyczna jako najmniej efektywna i najmniej skuteczna dla realizacji dobra wspólnego, jest pierwszym narzędziem działania na rzecz globalizacji. Dlatego słuchamy wypowiedzi prezydentów i premierów o tym, że globalizacja ma charakter bezalternatywny oraz że trzeba się w nią wpisać i trzeba ją wspierać.

Następnym, wyższym poziomem struktury globalnej jest władza biurokratyczna, mniej spektakularna, stojąca za władzą demokratyczną. Władzą tą w szerokim znaczeniu jest administracja i sądownictwo, jako organy i organizacje krajowe i międzynarodowe, które permanentnie i mechanicznie realizują agendy globalne. Przykładem są instytucje Narodów Zjednoczonych, zajmujące się działaniem na rzecz globalizacji, czyli wdrażania globalnych planów przebudowy.

Biurokracja przechodzi powoli w technokrację, czyli w lepsze wyposażenie w informacje i w narzędzia sterowania. Na trzecim poziomie mamy mediokrację, czyli kształtowanie naszej globalnej świadomości społecznej przez koncerny informatyczne.

Następnie władza plutokratyczna, czyli finansowa, reglamentuje środki i przyznaje środki na realizację określonych idei, planów, programów. Jednak władza plutokratyczna też nie jest władzą najwyższego poziomu, gdyż zajmuje się jedynie pomnażaniem zasobów finansowych. Nad plutokracją stoi władza ideokratyczna, teokratyczna, która wyznacza niższym szczeblom systemu konkretne idee, cele i kierunki do realizowania.

„Ludzie są coraz bardziej połączeni z urządzeniami, a te z kolei w coraz większym stopniu są połączone z ich ciałami. Nie tylko nosi się je przy sobie, ale także wszczepia do ciała, by umożliwiały komunikację, lokalizację oraz monitorowanie zachowań i stanu zdrowia. Na początku były to rozruszniki serca i implanty ślimakowe, po których wprowadzono wiele innych urządzeń, służących zdrowiu. To one reagując na symptomy choroby umożliwiają ludziom podejmowanie działań. Będą też w stanie przesyłać dane do centrów monitoringu i prawdopodobnie automatycznie wprowadzać lekarstwa” – czytamy w raporcie „Deep Shift: Technology Tipping Points and Social Impact” („Głęboka zmiana. Punkty zwrotne w technologii i ich społeczne konsekwencje”).

Skąd biorą się te idee? Kto je wymyśla?

Idee globalizacyjne jako zmierzające do przyspieszenia i narzucenia globalizacji polegającej na koncentracji światowej władzy i własności są znane od starożytności, ale wdrażane na miarę możliwości od XVII wieku. Zdecydowany postęp w tym względzie nastąpił z końcem XX w.  wraz z upowszechnieniem się Internetu. Wykorzystują go do tego jawne, półjawne i niejawne struktury światowe. W trakcie realizacji projektu przyjrzeliśmy się niektórym z nich. Do najbardziej wpływowych zaliczyć można Komisję Trójstronną. Jest to   międzynarodowa – prywatna organizacja, założona w 1973 roku przez Davida Rockefellera i Zbigniewa Brzezińskiego, skupiająca liderów ze Stanów Zjednoczonych, Europy i Japonii. Inną jest założony w 1954 roku Klub Bilderberg działający na corocznych – nieformalnych spotkania wpływowych przedstawicieli świata polityki, biznesu, mediów i nauki, głównie z Europy i Ameryki Północnej. Kluczową jednak rolę odgrywają ezoteryczne organizacje i stowarzyszenia o charakterze masońskim i paramasońskim oraz inne struktury mniej lub bardziej znane i formalne, które stoją za decyzjami poszczególnych polityków.

Odpowiadając na pytanie – kto stoi za Wielkim Resetem i za Resetem głębokim? stwierdzić można, że wszyscy ci, którzy nie zważając na interes lokalny – narodowy, państwowy i, społeczny optują za działaniami globalnymi. Przez pewien czas mieliśmy wrażenie, że globalizacja się zatrzymuje, ale szybko okazało się, że w interesie przyspieszenia globalizacji jest chwilowa deglobalizacja. Obecnie mamy do czynienia przede wszystkim z globalizacją polityczną – dotyczącą światowej koncentracji władzy, która stale postępuje, oraz ekonomiczną – odnoszącą się do światowej koncentracji własności. Symptomy deglobalizacji ekonomicznej, takie jak zrywanie łańcuchów dostaw, nie dotyczą globalizacji politycznej, która w rezultacie jeszcze się wzmacnia i przyspiesza. Za sprawą niedocenianej infrastruktury teleinformatycznej, najpełniej świat się zglobalizuje, im bardziej zostanie finansowo zrujnowany.

Kto traci na Wielkim Resecie?

Tracą wszyscy, którzy przestają się liczyć w globalnym wyścigu o pierwszeństwo w procesie globalizacji. Tracą podmioty lokalne, które funkcjonują na najniższym poziomie przyłączenia do sieci światowej wymiany i muszą przyjąć do wiadomości, że skoro gdzieś na końcu świata coś produkuje się taniej, to one muszą się dostosować, obniżając swoje oczekiwania i wymagania. Przez długi czas Polska była konkurencyjna dzięki niskim płacom. Jednak niedługo będziemy rywalizować z pracownikami, na przykład z Afryki, którzy być może będą w stanie wykonywać pewne prace przy znacznie niższych wymaganiach. W ramach globalizacji jesteśmy więc zmuszani swoje aspiracje obniżać, żeby móc konkurować z tymi mniej wymagającymi społecznościami. Podczas globalizacji traci najwięcej ten, kto musi  czy chce budować swoją niszę życiową w sposób samodzielny, tradycyjny, trwały i pewny. Niezależnie od tego, czego oczekujemy od swoich przywódców, oni nie są w stanie nas ochronić przed tymi globalnymi zależnościami. Przywódcy z jednej strony sami otwierają, znoszą i niwelują granice polityczne i prawne, a z drugiej strony twierdzą, że nie mają na nic wpływu, nie mogą nic zrobić i muszą godzić się na różnego rodzaju wahania koniunktury, na przykład na giełdach światowych.

W układzie globalnym panuje nieograniczona konkurencja w wyścigu o pierwszeństwo i o wyższy poziom możliwości. Mimo że globalizacja jest procesem zmagań o dominację i podmioty globalne konkurują względem siebie, to współdziałają w budowie „płaskiego świata”.

Thomas L. Friedman, autor, który ukuł pojęcie „płaskiego świata”, opisuje go jako jednolity ring, na którym wielcy gracze mogą rywalizować o pierwszeństwo, podczas gdy wszyscy inni będą musieli zaakceptować warunki narzucone im jako jedyną dostępną opcję życiową.

Stowarzyszenie Demagog opublikowało na swoich stronach tekst pod tytułem „Wielki reset pt. Ujawniamy, jak minister Czarnek dał 1,5 mln zł na «badanie» i promocję teorii spiskowych”. Co Pan na to?

Po pierwsze, z tego sformułowania wynika, że wszystko byłoby dobrze, gdyby pan minister przeznaczył środki na badanie teorii mainstreamowych. Po drugie, sformułowanie „teorie spiskowe” jest sformułowaniem publicystycznym, opartym na medialnej presji, aby nie podejmować niewygodnych tematów. Tymczasem nauka powinna odsłaniać to, o czym jeszcze nie wiemy, a nie powtarzać znane frazesy, które rozmijają się często z rzeczywistością. Minister Czarnek rozpisując konkurs Nauka dla społeczeństwa celem dofinansowania ze środków publicznych, w sposób otwarty postawił na badanie problematyki mniej znanej a zarazem pomijanej w badaniach naukowych. Natomiast Stowarzyszenie Demagog korzystając z zagranicznego dofinansowania podjęło próbe dyskredytowania wolnych badań naukowych, które nie wpisały się w poprawność polityczną. Problem sprowadza się do rozpropagowania stanowiska Stowarzyszenia, zaś nieznajomości szerszej opinii odpowiedzi na postawione kierownikowi projektu pytania. Można się łatwo o tym przekonać zapoznając się z pełną dokumentacją incydentalnego sporu zamieszczoną przeze mnie na stronie projektu w zakładce „Aktualności”, pod adresem wr.ans.pw.edu.pl.

W jaki sposób obywatele mogą stawiać opór Wielkiemu i Głębokiemu Resetowi?

Obywatele powinni stawiać opór Wielkiemu Resetowi, tworząc enklawy niezależności i samodzielności, które pozwolą im na przetrwanie poza ramami przyznanych im możliwości życiowych. Wymagać to będzie większej zapobiegliwości, większej staranności, większej roztropności i odwagi. Budując „enklawy życia” zrezygnujmy z korzystania ze zbędnych usług sieciowych. Ja na przykład nie korzystam z portali społecznościowych w tym z Facebooka i nie odwołuję się wprost do wsparcia ze strony sztucznej inteligencji. Jeżeli jestem proszony o zgodę na instalację cookies na moim komputerze czy telefonie, to z tej strony nie korzystam. Być może coś tracę, ale uważam, że taki punktowy opór jest ważny, bo jeśli kiedyś przybierze większe rozmiary, będzie miał siłę coś zmienić. Póki co większość społeczeństwa ulega temu, co wygodne, łatwe, przyjemne, szybkie. To jest niestety droga do zbiorowej kapitulacji. Już niebawem okaże się jak bardzo szkodliwe jest skażenie cyberaktywne, ale nie ma od niego odwrotu.

Jakiego pytania nikt jeszcze Panu nie zadał w temacie, o którym rozmawiamy i jaka jest na nie odpowiedź?

Zwykle nie zadaje się pytań trudnych, ponieważ wymagają wysłuchania jeszcze trudniejszych odpowiedzi. Pytaniem łatwym jest – kto stoi za Wielkim Resetem. Natomiast nikt nie pyta: co to znaczy architektura i infrastruktura Wielkiego Resetu? gdyż to mogłoby prowadzić do wyjawienia mechanizmów działania świata objętych indywidualną i zbiorową odmową wiedzy.

Pytania niewygodne, które mogłyby podważyć nasze dobre samopoczucie nie padają. Nie padają pytania, które wymagałyby samookreślenia się albo zweryfikowania swojego poziomu świadomości, albo swojego zakresu wolności. Kto przyzna się, że dał się lub daje się zwodzić? Kto przyzna się, że czegoś nie chce lub boi się wiedzieć?

Generalnie nie ma zapotrzebowania na pytania trudne, które by rodziły potrzebę jakiejś zmiany u samego siebie, chociażby w dobrze pojętym własnym interesie. Należałoby zwrócić uwagę, jak jesteśmy przyłączeni do systemu globalnej kontroli za sprawą naszego własnego lenistwa. Tak jak każdy, ja też temu ulegam, chociaż czasami się staram z tym walczyć. Na architekturę Wielkiego Resetu składa się ideologia władzy atencjonalnej panująca nad naszą uwagą, zaś na jego infrastrukturę technologia administracji dyscyplinarnej sterująca naszymi zachowaniami.

Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 299 / (38) 2025

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Polityka # Społeczeństwo i kultura # Świat

Być może zainteresują Cię również:

kartka z życzeniami świątecznymi od Instytutu Spraw Obywatelskich

Pogodnych Świąt!

Życzenia rodzinnych, pogodnych i sytych Świąt od Instytutu Spraw Obywatelskich. I pamiętajmy, żeby nie marnować jedzenia.