fbpx

Analiza

Nie wiemy, co jemy

zdjęcia żywności i pan robiący oprysk
Tygodnik Spraw Obywatelskich – logo

Nr 104 / (52) 2021

Państwo nie jest w stanie zagwarantować, że w kupowanej przez nas żywności nie pozostało zbyt dużo szkodliwych pestycydów – wykazała Najwyższa Izba Kontroli.

Na początku 2020 r. łódzka delegatura NIK opublikowała wyniki kontroli, której głównym celem było ustalenie, czy państwowy system bezpieczeństwa wprowadzania środków ochrony roślin do obrotu oraz nadzór nad ich stosowaniem jest prawidłowy i skuteczny.

Główny wniosek inspektorów brzmi: próbki płodów rolnych oraz żywności dostępnej w sklepach bada się zbyt wolno, żeby w przypadku zagrożenia dla zdrowia konsumentów móc zareagować wystarczająco szybko. Niniejszy tekst stanowi podsumowanie najważniejszych ustaleń Izby[1], wraz z komentarzem z perspektywy konsumenckiej i obywatelskiej.

Kontekst kontroli

Jak podkreśla NIK, branża chemicznych środków ochrony roślin (dalej: ŚOR) należy do najsilniej regulowanych. Przepisy ściśle określają m.in. zasady ich rejestracji w celu dopuszczenia do sprzedaży oraz dopuszczalne poziomy ich pozostałości w żywności. Nic dziwnego – mowa przecież w większości o substancjach stosowanych po to, aby ograniczać liczebność, najczęściej poprzez zabijanie, organizmów niepożądanych w rolnictwie, takich jak chwasty czy gryzonie. Środki te, silnie toksyczne dla zwalczanych organizmów szkodliwych, w przypadku nieprawidłowego stosowania stwarzają również zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia człowieka. Potwierdzają to cytowane dane Narodowego Funduszu Zdrowia, według których w latach 2016-2017 w związku z zatruciem ŚOR świadczenia medycznego udzielono 890 osobom, z których 531 wymagało hospitalizacji.

ŚOR zagrażają osobom pracującym w rolnictwie, a ponieważ mogą gromadzić się w żywności – również konsumentom. Dotyczy to także przewlekłego oddziaływania niskich dawek tych substancji, które mogą wywoływać efekty zdrowotne z dużym opóźnieniem, a nawet w kolejnych pokoleniach. Zagrożenia dla zdrowia publicznego związane z ŚOR potęguje wzrost skali ich wykorzystania: w 2016 r. sprzedano w Polsce o 12,3% pestycydów więcej niż w 2011 r., gdy tymczasem powierzchnia upraw roślinnych w latach 2011-2017 zwiększyła się jedynie o ok. 1,5%. Inne niekorzystne zjawiska, na które wskazuje Izba, to m.in. rosnącą sprzedaż preparatów fałszywych czy gromadzenie środków przeterminowanych.

Na państwowy system ochrony konsumentów przed opisanymi ryzykami składają się dwa zasadnicze elementy: nadzór nad wprowadzaniem do obrotu i stosowaniem ŚOR przez producentów płodów rolnych, za który odpowiada resort rolnictwa oraz organy Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa (PIORiN), a także nadzór nad bezpieczeństwem żywności pochodzenia roślinnego, czym zajmują się organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej (PIS). Zarówno PIORiN, jak i PIS laboratoryjnie badają pozostałości ŚOR, odpowiednio w płodach rolnych, niebędących jeszcze żywnością, oraz w żywności znajdującej się w obrocie.

Gdy pierwsza z wymienionych instytucji stwierdzi zagrożenie dla zdrowia konsumentów, zakazuje przeznaczania skażonych płodów rolnych do spożycia przez ludzi i ich wprowadzania do obrotu. Z kolei gdy przekroczenie NDP, czyli najwyższego prawnie dopuszczalnego poziomu stężenia pozostałości pestycydów w żywności lub na jej powierzchni stwierdzi PIS, zabrania wprowadzania do obrotu lub nakazuje wycofanie z obrotu takich produktów. NIK wskazuje przy tym, że samo przekroczenie wartości NDP nie oznacza automatycznie zagrożenia dla konsumentów – każdy taki przypadek podlega indywidualnej ocenie ryzyka, przeprowadzanej przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny, i to ona jest podstawą do dalszych działań.

Przedmiot i najważniejsze wyniki kontroli

Pytania definiujące cele szczegółowe kontroli brzmiały:

1. Czy struktura systemu i kompetencje jednostek w tym systemie są adekwatne do realizacji celów?

2. Czy jednostki w systemie prawidłowo realizują swoje zadania?

3. Czy system pozwala na osiągnięcie zaplanowanych efektów (czy jest skuteczny)?

4. Czy zapewniono dostęp do pełnej i rzetelnej informacji w zakresie bezpieczeństwa stosowania środków ochrony roślin?

Aby znaleźć na nie odpowiedzi, NIK skontrolowała funkcjonowanie w latach 2016-2018 Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Głównego Inspektoratu Ochrony Roślin i Nasiennictwa, Głównego Inspektoratu Sanitarnego, a także wybranych: wojewódzkich inspektoratów ochrony roślin i nasiennictwa, wojewódzkich stacji sanitarno-epidemiologicznych, powiatowych stacji sanitarno-epidemiologicznych oraz granicznych stacji sanitarno-epidemiologicznych.W efekcie przeprowadzonych czynności Izba ustaliła, że system bezpieczeństwa stosowania ŚOR oraz ich obrotu posiada kilka fundamentalnych słabości.

Po pierwsze, na skuteczność systemu negatywnie wpływa niewłaściwa organizacja poboru i badań próbek płodów rolnych.

Zbyt długi czas badania próbek w praktyce uniemożliwia PIORiN korzystanie z opisanych wyżej uprawnień, wynikających z ustawy o środkach ochrony roślin. Przed zakończeniem badań płody rolne są bowiem często zbierane, a znaczna ich część wprowadzana do obrotu.

Po drugie, zbyt długi jest czas badań jakościowych próbek samych ŚOR, co stwarza ryzyko niskiej skuteczności w wycofywaniu ze sprzedaży środków niespełniających norm, a w konsekwencji zwiększa ryzyko przekroczenia NDP w płodach rolnych.

Po trzecie, nieprawidłowo funkcjonuje nadzór PIS nad jakością zdrowotną żywności. Także w tym przypadku kluczowym problemem jest długi czas badania próbek. Analogicznie jak w przypadku PIORiN, uniemożliwia on PIS skuteczne wypełnianie swoich obowiązków, czyli w tym przypadku niedopuszczanie do wprowadzania/wycofywanie niebezpiecznej żywności. NIK wskazuje także na niewielką, na tle innych krajów UE, liczbę pobieranych próbek, a także na braki sprzętowe i niewłaściwą organizację badań. W efekcie część pestycydów w ogóle nie jest wykrywana.

Badanie płodów rolnych

W latach 2016-2018 organy PIORiN pobrały do badań blisko 9,5 tys. próbek płodów rolnych. W 52 proc. próbek (4901) zidentyfikowano pozostałości ŚOR, a w przypadku 2 proc. wszystkich próbek (195) stwierdzono przekroczenie NDP.

NIK zwraca uwagę, że zarówno Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi, jak i Główny Inspektor Ochrony Roślin i Nasiennictwa (GIORiN) w umowach i upoważnieniach zawieranych z Instytutem Ochrony Roślin – Państwowym Instytutem Badawczym w Poznaniu oraz Instytutem Ogrodnictwa w Skierniewicach nie określali terminów wykonania zleconych badań próbek płodów rolnych na obecność pozostałości ŚOR. To właśnie dlatego, a także m.in. z powodu braku nowoczesnej aparatury oraz awarii sprzętu wspomnianych instytutów, często trwały one bardzo długo, nawet około kwartału. Dotyczyło to zarówno warzyw i owoców przeznaczonych do długiego przechowania, jak i tych o krótkim terminie przydatności do spożycia.

Przykładowo, badanie pobranej z pola próbki malin trwało 46 dni, marchwi – 55 dni, a sałaty aż 84 dni. W okresie objętym kontrolą średni czas badań laboratoryjnych próbek płodów rolnych wyniósł 36 dni od daty pobrania. Skutki łatwo przewidzieć: większość badanych płodów rolnych została zebrana i wprowadzona do obrotu jako żywność, a często także sprzedana, jeszcze w czasie trwania badań. W latach 2016-2018 organy PIORiN wydały tylko jeden zakaz przeznaczania do spożycia i wprowadzania do obrotu płodów rolnych, które zawierały pozostałości ŚOR.

Inspektorzy NIK przeanalizowali 52 przypadki postępowania wojewódzkich inspektoratów ochrony roślin i nasiennictwa (WIORiN) z płodami rolnymi, w których stwierdzono przekroczenie NDP. W aż 38 przypadkach (75%) potencjalnie niebezpieczne dla zdrowia konsumentów płody rolne w czasie oczekiwania na wyniki badań zebrano z pola i sprzedano, w tym w 27 przypadkach w obrocie bezfakturowym („na paragon”), a więc bez możliwości identyfikacji odbiorców i wycofania płodów rolnych z obrotu. W takim trybie na rynek trafiło m.in.: 41,5 tony kapusty pekińskiej, 25 ton i 15 tys. szt. selera korzeniowego, 20 ton marchwi, 10 ton jabłek, 3 tony papryki, 1,7 ton czarnej porzeczki oraz 1,2 tony pora. Izba podkreśla jednocześnie, że nawet w przypadku zakończenia analizy laboratoryjnej jeszcze przed wprowadzeniem produktu roślinnego do obrotu, wyniki badań próbek płodów rolnych w okresie wegetacji są słabą podstawą do podjęcia decyzji o zakazie wprowadzenia tych płodów do obrotu. Stężenia pozostałości ŚOR mogą bowiem od momentu pobrania próbki do zbioru spaść do poziomów dopuszczalnych dla żywności.

Co istotne, producenci rolni, którzy w związku z niezgodnym z przepisami stosowaniem ŚOR doprowadzili do przekroczeń NDP, zostali przez WIORiN ukarani jedynie mandatami w wysokości od 50 zł do 500 zł (średnio ok. 290 zł).

Już w 2016 r. GIORiN wskazywał, że tego rodzaju kary nie są ani skuteczne, ani adekwatne i zalecał rozważenie stosowania sankcji administracyjnych wobec podmiotów rażąco naruszających zasady stosowania ŚOR. Postępowanie inspektorów w tym zakresie nie uległo jednak zmianie.

Badanie żywności

W okresie objętym kontrolą organy inspekcji sanitarnej pobrały do badań na obecność pozostałości ŚOR łącznie blisko 7,4 tys. próbek żywności. Norm nie spełniało jedynie 69 z nich, a więc mniej niż 1 proc. Brzmi to uspokajająco, ale niestety jest pewien haczyk.

Jak podkreśla Izba, liczba próbek pobieranych przez PIS jest niska w porównaniu z innymi krajami Unii Europejskiej. Kontrolerzy cytują statystyki Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA), zgodnie z którymi w 2015 r. w Polsce pobrano 5,8 próbki na 100 tys. mieszkańców, podczas gdy średnia dla państw UE, dla których dostępne były dane, wyniosła 16,4. Gorzej od nas wypadły tylko Wielka Brytania i Hiszpania.

Co więcej, braki sprzętowe w laboratoriach wojewódzkich stacji sanitarno-epidemiologicznych i niewłaściwa organizacja badań skutkują tym, że oznaczenia bywają nieprecyzyjne, a system nie wykrywa części pestycydów[2] uwzględnionych w krajowych programach kontroli i w programach kontroli koordynowanych przez UE. Zdarzało się, że poszczególnym laboratoriom były zlecane analizy, do których nie posiadały one wymaganego sprzętu.

Inspektorzy zwrócili także uwagę na to, że organy PIS pobierają próbki do badań w sklepach detalicznych (69% spośród 80 kontroli, którym przyjrzała się NIK), a więc na końcowym etapie łańcucha żywnościowego, co jest naruszeniem zasady wynikającej z art. 27 ust. 1 rozporządzenia nr 396/2005, zgodnie z którą próbki powinny być pobierane możliwie najbliżej punktu wprowadzania produktu na rynek. Dopiero w planie poboru próbek na 2019 r. Główny Inspektor Sanitarny wskazał, iż priorytet powinny mieć duże punkty dystrybucji lub magazynowania produktów położone jak najdalej od konsumenta: magazyny centralne, hurtownie i giełdy owocowo-warzywne.

Podobnie jak w przypadku badań płodów rolnych, skuteczność systemu kontroli bezpieczeństwa zdrowotnego żywności zasadniczo limituje średni czas analizy próbek w laboratoriach wojewódzkich stacji sanitarno-epidemiologicznych. Trwa ona nawet ponad 30 dni, a niechlubne rekordy dotyczą szpinaku i wynoszą 38 i 40 dni. Przewlekłość procedur minimalizuje skuteczność wycofywania niebezpiecznych produktów z obrotu – po udostępnieniu wyników badań kwestionowane produkty przeważnie nie są już dostępne w sklepach, z których pobrano próbki.

Przykładowo w woj. łódzkim w latach 2016-2018 z żywności wprowadzonej do obrotu, w której stwierdzono przekroczenie NDP, nie udało się wycofać: ponad 57 ton jabłek, ponad 18 ton oraz 1,9 tys. szt. kapusty, ponad 12 ton selera korzeniowego, 3,5 tys. szt. sałaty oraz 3,4 tys. szt. pora.

Badanie środków ochrony roślin

Kontrolerzy ustalili, że średni czas badań jakościowych próbek ŚOR wynosił 102 dni od daty pobrania, a w skrajnych przypadkach analiza trwała ponad 300 dni. Znacząco zwiększa to prawdopodobieństwo sprzedaży środków niespełniających norm jakościowych, co z kolei oznacza wzrost ryzyka przekroczeń NDP. Efektywne wycofywanie z obrotu bądź unieszkodliwianie takich pestycydów uniemożliwia także brak prawnego obowiązku identyfikacji ich nabywców. W ocenie NIK na sprawność działania wojewódzkich inspektoratów ochrony roślin i nasiennictwa rzutują również niskie wynagrodzenia inspektorów (w latach 2016-2018 wynosiły średnio niespełna 2,6 tys. zł.), skutkujące stałą rotacją kadr, wpływającą w szczególności na terminowość wykonywanych zadań. W przyszłości zagrożenie dla realizacji wykonywanych zadań może stanowić starzejący się tabor samochodowy niektórych WIORiN.

Pozostałe ustalenia

Inspektorzy Izby oceniają, że struktura oraz kompetencje jednostek sprawujących nadzór nad wprowadzaniem ŚOR do obrotu, ich stosowaniem oraz jakością zdrowotną żywności pochodzenia roślinnego są adekwatne do realizowanych zadań. W opinii NIK Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi rzetelnie realizuje zadania w zakresie zatwierdzania substancji czynnych czy udzielania zezwoleń na wprowadzanie ŚOR do obrotu. Ponadto, wypełnił swój obowiązek wynikający z art. 47 ustawy o ochronie roślin i opracował Krajowy plan działania na rzecz ograniczenia ryzyka związanego ze stosowaniem środków ochrony roślin, a następnie monitorował jego realizację. Minister powołał Komisję ds. środków ochrony roślin i w bieżącej działalności wykorzystywał formułowane przez nią opinie. Jednocześnie niewystarczający w ocenie NIK był jego nadzór nad GIORiN. Od 2014 r. nie prowadził działań kontrolnych w zakresie realizacji przez tę instytucję zadań dotyczących ŚOR.

Dobrze oceniono m.in. działania kontrolne GIORiN w odniesieniu do podmiotów upoważnionych do prowadzenia badań skuteczności działania ŚOR w zakresie spełniania wymagań tzw. dobrej praktyki doświadczalnej, współpracę PIORiN z Krajową Administracją Skarbową w zakresie zwalczania wprowadzania na rynek nielegalnych ŚOR, kooperację PIORiN i PIS w zakresie kontroli produkcji pierwotnej oraz prowadzone przez PIORiN działania informacyjno-edukacyjne dotyczące stosowania ŚOR.

Wnioski pokontrolne

Efektem kontroli NIK było jak zawsze sformułowanie szeregu praktycznych wniosków, których realizacja pozwoli zwiększyć efektywność realizacji zadań przez podmioty, które zostały wzięte pod lupę. Poniżej streszczono najważniejsze z punktu widzenia zdrowia konsumentów rekomendacje dla poszczególnych uczestników systemu bezpieczeństwa wprowadzania ŚOR do obrotu oraz nadzoru nad ich stosowaniem.

Prezes Rady Ministrów

  • Podjęcie działań zmierzających do wprowadzenia do ustawy o środkach ochrony roślin obowiązku dokumentowania sprzedaży takich środków użytkownikom profesjonalnym.
  • Podjęcie działań zmierzającej do usunięcia ze wspomnianej ustawy zapisu mówiącego o dokonywaniu przez organy PIORiN oceny zagrożenia dla zdrowia konsumenta tych płodów rolnych, dla których wyniki badań laboratoryjnych wykazały przekroczenie NDP pozostałości ŚOR. Innymi słowy, wprowadzenie zasady, że produkty, w których stwierdzono przekroczenie dopuszczalnej zawartości pestycydów, „z definicji” nie powinny trafiać do obrotu.
  • Podjęcie działań zmierzających do zmiany ustawy Prawo ochrony środowiska w celu umożliwienia przeznaczenia środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej na działania Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi prowadzone w ramach programów wieloletnich, których przedmiotem jest prowadzenie badań zawartości pozostałości środków ochrony roślin w płodach rolnych. Uzasadniono to faktem, że badania takie ściśle wpisują się w ochronę środowiska, gdyż niewłaściwe stosowanie ŚOR stwarza zagrożenie zanieczyszczenia gleb i wód.

Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Główny Inspektor Ochrony Roślin i Nasiennictwa

  • Podjęcie działań w celu skrócenia czasu badania próbek płodów rolnych oraz żywności na zawartość ŚOR.
  • Przyjęcie procedur określających wszystkie etapy oraz metodykę postępowania z próbkami płodów rolnych, w tym w szczególności terminy badań poszczególnych płodów rolnych, co ułatwiłoby nadzór nad ich prowadzeniem.

Wojewódzcy inspektorzy ochrony roślin i nasiennictwa

  • Zintensyfikowanie prac w zakresie modernizacji granicznych punktów kontrolnych, w celu ich dostosowania do wymogów rozporządzenia w sprawie kontroli urzędowych.

Wojewodowie

  • Zapewnienie środków finansowych na: a) uzupełnienie wyposażenia laboratoriów wojewódzkich stacji sanitarno-epidemiologicznych w sprzęt służący do badania pozostałości pestycydów w żywności; b) wymianę wyeksploatowanych pojazdów użytkowanych w wojewódzkich inspektoratach ochrony roślin i nasiennictwa; c) zwiększenie środków na wynagrodzenia pracowników wojewódzkich inspektoratów ochrony roślin i nasiennictwa wykonujących czynności kontrolne.

Co z tego wynika – okiem konsumenta

Każdy i każda z nas chce mieć pewność, że podczas zakupów wybiera wyłącznie spośród produktów bezpiecznych dla zdrowia – niezawierających szkodliwych ilości pestycydów, ale także antybiotyków czy hormonów wzrostu. Znaczenie skutecznego publicznego nadzoru nad bezpieczeństwem żywności stale rośnie, na co składa się zarówno wzrost uprzemysłowienia rolnictwa i przetwórstwa, z którym wiążą się nowe zagrożenia, jak i rosnąca liczba dowodów naukowych na kluczowe znaczenie jakości diety dla naszego zdrowia i samopoczucia. Tymczasem, jak dobitnie pokazuje omówiony powyżej raport, powołane do tego instytucje nie są w stanie zagwarantować nam, że nasze talerze nie będą trafiać rozmaici nieproszeni goście.

W kontekście opisanych słabości systemu, takich jak czas badania próbek, można się wręcz pokusić o stwierdzenie, że państwo nie ma nad tym obszarem realnej kontroli.

Działamy bez cenzury. Nie puszczamy reklam, nie pobieramy opłat za teksty. Potrzebujemy Twojego wsparcia. Dorzuć się do mediów obywatelskich.

Zapewne trochę wody w Wiśle upłynie, zanim NIK ponownie przyjrzy się nadzorowi nad stosowaniem pestycydów, a więc także zweryfikuje wprowadzenie w życie omówionych wyżej zaleceń. Można jednak, niestety, bezpiecznie założyć, mając w pamięci inne obszary funkcjonowania państwa, że krytyczna ocena ze strony inspektorów to „dużo za mało”, by choćby w perspektywie kilku lat od jej publikacji obywatele doczekali się w pełni satysfakcjonujących zmian, zwłaszcza jeśli chodzi o codzienną praktykę funkcjonowania instytucji wywołanych do tablicy (zmienianie prawa czy wytycznych jest przeważnie znacznie prostsze).

Wydaje się, że przyspieszyć je mogą tylko dwa czynniki: ewentualna presja ze strony czynników międzynarodowych, takich jak nowe, restrykcyjne regulacje unijne, a także konsekwentna aktywność zorganizowanych grup konsumentów. O ile na pierwszy z nich przeciętny obywatel i obywatelka ma co najwyżej mikroskopijny wpływ, każdy i każda z nas może i powinien/powinna dołożyć swoją cegiełkę do rozwoju ruchu konsumenckiego.

W omawiany kontekście dla organizacji obywatelskich naturalne są dwa, nomen omen, pola aktywności. Po pierwsze, wszelkie działania, które mogą przyspieszyć zmiany systemowe. Przykładem mogą być wysiłki na rzecz wyegzekwowania od decydentów realizacji zapowiedzi powołania Państwowej Inspekcji Bezpieczeństwa Żywności, co pozwoliłoby skończyć z rozmyciem odpowiedzialności pomiędzy uczestnikami obecnego systemu.

Lobbing parlamentarny, internetowe petycje, zadawanie politykom niewygodnych pytań (zwłaszcza w okresie przedwyborczym) czy po prostu nagłaśnianie w społeczeństwie obecnej, skandalicznej sytuacji w zakresie badań żywności – narzędzi może być tutaj wiele, a organizacje takie jak Fundacja Konsumentów czy Instytut Spraw Obywatelskich sięgają po większość z nich. Po drugie, niezwykle cenne są inicjatywy, które w oczekiwaniu na skuteczny system nadzoru nad żywnością, tu i teraz chronią zdrowie konsumentów. Szczególnym przykładem są tutaj obywatelskie testy bezpieczeństwa produktów spożywczych, którym w ostatnim czasie poddano m.in. kaszę jaglaną, kaszę gryczaną oraz piwa.

Należy przyjąć, że w obecnych realiach społecznych mało kto ma życiowe możliwości – czas, zdrowie, kompetencje itd. – by włączyć się w ruch konsumencki jako aktywista/aktywistka. Jednocześnie chyba nikt nie mógłby z czystym sumieniem powiedzieć, że nie jest w stanie w żaden sposób wesprzeć prowadzonych kampanii obywatelskich. Możliwości jest wiele, w tym takie, które wymagają poświęcenia jedynie kilku minut swojego czasu – po to, by podpisać się pod internetową petycją albo wskazać odpowiednią organizację jako odbiorcę 1% swojego podatku. Można też pozostać biernym, ale wówczas zakupy spożywcze w coraz większym stopniu będą przypominały grę w rosyjską ruletkę. (ms)


Przypisy:

[1] Szczegółową informację o wynikach kontroli „System bezpieczeństwa obrotu środkami ochrony roślin” można znaleźć pod adresem https://www.nik.gov.pl/plik/id,22046,vp,24713.pdf. [dostęp: 31.12.2021]

[2] Pojęcie „pestycydy” jest szersze niż „środki ochrony roślin”, ponieważ te pierwsze obejmują również preparaty do zwalczania organizmów szkodliwych poza produkcją roślinną. Inspekcja sanitarna sprawuje nadzór nad warunkami zdrowotnymi żywności w aspekcie pozostałości pestycydów, a nie ŚOR.

Narodowy Instytut Wolności – logo Fundusz Inicjatyw Obywatelskich – logo

Przygotowano w ramach projektu „Glifosat. Dialog obywatelski” realizowanego przez Fundację Ecorower. Projekt dofinansowany ze środków Programu Fundusz Inicjatyw Obywatelskich NOWEFIO na lata 2021–2030.

Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 104 / (52) 2021

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Zdrowie Chcę wiedzieć

Być może zainteresują Cię również:

Facebook i inne korporacje cenzurują treści! Zapisz się na Tygodnik Instytutu Spraw Obywatelskich. W każdej chwili masz prawo do wypisania się. Patrz, czytaj, działaj bez cenzury.

Administratorem danych osobowych jest Fundacja Instytut Spraw Obywatelskich z siedzibą w Łodzi, przy ul. Pomorskiej 40. Dane będą przetwarzane w celu informowania o działaniach Instytutu. Pełna informacja dotycząca ochrony danych osobowych.