Analiza

Nowa zimna wojna: fikcja czy rzeczywistość?

fot. freepik

Sowietolog Zbigniew Brzeziński, odwołując się do znanego „filozofa wojny” Karla von Clausewitza stwierdził, że „zimna wojna może być zdefiniowana jako działania wojenne prowadzone innymi (nieśmiercionośnymi) środkami. Niemniej jednak były to działania wojenne”. Ich celem było nie tylko przejęcie panowania nad Europą, ale szerzej nad Eurazją oraz zdobycie przewagi w wymiarze globalnym.

Znawca stosunków międzynarodowych Roman Kuźniar przekonywał, że za sprawą zderzenia dwóch supermocarstw USA i ZSRR doszło do ideowo-geopolitycznego zamrożenia i na polu walki zostały jedynie dwie wielkie ideologie: socjalizm i liberalizm. Zderzenie to podzieliło świat na dwa wielkie geopolityczne bloki i strefy wpływów dwóch supermocarstw. Świat stał się dwubiegunowy. Przyjmuje się, że ostra faza zimnej wojny, mimo śmierci Stalina w 1953 roku, trwała do początku lat 60. XX wieku. Jednocześnie wielu badaczy wskazywało, że w latach ok. 1947-1973 miał miejsce złoty wiek globalizacji rozumianej jako: zawiły splot multiprocesów pogłębiających współzależność świata w wymiarze m.in.: gospodarczym, ekonomicznym, technologicznym, społecznym i kulturowym. I choć liberalizm bronił się bardzo dzielnie, to komunizm niemal do końca lat 70. XX wieku pozostawał w globalnej ofensywie i wieszczył nadejście „historycznego zwycięstwa”.

Mimo to, po niemal trzech latach negocjacji 1 sierpnia 1975 roku w Helsinkach 35 szefów państw i rządów podpisało Akt Końcowy KBWE (Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie), zwany Wielką Kartą Pokoju, który nie posiadał mocy umowy międzynarodowej, ale był deklaracją o znaczeniu politycznym. Wyrażał wolę współpracy państw w podzielonej na dwa ideologiczne bloki Europie. Ustalono wówczas Dekalog zasad, które zobowiązano się przestrzegać.

Niektórzy badacze w odniesieniu do kolejnej fazy starcia między USA i ZSRR w latach 1981–1991 używali zamiennie pojęć nowa zimna wojna lub druga zimna wojna.

Zdaniem Stanisława Kozieja, kluczowym czynnikiem prowadzącym do zimnej wojny był wyścig zbrojeń, szczególnie nuklearnych.

Rywalizacja między supermocarstwami dotyczyła po pierwsze ładunków nuklearnych (bomby, pociski, miny), a po drugie środków ich przenoszenia, w tym głównie środków rakietowych. Koziej nie miał złudzeń, że Rosjanie szybko dogonili, a nawet prześcignęli Amerykanów „w wielkości i sile niszczenia potencjału nuklearnego”. Wyścig zbrojeń przyspieszał, co szczególnie było widoczne w rywalizacji odbywającej się w kosmosie. Wiosną 1983 roku prezydent USA Ronald Reagan rzucił nowe wyzwanie ZSRR, które zyskało miano „gwiezdnych wojen”. Próba dorównania Amerykanom w „kosmicznym wyścigu” wyczerpała potencjał Rosjan i doprowadziła do rozpadu bloku sowieckiego. Zarazem według Kozieja to przewaga ekonomiczna Zachodu ostatecznie przesądziła o jego zwycięstwie i pogrzebaniu ZSRR.

Nieco inną perspektywę, co do przyczyn triumfu Zachodu wysunął Chris Miller w książce „Wielka wojna o chipy”. Powołując się na inżyniera i jednego z sowieckich dowódców Nikołaja Ogarkowa dowodził, że już w 1983 roku było jasne, kto wygrał zimną wojnę. Ogarkow cytowany przez Millera nie miał złudzeń, że za zwycięstwo USA odpowiadają: innowacyjność, technologie i potęga gospodarcza. To rozwój komputerów, na których bazowały technologie wojskowe, spowodował zdobycie przewagi przez Amerykanów. Zgodnie z ustaleniami Millera po szybkim zwycięstwie w Iraku Saddama Husajna i demonstracji potęgi wojskowej przez USA w KGB nastał kryzys, zaś:

„Rosyjski przemysł półprzewodnikowy przeżył własne upokorzenie, a produkcja w jednej z fabryk została ograniczona w latach dziewięćdziesiątych do maleńkich chipów do zabawek Happy Meal sprzedawanych w restauracjach McDonald’s. Zimna wojna się skończyła; Dolina Krzemowa wygrała”.

Niedługo trzeba było czekać, aby w 1989 roku neoliberalny myśliciel polityczny Francis Fukuyama ogłosił „koniec historii” rozumiany jako triumf liberalizmu, który odtąd należało aprobować na całym świecie. Rok później, w lipcu 1990 roku, Charles Krauthammer głosił, że zakończyła się zimna wojna i nastała jednobiegunowa chwila (ang. unipolar moment) w drodze do rodzącej się policentryczności świata. W tym samym czasie prezydent USA George H.W. Bush (Bush senior) propagował koncepcję nowego porządku świata.

Stopniowy powrót power politics

Jednak rzeczywistość międzynarodowa szybko wskazała, że były to niespełnione oczekiwania. W 2000 roku Jelcyn przekazał władzę wychowankowi KGB Władimirowi Putinowi. Odtąd koncepcja polityki zagranicznej Federacji Rosyjskiej z 2000 roku potępiała w stosunkach z innymi państwami jednostronne użycie siły i po raz pierwszy opowiadała się za powstaniem wielobiegunowego porządku międzynarodowego. Postulowała też rozwijanie współpracy z Iranem, co wywołało sceptycyzm w USA i Izraelu. Zarazem po objęciu rządów przez Putina na pierwszy plan wysunięto rozwiązanie „kwestii czeczeńskiej”.

W 2000 roku nowy prezydent postulował powołanie Międzynarodowego Centrum Walki z Terroryzmem, jednak projekt ten nie uzyskał wsparcia ze strony Zachodu, który uważał, że „wydarzenia w Czeczenii nie miały żadnego związku z terroryzmem”. Sytuacja zmieniła się dopiero po 11 września 2001 roku. Wówczas Putin oczekiwał wsparcia od państw zachodnich w walce z islamskimi terrorystami. Tymczasem USA i Europa Zachodnia obawiały się destabilizacji na Kaukazie, zatrzymania demokratyzacji Rosji oraz wzrostu napięcia na linii Zachód – Rosja.

Objęcie fotela prezydenckiego w USA przez G. W. Busha w styczniu 2001 roku było gwarantem kontynuowania tendencji unilateralnych w amerykańskiej polityce zagranicznej.

Zamachy terrorystyczne na World Trade Center w Nowym Yorku i Pentagon błyskawicznie stały się pretekstem do zbrojnej ekspansji USA i pełnienia roli przywódczej na świecie. Odtąd politykę wewnętrzną i zagraniczną podporządkowano globalnej wojnie z terroryzmem, którą należało wygrać, by zachować bezpieczeństwo narodowe. Wrogiem stały się zatem państwa należące do tzw. osi zła (anf. axis of evil) tworzonej przez Irak, Iran i Koreę Północną.

Badaczka stosunków międzynarodowych Agnieszka Bryc zwracała uwagę, że po zamachach terrorystycznych z 11 września 2001 roku, Waszyngton rzekomo nie zgodził się na propozycję przyznania Rosji „statusu specjalnego sojusznika na poziomie globalnym w relacjach z Białym Domem oraz jej wyjątkowej roli na obszarze poradzieckim w zamian za uznanie dominującej roli USA”. W konsekwencji putinowska Rosja rozpoczęła asertywną politykę zagraniczną, która polegała na:

  • militarnym zbliżeniu z ChRL, a więc prowadzeniu ćwiczeń wojskowych z Chinami i Indiami;
  • wywieraniu presji surowcowej na państwach postsowieckich i ekspansji gazowej w Europie;
  • samodzielnych i sprzecznych z USA działaniach na Bliskim Wschodzie, gdzie uznała palestyński Hamas oraz twardo odrzuciła plany USA wobec Iranu.

Istotnie w 2001 roku Rosja dokonała „zwrotu ku Azji”, czego potwierdzeniem było powołanie Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SOW), która wyłoniła się z Szanghajskiej Piątki. Organizacja bywa postrzegana jako antyamerykański bastion w Azji Środkowej tworzący przeciwwagę dla NATO w Eurazji. Skupia się na współpracy wojskowej i antyterrorystycznej, ale także na projektach gospodarczych integracji chińskiego Nowego Jedwabnego Szlaku oraz kierowanej przez Rosję Eurazjatyckiej Unii Gospodarczej.

Politolodzy Jerzy Zalewski i Krzysztof Najdzik nie mieli złudzeń, że Rosja już w 2002 roku podjęła wojnę informacyjną z Zachodem za pomocą rozprzestrzeniania rozmaitych postprawd.

Jednocześnie wzmocniła swoją propagandę o narzędzia służące do dezinformacji w świecie cyfrowym dopuszczając się cybermanipulacji, cyberprzestępstw i cyfrowych oszustw.

Odmienny obraz rysowali niezależnie od siebie badacze Konrad Świder i Malina Kaszuba, którzy przekonywali, że Rosja po zamachach terrorystycznych w 2001 roku „wyraziła pełną solidarność ze Stanami Zjednoczonymi”, co umożliwiło Putinowi przejąć kontrolę nad Czeczenią i zdyskredytować czeczeński ruch separatystyczny przedstawiany jako „siatka terrorystyczna”. Dopiero amerykańska agresja na Irak w 2003 roku spowodowała erozję sojuszu Rosji z Zachodem. Sojusz ten w sposób definitywny rozpadł się po różanej rewolucji w Gruzji w 2003 roku oraz rewolucji pomarańczowej w Ukrainie na przełomie 2004 i 2005 roku, którą wsparło USA i państwa europejskie, w tym Polska.

W tamtym czasie R. Kuźniar słusznie dowodził, że mimo postępu i wzrastającej współzależności między państwami oraz pojawienia się wspólnego rynku, to w polityce międzynarodowej wciąż używana jest przemoc i „siła” szczególnie militarna, co potwierdzały interwencje wojskowe w Iraku, Kosowie, Czeczenii i Afganistanie. Posługiwanie się „siłą” jest nadal (tak jak w odległej przeszłości) mocno powiązane z motywami politycznymi, ideologicznymi, ekonomicznymi, a nawet religijnymi.

(Nie)realna nowa zimna wojna

Dyplomata Adam Rotfeld podkreślał, że W. Putin „usiłuje realizować projekt budowy nowej Wielkiej Rosji, która ma być zarówno kontynuatorką imperium carów, jak też spadkobierczynią ZSRR”. Dyplomata wspominał, że Putin już w 2005 roku na spotkaniu prezydentów Rosji i Polski krytycznie odniósł się do postanowień Aktu Końcowego KBWE z 1975 roku. Z kolei w lutym 2007 roku na Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium „podważył całą tę z trudem wynegocjowaną delikatną równowagę wzajemnych relacji (…)”. S. Koziej zwracał uwagę, że W. Putin rzucił wówczas wyzwanie polityczne Zachodowi:

„Rosja przystępuje do odbudowy swojej mocarstwowej pozycji na scenie globalnej. Metodą tej odbudowy nie będzie kooperacja, lecz konfrontacja polityczna z Zachodem. Było to w istocie niezauważone przez świat wypowiedzenie nowej zimnej wojny Zachodowi”.

Dziennikarz Edward Lucas, korespondent „The Economist”, w lipcu 2007 roku napisał książkę  „Nowa zimna wojna”.  Inicjatorem tego nowego konfliktu miała być Rosja. Jednak, jak sam autor przyznał w „Przedmowie do wydania poprawionego” z 2008 roku: „Obecna rzeczywista polityka Rosji jest nadal równie niejasna jak w czasie powstawania Nowej zimnej wojny (…)”. Z kolei historyk Norman Davies w słowie wstępnym do tej pracy napisanym po interwencji zbrojnej Rosji w Gruzji, jaka miała miejsce w sierpniu 2008 roku, przekonywał, że chociaż Putin nazwał rozpad ZSRR „największą katastrofą” to „jest bardzo mało prawdopodobne, aby jego celem było przywrócenie radzieckiego państwa-partii”.

Znawca zagadnień wojskowości Bolesław Balcerowicz, odnosząc się do interwencji rosyjskiej w Gruzji, zauważył, że dotychczas tylko USA mogło bezkarnie używać siły poza własnymi granicami.

Stąd też wojna w Gruzji ujawniła „wiele słabości tzw. społeczności międzynarodowej, a wielu teoretyków i praktyków stosunków międzynarodowych odarła ze złudzeń. Choć nie była przejawem wielkiej «zmiany czy powrotu/nawrotu zimnej wojny», to pobudziła do powrotu realizmu”.

Roman Kuźniar nie miał złudzeń, że 2008 rok stał się symbolicznym momentem, w którym liberalny porządek międzynarodowy zaczął się zwijać i „kurczyć”. Przejawem tego okazała się niemoc Zachodu a szczególnie USA w obliczu zbrojnej pacyfikacji Gruzji przez Rosję. Stało się to, wbrew temu, że wielu polityków w Stanach Zjednoczonych gwarantowało, że „Gruzja może liczyć na swych amerykańskich przyjaciół”. Do tego doszło do pogorszenia sytuacji wojskowej w Afganistanie.

Wielu ekspertów, w tym politolog i sinolog Bogdan Góralczyk przekonywało, że dominacja USA przynajmniej w wymiarze gospodarczym i handlowym zakończyła się w 2008 roku, wraz z nastaniem kryzysu ekonomicznego rozpoczęła się era Chin. Według badaczy to Chiny najbardziej skorzystały na globalizacji po kryzysie ekonomicznym w 2008 roku. Chiny zyskały w wymiarze m.in. finansowym, gospodarczym, infrastrukturalnym, technologicznym i handlowym. Zarazem we wrześniu 2008 roku doszło do trójstronnego spotkania na linii Moskwa-Pekin-Delhi w Jekaterynburgu, w którym udział wziął też prezydent Brazylii Luiz da Silva. Była to zapowiedź powoli kształtującego się BRIC, czyli grupy rozwijających się państw.

W 2008 roku wybory prezydenckie w USA zwyciężył Barack Obama. To właśnie za jego prezydentury establishment amerykański uświadomił sobie, że nadszedł czas Rise of China, a zarazem, że Ameryka nie posiada spójnej strategii, wobec wzrastającej potęgi Azji. O potędze szczególnie Chin świadczył fakt, że w 2009 roku jej gospodarka błyskawicznie wyprzedziła japońską, depcząc USA po piętach. Kwestią czasu było, kiedy stanie się pierwszą gospodarką na świecie. W związku z tym z jednej strony amerykańskie think tanki zwracały uwagę na potrzebę konstruktywnej współpracy w relacjach z Chinami, a z drugiej strony na „chińskie zagrożenie” (ang. china threat) wynikające ze wzrastającego potencjału Chin i generujące potrzebę przygotowania się na nieuchronną konfrontację. Administracja Obamy dokonała zatem zwrotu ku Azji, co Hillary Clinton, sekretarz stanu w rządzie Obamy, nazwała „wiekiem Pacyfiku” w polityce USA. Słusznie konkludował R. Kuźniar, że:

„Od czasów Obamy Chiny zaczęły się stawać głównym problemem amerykańskiej polityki zagranicznej, czymś w rodzaju nowego ZSRR, ale przecież niezależnie od nich Stany Zjednoczone miały tam swoje interesy oraz ważnych partnerów”.

Z drugiej strony badacz polityki międzynarodowej Stanisław Bieleń zaznaczał jeszcze w 2010 roku, że ogromna potęga USA uniemożliwia reszcie świata kontrolowanie tego mocarstwa. I dodawał:

„Hipotetyczne zbudowanie koalicji, mających na celu ograniczenie swobody USA na arenie międzynarodowej jest w rzeczywistości niewykonalne. Zamiast tendencji przeciwważących, opartych na antyamerykańskich koalicjach i porozumieniach, obserwuje się więc poszukiwanie „strategicznych” partnerstw z Ameryką na zasadzie „przyłączenia się do silniejszego”.

Tymczasem R. Kuźniar przypominał, że do kolejnego zbliżenia Chin z Rosją doszło w marcu 2013 roku. Wówczas nowy prezydent Chin Xi Jinping odwiedził Moskwę po wyborach prezydenckich, w których zwyciężył W. Putin. Nowy prezydent Rosji nie ukrywał już swojej antyzachodniej postawy i chęci „zwrotu ku Azji”. W trakcie wizyty Xi Jinpinga doszło do podpisania dwóch kontraktów o znacznym zwiększeniu eksportu rosyjskiej ropy i gazu do chińskiego sojusznika. Po rozpoczęciu operacji wojskowej w Ukrainie przez Rosję w lutym 2014 roku i aneksji Krymu oraz Donbasu Putin został hucznie przyjęty w Chinach w maju tego roku.

„Chiny, pragnąc zamanifestować pozyskanie wojowniczego pomocnika w ich politycznych zmaganiach z Zachodem, okazały tym samym pogardę dla elementarnych zasad prawa międzynarodowego. To był sygnał do czego są gotowe w rozwiązaniu „problemu Tajwanu”, to znaczy pójść śladem Moskwy”.

S. Koziej pisał, że w 2014 roku po agresji Rosji na Ukrainie doszło do nowej, hybrydowej zimnej wojny, która opiera się, podobnie jak inne rodzaje wojen, na rozmaitych formach i rodzajach przemocy m.in. politycznej, ekonomicznej, informacyjnej, militarnej, „ale bez wyraźnej dominacji jednej z nich, co odróżnia wojnę hybrydową od innych rodzajów wojen”. Koziej w swoich rozważaniach powoływał się m.in. na pracę Bogusława Packa  „Wojna hybrydowa na Ukrainie”(2018), który przyznał, że sytuacja na Ukrainie po agresji Rosji w 2014 roku „wcale nie była jednoznaczna i prosta”. A dalej: „Często powtarzane słowa »wojna hybrydowa« nabierają w medialnych przekazach różnego znaczenia”. M. Kaszuba podkreślała, zaś że:

„Rosyjskie działania na Ukrainie – dla celów politycznych i propagandowych – określono szybko mianem wojny hybrydowej, choć ten rodzaj konfliktu nie zaistniał w sposób znaczący w rosyjskiej doktrynie wojskowej”.

Po agresji Rosji na Ukrainę w 2014 roku odmienne zdanie na temat nowej zimnej wojny wyraził A. Rotfeld, że: „To nie jest zimna wojna, to coś zupełnie innego”. Dalej podkreślał, że świat zimnej wojny należy do przeszłości, a nowy porządek międzynarodowy, jaki nastał po 1989 roku, kształtował się w sposób pokojowy i jest oparty na współpracy między państwami. Natomiast James Appathurai dopowiadał:

„Nie ma i – chociażby z powodów gospodarczych i ideologicznych – nie będzie drugiej zimnej wojny, ale prawdopodobnie weszliśmy w okres długich lat trudności. Rosja odchodzi od przejrzystości w działaniach militarnych do dwuznaczności. To niebezpieczna sytuacja dla Europy i oczywiście powód do niepokoju”.

Co ciekawe zupełnie przeciwstawną i nieco szokującą perspektywę przedstawił znany ekonomista Grzegorz Kołodko, który próbował dowodzić, że „druga zimna wojna to wojna światowa”.

Twierdził, że doszło do niej już w 2014 roku, kiedy to zepsuły się stosunki na linii Zachód-Wschód. A, co więcej to rzekomo „Zachód rozkręca II zimną wojnę. Ale tej nie wygra. Nie wygra jej też Wschód. Wygrają ją Chiny (…)”. Kołodko nie podał twardych dowodów popierających tezę zbieżną z rosyjską propagandą, że to „Zachód rozkręca tę wojnę”. Niemniej S. Koziej po lekturze tej pracy uznał, że jest ona: „niezwykle » gorąca « merytorycznie (…)”. Zarazem nie zgadzał się zupełnie z tezą Kołodki, że to rzekomo:

„(…) kraje obawiające się ekspansywnej polityki rosyjskiej i szukające ochrony przed nią w zachodnich strukturach bezpieczeństwa są winne obecnej sytuacji. To one zagrażają Rosji, która reaguje na te zagrożenia”.

Z kolei politolodzy J. Zalewski, K. Najdzik uznali, że 2014 rok był przełomowy dla „nowej zimnej wojny 2.0”. Doszło wówczas do „konfrontacji ideo-politycznej i gospodarczej z udziałem dwóch autokratycznych graczy: Rosji, Chin oraz Stanów Zjednoczonych”. Choć w innym miejscu badacze przyznali:

„Przyjmuje się, że postępująca konfrontacja pomiędzy USA a Chinami trwa od 2017 r., odkąd administracja D. Trumpa najpierw zapowiedziała, a rok później wypowiedziała Państwu Środka wojnę gospodarczo –celno-technologiczną”.

Politolodzy zatem sami sobie zaprzeczyli. Istotnie bowiem powrót polityki siły w wymiarze globalnym (wcześniej polityka siły uwidaczniała na poziomie regionalnym) dokonał się za prezydentury D. Trumpa. Politolog Longin Pastusiak wskazywał, że już 17 grudnia 2017 roku Trump w raporcie o polityce zagranicznej i narodowej strategii bezpieczeństwa uznał, że „Chiny i Rosja mają na celu osłabienie amerykańskiej siły wpływów, interesów i stanowią zagrożenie dla amerykańskiego bezpieczeństwa i amerykańskiej prosperity”. Zdaniem Pastusiaka w ocenie Chin takie stanowisko Trumpa było odzwierciedleniem „zimnowojennej mentalności”. Badacze zajmujący się bezpieczeństwem międzynarodowym Rafał Kopeć i Przemysław Mazur podkreślali w 2017 roku:

„Jeśli gdzieś toczy się nowa zimna wojna, to na linii Waszyngton-Pekin, a punktem zapalnym staje się rejon Morza Południowochińskiego. Rosja jest w tej grze przedmiotem, a nie podmiotem, choć ona sama nie chce tego faktu zaakceptować i stara się grać o wyższe stawki niż sugerowałby to jej potencjał. Jest to bowiem kraj co prawda ogromny obszarowo i będący mocarstwem militarnym, ale liczba ludności poniżej 150 mln osób i nominalny produkt krajowy brutto na poziomie Hiszpanii (a wyraźnie mniej niż np. Francja czy Włochy) spychają go do drugiej ligi”.

Niemniej Strategia Obrony Narodowej 2018 USA określiła zarówno Rosję jak i Chiny jako „mocarstwa rewizjonistyczne” dążące (przy wykorzystaniu prawa weta w odniesieniu do decyzji dyplomatycznych, ekonomicznych i kwestii bezpieczeństwa) do urabiania świata zgodnie z pielęgnowanym przez nich autorytarnym modelem. W związku z tym Trump postanowił stanąć w obronie interesów handlowych USA i wszedł agresywnie w konfrontację handlową z Chinami, która trwała do podpisania porozumienia handlowego w 2020 roku. Jednak słusznie zauważył R. Kuźniar: „porozumienie było traktowane przez administrację Trumpa jedynie jako zawieszenie broni, które w każdej chwili może być przerwane, gdyby Chińczycy ponownie próbowali oszukiwać”.

B. Góralczyk jesienią 2020 roku opublikował publicystyczny tekst  „Zimna wojna 2.0”, w którym podkreślał, że do dotychczasowej wojny handlowej między USA i Chinami doszła wojna technologiczna (ZTE, Huawei, 5G, TikTok) oraz „spór ideowo-propagandowy i medialny dwóch wielkich mocarstw”. Z kolei wiosną 2021 roku przekonywał, że dopiero: „Rusza nowa Zimna Wojna między Zachodem a Chinami”. A dalej uznał, że sytuacja na świecie zapowiada nową zimną wojnę skoro: „To, co się dzieje, niestety coraz mocniej pachnie nową Zimną Wojną”.

Mimo dotychczasowych ustaleń w literaturze przedmiotu nie ma zgody co do tego, że między USA i Chinami sprzymierzonymi z Rosją trwa nowa zimna wojna.

Rafał Wiśniewski, ekspert od bezpieczeństwa narodowego, podkreślał w tekście dla „Rocznika Strategicznego” na przełomie 2021 i 2022 roku, że odpowiedź na pytanie, czy między USA a Chinami rozgrywa się obecnie kolejna „zimna wojna”?, „jest w tym momencie niezwykle trudna (by nie rzec niemożliwa) z racji dużej dynamiki zjawiska oraz braku niezbędnego dystansu czasowego”. Jednak niewątpliwie widoczne jest radykalne pogorszenia relacji dwustronnych rozpoczęte za kadencji Trumpa.

Jednocześnie ekspert ds. Rosji Marek Menkiszak w artykule zamieszczonym w tym samym „Roczniku Strategicznym” nie miał złudzeń, że 2021 rok był przełomowy dla nowej zimnej wojny. Otóż reasumując, Rosja zintensyfikowała wojnę hybrydową wymierzoną w Zachód poprzez m.in. wywołanie sztucznego kryzysu migracyjnego na granicy polsko-białoruskiej; zintensyfikowanie szantażu energetycznego, wobec państw zachodnich; i demonstracje zbrojne u granic z Ukrainą. Inne zdanie wyraził R. Kuźniar, który sprzeciwiał się określaniu konfrontacji NATO-Rosja terminem nowa zimna wojna. Wynikało to stąd, że Federacja Rosyjska nie posiada wystarczającego potencjału do rywalizacji z Zachodem, ani zdolności do „wywrócenia” liberalnego porządku międzynarodowego, choć niewątpliwie jest „krajem chuligańskim, który próbuje zdemolować obowiązujący porządek”.

Rotfeld w krótkim eseju na temat wojny w Ukrainie po 14 lutego 2022 roku skłaniał się ku tezie, że jest to konflikt cywilizacyjny na wzór zderzenia cywilizacji i odnosi się do wartości. To wojna o wartości, a te nie są negocjowalne. Cechą charakterystyczną tego konfliktu jest to, że ma swój początek, ale nie ma końca. Choć zarazem Rotfeld przyznał, że wojna zakończy się dopiero wówczas, gdy nastąpią fundamentalne zmiany wewnątrz samej Rosji. Podobne zdanie, że wojna w Ukrainie ma postać zderzenia cywilizacji wyraził socjolog i filozof Janusz Majcherek, stwierdzając, że w analizie tej wojny:

„Zastosowanie ma raczej huntingtonowskie pojęcie zderzenia cywilizacji: większość Ukraińców aspiruje i pragnie dołączyć do cywilizacji zachodniej, euroatlantyckiej, liberalno-demokratycznej, gdy zdecydowana większość Rosjan nie tylko chce być częścią „ruskiego mira” i wraz z jego wodzem dążyć do zdezintegrowania Zachodu, lecz żąda od Ukraińców tego samego. Bliskość kulturowa (prawosławie, cyrylica, rosyjskojęzyczność wielu Ukraińców) okazuje się jednak nie mieć znaczenia, gdy zachodzi różnica cywilizacyjnych aspiracji. W tym sensie w Ukrainie trwa zderzenie cywilizacji, a Ukraińcy walczą w imię i w obronie tej zachodniej, europejskiej, liberalno-demokratycznej”.

Podobieństwa i różnice „starej” i „nowej” zimnej wojny

Przedmiot badań nauk społecznych i humanistycznych, jakim jest rzeczywistość społeczna, w której działają poszczególne jednostki, jest dynamiczny, zmienny i trudny do uchwycenia. Stąd też mamy do czynienia z różnymi interpretacjami zachodzących w świecie procesów i zjawisk. Te często sprzeczne interpretacje odnoszą się zarówno do okresu zimnej wojny, jak i rzekomej nowej zimnej wojny. Niemniej wydaje się, że w kwestii minionej już zimnej wojny można wyróżnić co najmniej kilka ustaleń, co do których panuje ogólna zgoda : daty rozpoczęcia i zakończenia zimnej wojny (mimo że niektórzy np. wskazywali na jej zakończenie nieco wcześniej tj. w latach 1989-1990), charakter tej wojny (konfrontacja militarna i jądrowa oraz ideologiczna i technologiczna), skutki tej wojny (jasny podział świata na dwa bloki), zakończenie (jest bezdyskusyjne, kto wygrał i kto przegrał tę wojnę) oraz aktorzy (ZSRR i Zachód na czele z USA).

Określenie nowa zimna wojna jest nośnym medialnie terminem używanym głównie przez publicystów do zarysowania aktualnych przemian, jakie zachodzą w stosunkach między mocarstwami na globalnej szachownicy. Bywa, że posługują się nim również naukowcy, a nawet Krzysztof Najdzik obronił dysertację doktorską na jego temat. Niemniej wydaje się, że koncepcja nowej zimnej wojny jest wewnętrznie sprzeczna. Przemawia za tym kilka kwestii, które wynikają ze sceptycyzmu, ten zaś jest fundamentem poznania naukowego.

Po pierwsze ramy czasowe nowej zimnej wojny nie są jasno sprecyzowane. W pracy Najdzika i jego promotora Zalewskiego z jednej strony pisano, że początek konfrontacji między USA i Rosją sprzymierzoną z Chinami sięga 2014 roku. W innym miejscu podkreślano, że Chiny dołączyły do tego konfliktu w 2017 roku. Z kolei S. Koziej wskazywał, że Putin już w 2007 roku wypowiedział Zachodowi nową zimną wojnę, a w innym miejscu pisał, że nowa zimna wojna rozpoczęła się w 2014 roku. Jeszcze inni badacze wskazywali inne, rozbieżne daty np. B. Góralczyk na 2020 rok, w innym miejscu 2021 rok. Z kolei prawnik Krzysztof Wojczal pisał o jesieni 2022 roku w odniesieniu do jej wymiaru technologicznego, co jest bzdurą, bo rozpoczęła się ona za  prezydentury Trumpa. A wynikało to m.in., stąd, że już początkiem XXI wieku Chiny przejęły kontrolę nad tzw. ziemiami rzadkimi. W 2002 roku koszt produkcji takich ziem w Chinach był dwa razy niższy niż w USA. Pozwoliło to w latach 2013-2018 zbudować Chinom najpotężniejsze superkomputery na świecie i zyskać miano „pierwszej informatycznej potęgi świata”.

Po drugie, ekonomista i znawca polityki międzynarodowej Marian Guzek wskazywał, że termin druga zimna wojna został paradoksalnie wprowadzony do publicystyki międzynarodowej przez Rosję w 2014 roku, z powodu długotrwałych sankcji nałożonych na nią przez Zachód. Zarazem nie jest jasne, kto rozpętał tę wojnę Rosja, Chiny, a może Zachód, jak pisał Kołodko?

Po trzecie, nowa zimna wojna według jej apologetów toczy się na wielu polach: ekonomicznym, gospodarczym, informacyjnym, technologicznym, czy kosmicznym.

Trudno jest wskazać konkretny moment rozpoczęcia rywalizacji między (super)mocarstwami w poszczególnych wymiarach, a nawet jeśli jest to możliwe, to daty nie przystają do siebie.

Dla przykładu wojna informacyjna Rosji przeciw Zachodowi rozpoczęła się po 2001 roku, z kolei wojna handlowa USA z Chinami rozpoczęła się dopiero w 2017 roku.

Po czwarte, nie ma spójnej definicji nowej zimnej wojny. Niektórzy autorzy piszą o nowej zimnej wojnie, inni o wojnie hybrydowej, jeszcze inni o nowej zimnej wojnie 2.0. U Najdzika i Zalewskiego termin nowa zimna wojna stosowany jest zamiennie z nową zimną wojną 2.0. Nie jest zatem jasne, czy są to terminy tożsame, czy może nowa zimna wojna jest procesem ewoluującym? Czy działania podejmowane w ramach nowej zimnej wojny w 2014 roku są tożsame z tymi po 2022 roku? Czy wojna w Ukrainie po 24 lutego 2022 roku jest nadal hybrydowa, czyli panuje równowaga między różnymi wymiarami: informacyjnym, militarnym, technologicznym – zgodnie z definicją Kozieja? Otóż chyba nie, skoro Polski Instytut Spraw Międzynarodowych ustalił, że wojna w Ukrainie, po 24 lutego 2022 roku ma charakter pełnoskalowy. Przy czym faktem jest, że wojna w Ukrainie ma skutki o zasięgu globalnym, ale nie jest to równoznaczne z tym, że jest to wojna globalna, tak jak to było w okresie zimnej wojny. Choć idzie tutaj o konfrontację militarną, bo istotnie w sferze ideologicznej, kulturowej doszło do zderzenia cywilizacji. Niemniej społeczność międzynarodowa, w tym nawet Chiny dbają o to, aby ten konflikt militarny nie rozlał się na cały świat. O czym świadczy fakt, że po roku trwania wojny Chiny przedstawiły 12 punktowy plan pokojowy dla Ukrainy.

Po piąte, o ile są rozmaite tarcia na linii Pekin – Waszyngton i dochodzi do ostrej rywalizacji w wielu wymiarach, to trudno znaleźć argumenty potwierdzające, że UE bierze aktywny udział, w tym starciu. Jest wręcz przeciwnie. Główne państwa Europy Zachodniej takie jak Francja i Niemcy sprzeciwiają się amerykańskiej polityce względem Chin opartej na sankcjach i protekcjonizmie. Zarazem chętnie nawiązują współpracę handlową z Pekinem. Choć oczywiście jest to kwestia dynamiczna i np. w okresie pandemii dochodziło do konfliktów na linii UE – Chiny. A, co więcej być może niebawem rozkręci się konfrontacja celno-technologiczna, bo UE niedawno wprowadziła tymczasowe cła na chińskie samochody elektryczne.

Po szóste, nie doszło, póki co do podziału świata na dwa przeciwstawne bloki, jak próbowali prorokować niektórzy publicyści np. politolog Adam Wielomski. Zarazem nie jest jasne, między jakimi państwami dokładnie toczy się ta wojna: czy między Rosją a USA? Jeśli tak, to trzeba wyraźnie podkreślić, że Rosja nie ma potencjału ani gospodarczego, ani militarnego do rywalizacji ze Stanami Zjednoczonymi. Z kolei jeśli mowa o sojuszu Rosji z Chinami wymierzonym przeciw USA to nie bierze się pod uwagę faktu, że jest to jedynie sojusz polityczny i propagandowy, a z pewnością nie militarny. Do tego ma on różne fazy. Poza tym wzrost potęgi Chin może paradoksalnie osłabiać Rosję, która w relacji z silniejszym Czerwonym Smokiem staje się jedynie jego junior partnerem. Do tego nie bierze się pod uwagę, że Rosja, co prawda posiada zbieżne interesy z Chinami, ale zarazem jest między tymi państwami wiele różnic i historycznych zaszłości trudnych do pogodzenia. Jak mawiał często Bogdan Góralczyk o partnerstwie rosyjsko-chińskim, (bo jego zdaniem nie ma mowy o sojuszu): śpią w jednym łóżku, ale mają różne sny. Jeśli natomiast jest to wojna między USA i Chinami to ograniczona, póki co jedynie do konfrontacji handlowej, gospodarczej i technologicznej, ale raczej niemilitarnej. Poza tym rywalizacja przeplata się z deklaracjami o współpracy na rzecz zachowania pokoju na świecie.

I choć wielu autorów wskazuje na szereg podobieństw między „starą a nową” zimną wojną, jak m.in. na globalną i wielowymiarową „ideologiczną i długoterminową strategiczną rywalizację” między Chinami i USA. To jednak specjalista ds. stosunków międzynarodowych sir Robin Niblett, cytowany przez Timothy’ego Gartona Asha, nie miał złudzeń, że „nowa zimna wojna w niczym nie będzie przypominać poprzedniej”. Mamy do czynienia z dwoma elementarnymi różnicami: po pierwsze ze stopniem integracji gospodarczej między rywalizującymi potęgami, który spowodował pojawienie się terminu „Chimeryca”, a po drugie ta rywalizacja jest „znacznie mniej binarna”. Na arenie globalnej znaczenie mają również inne duże i średnie państwa takie jak Rosja, Indie, Japonia, Turcja, Arabia Saudyjska czy Brazylia.

Reasumując ogromna dynamika stosunków międzynarodowych i nakładające się na siebie sprzeczne tendencje nie pozwalają jednoznacznie określić specyfiki i charakteru relacji zachodzących między (super)mocarstwami, a zarazem terminu nowa zimna wojna.

Wybrana bibliografia:

  1. R. Kuźniar, Porządek międzynarodowy. Perspektywa ontologiczna, Wyd. Naukowe Scholar, Warszawa 2019.
  2. A. Paradysz, Nowy (nie)porządek świata. Polska w epoce deglobalizacji, Zona Zero, Warszawa 2023.
  3. Z. Brzeziński, Spadek po zimnej wojnie, Oficyna Wydawnicza MOST, Warszawa 1993.
  4. K. Rybiński, Globalizacja w trzech odsłonach: offshoring – globalne nierównowagi – polityka pieniężna, Wyd. Difin, Warszawa 2007.
  5. A. D. Rotfeld, Zderzenie cywilizacji? Ukraina – Rosja. Przeciwstawne narracje, Wyd. Nieoczywiste, Warszawa 2023.
  6. D. S. Painter, The Cold War: An International History, Wyd. Routledge, London 1999.
  7. S. Koziej, Ewolucja i scenariusze kształtowania się środowiska bezpieczeństwa europejskiego, [w:] J. Kleer, K. Prandecki (red.), Bezpieczeństwo Europy w globalnym świecie. Szanse i zagrożenia przyszłości w warunkach przesileń cywilizacyjnych, Wyd. PAN, Warszawa 2018.
  8. C. Miller, Wielka wojna o chipy. Jak USA i Chiny walczą o technologiczną dominację nad światem, Wyd. Prześwity, Warszawa 2023.
  9. A. Bryc, Rosja w XXI wieku. Gracz światowy czy koniec gry?, Wydawnictwa Naukowe i Profesjonalne, Warszawa 2008.
  10. J. Zalewski, K. Najdzik, Nowa zimna wojna. Konfrontacje i odstraszenie, Wyd. Naukowe FNCE, Poznań 2022.
  11. K. Świder, Geopolityczne imperatywy polityki zagranicznej Federacji …op. cit., s. 37-38.
  12. M. Kaszuba, Siły zbrojne w polityce bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, Wyd. Rytm, Warszawa–Siedlce 2019.
  13. R. Kuźniar, Polityka i siła. Studia strategiczne – zarys problematyki, Wyd. Naukowe Scholar, Warszawa 2005–2006.
  14. E. Lucas, Nowa zimna wojna. Jak Kreml zagraża Rosji i Zachodowi, tłum. J. Stawski, Wyd. Rebis, Poznań 2008.
  15. D. Jarnicki, Ku nowej zimnej wojnie? Schematy konfrontacji w erze hybrydowości, [w:] J. M. Kubiak, R. Wróblewski (red.), Oblicza współczesnych wojen, Oficyna Wydawnicza Aspra, Warszawa 2018.
  16. R. Kuźniar, Zmierzch liberalnego porządku międzynarodowego 2011-2021, Wyd. Naukowe Scholar, Warszawa 2022.
  17. Z B. Góralczykiem rozmawiała N. Kołdyńska-Magdziarz, Świat narodów zagubionych, Fundacja Nowa Rzeczpospolita, Warszawa 2021.
  18. Por. J. Zalewski, K. Najdzik, Nowa zimna wojna. Konfrontacje i odstraszenie, Wyd. Naukowe FNCE, Poznań 2022.
  19. A. Wajda, Globalizacja społeczeństwo i jego rozwój, Instytut Wydawniczy Książka i Prasa, Warszawa 2011
  20. P. Kugiel, Znaczenie grupy BRICS po rosyjskiej inwazji na Ukrainę [dostęp: 25.03.2023].
  21. S. Bieleń, Polityki bezpieczeństwa państw, [w:] Teka Komisji Politologii i Stosunków Międzynarodowych, PAN, 5, Lublin 2010.
  22. J. Babbin, E. Timperlake, Showdown: Why China Wants War With the United States, Regenery Publishing, Washington 2006.
  23. B. Pacek, Wojna hybrydowa na Ukrainie, Wyd. Rytm, Warszawa 2022.
  24. Rosja – Zachód: Czy grozi nam nowa zimna wojna? [dostęp: 24.02.2024].
  25. G. W. Kołodko, Wojna i pokój, Wyd. Naukowe PWN, Warszawa 2022, s. 159.
  26. S. Koziej, Kontrowersje „Wojny i pokoju” [dostęp:25.02.2024].
  27. L. Pastusiak, Zmienna polityka prezydenta Donalda Trumpa wobec Chin, [w:] Kwartalnik Naukowy Uczelni Vistula, 4(58), Warszawa 2018.
  28. R. Kopeć, P. Mazur, Odstraszanie militarne w XXI wieku. Polska – NATO – Rosja, Wyd. Uniwersytet Pedagogiczny im. Komisji Edukacji Narodowej, Kraków 2017.
  29. Bogdan Góralczyk: Zimna wojna 2.0 [dostęp:25.02.2024].
  30. Góralczyk: Rusza nowa Zimna Wojna między Zachodem a Chinami [dostęp: 25.02.2024].
  31. R. Wiśniewski, Na drodze do „zimnej wojny”? Nowy etap stosunków USA–ChRL, [w:] Rocznik Strategiczny 2021/22, tom 27, Wyd. Naukowe Scholar, Warszawa 2022.
  32. M. Menkiszak, Rosja: od ZSRR do Rosji i z powrotem?, [w:] Rocznik Strategiczny 2021/2022, Wyd. Naukowe Scholar, Warszawa 2022.
  33. Roman Kuźniar Rosja myślała, że USA są słabe, [dostęp: 15.04.2023].
  34. S. Koziej, „Zimna wojna”: pojęcie unikatowe czy uniwersalne? [dostęp: 16.04.2023].
  35. Por. J. Hausner, Przedmowa [w:] A. Rotfeld, Zderzenie… op. cit., s. 7-13. Por. Ibidem, s. 15, 28-29, 63-65.
  36. Janusz A. Majcherek, Zderzenie cywilizacji w Ukrainie [dostęp: 26.01.2023].
  37. C. Pitron, Wojna o metale rzadkie. Ukryte oblicze transformacji energetycznej i cyfrowej, Wyd. Kogut, Warszawa 2019.
  38. M. Gulczyński, Nauka o polityce, Wyd. AlmaMer Wyższa Szkoła Ekonomiczna, Warszawa 2007.
  39. M. Guzek, Świat Zachodu po nieudanym wejściu w erę postindustrialną, Oficyna Wydawnicza Uczelnia Łazarskiego, Warszawa 2018.
  40. Potwierdzają to zarówno badania potęgi państw, ale też opinie ekspertów, np. B. Balcerowicz: Przyszłość wojny i wojna przyszłości [dostęp: 25.02.2024].
  41. Timothy Garton Ash: Czas zamętu czy już rewolucji. W jakiej właściwie epoce żyjemy? [dostęp: 29.05.2024].

Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 238 / (30) 2024

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Polityka # Świat

Być może zainteresują Cię również: