Felieton

„Persowie”

wojownik
fot. Szilárd Szabó z Pixabay

Olaf Swolkień

Nr 25 (2020)

„ – Królu, Persowie się zbliżają.
– A więc i my zbliżamy się do nich”.

Trwa atak barbarzyńców na cywilizację; wrzask, przemoc, cenzura, masa i stojący za nią nieprzejednani wrogowie przypuszczają atak na zasady, formy, jakość, a przede wszystkim wolność. Na jaką cywilizację? Na tę, która zaczęła się w greckich miastach 2500 lat temu od tego, że mający sporo czasu biali mężczyźni wpadli na pomysł, by się zastanawiać nad światem, z czego się składa, jak powstał, co jest piękne, co szpetne, jak należy żyć. Dochodzili do różnych wniosków, jedni szli jak Platon w głąb, drudzy jak Arystoteles wszerz, jedni twierdzili, że wszystko płynie, drudzy, że to, co jest, jest. Jednak bez względu na konkluzje łączyła ich metoda, przekonanie, że zadawanie pytań, intelektualna szermierka mają sens tylko wtedy, gdy słucha się, odpowiada na pytania, szanuje interlokutorów, gdy wreszcie rozmówców obowiązują zasady logiki i wspólny cel, jakim jest dążenie do prawdy. Pod ich adresem padały oskarżenia, a jakże, moralne, z reguły o demoralizowanie maluczkich, bluźnierstwa, dzisiaj powiedzielibyśmy, że to odpowiednik oskarżeń o kwestionowanie tego, co mówią w mediach głównego nurtu eksperci, o „destabilizowanie debaty publicznej”, tego, w co wierzą wszyscy normalni ludzie i co „wiadomo”. Z drugiej strony pojawiali się niczym dzisiejsi śmieszkowie ówcześni sofiści. To były głosy odwiecznych kołtunów, zaniepokojonych, że ktoś mógłby ich wyrwać z leniwego odrętwienia, a za nimi zawsze kryły się także zagrożone realne interesy. Gdyby w czasie filozoficznej uczty ktoś zaczął badać życiorys, chwalić się tytułami, czy moralnie oskarżać adwersarzy, to przypominałoby to przychodzenie na pojedynek w asyście policji i narażało na wstyd i hańbę. Co cesarskie oddawano cesarzowi, a „o socjalizmie i kobiecych nogach rozmawiano prywatnie”, jak mawiał pułkownik Miasojedow, bohater wspaniale sportretowanej przez Józefa Mackiewicza „sprawy” wytoczonej mu przez dobijającą się do władzy na początku XX wieku zgraję rezonujących wyjców.

Nasza cywilizacja stała się sobą z jednej strony dzięki Sokratesowi i setkom jego następców, upartych „szurów”, „płaskoziemców”, tych, którzy chcieli wiedzieć i mówić jak jest, a z drugiej dzięki takim jak Miasojedow kierującym się zasadami przyzwoitości, honoru i wykonującym swoje obowiązki carskim żandarmom. Te dwa elementy niczym łuk i cięciwa trzymały ją w życiodajnym napięciu. Z kłopotami, ale jednak dotrwała do Pierwszej Wojny Światowej, a jeszcze jakiś czas po niej podrygiwała w dobrych gimnazjach, na peryferiach i w niszowych środowiskach. Zmieniały się w międzyczasie ustroje, właściciele niewolników przekształcali się w feudałów, ci w urzędników lub przedsiębiorców, kupcy w bankierów, kapitalistów i finansistów. Niewolnicy w pańszczyźnianych chłopów, ci z kolei w pracowników korporacji, czy samozatrudnionych. Jawna władza zmieniała się w ukrytą, ministerstwa wojny w ministerstwa obrony, a królewskich zbirów zastąpiły służby specjalne.

Monarchie zmieniały się w republiki. Jak pisał Monteskiusz, podstawą tych pierwszych był honor, tych drugich cnota. Kardynalne cnoty starożytnych to męstwo, roztropność, sprawiedliwość i umiar. Ich upadek musi prowadzić do ustroju trzeciego – do tyranii, której podstawą jest strach. Pomimo oficjalnej wiary w rozwój jesteśmy właśnie świadkami jej narodzin.

Wrogiem tyranów zawsze była klasa średnia, a sojusznikiem motłoch, którym wygodnie kieruje się, manipulując jego emocjami. W monarchii król walczył z oligarchami i szukał sojuszników wśród średniej szlachty, oligarchowie zaś przekupywali gołotę. Tak jak w geopolityce naszym sojusznikiem jest z reguły kraj ulokowany na mapie po drugiej stronie naszego sąsiada, podobnie rzecz się ma ze społecznymi klasami czy warstwami.

Dzisiaj obserwujemy bardzo podobny proces. Globalne, tyrańskie elity sprzymierzone ze wschodnim totalitaryzmem manipulują uczuciami mas, by usunąć resztki słabnącej klasy średniej, stanowiącej przeszkodę w zaprowadzeniu wymarzonej biotyranii. Trudno o lepszą ilustrację tego schematu niż wrodzy naszej kulturze bankierzy finansujący bojówki antify atakujące to, co jeszcze z klasy średniej i mieszczaństwa jako podstawy ładu oraz cywilizacji zostało. Łajdacy dokonujący potwornych zbrodni tu i teraz wzniecają więc moralne oburzenie przeciw tym, którzy dawno temu żyli inaczej niż my. Ludzie masowi chętnie te pigułki nienawiści łykają.

Moralne oburzenie oparte na ignorancji jest uczuciem łatwym i przyjemnym, a jeżeli można jeszcze przy okazji zmasakrować jakąś kobietę broniącą swojego sklepu, obalić pomnik człowieka, któremu pod każdym względem nie dorasta się do pięt, to tym lepiej, wiele przyjemności w jednym.

Musimy też pamiętać, że to bezinteresowne i w pewien sposób moralnie obojętne, wyzbyte resentymentu poszukiwanie prawdy było w dziejach czymś wyjątkowym i delikatnym. Wymaga nie tylko zdyscyplinowanego myślenia, ale i specyficznych cech psychicznych, całej otoczki zwyczajów i nawyków przekazywanych z pokolenia na pokolenie, a przede wszystkim swobody myślenia i tych myśli wypowiadania. Rozwinęło się tylko w jednym miejscu na świecie w specyficznych warunkach, przetrwało cykutę, stosy, w poszukiwaniu wolności wędrowało coraz bardziej na zachód, aż dotarło do Pacyfiku. Dzisiaj jest zagrożone jak nigdy dotąd, bo nie ma już gdzie uciekać, szukać azylu czy arki, a bezmyślni, moralnie podnieceni, agresywni barbarzyńcy atakują na każdym rogu. Cóż więc czynić, pytają zaniepokojeni żołnierze słusznej sprawy? Wspomniany Józef Mackiewicz w czasach komunizmu dał prostą odpowiedź: „bij bolszewików i ratuj wolną myśl”. Tak jak w jego życiorysie pisanym ułańską szablą i pełnym pasji piórem, nie była to przenośnia. Dzisiaj też nie jest.

Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 25 (2020)

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Społeczeństwo i kultura

Być może zainteresują Cię również:

Facebook i inne korporacje cenzurują treści! Zapisz się na Tygodnik Instytutu Spraw Obywatelskich. W każdej chwili masz prawo do wypisania się. Patrz, czytaj, działaj bez cenzury.

Administratorem danych osobowych jest Fundacja Instytut Spraw Obywatelskich z siedzibą w Łodzi, przy ul. Pomorskiej 40. Dane będą przetwarzane w celu informowania o działaniach Instytutu. Pełna informacja dotycząca ochrony danych osobowych.