fbpx

Felieton

Póki kurczak w garnku

fot. Xuân Tuấn Anh Đặng z Pixabay

Piotr Plebaniak

Tygodnik Spraw Obywatelskich – logo

Nr 143 / (39) 2022

Zdolność produkcji żywności jest wszystkim. Przełom XX i XXI wieku to apogeum złotej epoki obfitości. Jej nastanie zawdzięczamy niewiarygodnie taniej w pozyskaniu energii – ropie naftowej. Sprawiła ona, że zapomnieliśmy o podstawowych prawach życia i przetrwania. Przetrwania na poziomie państw i imperiów, jak i zwykłych ludzi.

Epoka taniej energii

Najbardziej przemawiające do wyobraźni zestawienie: jedna baryłka ropy, której cena aktualnie oscyluje w granicach 100 USD, to odpowiednik 4,5 roku pracy mężczyzny w pełni sił. Jeszcze inne porównanie. Jeden kilogram benzyny to ok. 13 kWh energii (1 litr to ok. 9 kWh). Komercyjne akumulatory w samochodach elektrycznych oferują aktualnie 0,26 kWh na 1 kilogram, a jeśli uwzględnić podsystemy chłodzenia, zaledwie 0,16 kWh. Uwzględniając efektywność konwersji energii w ruch pojazdu, w przypadku samochodów spalinowych wynoszącą ok. 50%, benzyna zostawia w tyle wszystkie alternatywne rozwiązania – oferując gęstość energii na masę nośnika kilkunastokrotnie większą.

Dostęp do taniej energii, a precyzyjniej, zdolność do jej wytwarzania, to główny motor nie tylko cywilizacji materialnej, ale i postępu moralności. Najlepszą ilustracją tej prawidłowości jest proces zniesienia instytucji niewolnictwa w Imperium Brytyjskim.

Instytucja niewolnictwa znalazła się w agendzie ruchów etycznych już w XVIII wieku. W owych czasach realia gospodarcze nie pozwalały na realizację szczytnych ideałów. Ale rewolucja przemysłowa i inne procesy rozwoju technologii pozwoliły ludzkości przebić niewidoczną barierę. W 1807 roku rząd Imperium zakazał swoim obywatelom uczestnictwa w handlu niewolnikami. Niewolnictwo jako praktyka i instytucja zostało zakazane w 1833 roku.

Zamknięcie dostępu dla taniego źródła napędu urządzeń i maszyn działało niejednakowo na różne terytoria i państwa. Zindustrializowane stany północne USA, które w połowie XIX wieku stawały się kolebką automatyzacji i umasowienia procesów produkcji, nie potrzebowały niewolnictwa do podtrzymania swojego modelu aktywności gospodarczej. Dla stanów południowych, które budowały swój dostatek materialny na pracy ludzkich rąk, skokowy „postęp moralności” równał się końcowi prosperity, a więc i politycznej niezależności. Oczywiście omawiam tu pojedynczy wątek z kwestii wielowymiarowej i niejednoznacznej.

W innych państwach niewolnictwo zniesiono przed amerykańską wojną secesyjną. W Chile w 1823 roku, w Meksyku – w 1829 roku. Dla Hiszpanii, której posiadłościami kolonialnymi były te dwa państwa, oraz Francji, zniesienie niewolnictwa było znacznie poważniejszym zakłóceniem niż dla Imperium Brytyjskiego. Można nawet snuć rozważania, czy zniesienie niewolnictwa było aktem celowego zaszkodzenia stabilności gospodarek kolonialnych konkurujących z Wielką Brytanią.

Cywilizacja, imperia i produkcja żywności

Wbrew naszym idyllicznym mniemaniom na temat życia ludzi w stanie pierwotnym, było ono pełne gwałtownej śmierci, głodu i zdania na kaprysy natury: powodzie, susze, choroby. Kolejne wynalazki i umiejętności pozyskiwane w procesie rozwoju cywilizacji to cegiełki w murze, który oddziela nas od bezlitosnych praw natury.

Pierwsze wielkie organizmy państwowe powstawały w dolinach rzecznych, w których prymitywne i mało wydajne rolnictwo było w stanie produkować nadwyżkę żywności. Decydującym czynnikiem była żyzność gleb, naturalnie zwiększana przez cykliczne wylewy i nanoszenie składników mineralnych w materiale nanoszonym przez wodę. Pierwsze cywilizacje były w stanie powstać i rozwinąć się wyłącznie w takich miejscach: to dolina Nilu w Egipcie, środkowy bieg Rzeki Żółtej, dolina Gangesu.

Tak rozumiane cywilizacje są w swojej istocie homeostatami – podobnie jak imperia kolonialne ostatnich stuleci i podobnie jak współczesne byty geopolityczne, które potocznie nazywamy państwami. Homeostat to system, którego podstawową motywacją decyzyjną jest przetrwanie. Zapewnienie sobie przetrwania było podstawową troską władców i ogólnie władz każdego państwa. Szczególnie widoczne było to w czasach historycznych, przed nastaniem Pax Americana.

Europejskie imperia kolonialne, ale też wielkie imperia na całym świecie, musiały zapewnić sobie dopływ zasobów, które zapewniały wzrost i zdolność obrony przed sąsiadami… lub zdolność wchłonięcia tych sąsiadów. Zasobami były rudy metali, sól, niewolnicy, złoto… aż do ptasiego guana, które jest ultra-bogatym naturalnym nawozem, pozwalającym wyżywić gwałtownie rosnącą populację w krajach przechodzących rewolucję przemysłową i rozwijających nowoczesną medycynę. Zasobem są też zmotywowani i wykształceni specjaliści, którzy nęceni są do migracji w procesie, który znamy pod nazwą drenażu mózgów.

Własność środków produkcji jest wszystkim

Postęp technik rolniczych i ogólnie postęp techniczny uniezależniał ludzi od kaprysów natury i twardych realiów niedoboru zasobów. Cały dobrobyt, jakim cieszą się aktualnie najbardziej rozwinięte obszary świata, zawdzięczamy naszej zdolności do produkowania wyjątkowo tanio. Jednak większość z nas przeocza, że relatywny brak wojen i wielkich konfliktów wynika nie tyle z postępu moralności czy globalizacji, czyli wzajemnego uzależnienia od surowców i półproduktów.

Brak wojen wynika z niezwykle niskiej ceny energii i jej dwóch podstawowych nośników – ropy naftowej i gazu ziemnego. Nadwyżki i bezpieczeństwo codziennego funkcjonowania państw i ich obywateli przestały być czymś oczywistym i zagwarantowanym w roku 2022. Gwałtowne podwyżki cen energii są dla nas otrzeźwieniem. Świat, okazuje się, nie jest miejscem wspaniałej uczty, w czasie której starczy dla każdego i nie trzeba się pchać na siłę do stołu. Nagle okazało się, że popełniliśmy błąd sądząc, że zasoby są niewyczerpane i łatwe w uzyskaniu.

Miejmy nadzieję, że to otrzeźwienie i „przywołanie do trzeźwości myślenia” wyjdzie na dobre nam, zwykłym obywatelom, ale też i decydentom politycznym. To politycy, których możemy głosowaniem wynosić i strącać z urzędów, mają władzę. Ich decyzje i akty ustanawiania prawa kształtują i będą kształtować naszą przyszłość. To do nich będzie należało wybranie jednej z dwóch głównych dróg, jakimi może kroczyć rozwój cywilizacji: albo wygaszamy gospodarkę i wracamy do świata natury, albo obecny postęp i siłę przemysłową skierujemy do stworzenia technologii, które pozwolą zapanować nam nad zjawiskami natury, które wciąż trzymają nas w żelaznym uścisku.

Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 143 / (39) 2022

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Ekologia # Świat

Być może zainteresują Cię również:

Piotr Wójcik

# Polityka

Felieton / Deregulacyjny populizm

Piotr Wójcik

Legislacyjna zasada „jeden-za-jeden” to klasyczny przykład liberalnego populizmu. Na pierwszy rzut oka wydaje się zdroworozsądkowa i nowoczesna, ale przyniosłaby społeczeństwu więcej szkód niż…