Felieton

Polacy chcieliby wolności za wpis na fejsbuku

laptop
fot. Kevin Phillips z Pixabay

Olaf Swolkień

Nr 29 (2020)

Chyba nigdy dotąd wybory głowy państwa nie były mi tak obojętne. Druga tura to kolejne już w naszej historii wybory mniejszego zła.

Gdyby człowiek o nich wtedy coś wiedział, to znacznie większe emocje powinny były wywoływać walki frakcyjne pomiędzy, jak pisał w swojej klasycznej rozprawie Witold Jedlicki , „chamami i Żydami” w ramach PZPR. Pierwsi sekretarze, ba, nawet sekretarze wojewódzcy mieli jednak w ramach doktryny sporo realnej władzy. Fakt, Prezydent Duda w ostatniej chwili poruszył ważne zagadnienie, jakim jest dobrowolność szczepień i choć w naszym systemie głowa państwa ma niewiele do powiedzenia, było to jednak narażenie się potężnym interesom Big Farmy, nawet po szybkim łagodzeniu stanowiska.

Właśnie ukazało się kolejne badanie naukowców z uniwersytetu w Bremie pokazujące bardzo silny związek między „wyszczepialnością” na grypę, a zachorowalnością na tegorocznego koronawirusa. Tam, gdzie dużo szczepiono na grypę, było dużo zachorowań na koronawirusa.

Potwierdziły się w ten sposób badania z lat poprzednich na amerykańskich weteranach, o których tu pisałem. Oczywiście, w mediach głównego nurtu o tym cicho sza. Nagłaśnia się za to dawno obaloną tezę o szczepieniach na gruźlicę jako skutecznej ochronie przed tegorocznym koronawirusem. Prokuratura, ABW powinna się w takiej sytuacji zająć tymi wszystkimi przedstawicielami medycznego establiszmentu, którzy do szczepień na grypę zachęcają, zamiast tego inwigiluje się bezprawnie posłów Konfederacji.

Patrzę ze smutkiem na starszych ludzi w maskach, twarze czerwone, nabiegłe krwią. Noszą je nawet na ulicy, mijając innych trwożliwie, odwracają głowę do muru kamienicy. Gdybym dmuchnął w ich kierunku, chyba by ze strachu stanęli twarzą do ściany. To dobrze pokazuje, że to nie reklamowana szeroko „walka z egoizmem”, ale strach jest głównym motywatorem zamaskowanych cowidowców. Są i inne smaczki, bardzo polskie – wiele sklepowych bierze odwet za poczucie bycia skromną ekspedientką, teraz mogą upominać dorosłych ludzi, żeby wyjęli brudną szmatkę z kieszeni czy śliniaczek spod brody i zakryli sobie buzię.

Zauważam prawidłowość – tam, gdzie obsługa zawsze była życzliwa, tam nikt się masek nie czepia, tam gdzie zawsze było nieuprzejmie, tam sprzedające wyżywają się, bo w końcu mogą. Bareja w filmie „Co mi zrobisz jak mnie złapiesz?”, w scenie robienia zdjęć niesfornym klientom, pokazał te relacje bardzo trafnie.

Okazuje się po raz kolejny, że ustroje się zmieniają, ale ludzkie pragnienie bycia policjantem, ORMOwcem, ludzka chęć odreagowania własnych nieszczęść poprzez wyżycie się na bliźnim jest niezmienna.

Dodałbym niezmienna w danym społeczeństwie, kulturze. Dlatego nie bardzo wierzę w jakieś proste rozwiązania w rodzaju WIR. Szwajcarzy, a przecież w Instytucie powołujemy się na ich doświadczenia od niemal ćwierć wieku, kiedy to zaczęliśmy kampanię Tiry na tory, to zupełnie inne społeczeństwo. Mają niezwykły szacunek do edukacji, nauczyciel jest tam jedną z najbardziej szanowanych i najlepiej zarabiających profesji. Mają świetne uniwersytety, należące do światowej ekstraklasy uczelnie techniczne. Jednak, co ważniejsze, są niezwykle aktywnymi obywatelami, należą do wielu stowarzyszeń, płacą w nich składki, pełnią społecznie czasochłonne funkcje, w weekendy jeżdżą tłumnie na ćwiczenia wojskowe, no i prenumerują dobre gazety, czytają wartościowe książki. W Polsce jeśli wierzyć sondażom większość społeczeństwa jest za przymusowym noszeniem masek i karami za ich brak. Znów przypomina się inny PRLowski przebój i dialog z „Rejsu” Piwowskiego, kiedy to organizatorzy życia kulturalnego na wycieczkowcu Neptun rozważają kary dla niesfornego pasażera: „Ja nie mówię żeby zaraz karać śmiercią – mówi Stanisław Tym – no ale wie Pan ….”. Gdzie dzisiaj są nasi reżyserzy, świat kultury? Zamiast tego mnoży się gatunek śmieszków bełkoczących o „płaskoziemcach”, którym to mianem określają każdego, kto kwestionuje urzędowe prawdy do wierzenia podawane. Ich hermetyczne umysły przypominają złośliwe i rozpuszczone dzieci, które korzystają z nadmiernych praw znalazły sposób na bezkarne denerwowanie rodziców.

Ale również profesorowie tak zwanej starej daty, wykazują zadziwiającą spolegliwość wobec propagandowego bombardowania. Opiekuję się jednym z nich, ma 91 lat. Nadal pisze, w swoje dziedzinie jest międzynarodowym autorytetem. Od marca nie wychodzi z domu, zakupy zostawiam mu na progu, pieniądze przekazuje mi na konto jego znajoma, też profesor. Po 4 miesiącach takiej egzystencji jego stan zdrowia gwałtownie się pogorszył, ale oto 12 lipca zdobył się na heroiczny wysiłek i poszedł na wybory, żeby ratować kraj i zagłosować na Trzaskowskiego. Ledwo doszedł do lokalu i z powrotem. Przez telefon próbuję go przekonać żeby wznowił spacery, ale jest nieufny.

W celach relaksacyjnych oglądam coraz więcej relacji z Czech, gdzie pomimo relatywnie znacznie większej liczby tak zwanych zakażeń, już od 3 tygodni poza nielicznymi wyjątkami nie ma obowiązku noszenia kagańco – śliniaków ani w sklepach, ani w transporcie. Odpowiedzialni za zdrowie ministrowie nikogo nie straszą. Racjonalnie tłumaczą, żartują, nie nadymają się, nie robią groźnych, oburzonych lub zbolałych min, słuchają i odpowiadają na pytania, a dziennikarze są przygotowani i nie robią wrażenia zastraszonych.

Czesi urządzili z okazji zakończenia restrykcji wielką ucztę na moście Karola. My też chcieliśmy, ale na manifestację do Warszawy w 40 milionowym, kochającym ponoć wolność narodzie, pofatygowało się może z 200 osób. 

Nie staliśmy się Japonią, nie jesteśmy Szwajcarią, pod względem cywilizacyjnym nadal daleko nam do Czech i Węgier. Marszałek Piłsudski stwierdził kiedyś z goryczą, że Polacy chcieliby niepodległości za grosz i kroplę krwi, ta prawda jest niestety aktualna, a to, że się nam 100 lat temu udało, nie znaczy że uda się po raz kolejny. Dlatego na wakacje polecam wszystkim mniej fejsbuka, więcej poważnych lektur, od czasu do czasu nocną wycieczkę w celu lepienia ulotek, pisania na murach, systematyczne ćwiczenia umysłu, ciała i ducha, bo na świecie wieje grozą, a słabym biada.

Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 29 (2020)

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Społeczeństwo i kultura

Być może zainteresują Cię również:

Facebook i inne korporacje cenzurują treści! Zapisz się na Tygodnik Instytutu Spraw Obywatelskich. W każdej chwili masz prawo do wypisania się. Patrz, czytaj, działaj bez cenzury.

Administratorem danych osobowych jest Fundacja Instytut Spraw Obywatelskich z siedzibą w Łodzi, przy ul. Pomorskiej 40. Dane będą przetwarzane w celu informowania o działaniach Instytutu. Pełna informacja dotycząca ochrony danych osobowych.