fbpx

Rozmowa

Polska europejskim liderem wzrostu po 1989 roku

fot. ar130405 z Pixabay

Radosław Pyffel

Tygodnik Spraw Obywatelskich – logo

Nr 98 / (46) 2021

Z prof. Marcinem Piątkowskim rozmawiamy na temat niedocenianych sukcesów gospodarczych Polski w ostatnich 30 latach.

Radosław Pyffel: Silne jest w Polsce  przekonanie, że ostatnie trzy dekady pod względem rozwoju, nie były dla Polski szczególnie udane. W swojej książce „Europejski lider wzrostu. Polska droga od ekonomicznych peryferii do gospodarki sukcesu” przekonujesz, że jest wręcz przeciwnie – Polska  jest w tym okresie liderem wzrostu,  nie tylko w Europie, ale i na świecie.

Prof. Marcin Piątkowski: Brak wiedzy o polskim sukcesie był dla mnie jedną z motywacji napisania książki. Pierwsze, angielskie wydanie zostało opublikowane przez Oxford University Press w 2018 roku. Chciałem opowiedzieć światowej publice – politykom gospodarczym, międzynarodowym instytucjom finansowym i ekonomistom na całym świecie – niesamowitą, praktycznie hollywoodzką historię gospodarczego sukcesu. Dotyczy ona kraju, który przez 1000 lat zawsze był w tyle za poziomem rozwoju na Zachodzie – na przestrzeni wieków nasz dochód narodowy na mieszkańca rzadko kiedy przekraczał połowę dochodu najbogatszych państw Zachodu – który nagle, w ciągu ostatnich 30 lat, został bezsprzecznym mistrzem wzrostu gospodarczego w Europie. Przez ten czas potroiliśmy nasze PKB na mieszkańca i prześcignęliśmy pod tym względem wszystkie kraje na naszym kontynencie. W polskiej historii nigdy nic podobnego nam się nie udało. W tym samym czasie Niemcy zwiększyły swój dochód na mieszkańca jedynie o 40 procent. W książce starałem się pokazać, jak to się stało, że takiemu „ekonomicznemu alkoholikowi”, jakim była Polska, udało się nagle „wytrzeźwieć” i osiągnąć cud gospodarczy. Chciałem, żeby dowiedzieli się o tym także polscy czytelnicy i uświadomili sobie, że żyjemy obecnie w prawdziwym „złotym wieku”, w którym wszyscy razem osiągnęliśmy najwyższy poziom dochodu i jakości życia w porównaniu do Zachodu w całej naszej historii. Nie było to prawdą np. w XVI wieku, kiedy wysoką jakością życia, przynajmniej na tamte czasy, cieszyła się praktycznie tylko szlachta, reprezentująca kilka procent społeczeństwa, a pozostałe ponad 80 procent było pańszczyźnianymi niewolnikami, dla których mowa o „złotym wieku” byłaby okrutnym żartem. W książce chciałem wytłumaczyć, skąd się wziął nasz trwający „złoty wiek” i co należy zrobić, aby trwał on jak najdłużej.

Czy dziś zniwelowanie tej różnicy wobec Zachodu to jest tak wielkie osiągnięcie? Czy PKB jest dziś w ogóle miernikiem, który opisuje świat? Australia rozwijała się podobnie szybko jak Polska, a po 30 latach uświadomiła sobie, że jest dostawcą żywności i surowców do Chin.

Zachód jest w dalszym ciągu punktem odniesienia dla Polaków, i dobrze. Polacy mają rację, porównując się z Niemcami, Francuzami, czy Szwedami, a nie Amerykanami, Japończykami czy Koreańczykami, bo w tych krajach mamy do czynienia z inną kulturą i zestawem wartości. Europa Zachodnia to najbardziej cywilizowany, ludzki i szczęśliwy zakątek świata i dalej powinniśmy na niej się wzorować. Wynika to nie tylko z wysokich dochodów, ale także z tego, że Europa Zachodnia stworzyła inkluzywne społeczeństwa z najwyższą jakością życia i poczucia szczęścia na świecie.

Co do PKB jako miernika rozwoju, zgadzam się w pełni, że w ocenie poziomu dobrobytu należy wyjść poza PKB, bo żyje się nie tylko pieniędzmi. Średnie dochody w Polsce, o czym mało kto wie, już teraz plasują nas wśród 15 proc. najbogatszych obywateli świata. Co kluczowe jednak udało nam się rosnące dochody świetnie zamienić na rosnącą jakość życia: w wielu rankingach jakości życia Polska wypada lepiej niż wynikałoby to z naszego poziomu dochodu. Według np. rankingu OECD, jakość życia w Polsce jest wyższa niż w np. Korei Południowej, mimo że ten kraj ma o 1/3 wyższe PKB na mieszkańca niż my. To, że np. wskaźnik dzietności spadł w Korei poniżej 0,9 proc., co jest światowym smutnym rekordem, oznacza, że coś z ich modelem rozwoju jest nie tak. Podobnie zresztą dzieje się np. w Chinach. Chiński model pracy „996” – od 9 rano do 9 wieczorem przez sześć dni w tygodniu, jak w tamtejszych firmach IT – to nie jest model, do którego Polacy powinni dążyć. Powinniśmy myśleć nie tylko o tym jak się bogacić, ale także jak to bogactwo dobrze wydać – na konsumpcję i poprawę jakości życia.

Często myślimy w Polsce, że nasza kultura nie jest prorozwojowa i nie sprzyja innowacjom. Czy to prawda?

Skoro udało nam się zostać mistrzem wzrostu Europy, to nasza kultura nie może być antyrozwojowa. To jednak wyjątkowy moment, bo przez większość historii zbiór wartości, któremu hołdowano w Polsce, hamował nasz rozwój gospodarczy. To dlatego, że aż do 1939 r. byliśmy rządzeni przez wąską, oligarchiczną elitę, która zmonopolizowała całe życie polityczne i gospodarcze oraz sprawiła, że pozostałe części społeczeństwa nie miały szans na rozwój, w tym na realizację przedsiębiorczych ambicji. Jeszcze w czasach II RP, jeśli ktoś miał biednych rodziców, to jego szanse na założenie firmy były bliskie zera, bo rynki były zmonopolizowane, dostęp do edukacji był praktycznie zamknięty (w 1938 roku studiowało zaledwie 1,2% społeczeństwa, głównie córki i synowie najbogatszych Polaków) i bez większych aktywów nie było szans na zdobycie bankowego finansowania. Oligarchiczna struktura społeczeństwa zmieniła się dopiero po 1945 roku, bo to PRL sprawił, że po raz pierwszy w historii polskie społeczeństwo stało się egalitarne, społecznie mobilne i inkluzywne. PRL w końcu upadł, bo centralnie planowana gospodarka nie miała ekonomicznego sensu, ale w 1989 roku weszliśmy w III RP ze społeczeństwem, w którym co do zasady wszyscy mieli szansę osiągnąć sukces. Nigdy wcześniej nie było tak w naszej historii. Gdy popatrzymy na dzisiejszą listę 100 najbogatszych Polaków, to są to osoby, które 30 lat temu praktycznie niczego nie miały, oprócz ambicji, chęci do ciężkiej pracy i dobrych pomysłów. Zarobili miliardy dzięki tym cechom, a nie dzięki komunistycznym kontaktom, koneksjom czy korupcji. Polska kultura dzięki temu się zmieniła. Pomogło też wejście do Unii Europejskiej, a instytucje, normy kulturowe i reguły działania, które przyjęliśmy przed i po wejściu do Wspólnoty, zmieniają nasze archetypy kulturowe. To jest wolny proces, co pokazuje choćby retoryka i posunięcia obecnej partii rządzącej, ale mimo wszystko proces ten trwa.

Co takiego się stało, że byliśmy skuteczniejsi niż inne kraje regionu? Jakie są te „polskie prorozwojowe wyróżniki”?

Lepiej niż innym udało nam się z kilku powodów. Na pewno ważny był fakt, że przez 30 lat co do zasady prowadziliśmy lepszą politykę gospodarczą niż gdzie indziej. Warto docenić tu wszystkich ministrów odpowiedzialnych za gospodarkę – zarówno Balcerowicza na początku transformacji, Kołodko, który naprawił błędy „szokowej terapii” i którego „Strategia dla Polski” dała impuls do najszybszego wzrostu w czasach III RP, po Belkę, Rostowskiego, a teraz Morawieckiego. Pomogło też to, że startowaliśmy z niższego poziomu dochodu niż inne kraje regionu. Polska była ekonomicznym nieudacznikiem nawet za czasów PRL – pod względem zamożności skończyliśmy komunizm na samym końcu stawki, razem z Rumunią. Łatwiej jest rosnąć szybko, gdy startuje się z niskiego poziomu. Wreszcie, ważny był duży rozmiar rynku, który pomógł ściągnąć kapitał zagraniczny i wspomógł rozwój rodzimej przedsiębiorczości, skuteczny nadzór nad rynkiem finansowym, bo w przeciwieństwie do innych, nigdy nie mieliśmy kryzysu bankowego oraz fakt, że o wiele wcześniej i więcej od innych zainwestowaliśmy w kapitał ludzki. Fakt, że powstała na początku III RP Akademia Leona Koźmińskiego jest najwyżej notowaną uczelnią biznesową w całym regionie, jest tego świetnym przykładem.


Tekst pochodzi ze strony Regionalnego Ośrodka Debaty Międzynarodowej w Łodzi, prowadzonego przez Instytut Spraw Obywatelskich.

Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 98 / (46) 2021

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Polityka # Świat Regionalny Ośrodek Debaty Międzynarodowej

Być może zainteresują Cię również:

tłuste jedzenie

# Zdrowie

Rozmowa / Tłusta dieta jest najzdrowsza

Rozmowa z Gary Taubesem o dietetyce, o teoriach na temat wpływu tłuszczów i węglowodanów na otyłość oraz różnicach między europejską i amerykańską tradycją badań naukowych.  Gary…

Facebook i inne korporacje cenzurują treści! Zapisz się na Tygodnik Instytutu Spraw Obywatelskich. W każdej chwili masz prawo do wypisania się. Patrz, czytaj, działaj bez cenzury.

Administratorem danych osobowych jest Fundacja Instytut Spraw Obywatelskich z siedzibą w Łodzi, przy ul. Pomorskiej 40. Dane będą przetwarzane w celu informowania o działaniach Instytutu. Pełna informacja dotycząca ochrony danych osobowych.