Analiza

Poruszając się po „koronawirusowej panice”: 8 niewygodnych faktów do przemyślenia

Kwarantanna
Kwarantanna fot. Evgeni Tcherkasski z Pixabay

Nicolas Pineault

Co tu dużo mówić, ludzie, z całą pewnością nie wyobrażałem sobie, że mój pierwszy artykuł na tej nowej stronie będzie traktował o globalnej pandemii. Oczekiwałbym raczej wystąpienia o 5G lub celnego komentarza na temat aktualnego szalonego planu Elona Muska, dotyczącego wysłania 42 000 satelitów promieniujących na nas pole elektromagnetyczne (EMF) z kosmosu. A jednak właśnie przy tym temacie zostajemy – Nicolas Pineault.

Przedstawiamy Państwu niezależną analizę obecnej sytuacji, związanej z pandemią SARS-Cov-2. Autorem jest Nicolas Pineault, który w innowacyjny sposób łączy rozmaite fakty. Publikując tę analizę chcemy poszerzyć zbyt powierzchowną w naszej ocenie debatę publiczną wokół tego tematu w Polsce.
Instytut Spraw Obywatelskich jest think-tankiem, który prowadzi działalność analityczno-badawczą w sferze polityk publicznych oraz aktywnie upowszechnia jej wyniki wśród decydentów i opinii publicznej
.

Zachęcamy do lektury analizy, krytycznej refleksji i jej rozpowszechniania.

Poruszając się po „koronawirusowej panice”: 8 niewygodnych faktów do przemyślenia

Muszę przyznać, że tak jak wielu innych ludzi, kryzys związany z COVID-19 (koronawirusem) na początku zupełnie mnie zaskoczył i pozostawił mnie z idealnie niebezpieczną mieszanką niepokoju i depresji. – „Nie będę już więcej czytać o koronawirusie” – powiedziałem mojej żonie i partnerce biznesowej Gen kilka dni temu. – „To nie jest moja walka”.

Jednakże tego samego popołudnia otrzymałem e-mail od jednego z moich międzynarodowych współpracowników – który często przesyła mi aktualności na temat rozwoju technologii bezprzewodowych – przez który to zupełnie zmieniłem zdanie.

„Nick…” – powiedział (w przybliżeniu go cytując). – „Wielu ludzi chce poznać twoją zrównoważoną perspektywę na temat całej tej sytuacji. Myślę, że najlepsze, co możesz zrobić, by uspokoić twój niepokój, to nie ignorować tej sprawy, ale przeciwnie – przeprowadzić więcej badań i po prostu opublikować to, czego się jak dotąd dowiedziałeś”. Trafił w sedno, a ja zabrałem się do pracy.

Celem tego artykułu nie jest twierdzenie, że znam wszystkie odpowiedzi, bo z całą pewnością tak nie jest. Jest to moja próba ukazania zbalansowanej perspektywy na temat kwestii globalnej, która dotyka każdego z nas, i która jest zaciemniona przez ogromne ilości strachu.


Uwaga: pamiętajcie proszę, że poniższe informacje zostały ostatnio zaktualizowane 1 kwietnia 2020, istnieje możliwość, że w momencie ich opublikowania, część z nich stała się nieistotna lub niedokładna. Taka jest natura szybkiego, medialnie szaleńczego kryzysu.

Ten artykuł odzwierciedla moje obecne zrozumienie tej sytuacji. Owo rozumienie ma swoje ograniczenia ze względu na to, że wirusowa epidemia i statystyka są dla mnie tematami relatywnie nowymi, zwłaszcza w porównaniu z EMF i innymi obszarami, którym poświęciłem lata nauki. Jeśli zauważycie rażące błędy w artykule, proszę zabierzcie głos w zdrowej dyskusji zamieszczonej poniżej (i pomóżcie mnie oraz innym w tym procesie) i nie pozwólcie, żeby odwiodło was to od sedna sprawy: oczywistej rozbieżności pomiędzy dostępnymi danymi naukowymi a naszą reakcją na COVID-19.

Jeśli zostaną znalezione jakieś nieścisłości lub pojawią się nowe informacje, to mogę zaktualizować niniejszy artykuł, załączając opis poczynionych zmian w tym oknie.

  • Piąty kwietnia: wcześniej stwierdziłem, że kilkoro z pięćdziesięciorga włoskich lekarzy, którzy zmarli, mieli „ponad 90 lat”. Jest to oczywista nieścisłość, a ja źle zinterpretowałem źródło, z którego pochodzi ta informacja. W rzeczywistości ich średnia wieku to 71 lat, z 18 z nich w wieku poniżej 65 roku życia. Należy przeprowadzić dalsze badania, aby zweryfikować, czy umarli „z powodu” COVID-19 czy „z” COVID-19.

Spis treści

Ostrzeżenie: Sprzeciwiam się
Fakt nr 1: zamykamy całe kraje, by powstrzymać koronawirusa… A konsekwencje są (i będą) katastrofalne
Fakt nr 2: „potwierdzone” przypadki COVID-19 są…cóż…nie-takie-potwierdzone
Fakt nr 3: „potwierdzone” zgony z powodu COVID-19 są również nie-takie-potwierdzone
Fakt nr 4: wywołujące panikę wskaźniki śmiertelności WHO przypominają porównywanie jabłek do pomarańczy
Fakt nr 5: ogólne wskaźniki śmiertelności z powodu infekcji układu oddechowego wciąż nie wzrosły znacząco
Fakt nr 6: znaczna część międzynarodowych ekspertów ostrzega, że niebezpieczeństwo COVID-19 zostało niebezpiecznie wyolbrzymione
Fakt nr 7: dane potwierdzają, że zamykanie jest prawdopodobnie bezużyteczne i z całą pewnością szkodliwe
Fakt nr 8: stan rzeczy ulega coraz większej poprawie
Anty-wnioski: czego nie twierdzi ten artykuł
Wnioski: co to wszystko znaczy i co powinniście zrobić
Specjalne podziękowania


Ostrzeżenie: Sprzeciwiam się
Trzeba to stwierdzić na samym początku.

Sprzeciwiam się. W ten sposób działa mój mózg. Oznacza to, że mam skłonność do fascynowania się ludźmi, którzy mają poglądy inne niż cała reszta.

Ta cecha może być uważana w pewnych sytuacjach za zaletę. Pomogła mi na przykład we wpadnięciu w obsesję, że może zostaliśmy nakarmieni wielkim, bezczelnym kłamstwem o tym, jak promieniowanie bezprzewodowe jest „zupełnie bezpieczne”; dzięki tej obsesji spędziłem tysiące godzin na badaniu tego tematu, co z kolei doprowadziło mnie do napisania o tym książki. Teraz nie mam wątpliwości, że promieniowanie bezprzewodowe jest niebezpieczne. Ta wiedza jest w połowie pocieszająca, a w połowie dołująca.

Późno usłyszałem po raz pierwszy o całej tej sytuacji z COVID-19 i zostałem kompletnie zbity z tropu przez to, jak ogromna (i jest to łagodne stwierdzenie) stała się ta sprawa w tak krótkim czasie.

Nie oglądam telewizji i znacznie ograniczam ilość informacji, które czerpię z mediów mainstreamowych, szczególnie jeśli chodzi o EMF. Jest jasne, że znaczna większość mainstreamowych serwisów informacyjnych bardzo rzadko rozważa bezpieczeństwo telefonów komórkowych lub informuje o tym, jak lekkomyślne jest nasze obecne użycie promieniowania bezprzewodowego. Dzieje się tak prawdopodobnie dlatego, że na ich wytyczne redakcyjne mają wpływ pieniądze z reklam, pochodzących od gigantów technologicznych i telekomunikacyjnych. (W przeciwieństwie do nich, niezależne media w USA takie jak The Nation, The New Yorker, The Epoch Times i wiele innych często informowały o różnorodnych sprawach dotyczących promieniowania bezprzewodowego i 5G).

Zanurzyłem się w historię koronawirusa i szybko znalazłem ludzi z obu stron barykady. Część twierdziła, że miliony ludzi umrą, jeśli nie będziemy szybko działać, podczas gdy przeciwnicy (oczywiście!) twierdzili, że cała ta historia to oszustwo.

Obserwowałem, jak „prepersi”[1] twierdzą, że nadszedł „ten” moment, że społeczeństwo się rozpada i że powinniśmy byli lepiej się na to przygotować. Słuchałem, jak służby zdrowia twierdzą, że zagrożone są miliony istnień. Słuchałem też jak naukowcy twierdzą, że wręcz przeciwnie – cała ta sytuacja jest wyolbrzymiona. Widziałem, jak ludzie boją się o własne życie. I zakładam, że wy również doznaliście tej samej wątpliwości co ja – komu wierzyć?

„Cóż…” – pomyślałem – „z jednej strony mam nadzieję, że ci, którzy twierdzą, że COVID-19 nie jest tak niebezpieczny, jak wszyscy uważają, mają rację, ponieważ oznaczałoby to, że nie stoimy przed znaczącym zagrożeniem dla zdrowia i możemy się wszyscy uspokoić. Ale z drugiej strony mam nadzieję, że się mylą – bo jeśli nie, to popełniliśmy wielki błąd w sposobie, w jaki zareagowaliśmy”.

Po spędzeniu dni i nocy na badaniu tej sprawy w ostatnich tygodniach, zidentyfikowałem osiem bardzo niewygodnych faktów, których brakuje w obecnych dyskusjach i informacjach o COVID-19. Bez zbędnych ceregieli, prezentuję poniżej moją uczciwą próbę spojrzenia na tę sytuację spokojnie i racjonalnie.

Fakt nr 1: zamykamy całe kraje, by powstrzymać koronawirusa… A konsekwencje są (i będą) katastrofalne

Zacznijmy od oczywistości: nasza wojna z tym nowym wirusem jest ekstremalnie droga, a to tylko wierzchołek góry lodowej.

Nie jestem ekspertem finansowym, ale wcale nie jest to potrzebne, by zobaczyć, że kryzys COVID-19 już spowodował wielkie szkody w światowej ekonomii. S&P informuje, że „COVID-19 może się odbić w kwocie 211 bilionów dolarów amerykańskich, {moje podkreślenie] na dochodach regionu Azji i Pacyfiku i zwolnić wzrost PKB do 4.0% w 2020 roku”.

Niektóre branże już uważają „szok koronawirusa” za największą porażkę finansową w historii, gorszą niż światowy kryzys finansowy z lat 2008-2009, jak i krach na giełdzie nowojorskiej z 1929 roku.

Siedzę sobie przy moim biurku w pięknej wiejskiej okolicy w Quebecu, w dniu ósmym z 14-dniowej kwarantanny, która Kanadyjczykom powracającym z zagranicy początkowo była stanowczo zalecana, a potem szybko nakazana (z karą do 750 000 dolarów) przez publiczne służby zdrowia.

Wszystko jest zamknięte, oprócz sklepów spożywczych i całodobowych („dépanneurs”, jak na nie mówimy w Quebecu). Ach, no i również SAQ (sklepy z alkoholem) i SQDC (sklepy z marihuaną) pozostają czynne. Bądź co bądź, ludzie potrzebują czymś się zająć.

Całe społeczeństwo jest zamrożone. To zamknięcie będzie trwało przynajmniej jeszcze trzy tygodnie, ale szkoły i centra handlowe będą nieczynne przynajmniej do pierwszego maja.

Wady ekonomiczne sparaliżowania całej prowincji na kilka tygodni są całkiem oczywiste. Małe i duże przedsiębiorstwa już zaczęły zwalniać tysiące ludzi, a ci z najniższymi dochodami bardzo często pozostają bez płatnego urlopu i przez to cierpią najbardziej z powodu tej sytuacji. (Quebec i Kanada ogłosiły sposoby wsparcia finansowego dla takich osób.)

Tak jak wiele innych rządów na świecie, rząd kanadyjski rozważa możliwość wprowadzenia „Ustawy o stanie wojennym” (teraz zwanej „Ustawą o nagłych wypadkach”, by trochę zmniejszyć strach), jeśli sytuacja się jeszcze pogorszy.

Francja jest zamknięta, 100 000 policjantów patroluje ulice. Wiele innych krajów Unii Europejskiej jest już zamkniętych lub to planuje. Indie właśnie ogłosiły trzytygodniowe zamknięcie. USA przedłużyło swoje środki dotyczące społecznego zdystansowania do 30 kwietnia. Rozumiecie – te ekstremalne środki w celu ograniczenia pandemii są wprowadzane praktycznie wszędzie i są wyniszczające.

Mówi się nam, że te ekstremalne środki są niezbędne do ratowania istnień – wielu z nich. Według Centrum Kontroli Chorób (CDC), liczba zgonów z powodu COVID-19 tylko w USA może wahać się od 200 000 do 1,7 miliona ludzi.


Dedykowane niesamowitym ludziom walczącym o to, by bezpieczeństwo przedłożyć nad korzyści. Dedykacja, którą możecie znaleźć na początku mojej książki z 2017 roku „The Non-Tinfoil Guide to EMFs”.


Nie zadedykowałem mojej książki tym, którzy „przedkładają bezpieczeństwo nad korzyści” na darmo. Jeśli jesteśmy w stanie uratować wszystkich tych ludzi, zapobiec wszystkim tym śmierciom, to ekonomiczne poświęcenie może być tego warte.

Mam jedynie wielką nadzieję, że nie pomylono się w tych kalkulacjach.

Wnioski: ekstremalne interwencje, by zatrzymać pandemię COVID-19 są niszczące dla ekonomii, ale uważa się, że umożliwiają uratowanie milionów istnień.

Fakt nr 2: „potwierdzone” przypadki COVID-19 są…cóż…nie-takie-potwierdzone

W tym momencie zaczniemy być trochę geekami, ale to dla dobra sprawy:

Jeśli podejmujemy tak ekstremalne środki, aby zatrzymać wirusa, i w międzyczasie dokonujemy bezprecedensowej szkody ekonomicznej, musimy być absolutnie pewni, że wszystkie decyzje podejmowane przez światowych przywódców są oparte na solidnych, obiektywnych danych naukowych.

Niestety, im bardziej zagłębiam się w ten temat, tym chwiejniej wygląda owa nauka stojąca za oceną obecnej sytuacji – poczynając od tego, „jak” potwierdzamy, że ludzie są zarażeni COVID-19.

Ta sytuacja przypomina mi szok, którego doznałem, kiedy kilka lat temu po raz pierwszy odkryłem, że testy bezpieczeństwa telefonów komórkowych są zupełną ściemą (jeden z przykładów tutaj).

Jest kilka rażących problemów z testem RT-PCR używanym do wykrycia obecności wirusa SARS-CoV-2, który jest uważany za przyczynę nowej choroby COVID-19 (WHO wyjaśnia różnicę między tymi dwoma terminami tutaj). Poniżej zdekonstruuję te, które uważam za najważniejsze, ale jeśli chcecie zagłębić się w ten temat, to sprawdźcie długą i szczegółową krytykę Davida Crowe’a na ten temat.

Problem z testowaniem nr 1: test RT-PCR nie wyklucza infekcji bakteryjnych lub współinfekcji z innymi wirusami.

Hej, ja tego nie wymyślam – jest to jasno powiedziane w instrukcji użytkowania zestawu testującego CDC COVID-19.

  • „Pozytywne wyniki wskazują aktywną infekcję 2019-nCoV, ale nie wykluczają infekcji bakteryjnych lub współinfekcji innymi wirusami”. [moje podkreślenie]
  • Wykryty czynnik może nie być definitywną przyczyną choroby (wrócimy do tego później).

Innymi słowy, test może wykryć obecność RNA wirusa SARS-CoV-2, ale nie wyklucza, że osoba uważana za „potwierdzony” przypadek COVID-19 może mieć również poważną (lub śmiertelną) infekcję bakteryjną lub nawet inne wirusy odpowiedzialne za dane objawy.

Jednakże w obecnej atmosferze politycznej i medycznej znaczna większość tych, którzy dali pozytywne wyniki w teście, będzie uważana za „potwierdzone” przypadki COVID-19, bez względu na to, czy ich objawy są spowodowane przez COVID-19 czy przez coś innego.

Możemy być również pewni, że jeśli osoba z takimi objawami umrze, to przyczyną jej śmierci będzie „COVID-19”, a nie „ta osoba miała COVID-19, ale również kilka innych wirusów i współinfekcji bakteryjnych, z których każda mogła się przyczynić do jej śmierci”. I taka osoba stanie się kolejną czerwoną kropką w systemie namierzania koronawirusa przez Uniwersytet Johnsa Hopkinsa.

Dygresja: w dyskretnym ruchu PR-owym, gdzieś pomiędzy 14 a 16 marca, CDC usunęło ważne słowo ze swojej dokumentacji, prawdopodobnie nie chcąc, by ludzie zaczęli podawać w wątpliwość wiarygodność testów. Zamiast stwierdzenia, że test zapewnia „przypuszczalną identyfikację” COVID-19 (co jest prawdą), teraz już twierdzi, że test zapewnia „identyfikację” COVID-19.

fragment tekstu
Wersja z 14 marca 2020, z prezentacji online na żywo dra Anthony’ego G. Becka.
Wersja z 16 marca 2020. Dziękuję Anette Iren Isene z facebookowej grupy Balance Nation za to odkrycie.

Problem z testowaniem nr 2: do 80% fałszywych pozytywów?

Okej, to tylko jedno badanie. Ale jeśli ta liczba jest prawdziwa, to jesteśmy w głębokich, głębokich tarapatach, ponieważ może to oznaczać, że cała nasza ocena obecnej sytuacji może być błędna o rzędy wielkości.

W badaniu zatytułowanym „Potential False-Positive Rate Among the Asymptomatic Infected Individuals in Close Contacts of COVID-19 Patients” (Potencjalny wskaźnik fałszywych pozytywów wśród ‘asymptomatycznych zarażonych osób’ w bliskich kontaktach z pacjentami COVID-19) chińscy badacze Zhuang i inni poinformowali 5 marca 2020 że:
„Kiedy wskaźnik zakażeń w bliskich kontaktach oraz wrażliwość i swoistość zgłaszanych wyników zostały przyjęte jako szacunki punktowe, dodatnia wartość predykcyjna aktywnego badania przesiewowego wynosiła tylko 19,67%, podczas gdy wskaźnik wyników fałszywie dodatnich wynosił 80,33%” [moje podkreślenie].

tweet
Badania te jak dotąd zostały praktycznie zignorowane przez media, z wyjątkiem nikogo innego jak Elona „tysiące satelitów nadających pole elektromagnetyczne” Muska, który po obudzeniu się 21 marca retweetował to badanie.

Fałszywy pozytyw zdarza się wtedy, gdy test pokazuje, że ktoś jest zarażony koronawirusem, podczas gdy w rzeczywistości tak nie jest.

Jednakże sprawa robi się jeszcze bardziej skomplikowana, ponieważ fałszywe negatywy również mogą być poważnym problemem. Innymi słowy, mówi się ludziom, że nie mają wirusa, podczas gdy w rzeczywistości go mają. Oba te problemy z testowaniem sprawiają, że nasza ocena rozmiarów problemu jest jeszcze bardziej niewyraźna.

WAŻNA aktualizacja z 26 marca: jako że najpierw napisałem tę część, w późniejszym czasie NPR potwierdziło, że oryginalne chińskie badanie zostało wycofane. Obecnie nie wiemy, dlaczego zostało wycofane, poza stwierdzeniem głównego autora tego badania, że jest to spowodowane „kwestiami wrażliwymi”. Reszta pozostaje do spekulacji.

Nawet jeśli zostanie udowodnione, że to badanie jest błędne, to istnieje kilka innych oznak, że testy mogą być niedokładne, co w końcu musi być częścią debaty naukowej i publicznej:

  • Wang Chen, dyrektor Chińskiej Akademii Nauk Medycznych przyznał na początku lutego, że „wskaźnik dokładności testu wynosi tylko od 30 do 50 procent”.
  • 14% „wyleczonych” pacjentów w Chinach ponownie daje pozytywne wyniki na SARS-CoV-2. Jest to nad wyraz dziwne i potwierdza teorię, że w rzeczywistości nigdy nie byli zarażeni wirusem (fałszywe pozytywy).
  • Szybkie testy mierzące przeciwciała, które były uważane za możliwą alternatywę dla testowania wielkich próbek populacji, są również ekstremalnie niedokładne. Hiszpański dziennik El País informuje, że „testy nabyte przez rząd mają wrażliwość wynoszącą 30%, podczas gdy powinny przekraczać 80%”.

Problem z testowaniem nr 3: WHO oraz światowe rządy wierzą całkowicie w te niedokładne testy

Mimo że testy nie są wiarygodne, to WHO i rządy na całym świecie biorą ich wyniki za pewne, co David Crowe opisał szerzej w swoim artykule: „Choroby zakaźne zawsze są w określony sposób stwierdzane, ale zazwyczaj nie jest to szeroko publikowane, ponieważ narażałoby na wyśmianie. Zazwyczaj mają kategorię „przypadek podejrzany” opartą na objawach i ekspozycji oraz kategorię „potwierdzone”, którą dodaje jakiś rodzaj testów”.

Od 18 stycznia, po tym jak chińscy badacze zgromadzili więcej informacji o nowym wirusie, definicja „przypadku podejrzanego” COVID-19 zmieniła się do tych czterech kryteriów:

  • Gorączka, z lub bez zarejestrowanej temperatury (Crowe zauważa, że to kryterium jest tak niejasne jak to tylko możliwe)
  • Radiograficzne dowody zapalenia płuc
  • „Niska lub normalna liczba leukocytów lub niska liczba limfocytów” (Crowe zauważa: „tak naprawdę nie jest to kryterium, skoro obejmuje wszystkich zdrowych ludzi”)
  • Jedno z tych dwóch:
    – pacjent podróżował do Wuhan LUB
    – bezpośredni kontakt z pacjentami z Wuhan, którzy mieli gorączkę lub objawy choroby układu oddechowego w czasie 14 dni poprzedzających początek choroby.

Potwierdzone przypadki COVID-19 zostały zdefiniowane przez WHO jako „osoba z laboratoryjnym potwierdzeniem infekcji COVID-19, bez względu na kliniczne oznaki i objawy” [moje podkreślenie].

Crowe kontynuuje:
Dużym problemem jest to, że w przeciwieństwie do stwierdzania wystąpienia SARS, „przypadek potwierdzony” oryginalnie nie wymagał spełnienia kryteriów dla przypadku podejrzanego. „Przypadek potwierdzony” po prostu wymagał pozytywnego testu RNA, bez żadnych objawów czy możliwości kontaktu z poprzednimi przypadkami, co ilustruje kompletną wiarę w technologię PCR używaną w testach. Definicja Światowej Organizacji Zdrowia ma tę samą wadę.

Ze względu na to, że stwierdzenie wystąpienia SARS wymagało zarówno uzasadnionej możliwości kontaktu z poprzednim przypadkiem oraz objawów, epidemia się skończyła. Kiedy wszyscy zostali poddani kwarantannie, nowe przypadki stały się wysoko nieprawdopodobne, zaprzestano testowania, a lekarze mogli ogłosić zwycięstwo.

Prostszym językiem: ktokolwiek, kto daje „pozytywny” wynik na teście RT-PCR, który jak wiemy jest ekstremalnie niedokładny, może zostać uznany za „przypadek potwierdzony” COVID-19, nawet jeśli nie było żadnej szansy na to, że ta osoba miała jakikolwiek kontakt z kimś zarażonym COVID-19.

Ale ta część robi się nawet ciekawsza i może wyjaśnić, dlaczego liczba „przypadków” COVID-19 w Chinach tak bardzo się zmniejszyła w okolicach połowy lutego.

Chińczycy w końcu się obudzili i w okolicach 16 lutego zaczęli wymagać, aby potwierdzone przypadki spełniały wymogi dla podejrzanych przypadków oraz dawały pozytywny wynik w teście.

Mogli wprowadzić tę nową definicję w życie wcześniej, ponieważ po ogromnym skoku prawie 16 000 potwierdzonych przypadków 12 lutego, liczba znacząco spadała każdego dnia, 18 lutego wynosiła już poniżej 500 przypadków i pozostała na niskim poziomie. [moje podkreślenie]

koronawirus w Chinach
Obraz za: zaadaptowany z zdjęcia autorstwa Phoenix7777.
Dodałem strzałki i tekst, by uwypuklić fakt, że liczba przypadków spadła po 16 lutego. https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/e/e5/2020_coronavirus_patients_in_China.svg / CC BY-SA 4.0

Ale inne kraje nie skorzystały z tej wiedzy. Korea, Japonia i Włochy (oraz prawdopodobnie inne kraje) zaczęły przeprowadzać testy na ludziach bez żadnego łącznika epidemiologicznego, zachęcając ludzi z niejasnymi objawami, które są częścią definicji, by szli do szpitali, aby je sprawdzić, oraz oczywiście kontrolując ludzi bez objawów, ale związanych z kimkolwiek, kto daje pozytywny wynik w teście. W konsekwencji od połowy do końca lutego liczba przypadków w tych krajach zaczęła mknąć w górę.

Ta część jest tak ważna, że zasługuje na powtórzenie. Z tak niedokładnym testem istnieje wysoka szansa na to, że im więcej ludzi testujesz, tym więcej otrzymasz „przypadków potwierdzonych” COVID-19. Tym więcej zobaczysz „wybuchów”. Tym więcej stworzysz paniki. I tym mniej twoja ocena całej sytuacji będzie naukowa i racjonalna.

Kiedy już miałem opublikować ten artykuł, na światło dzienne wyszły nowe dane, które wzmocniły ideę, że ta pandemia jest przynajmniej częściowo pandemią testowania:

Najnowsze dane z niemieckiego Instytutu Roberta Kocha wskazują, że „wzrost liczby osób, które dały pozytywny wynik w teście jest proporcjonalny do wzrostu liczby testów (w procentach pozostaje praktycznie to samo). Może to wskazywać na to, że wzrost liczby przypadków jest związany ze wzrostem liczby testów, a nie z trwającą epidemią”, jak informuje Swiss Propaganda Research („SPG”).

W tym samym czasie „niemiecki badacz dr Richard Capek twierdzi w analizie ilościowej, że „epidemia korona” jest tak naprawdę „epidemią testów”. Capek wskazuje, że podczas gdy liczba testów gwałtownie wzrosła, proporcja zakażeń pozostała na tym samym poziomie, a śmiertelność spadła, co sprzeciwia się gwałtownemu rozprzestrzenianiu się wirusa. (idemSPG).

wykres
Obserwując, że liczba przypadków wzrasta proporcjonalnie do przeprowadzanych testów na COVID-19, dr Capek dochodzi do wniosku, że „pandemia jest mało prawdopodobna” i że „nie ma obecnie powodu do paniki”. Obraz za: dr Richard Capek, oparte na danych USA

Problem z testowaniem nr 4: więcej niezgodności

27 lutego 2020 grupa lekarzy z Marsylii, Francja, opublikowała bardzo zaskakujące odkrycia. Po przetestowaniu ponad 4000 próbek oddechowych przy użyciu „kilku systemów, łącznie z tymi wypuszczonymi na Europę”, znaleźli dużą liczbę… żadnych przypadków SARS-CoV-2.

Próbki oddechowe, których użyli, obejmowały próbki od 32 podejrzanych przypadków COVID-19, 337 osób, które właśnie wróciły z Chin i zostały przetestowane dwukrotnie, oraz 164 pacjentów francuskich, którzy zmarli na choroby układu oddechowego w latach 2014-2019 (aby sprawdzić, czy wirus pojawił się wcześniej niż sądzono).

Grupa badawcza stwierdziła:
Zaskakujące jest to, że cała uwaga skupiona jest na wirusie, którego śmiertelność ostatecznie wydaje się być tego samego rzędu wielkości, co w przypadku zwykłych koronawirusów lub innych wirusów oddechowych, takich jak grypa lub syncytialny wirus oddechowy [moje podkreślenie], podczas gdy cztery zdiagnozowane powszechne HCoV [inne koronawirusy] pozostają niezauważone, chociaż ich częstość występowania jest wysoka.

Ta sama grupa badawcza była bardzo krytyczna wobec epidemii MERS w 2012 roku, po tym jak ich laboratorium „uwypukliło brak rozpoznania tego [wirusa MERS] wśród podróżnych powracających z pielgrzymki Hajj, co kontrastowało ze znacznym niepokojem związanym z tą pojawiającą się infekcją i ryzykiem jej wprowadzenia i rozprzestrzeniania się we Francji kontynentalnej”.

Odważnie dodali:
Siedem lat później pojawienie się SARS-CoV-2 w grudniu 2019 roku powieliło ten wzorzec nieproporcjonalnego strachu przed sprowadzeniem [moje podkreślenie] i rozprzestrzenieniem się zakażeń we Francji kontynentalnej, podczas gdy przypadki zgłaszane na całym świecie pozostają prawie wyłącznie w Chinach, jako że do dnia 25 lutego 2020 roku z powodu tej choroby (Covid-19) poza Chinami zmarły tylko 34 osoby.

Ale to było cały miesiąc temu, więc można argumentować, że dane są już „przestarzałe”. Na podstawie danych z Francji do 3 marca, ta sama grupa poinformowała, że „w ostatnich latach na całym świecie odnotowano 2,6 milionów zgonów rocznie z powodu zakażeń dróg oddechowych (z wyłączeniem gruźlicy). Istnieje niewielka szansa, że pojawienie się SARS-CoV-2 może znacząco zmienić tę statystykę. Strach może mieć większą siłę niż sam wirus”.

(Uwaga: w czasie pisania tego artykułu wskaźniki śmierci we Francji znacznie się zwiększyły. Ta sama grupa badawcza mogła dojść do innych wniosków opartych na nowych danych.)

Wreszcie, jak zostało uwypuklone przez organizację non-profit Swiss Propaganda Research, amerykański producent diagnostyczny Creative Diagnostics precyzuje, że „wynik tego testu [na COVID-19] służy jedynie do odniesienia klinicznego i nie powinien być wykorzystywany jako jedyny dowód klinicznej diagnozy i leczenia [moje podkreślenie]”. Jest to sprzeczne z definicją WHO dotyczącą „potwierdzonego przypadku”.

Wnioski: Testy używane do potwierdzania przypadków COVID-19 są bardzo niedokładne, co sztucznie zwiększa ogólną liczbę przypadków i bardzo utrudnia dokładne przewidywanie, jak naprawdę niebezpieczne jest to potencjalne zagrożenie.

Fakt nr 3: „potwierdzone” zgony z powodu COVID-19 są również nie-takie-potwierdzone

Zgadliście – ta opowieść staje się jeszcze gorsza.

Okazuje się, że tak jak duża część „potwierdzonych” przypadków COVID-19 to prawdopodobnie nieprawdziwe przypadki COVID-19, tak wiele zgonów przypisywanych COVID-19 prawdopodobnie nie ma nic wspólnego z COVID-19.

Trudność polega na tym, że jak dotąd zdecydowana większość zgonów przypisywanych COVID-19 została zaobserwowana w starszej populacji, a wiele z tych osób ma mnóstwo innych schorzeń, które mogły być przyczyną ich śmierci.

Dochodzi do tego również fakt, że skoro zestawy testów COVID-19 nie wykluczają obecności infekcji bakteryjnej lub innych wirusów (takich jak bardzo powszechna grypa A lub B), jest całkiem możliwe, że osoby, które umarły z powodu grypy sezonowej lub innych wirusów, zostaną w rzeczywistości zaliczone do ofiar COVID-19.

Problem ten został uwypuklony przez naukowców Stanford Medicine Data, którzy opublikowali swoje wczesne ustalenia, z których wynika, że nawet do 25% wszystkich osób zakażonych SARS-CoV-2 miało również inną współinfekcję. Stwierdzili oni, że „te wskaźniki współinfekcji są znacznie wyższe niż wcześniej zgłoszone wskaźniki”.

A ponieważ znajdujemy się w środku globalnej paniki, gdzie wszyscy szukają nowego, śmiertelnego wirusa, to naturalne jest, że system medyczny będzie wykazywał ogromne skłonności potwierdzające i sztucznie sprawi, że COVID-19 będzie wydawał się bardziej śmiercionośny niż jest w rzeczywistości.

Dr John Lee, konsultant histopatolog w Rotherham General Hospital, podziela te same obawy:
W obecnej atmosferze każdy z pozytywnym wynikiem testu na Covid-19, z pewnością będzie znany personelowi klinicznemu, który się nim zajmuje: jeśli któryś z tych pacjentów umrze, personel będzie musiał zapisać oznaczenie Covid-19 w akcie zgonu – wbrew powszechnej praktyce w przypadku większości tego typu zakażeń [moje podkreślenie]. Istnieje duża różnica między Covid-19 powodującym śmierć, a Covid-19 u kogoś, kto zmarł z innych przyczyn. Nakładanie obowiązku zgłoszenia Covid-19 może sprawiać wrażenie, że powoduje on coraz większą liczbę śmierci, niezależnie od tego, czy jest to prawda, czy nie. Może wydawać się o wiele bardziej zabójczy niż grypa, po prostu z powodu sposobu rejestrowania zgonów.

Tu właśnie jest problem: wiemy z najnowszych włoskich danych (przykład, którego używają media, by udowodnić wysoką śmiertelność pandemii COVID-19), że 99% pacjentów, którzy przypuszczalnie zmarli z powodu COVID-19 miało też inne choroby.

Reporter śledczy Jon Rappoport 17 marca relacjonował tę historię:
Być może tylko dwie osoby ze zmarłych z powodu koronawirusa we Włoszech nie wykazywały innych schorzeń [moje podkreślenie]. To właśnie wynika z dokumentacji medycznej analizowanej dotychczas przez Istituto Superiore di Sanità (ISS) [Włoski Narodowy Instytut Zdrowia] według relacji prezesa Instytutu, Silvio Brusaferro, podczas konferencji prasowej, która odbyła się dzisiaj w Rzymie w ramach Protezione Civile.

…Obecnie władze nie są w stanie odróżnić tych, którzy zmarli z powodu wirusa, od tych zmarłych, którzy są codziennie podawani do publicznej informacji, ale byli w większości nosicielami innych poważnych chorób i którzy w związku z tym nie zmarli z powodu Covid-19. W odpowiedzi na pytanie zadane przez „Agenzia Nova” Brusaferro nie był w rzeczywistości w stanie podać dokładnej liczby zgonów z powodu koronawirusa. Profesor wyjaśnił jednak, że zgodnie z analizowanymi danymi zdecydowana większość ofiar „miała poważne patologie [niezwiązane z Covid-19]”, a w niektórych przypadkach wystąpienie infekcji dróg oddechowych może łatwiej doprowadzić do śmierci.

Jak informuje SPG, włoski profesor Walter Ricciardi zgadza się z tą analizą i przyznaje, że:
Tylko 12% aktów zgonu wykazało bezpośrednią przyczynę zgonu z powodu koronawirusa, podczas gdy w publicznych raportach wszystkie osoby, które umierają w szpitalach z koronawirusem są uznawane za umierające z powodu koronawirusa. „Oznacza to, że włoskie dane liczbowe dotyczące zgonów, o których donoszą media, powinny zostać zmniejszone co najmniej osiem razy, aby uzyskać rzeczywiste zgony spowodowane przez wirusa. [moje podkreślenie] W ten sposób osiąga się co najwyżej kilkadziesiąt zgonów dziennie, w porównaniu z ogólną śmiertelnością dzienną wynoszącą 1800 zgonów i do 20 000 zgonów z powodu grypy rocznie”.

Biorąc pod uwagę, że w ciągu ostatnich czterech sezonów grypy zmarło na nią 68 000 Włochów, nasuwa się poważne pytanie, czy COVID-19 jest jedynym winowajcą tego, co zostało ogłoszone w mediach jako medyczna apokalipsa.

Niedawno poważny wybuch w Nowym Jorku zaczął przykuwać większą uwagę z powodu 1550 „potwierdzonych zgonów” na dzień 31 marca.

Ale znowu: można tu dostrzec ten sam problem, jak podkreślił lekarz dr Anthony G. Beck. W najnowszym podsumowaniu dziennym NYC choroby koronawirusa 2019 (COVID-19), 80,3% wszystkich osób, które zmarły po wykazaniu pozytywnego wyniku testów na COVID-19, miało „inne powiązane choroby, w tym cukrzycę, choroby płuc, raka, niedobór odporności, choroby serca, nadciśnienie tętnicze, astmę, choroby nerek lub choroby układu krążenia/wątroby”.

Czy smog zasnuwa naszą analizę?

Wiele z tego, za co obecnie obwinia się COVID-19, może być mieszanką zgonów z powodu COVID-19, zgonów z powodu grypy (włączając możliwość bardzo śmiercionośnego sezonu grypowego) lub innych wirusów, zapaleń płuc z wielu innych przyczyn (w tym bakterii odpornych na antybiotyki, które zabijają 10 000 Włochów rocznie) oraz konsekwencji życia w jednym z najbardziej zanieczyszczonych krajów w całej Europie, dzień w dzień.

Już w listopadzie 2019, przed rozpoczęciem całej sytuacji z COVID-19, wiodący włoski lekarz informował o, jak to nazywał, „dziwnych przypadkach zapalenia płuc” w regionie Lombardii. Wokół stolicy regionu, Mediolanu (jak dotychczas najbardziej dotknięty przez COVID-19) występuje drugi najwyższy poziom smogu w całej Europie, czynnik środowiskowy, który zarówno zmniejsza zdolność ludzi do walki z wirusami, jak i pomaga w ich szybszym rozprzestrzenianiu.

Włosi są również znani z dobrowolnego płacenia za oddychanie smogiem – mówię tu oczywiście o paleniu – co zabija około 80 000 z nich rocznie.

Jakby tego było mało, chińskie badanie z 2003 roku wykazało, że prawdopodobieństwo śmierci z powodu SARS wzrasta o 84%, jeśli dana osoba żyje w średnio zanieczyszczonym powietrzu w porównaniu z tymi, którzy oddychają czystym powietrzem. W wysoko zanieczyszczonych obszarach ryzyko to wzrasta do 200%. Może tak być również w przypadku innych wirusów.

Jeszcze bardziej dołujące jest to, że lekarze na całym świecie po prostu nie są w stanie dokładnie rozpoznać przypadków COVID-19 tylko na podstawie objawów klinicznych. Dlatego 14 marca przypomniała o tym koordynatorka Białego Domu ds. reakcji na koronawirusa, dr Deborah Birx: „Korea Południowa zanotowała 96% lub więcej negatywnych wyników badań, mimo że badani byli ludzie z objawami”.

Ta kliniczna niezdolność do rozpoznania COVID-19 dodaje zamieszania do zamieszania i sprawia, że jest bardzo prawdopodobne, że wiele „potwierdzonych przypadków” i „potwierdzonych zgonów” z powodu COVID-19 jest w rzeczywistości czymś zupełnie innym.

Wnioski: tak jak „potwierdzone” przypadki COVID-19 mogą być fałszywymi pozytywami, tak również duża część „potwierdzonych” zgonów z powodu COVID-19 może być spowodowana czymś innym. WHO przyznaje, że na całym świecie każdego dnia na grypę umiera do 1780 osób, a w 2016 roku każdego dnia tylko z powodu infekcji dolnych dróg oddechowych umierało około 2961 osób w wieku ponad 70 lat.

Fakt nr 4: wywołujące panikę wskaźniki śmiertelności WHO przypominają porównywanie jabłek do pomarańczy

3 marca Tedros Adhanom – dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) – wydał oświadczenie, które sprawiło, że mnóstwo ludzi zaczęło panikować.

„Na całym świecie” – powiedział – „zmarło około 3,4 procent zgłoszonych przypadków COVID-19. Dla porównania, grypa sezonowa zabija na ogół znacznie mniej niż jeden procent zarażonych”.

Matematyka użyta przez Adhanoma jest zadziwiająco wyrwana z kontekstu, a moim zdaniem wręcz nieodpowiedzialna, biorąc pod uwagę wynikającą z tego medialną histerię.

Tak, COVID-19 wykazywał śmiertelność na poziomie 3,4%, gdy zostało wydane to oświadczenie. Jest to 3110 śmierci na 90 893 „potwierdzonych” przypadków (pamiętając, że wiele z tych potwierdzonych przypadków i potwierdzonych śmierci prawdopodobnie w ogóle nie ma związku z COVID-19).

Ale porównywanie tych wczesnych danych do wskaźnika śmierci z powodu grypy sezonowej wynoszącego 0,1% jest po prostu niedorzeczne, ponieważ wskaźnik śmierci z powodu grypy oblicza się nie poprzez podzielenie liczby zgonów przez liczbę przypadków grypy potwierdzonych w badaniach, ale poprzez podzielenie liczby zgonów przez szacowaną liczbę osób, które zachorowały na grypę w tym sezonie.

2019-2020 Sezonowa grypa – USA COVID-19 – USA COVID-19 – świat
Liczba śmierci 23 000 737 21 181 (25 marca)
Potwierdzone przypadki (przez badanie) 231 654 54 453 467 594
Szacowane przypadki (modele matematyczne) 38 000 000 Nieznane Nieznane
Wskaźnik śmiertelności / potwierdzone przypadki 9,9% 1,3% 4,5%
Wskaźnik śmiertelności / szacowane przypadki 0,06% Nieznane Nieznane

Zaadaptowane z wykresu znalezionego na TheGatewayPundit.com. Dane COVID-19 zaczerpnięte z  systemu namierzania COVID-19 przez Uniwersytet Johnsa Hopkinsa oraz strony CDC dnia 25 marca 2020. Dane dotyczące grypy 2019-2020 pochodzą z publikowanego przez CDC Tygodniowego Raportu Nadzorowania Grypy w USA.

Istnieje wielka różnica między 9,9% i 0,06%, prawda? Jest to różnica między zwykłym sezonem grypowym, który nie otrzymuje żadnej uwagi medialnej, a następną epidemią grypy hiszpanki, która ściera miliony istnień z powierzchni ziemi.

Jeśli naprawdę chcielibyśmy porównywać jabłka do jabłek, to w momencie wydawania oświadczenia przez Adhanoma COVID-19 byłby w połowie tak śmiertelny jak grypa sezonowa, a nie ponad 30-krotnie śmiercionośna, tak jak niektórzy próbowali dowodzić.

Oczywiście, nie porównujemy tutaj właściwych jabłek, ponieważ porównanie stosunku zgonów do całkowitej liczby szacowanych przypadków byłoby najuczciwszym porównaniem między grypą sezonową a COVID-19. Istniały również wczesne oznaki, że COVID-19 miał bardzo wysokie R0 (podstawowa liczba odtwarzania), co przyczyniło się do globalnego zaniepokojenia.

Po tym stwierdzeniu rzeczywistość jest taka, że nie jesteśmy w stanie określić, jaki będzie ostateczny wskaźnik zgonów pandemii, gdy jesteśmy jeszcze w jej trakcie. Najlepsze, co możemy zrobić, to wykorzystać posiadane przez nas dane i oszacować, jakie jest ryzyko – i podjąć odpowiednie do niego działania.

Ale istnieje coś takiego, jak zbyt wczesne działanie oparte o niewystarczające dane i o strach, jak 17 marca wykazał John P.A. Ioannidis, profesor medycyny i epidemiologii na Stanford:
Zgłaszane wskaźniki przypadków śmiertelnych, podobnie jak oficjalny wskaźnik 3,4% ze strony Światowej Organizacji Zdrowia, wywołują grozę – i są bezsensowne. […] Rozsądne szacunki dotyczące wskaźnika śmiertelności w ogólnej populacji Stanów Zjednoczonych wahają się od 0,05% do 1%.

Wskaźnik śmiertelności w całej populacji wynoszący 0,05% jest niższy niż w przypadku grypy sezonowej. Jeśli taki jest prawdziwy wskaźnik, to zamykanie całego świata z potencjalnie ogromnymi konsekwencjami społecznymi i finansowymi może być całkowicie nieracjonalne. [moje podkreślenie]

Jeśli decydujemy się na skok z klifu, potrzebujemy pewnych danych, które poinformują nas o przesłankach takiego działania i szansach na lądowanie w bezpiecznym miejscu.

Oczywiście nie wszyscy eksperci zgadzają się z Ioannidisem co do tego, jaki będzie rzeczywisty wskaźnik śmiertelności z powodu COVID-19. Oto skorygowane szacunki, które zostały opublikowane w ciągu ostatnich kilku tygodni (należy pamiętać, że lista ta nie jest bynajmniej kompletna, a nowe dane ukazują się każdego dnia):

Codziennie pojawia się coraz więcej danych, a duża ich część wskazuje na równie pocieszający (nie jest to tak zabójcze, jak myśleliśmy) i przerażający (mogliśmy spieprzyć gospodarkę za nic) wniosek, że COVID-19 nie jest tak niebezpieczny, jak to przedstawiano w czasie tej światowej paniki.

Wnioski: Bezsensowne wczesne wskaźniki śmierci, o których poinformowała WHO i media, wywołały ogólnoświatową panikę. W międzyczasie wielu naukowców twierdzi, że potrzebujemy więcej wysokiej jakości danych, zanim będziemy mogli dokładnie ocenić, jak bardzo to nowe zagrożenie jest naprawdę niebezpieczne i jakie strategie mogą być właściwe do jego powstrzymania.

Fakt nr 5: ogólne wskaźniki śmiertelności z powodu infekcji układu oddechowego wciąż nie wzrosły znacząco

Jeśli nie można w pełni ufać opartym na niedokładnych testach „potwierdzonym przypadkom” i „potwierdzonym zgonom” z powodu COVID-19, jeśli rzeczywiste wskaźniki śmiertelności są przedmiotem dyskusji i jeśli COVID-19 można łatwo pomylić z czymś innym… To jakim cudem możemy ocenić, jak bardzo niebezpieczny jest ten wirus naprawdę?

SPG i inni naukowcy mogą mieć na to odpowiedź:
„[…] Najważniejszym wskaźnikiem oceny zagrożenia tej choroby nie jest często zgłaszana liczba osób z pozytywnym wynikiem testu i zgonów, ale liczba osób faktycznie i niespodziewanie chorujących lub umierających na zapalenie płuc (tzw. nadmierna śmiertelność)”. [moje podkreślenie]

Dr Wolfgang Wodarg, niemiecki pulmonolog, od kilku tygodni obwieszcza dokładnie to samo. W swojej olśniewającej i otrzeźwiającej prezentacji wyjaśnia:
Pracowałem jako lekarz i prowadziłem oddział. Przeprowadzałem moje własne obserwacje, miałem własny system monitoringu grypy. I co roku obserwowałem, ile osób chorowało na obszarze zamieszkiwanym przez 150 000 osób. Każdego nowego roku – na całym świecie – mamy nowe rodzaje wirusów, ponieważ wirusy muszą się zmieniać. […] Istnieje około 100 różnych rodzajów wirusów, które ciągle się zmieniają. Koronawirusy zawsze należały do tej grupy. [moje podkreślenie]

[…] To, czego w tej chwili brakuje, to racjonalny sposób patrzenia na rzeczywistość. Powinniśmy zadawać pytania takie jak: „Jak było przedtem?”, „Czy nie mieliśmy tego samego w zeszłym roku?”, „Czy to naprawdę coś nowego?” Tego brakuje.

Zatem, doktorze Wodarg, zadajmy pytanie: „Czy więcej ludzi umiera z powodu infekcji układu oddechowego niż w zeszłym roku, kiedy nie było COVID-19?”

Obecnie Wodarg ocenia, że „nie ma przekonujących danych i żadnych dowodów na istnienie wyjątkowego zagrożenia dla zdrowia”. Kontynuuje: „oficjalne statystyki śmiertelności, które są nadal dostępne, oraz różne krajowe instytuty monitorujące grypę pokazują normalny przebieg krzywych”.

Czy to może być prawda? Dowiedzmy się tego zaczynając od Włoch – najczęściej wskazywanego przykładu wysokiej „śmiertelności” tej pandemii:

Włochy
Sezon grypowy jest uważany za szczególnie zabójczy w Europie, przede wszystkim ze względu na starzenie się jej populacji. W sezonach grypowych 2013/14, 2014/15, 2015/16 i 2016/17 zmarło ponad 68 000 Włochów. Wiadomo również, że w ostatnich sezonach grypowych szpitale w północnych Włoszech były przeciążone, a włoskie oddziały intensywnej terapii działają każdej zimy w zapełnieniu 95-98%  (źródło: prof. Ioannidis ze Stanford).

Na dzień 26 marca,
…najnowsze europejskie sprawozdanie monitorujące ogólną śmiertelność nadal wykazuje wartości normalne lub poniżej średniej we wszystkich krajach i wszystkich grupach wiekowych, ale obecnie z jednym wyjątkiem: w grupie wiekowej powyżej 65 lat we Włoszech przewiduje się obecnie wzrost ogólnej śmiertelności (tzw. opóźnione dostosowanie standaryzacji), która jednak jest nadal niższa od wartości zaobserwowanych podczas fal grypy w latach 2017 i 2018.

Jest to sprzeczne z powszechnym przekonaniem, że „tysiące ludzi zmarło z powodu COVID-19 we Włoszech” i, jak na razie, popiera teorię, że wiele zgonów przypisywanych COVID-19 jest w rzeczywistości spowodowanych szeregiem innych czynników, w tym grypą sezonową, chorobami układu oddechowego i innymi istniejącymi wcześniej schorzeniami.

Dr Wodarg wyjaśnia:

Nawet we Włoszech, bez nowych testów, będzie można zaobserwować coroczny problem w sezonie grypowym [moje podkreślenie]: niedoposażenie, starzejąca się populacja, wiele zgonów z powodu zakażeń szpitalnych, brak czasu i personelu oraz wysoki poziom odporności na antybiotyki. Pozytywny wynik testu SARS-CoV-2 jest w dużej mierze kwestią wtórną. Dla osłabionych pacjentów grypa jest nadal znacznie bardziej niebezpieczna, ale jest ledwo zauważana.

Niemcy
Najnowszy raport (z 20 marca) z Instytutu Roberta Kocha potwierdza, że „liczba zakażeń układu oddechowego kształtuje się obecnie [jak] w latach ubiegłych, w których nie było [jakiegokolwiek] zamknięcia”.

Francja
Tak jak Włochy, Francja jest wyjątkiem i zaobserwowano tam wzrost ogólnej śmiertelności w grupie wiekowej 65+.
Na tę chwilę władze francuskie precyzują, że „udział epidemii [COVID-19] w ogólnej śmiertelności pozostaje do ustalenia”.

USA
Najnowsze amerykańskie dane pochodzące z amerykańskiej Health Weather Map z dnia 25 marca pokazują poniżej niż przeciętny poziom zachorowań na choroby grypopodobne. Można wykluczyć wpływ środków blokujących podejmowanych przez administrację Trumpa, ponieważ obowiązują one zaledwie od kilku dni.
Większość ludzi nie ma pojęcia, że co roku na grypę umiera do 60 000 Amerykanów (sezon 2017-2018). Dotychczas COVID-19 zabił 4476 osób (aktualizacja z 1 kwietnia), podczas gdy grypa sezonowa zabiła tylko w ciągu ostatnich 5 miesięcy co najmniej 23 000 Amerykanów

SPG informuje również, że:
Badacz Stephen McIntyre ocenił oficjalne dane dotyczące zgonów z powodu zapalenia płuc w USA. Zazwyczaj odnotowuje się od 3000 do 5500 zgonów na tydzień, a więc znacznie więcej niż pokazują obecne dane dla COVID-19. [moje podkreślenie] Całkowita liczba zgonów w USA wynosi od 50 000 do 60 000 na tydzień. (Uwaga: Na poniższym wykresie najnowsze dane za marzec 2020 roku nie zostały jeszcze w pełni zaktualizowane, więc krzywa się obniża).

grafika

Dane mogłyby się zmienić, ale nie spełniają najbardziej skrajnych przewidywań

To prawda, że liczby te mogą się szybko zmienić w ciągu najbliższych kilku tygodni i zacząć ukazywać zupełnie inny obraz sytuacji. Prawdą jest również, że organizacje monitorujące takie jak European monitoring of excess mortality for public action [Europejski monitoring nadmiernej śmiertelności w ramach działań publicznych] (MOMO) przyznają, że „zawsze istnieje kilka tygodni opóźnienia w rejestracji i zgłaszaniu zgonów. Dlatego też dane EuroMOMO dotyczące śmiertelności w ostatnich tygodniach należy interpretować z pewną ostrożnością”.

Jednak taką samą stabilność ogólnej śmiertelności można zaobserwować praktycznie we wszystkich krajach do tej pory dotkniętych przez COVID-19, co jest wyraźnym kontrastem do paniki „końca świata”, która czasami jest przedstawiana w mediach.

Spójrzmy na to z odpowiedniej perspektywy: jak na razie, 45 497 zgonów (1 kwietnia, Johns Hopkins Tracker) zostało przypisanych COVID-19. Dla porównania, szacuje się, że każdego roku z powodu chorób układu oddechowego związanych z grypą na całym świecie umiera 650 000 osób; szacunkowo 1 080 958 osób powyżej 70 roku życia umiera z powodu infekcji dolnych dróg oddechowych, a ponad 2 600 000 osób (źródło: dr Didier Raoult) umiera z powodu wszelkich chorób układu oddechowego.

Wnioski: Po ponad 90 dniach sytuacji związanej z COVID-19 ogólne wskaźniki śmiertelności z powodu zakażeń układu oddechowego na całym świecie są nadal w większości w normie, natomiast we Francji i Włoszech są one nieznacznie podwyższone. Oba te czynniki przemawiają za tym, że wiele „potwierdzonych zgonów” przypisywanych COVID-19 mogło być spowodowanych innymi czynnikami, w tym grypą i innymi infekcjami układu oddechowego, a jednocześnie zmniejszają szanse, że przepowiednie o zagładzie, które słyszymy w mediach, kiedykolwiek staną się rzeczywistością.

Fakt nr 6: znaczna część międzynarodowych ekspertów ostrzega, że niebezpieczeństwo COVID-19 zostało niebezpiecznie wyolbrzymione.

New York Times udostępnia na swojej stronie internetowej świetne i użyteczne narzędzie: dwa suwaki, na których można dostosować ryzyko zakażenia i wskaźnik śmiertelności z powodu COVID-19 i zobaczyć, jak bardzo zabójczy jest wirus.

suwak NYT

No cóż, ludzie, wygląda na to, że jesteśmy w tarapatach.

We wprowadzeniu do artykułu, w którym przedstawiają swoje narzędzie, twierdzą, że „przy rozsądnych założeniach liczba ofiar śmiertelnych może być wysoka – potencjalnie może wynosić setki tysięcy lub więcej”.

Nie zdarzyło się to do tej pory w Chinach ani w żadnym innym kraju dotkniętym do tej pory przez COVID-19, dlatego też liczby te są hipotetyczne; moim zdaniem są w tym momencie zwykłym napędzaniem strachu i szukaniem sensacji. I jakim cudem te suwaki miałyby być w stanie wykazać nawet 7 milionów zgonów, skoro najgorsze prognozy CDC (niepoparte danymi) mówią, że z powodu tego wirusa może zginąć 1,7 miliona Amerykanów?

Na całym świecie naukowcy, lekarze i rzesza ekspertów dołączają do doktora Wodarga, dzieląc się bardzo niepopularną, aczkolwiek opartą na danych opinią, że strach, jaki prowokują media i wynikająca z niego histeria, muszą się skończyć. A ponieważ oznacza to, że mogliśmy zniszczyć gospodarkę bez żadnego naukowo uzasadnionego powodu, ci, którzy publicznie się w ten sposób wypowiadają, są atakowani przez media.

Oto kilka przykładów światowej klasy naukowców, którzy podzielają opinię, że sytuacja związana z COVID-19 nie jest tak niebezpieczna, jak się ją dotychczas przedstawia. [wszystkie podkreślenia poniżej są moje]

„Jest to całkiem trywialna pandemia. Użycie tego słowa może być szokujące, ponieważ ludzie umierają, i biorąc pod uwagę zbiorowy dramat i halucynacje, przez które przechodzimy.

Dane są jednak jasne: infekcje dróg oddechowych zabijają co roku około 2 600 000 osób na całym świecie. Ta sama ilość poświęcanej COVID-19 przez dziennikarzy czy polityków uwagi, wywołałoby taki sam strach, gdybyśmy poświęcili ją każdemu sezonowi grypowemu”. [moje tłumaczenie, źródło tutaj].

Didier Raoult, doktor medycyny, uważany za najlepszego eksperta światowego w dziedzinie chorób zakaźnych, autor 2300 skatalogowanych publikacji

„Obawiamy się, że 1 milion zakażeń nowym wirusem doprowadzi do 30 zgonów dziennie w ciągu następnych 100 dni. Nie zdajemy sobie jednak sprawy, że 20, 30, 40 czy 100 pacjentów z pozytywnym wynikiem na obecność zwykłych koronawirusów już umiera każdego dnia.

[Środki podjęte przez rząd, by zapobiegać COVID-19] są groteskowe, absurdalne i bardzo niebezpieczne […] Oczekiwana długość życia milionów osób się skraca. Przerażający wpływ na światową gospodarkę zagraża istnieniu niezliczonej liczby ludzi. Konsekwencje dla opieki medycznej są poważne. Już teraz usługi dla pacjentów w potrzebie są ograniczone, operacje odwołane, praktyki opustoszałe, zmniejsza się personel szpitali. Wszystko to będzie miało wielki wpływ na całe nasze społeczeństwo.

Wszystkie te środki prowadzą do samozniszczenia i zbiorowego samobójstwa opartego na nieuzasadnionym strachu.”

Dr Sucharit Bhakdi, doktor medycyny i specjalista w dziedzinie mikrobiologii, jeden z najczęściej cytowanych naukowców badaczy w niemieckiej historii.

„Covid-19 został ogłoszony pandemią występującą raz na stulecie. Ale może to być również fiasko dowodów występujące raz na stulecie. Podejmujemy decyzje bez wiarygodnych danych”.

John Ioannidis, profesor medycyny, epidemiologii i zdrowia populacji, nauki danych biomedycznych oraz statystyki na Uniwerytecie Stanford oraz współkierownik Stanford’s Meta-Research Innovation Center.

„Prawie wszyscy, z którymi rozmawiam, tak laicy jak i koledzy z pracy (jestem specjalistą w dziedzinie medycyny wewnętrznej i od dwóch lat pracuję na wydziale chorób zakaźnych) uważają pandemię koronawirusa za pandemię paniki, bardziej niż cokolwiek innego.

Panika wygląda na niefortunną przesadną reakcję. Nie wiemy nawet, czy ryzyko śmierci w przypadku zarażenia się koronawirusem jest wyższe niż w przypadku grypy czy też wielu innych infekcji wirusowych, a większość umierających jest w podeszłym wieku i cierpi na współwystępujące schorzenia, podobnie jak w przypadku grypy”.

Profesor Peter C. Gøtzsche, badacz i założyciel słynnego Cochrane Medical Collaboration

„Nie ma ważnych wiarygodnych danych i dowodów na występowanie wyjątkowego zagrożenia dla zdrowia. Bez testów, które są wątpliwe z punktu widzenia ich wartości informacyjnej i fałszującego zastosowania, nie byłoby wskazań do zastosowania środków nadzwyczajnych”.

Dr Wolfgang Wodarg, pulmonolog, Niemcy

„Jako doktor MIT z inżynierii biologicznej, który prowadzi badania nad układem odpornościowym prawie każdego dnia, napędzanie strachu przed #koronawirusem przez Deep State[2] przejdzie do historii jako jedno z największych oszustw, by manipulować gospodarką, tłumić sprzeciw i naciskać na UPOWAŻNIONĄ Medycynę!”

Dr Shiva Ayyadurai, naukowiec MIT, który posiada cztery stopnie doktorskie, badacz układu odpornościowego.
*Dr Shiva jest przez niektórych uznawany za kontrowersyjnego, ale zadecydowałem o włączeniu jego cytatu, jako że moim celem jest przedstawienie wielu różnych opinii w tym artykule.

„Korona nie jest poważnym zabójczym wirusem! To napędzanie strachu jest problemem”.

Profesor dr Karin Mölling, nagradzana naukowczyni i autorka 250 publikacji

„Nieuzasadnione opinie wyrażane przez międzynarodowych ekspertów, powielane przez media i portale społecznościowe, szerzą niepotrzebną panikę, której już wcześniej doświadczyliśmy. Koronawirus zidentyfikowany w Chinach w 2019 roku nie jest bardziej niebezpieczny niż silne przeziębienie lub grypa”.

Dr Pablo Goldschmidt, uznany wirusolog specjalizujący się w chorobach tropikalnych

„Nigdy nie widziałem czegoś takiego, nic nawet zbliżonego do czegoś takiego. Nie mówię o pandemii, bo widziałem 30 z nich, jedną każdego roku. To się nazywa grypa. Nie zawsze wiemy, czym są inne wirusy chorób układu oddechowego. Ale nigdy nie widziałam takiej reakcji i staram się zrozumieć dlaczego ona występuje.

[…] Martwię się o przesłanie podawane do wiadomości publicznej, o strach przed kontaktem z ludźmi, przebywaniem w tej samej przestrzeni co inni, uściskiem dłoni, spotkaniami z ludźmi. Martwię się o wiele, wiele konsekwencji z tym związanych”.

Dr Joel Kettner, profesor nauk stanu zdrowia na Uniwersytecie Manitoba. Wywiad z nim został przerwany, kiedy zaczął wyrażać swoją szczerą opinię na antenie.

„Włochy są znane z ogromnej zachorowalności na choroby układu oddechowego, ponad trzy razy większej niż jakikolwiek inny kraj europejski. […] W każdym kraju więcej ludzi umiera z powodu zwykłej grypy niż z powodu koronawirusa.

[…] Istnieje bardzo dobry przykład, o którym wszyscy zapominamy: świńska grypa w 2009 roku. To był wirus, który przybył na świat z Meksyku i do dziś nie ma na niego szczepionki. I co? W tamtym czasie nie było Facebooka, a może był, ale był jeszcze w powijakach. Natomiast koronawirus jest wirusem z wizerunkiem publicznym. Ktokolwiek uważa, że rządy unicestwiają wirusy, jest w błędzie”.

Dr Yoram Lass, izraelski lekarz, polityk i były dyrektor główny ministerstwa zdrowia

„Pracuję w tym biznesie od 30 lat. […] Przechodziłem przez MERS, SARS, Ebolę, pierwszą i drugą wojnę w Zatoce Perskiej, i nic podobnego nie pamiętam. Szerzy się niepotrzebna, przesadna panika. Musimy uspokoić ludzi.

[…] Wszyscy wpadają w panikę – przywódcy przez media, szeroka publiczność – która z kolei zaczyna naciskać na przywódców. Weszliśmy w jakieś błędne koło”.

Profesor Jihad Bishara, wiodący izraelski wirusolog i dyrektor zakładu chorób zakaźnych w Szpitalu Petah Tikva’s Beilinson

„COVID-19 nie jest bardziej niebezpieczny niż grypa, ale jest obserwowany z dużo większą uwagą. Bardziej niebezpieczne niż wirus są strach i panika tworzona przez media oraz „reakcja autorytarna” wielu rządów”.

Profesor Stefan Hockertz, szwajcarski specjalista ds. chorób zakaźnych

„We Włoszech jedna na dziesięć zdiagnozowanych osób umiera, zgodnie z ustaleniami wydawnictwa Science, czyli statystycznie jedna na każde 1000 zakażonych osób. Każdy pojedynczy przypadek jest tragiczny, ale często – podobnie jak grypa – dotyka ludzi, którzy są u schyłku życia.

[…] Jeśli zamkniemy szkoły, to sprawimy, że dzieci nie nabędą odporności. […] Lepiej by było, gdybyśmy włączyli fakty naukowe do decyzji politycznych.

Dr Pietro Vernazza, szwajcarski lekarz specjalizujący się w dziedzinie chorób zakaźnych w szpitalu kantonalnym St. Gallen, profesor polityki zdrowotnej

„Bardzo się obawiam, że konsekwencje społeczne, gospodarcze i zdrowotne tego niemal całkowitego załamania normalnego życia – zamykanie szkół i przedsiębiorstw, delegalizacja zgromadzeń – będą długotrwałe i katastrofalne, być może nawet poważniejsze niż bezpośrednie straty spowodowane wirusem.

Rynek papierów wartościowych pozbiera się po upływie pewnego czasu, ale wiele firm nigdy tego nie zrobi. Bezrobocie, zubożenie i rozpacz, które mogą z tego wyniknąć, będą plagą zdrowia publicznego pierwszego rzędu”.

Dr David Katz, przewodniczący True Health Initiative i dyrektor założyciel Yale-Griffin Prevention Research Center

„Nie jestem zwolennikiem zamykania. Każdy, kto narzuca coś takiego, musi też powiedzieć, kiedy i jak to się skończy. Skoro musimy założyć, że wirus będzie z nami przez długi czas, to kiedy wrócimy do normy?

Szkoły i przedszkola nie mogą być zamknięte do końca roku. Bo przynajmniej tak długo potrwa, zanim będziemy mieli szczepionkę. Włochy wprowadziły blokadę i zapewniło to odwrotny do zamierzonego skutek. Szybko osiągnięto granice możliwości, ale nie spowolniło to rozprzestrzeniania się wirusa wewnątrz blokady”.

Frank Ulrich Montgomery, niemiecki radiolog, były przewodniczący Niemieckiego Związku Medycznego oraz wiceprzewodniczący Światowego Związku Medycznego

„Zakres przewidywań wirusologów jest bardzo szeroki. Istnieją przewidywania, które wskazują na katastrofę, a także takie, w których zagrożenie jest stosunkowo niewielkie i skończy się nie poważniej niż zwykły sezon grypowy”.

Profesor dr Carsten Scheller, niemiecki wirusolog

„Z jednej strony, media codziennie przedstawiają nam niepokojące doniesienia o gwałtownie rosnącej liczbie chorych i zmarłych na całym świecie. Z drugiej strony, doniesienia medialne w żaden sposób nie uwzględniają naszych kryteriów przekazywania informacji o ryzyku w oparciu o dowody.

[…] Dane są dostarczane bez niezbędnych wartości referencyjnych. Na przykład mówi się, że „jak dotąd jest 10 000 przypadków”. Również podawanie surowych danych bez odniesienia do innych przyczyn zgonu prowadzi do przeszacowania ryzyka. W Niemczech każdego dnia umiera około 2500 osób. Dane dotyczące zgonów z powodu Covid-19 powinny być zatem zgłaszane w kontekście dziennej lub tygodniowej ogólnej liczby zgonów w Niemczech. Właściwe byłoby również odniesienie się do zgonów z powodu innych ostrych zakażeń dróg oddechowych”.

Niemiecka Sieć ds. Medycyny Opartej o Dowody (EbM)

„Nie potrafię znaleźć odpowiedzi na moje dokuczliwe wątpliwości: nie wydaje się, aby było coś szczególnego w tej konkretnej epidemii choroby podobnej do grypy.

Chociaż nikt nie wie na pewno, ile osób umiera rocznie na grypę, to 2828 zgonów w ciągu trzech miesięcy w porównaniu z prawie 900 000 zgonów miesięcznie w samych Chinach ze wszystkich przyczyn (głównie z powodu raka i chorób sercowo-naczyniowych) nie wydaje się alarmujące. A jak można porównać 86 zgonów na całym świecie (z wyjątkiem Chin) ze zgonami spowodowanymi grypą i chorobami podobnymi do grypy? Nie starajcie się tego sprawdzić: nie wiemy tego”.

Dr Tom Jefferson, brytyjski epidemiolog, autor i redaktor Grupy Cochrane Collaboration zajmującej się ostrymi zakażeniami dróg oddechowych, jak również członek czterech innych grup Cochrane

„W Izraelu jest wiele nieuzasadnionej paniki. Nie wierzę w te liczby, to wszystko to polityka, nie matematyka. […]

Proporcjonalnie rzecz ujmując, liczba zgonów z powodu koronawirusa we Włoszech wynosi 10% liczby zgonów z powodu grypy w tym kraju w latach 2016-2017.

To, czego potrzebujemy, to opanowanie paniki. W szerszej perspektywie wszystko skończy się dobrze.

Dr Michael Levitt, profesor biochemii na Uniwersytecie Stanford, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii z 2013 roku

*cytaty zaczerpnięte z Jerusalem Post i Los Angeles Times

„[…] Wydaje się, że wybuch z Hubei – zdecydowanie największy i najgorszy możliwy przypadek – kończy się. Jak źle było? Cóż, liczba zgonów była porównywalna do przeciętnego sezonu grypowego. To nie jest nic, ale też nie jest to katastrofa i raczej nie przeciąży kompetentnego systemu opieki zdrowotnej. Daleko mu do tego.

[…] Nie propaguję samozadowolenia. Ta choroba nie zniknie w najbliższym czasie; powinniśmy spodziewać się większej liczby przypadków i więcej lokalnych wybuchów choroby. A COVID-19 nadal ma potencjał, aby stać się poważnym globalnym problemem zdrowotnym, z ogólnym obciążeniem porównywalnym do tego, jakie stanowi grypa. Musimy być czujni w naszym nadzorze.

[…] Ale musimy też być rozsądni. Kwarantanna należy do czasów średniowiecza. Zachowajcie swoje maski do napadania na banki. Zachowajcie spokój i żyjcie dalej. Spróbujmy sprawić, by nasze próby leczenia nie okazały się gorsze niż sama choroba”.

Dr Richard Schabas, były Naczelny Lekarz Ontario, Lekarz Prowadzący Hastings Prince Edward Public Health oraz Przewodniczący Szpitalu York Central

„Dyskusja i podejmowanie decyzji w czasie kryzysu Korona odbywają się w dużej mierze bez udziału statystyków, epidemiologów, inspektorów ochrony danych i etyków danych.

Zniekształcone dane, których jakość ledwo nadaje się do podejmowania na ich podstawie decyzji, są analizowane w wysoce złożonych modelach, tak jakby zawierały pilnie potrzebne nam informacje, na które musimy zareagować.

Negatywne skutki dla spójności społecznej i dobrobytu nie są dobrze przemyślane. Polityczne radzenie sobie z kryzysem Korona w Niemczech nie było jak dotąd lekcją odpowiedzialnego wykorzystywania danych i umiejętności posługiwania się nimi.” [zaadaptowane z tłumaczenia Google]

Frank Romeike i Katharina Schüller, eksperci w dziedzinie zarządzania ryzykiem i statystyki

„[Badania są] bardzo stronnicze. […] Szansa na śmierć wynosi […] około 0,45 procent – bardzo daleko od 3,4 procent według wskaźnika [globalnej śmiertelności] Światowej Organizacji Zdrowia.

[…] Nie jesteśmy w stanie odizolować się całkowicie ani na zawsze. W pewnym momencie będziemy musieli wznowić regularną rutynę, a R0 ustabilizuje się na 2. Praktycznie opóźniamy nieuniknione”.

Dr Dan Yamin, modelujący choroby zakaźne, były członek wydziału Modelowania i analizy chorób zakaźnych na Uniwersytecie Yale

„Nie musimy już informować o liczbie osób, które wykazały pozytywny wynik testu na nowego koronawirusa. Jest to niewłaściwe wykorzystanie danych naukowych, co grozi zniekształceniem nie tylko obliczeń dotyczących wielkości i śmiertelności pandemii COVID-19, ale także daje obywatelom złe wrażenie, warunkując ich psychikę i zachowanie.

Profesor Maria Rita Gismondo, wirusolożka szpitala Sacco w Mediolanie

Dodatkowe źródła cytatów powyżej: GlobalResearch.ca, Swiss Propaganda Research i Off-Guardian.org

Dokładnie. Skoro cytuję tych wszystkich przeciwników, to pokazuje to moją stronniczość. Szukam dowodów, które potwierdzą preferowaną przeze mnie teorię „COVID-19 nie jest tak niebezpieczny jak myślimy”.

Jednakże moim celem jest podzielenie się z wami opiniami tych ekspertów, aby pokazać, że w przeciwieństwie do tego, co pokazuje się w mediach, istnieją dwie strony tej dyskusji. Nie wszyscy zgadzają się co do tego, że COVID-19 jest niezwykle niebezpiecznym zagrożeniem, a podejmowane przez nas do tej pory środki mające na celu jego powstrzymanie są racjonalne i oparte na solidnych danych naukowych.

Wnioski: Podczas gdy media w większości ignorują lub nawet cenzurują naukowców i ekspertów, którzy wyrażają pogląd odmienny od obecnej „korona-paniki”, to przedstawiane przez nich spokojne, oparte na dowodach argumenty nie znikną tak po prostu i wymagają uwagi. Przecież jeśli najważniejszy na świecie ekspert w dziedzinie chorób zakaźnych (dr Didier Raoult) twierdzi, że nasza reakcja na ten kryzys jest całkowicie błędna… może w tym coś być.

Fakt nr 7: dane potwierdzają, że zamknięcia są prawdopodobnie bezużyteczne i z całą pewnością szkodliwe

Zamknięcie całego kraju w celu zwalczania wirusa nigdy nie było uważane za główną strategię aż do kryzysu COVID-19, a jednak z jakiegoś powodu teraz ludzie twierdzą, że jest to jedyne logiczne rozwiązanie, jakie kiedykolwiek istniało, nawet posuwając się do stwierdzenia, że jest to coś, co prawdopodobnie zrobimy na zawsze.

Ustaliliśmy już, że udało nam się zniszczyć gospodarkę w rekordowym czasie i że będziemy musieli radzić sobie z konsekwencjami przez długi, długi czas. Ale czy te ekstremalne środki są naprawdę naukowo uzasadnione i konieczne? I jak ocenimy, na ile takie działania pomogły nam uratować życie, czy wręcz przeciwnie, na ile były one druzgocące dla gospodarki i zdrowia całego społeczeństwa?

Odpowiedzieć na te pytania nie jest łatwo, a jeszcze trudniej jest je zadać – ponieważ sam fakt zastanawiania się nad obecną narracją na temat tego, jak skuteczna jest naprawdę ta modna strategia „społecznego dystansu”, może doprowadzić w tej atmosferze lęku do publicznego zawstydzenia, ataków ad hominem lub czegoś jeszcze gorszego.

Stosowanie ograniczeń do „spłaszczenia krzywej” jest teorią, a nie naukowo udowodnioną strategią

13 marca dr Neil Rau (specjalista ds. chorób zakaźnych i mikrobiolog medyczny) i dr Susan Richardson (emerytowana specjalistka ds. chorób zakaźnych i mikrobiolog medyczny, która kierowała ontaryjską Grupą ds. szybkiego diagnozowania pojawiających się zakażeń podczas epidemii SARS w 2003 roku) przypomnieli wszystkim, że:

Ponieważ nie udało się całkowicie powstrzymać wirusa, WHO zmieniła strategię ograniczania na nową: „spłaszczenie krzywej epidemii”. Ta nowa strategia jest wykorzystywana do wprowadzenia poważnych ograniczeń w przemieszczaniu się i wolności we wczesnej fazie pandemii w Ameryce Północnej, mimo że skuteczność tego podejścia nie została udowodniona”. [moje podkreślenie]

Ich zdaniem „WHO powinna porzucić pomysł ograniczeń i wezwać kraje do skoncentrowania się na tym, jak najlepiej identyfikować, zapobiegać i leczyć zakażenia w najbardziej zagrożonej populacji, a także chronić personel i pacjentów w szpitalach oraz szeroko pojętą społeczność medyczną”.

Nie są oni sami, a zdecydowana większość ekspertów, których cytowałem w poprzedniej części (fakt nr 6) twierdzi, że obecne środki są „jałowe”, „nierozsądne”, „całkowicie przesadzone” czy nawet „samobójcze”, oraz że w końcu „mogą nie być warte kosztów, jakie to nakłada na gospodarkę, społeczność i indywidualne zdrowie psychiczne i fizyczne”.

Oczywiście można znaleźć innych naukowców, którzy mogą myśleć, że obecne środki są całkowicie rozsądne. Faktem jest jednak, że jak zauważył Jefferson i jego współpracownicy w 2011 roku – po przeprowadzeniu systematycznego przeglądu „fizycznych interwencji mających na celu przerwanie lub ograniczenie rozprzestrzeniania się wirusów układu oddechowego” – jedynymi 3 interwencjami, które okazały się ograniczać rozprzestrzenianie się wirusowych chorób układu oddechowego są:

  • częste mycie rąk z /lub bez dodatkowego środka odkażającego,
  • środki ochronne, takie jak rękawice, kitle i maski z aparaturą filtracyjną oraz
  • diagnostyka podejrzeń z izolacją prawdopodobnych przypadków.

Skuteczność innych interwencji jest poddawana naukowej dyskusji; dyskusji, która może cię napiętnować jako „COV-idiotę”.

Wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi:

  • Czy zamknięcia lub środki dot. zdystansowania społecznego są skuteczne w ograniczaniu przenoszenia wirusowych chorób układu oddechowego?
  • Jak długo powinny trwać zamknięcia?
  • Kiedy i skąd będziemy wiedzieć, że zamknięcie było skuteczne i że nadszedł czas, aby ponownie otworzyć kraj?
  • Co się stanie, gdy ponownie otworzymy kraje?
  • Co zrobimy, jeśli nastąpi druga, a nawet coroczna fala COVID-19? Czy co roku będziemy zamykać całe kraje?
  • Czy zamykanie szkół jest w ogóle skuteczne?
  • Dlaczego niektóre kraje nie wprowadziły żadnego zamknięcia i nadal nie obserwują wzrostu ogólnej śmiertelności z powodu zakażeń dróg oddechowych?
  • Jakie są skutki uboczne takich interwencji?
  • W jaki sposób zapewnimy, że zastosowanie bezprecedensowych środków masowego nadzoru (Chiny, Korea Południowa i wiele innych przykładów) nie doprowadzi do dalszej utraty prywatności i praw jednostki lub do nieuprawnionego wykorzystania danych osobowych przez korporacje lub rządy?
  • Czy korporacje takie jak Facebook, Reddit, Google, LinkedIn i Microsoft powinny decydować, kto może mówić o COVID-19 i co można powiedzieć? Czy ta ogromna fala cenzury jest filantropijną walką z dezinformacją czy nadmiarem uprawnień korporacji?

Jedynym sposobem na udzielenie odpowiedzi na takie pytania jest otwarta debata na te tematy, a na pewno nie uciekanie się do osobistych ataków, cenzury i nienawiści.

Niewygodna prawda: społeczne dystansowanie i zamknięcia będą zabijać ludzi

Słyszałem wiele osób, które z pasją używają argumentu „każde życie się liczy”, kiedy debatują z kimś, kto nie zgadza się z tym, że obecne środki zapobiegawcze są sensowne.

Jestem humanistą i cenię ludzkie życie bardziej niż pieniądze. Jednak większość zapomina, że skutki uboczne zamknięcia będą same w sobie śmiertelne dla niektórych ludzi – i to jest w tej chwili moim największym zmartwieniem.

Jakie są konsekwencje załamania gospodarczego dla zdrowia psychicznego ludzi w takim kraju jak USA, gdzie samobójstwo jest 10. główną przyczyną zgonów, i biorąc pod uwagę, że liczba samobójstw wzrasta w tych trudnych czasach?

Jeśli zastosujemy matematykę z powyższego badania, a wzrost liczby samobójstw będzie odpowiadał Wielkiemu Kryzysowi, możemy oczekiwać, że katastrofa ekonomiczna związana z zamknięciami spowoduje dodatkowe 26 400 samobójstw rocznie.

Ale kryzys finansowy dotyka również każdego obywatela, który przechodzi przez niego przez długi czas, do tego stopnia, że może on skrócić jego średnią długość życia. Philip Thomas, profesor zarządzania ryzykiem na Uniwersytecie w Bristolu ostrzega, że kryzys finansowy z 2008 roku spowodował 3-miesięczne skrócenie ogólnej długości życia.

Jeśli weźmiemy pod uwagę, że każdy obywatel USA (329,45 milionów na sierpień 2019 r.) żyje o 3 miesiące krócej, a średnia długość życia w USA wynosi 78,9 lat, to środki blokujące COVID-19 i związany z nimi kryzys finansowy mogły już zniszczyć 82 362 500 lat życia, czyli równowartość 1 043 844 istnień w samych Stanach Zjednoczonych.

Zdaję sobie sprawę, że ta matematyka może wyglądać równie spekulacyjnie i sensacyjnie, jak ta używana w mediach przez kryzys COVID-19, ale okazuje się sensowna: musimy bezwzględnie rozważyć stosunek ryzyka do korzyści wynikających z masowych interwencji takich jak te, które zostały wprowadzone w ciągu ostatnich kilku miesięcy.

Ekonomista polityczny dr Toby Rogers podziela te same obawy:
Istnieje duża ilość literatury akademickiej na temat „społecznych wyznaczników zdrowia” i „śmierci z rozpaczy” spowodowanych wzrostem stopy bezrobocia. Pionierskie prace w tej dziedzinie prowadził Harvey Brenner (wówczas na Uniwersytecie Johnsa Hopkinsa) w imieniu Wspólnego Komitetu Ekonomicznego Kongresu Stanów Zjednoczonych w połowie lat 70. Przeglądając amerykańskie dane historyczne z lat 1940-1973, Brenner stwierdził, że:
„…wzrost stopy bezrobocia o 1% utrzymujący się przez okres sześciu lat wiązał się (w ciągu ostatnich trzech dekad) ze wzrostem łącznej liczby zgonów o 36 887, w tym 20 240 zgonów z powodu chorób układu krążenia, 920 samobójstw, 648 zabójstw, 495 zgonów z powodu marskości wątroby, 4227 pobytów w państwowych szpitalach psychiatrycznych oraz 3340 pobytów w więzieniach państwowych”.

Opierając się na modelu Brennera Rogers przewiduje obecnie, że zapaść ekonomiczna następująca po zamknięciach związanych z COVID-19 zabije wielu ludzi:

Niski pułap. Jeśli stopa bezrobocia wzrośnie o 5 punktów w wyniku różnych blokad, to wówczas 294 170 osób straci życie, nie z powodu koronawirusa, ale z powodu  rozpaczy.

Średni pułap. Jeśli stopa bezrobocia wzrośnie o 16,5 punktów (jak przewiduje sekretarz skarbu USA Mnuchin), to wówczas 970 761 osób straci życie z powodu rozpaczy.

Wysoki pułap. A jeśli stopa bezrobocia wzrośnie dziesięciokrotnie – co już można zaobserwować w niektórych stanach – to wówczas 1 853 271 osób straci życie z powodu rozpaczy związanej z nakazami rządu, aby wszystko zamknąć i przebywać w jednym miejscu.

W kraju, w którym tylko w ostatnim tygodniu złożono rekordową liczbę 3,3 miliona wniosków o zasiłek dla bezrobotnych – w porównaniu z poprzednim rekordem 695 000 w październiku 1982 r. – stwierdzenie, że konsekwencje obecnych blokad wydają się niezwykle okropne, byłoby niedopowiedzeniem.
Niektóre kraje były w stanie walczyć z tym kryzysem bez zniszczenia gospodarki

Głupotą byłoby po prostu twierdzić, że „powinniśmy byli zrobić to, co zrobił ten kraj”. Każdy kraj jest inny, a strategie walki z wirusem, które mogły zadziałać w jednym kraju, niekoniecznie zadziałają w innym.

Rzeczywistość jest taka, że kilka krajów nie musiało narzucać ekstremalnych i szkodliwych środków związanych z zamknięciem, aby skutecznie powstrzymać rozprzestrzenianie się COVID-19 – co nie jest często omawiane w mediach. Należą do nich:

Jeśli zostaną przeprowadzone odpowiednie badania, będziemy wiedzieć, jakie interwencje były „warte zachodu”, a jakie nie. W chwili obecnej, na podstawie danych i faktów przedstawionych w tym artykule, moje ogólnikowe szacunki są takie, że środki związane z zamknięciem są mieszanką 20% tendencji w mediach społecznościowych, 60% presji politycznej i 20% nauki.

A ponieważ politycy, obywatele i większość dziennikarzy relacjonujących COVID-19 nie ma pojęcia, że im więcej danych wychodzi na światło dzienne, tym zagrożenie wygląda coraz mniej dramatycznie, to interwencje w tej chwili są przesadzone.

Wnioski: Niszczące gospodarkę blokady i społeczne zdystansowanie są normą na całym świecie, ale nie zostało naukowo udowodnione, że działają. Presja polityczna jest wszechobecna i w tym momencie działania podejmowane w celu powstrzymania tego tak zwanego „śmiertelnego wirusa” są najprawdopodobniej całkowicie przesadzone.

Dziękujemy, że czytasz nasz portal. Nie puszczamy reklam i nie pobieramy opłat za teksty. Istniejemy m.in. dzięki Waszemu 1% podatku. Dalsza część tekstu poniżej.

Fakt nr 8: stan rzeczy ulega coraz większej poprawie

26 marca przewodniczący WHO powtórzył, że „jesteśmy na wojnie z wirusem, który grozi nam rozerwaniem nas na kawałki”, przypominając, że „miliony mogą umrzeć”.

Stwierdzenia te po prostu nie pokrywają się z danymi naukowymi, które wręcz przeciwnie, zaczynają potwierdzać teorię, że COVID-19 prawdopodobnie nie będzie gorszy od sezonu silnej grypy. A biorąc pod uwagę, że ogólna śmiertelność z powodu zakażeń dróg oddechowych nadal nie wzrosła znacząco w praktycznie wszystkich krajach dotkniętych tym „śmiertelnym wirusem”, cała ta sprawa zaczyna wyglądać jak wielka bańka paniki, polityki i histerii w mediach społecznościowych – bańka wypełniona pustką i groźbą wstydu.

Światowa Organizacja Zdrowia przypomniała wszystkim, że „fakty, a nie strach powstrzymają rozprzestrzenianie się nowego koronawirusa” – i cały ten artykuł był moją próbą spełnienia tego apelu.

Codziennie pojawiają się nowe oznaki wskazujące na to, że najbardziej tragiczne scenariusze inspirowane filmami, a oparte na wczesnych, wyjętych z kontekstu wskaźnikach śmiertelności,  nieodpowiedzialnie upublicznionych przez WHO na początku marca, prawdopodobnie nigdy nie staną się rzeczywistością. Ale media, obywatele i politycy są zdegustowani, a nawet rozgniewani tą niewygodną prawdą – ponieważ „to nie może być prawda”.

A mimo to, dane (lub ich brak) zaczynają głośno mówić:

  • Jak już wspomniano w tym artykule, rzeczywiste wskaźniki śmiertelności z powodu COVID-19 będą prawdopodobnie bardzo zbliżone do grypy sezonowej po zakończeniu tej całej sprawy.
  • Jest niezwykle niejasne, czy stwierdzone zgony z powodu COVID-19 są w rzeczywistości zgonami spowodowanymi przez szereg innych czynników, i czy te zgony byłyby w innej sytuacji „zgubione” wśród 650 000 zgonów z powodu grypy sezonowej lub milionów zgonów z powodu chorób układu oddechowego, które obserwujemy każdego roku.
  • Im więcej testujemy, tym więcej znajdujemy przypadków – jest to korelacja, która przemawia za tym, że ta pandemia jest pandemią testowania, a nie gwałtownego rozprzestrzeniania się wirusa.
  • Coraz więcej wiarygodnych ekspertów wypowiada się głośno, nawet jeśli grozi im utrata pracy.

Dr Ioannidis ze Stanford wystąpił 26 marca, udzielając gruntownego wywiadu, w którym po raz kolejny przyznał, że dane, na których opieramy się przy podejmowaniu decyzji, a które będą miały wpływ na całe społeczeństwo przez następne dziesięciolecia, są dramatycznie niewystarczające:
Musimy działać [w oparciu o] wiarygodne dane. Niestety, wiele z informacji, które dotychczas zebraliśmy […] nie jest wiarygodnych. Mamy coraz więcej dowodów na to, że wiele z kluczowych cech, które odnoszą się do tego, o co chodzi w tej pandemii, jak śmiertelny jest ten wirus, ilu ludzi zaraził lub zarazi, jaki jest prawdopodobny ostateczny wpływ i jak skuteczne są różne środki, które stosujemy… mamy poważne luki w praktycznie wszystkich tych kwestiach. [moje podkreślenie]

Zakończę tę część listą najnowszych „dobrych wiadomości”, którą postaram się aktualizować na bieżąco w ciągu najbliższych tygodni:

11 marca:

13 marca:

19 marca:

  • „Na dzień 19 marca 2020 r. COVID-19 nie jest już uważany za chorobę zakaźną o wysokim wskaźniku zaraźliwości (HCID) w Zjednoczonym Królestwie. Teraz, gdy więcej wiadomo o COVID-19, instytucje zdrowia publicznego w Wielkiej Brytanii dokonały przeglądu najbardziej aktualnych informacji na temat COVID-19 pod kątem brytyjskich kryteriów HCID. Określiły one, że kilka cech uległo zmianie; w szczególności, jest dostępnych więcej informacji na temat wskaźników śmiertelności (ogólnie niskich), a obecnie istnieje większa świadomość kliniczna oraz specyficzny i czuły test laboratoryjny, którego dostępność nadal rośnie. Komitet Doradczy ds. Niebezpiecznych Patogenów (ACDP) jest również zdania, że COVID-19 nie powinien być już klasyfikowany jako HCID”.
  • Wuhan poinformował, że po raz pierwszy nie ma żadnego nowego przypadku koronawirusa

20 marca:

  • „Japonia spodziewała się wybuchu koronawirusa. Gdzie on jest?” Japonia w zasadzie nie przeprowadziła żadnych testów, więc nie znajduje żadnych przypadków. W chwili obecnej nie zgłasza się nadmiernej śmiertelności ani przeciążonych szpitali.

25 marca:

26 marca:

  • „Naukowiec z Imperial College, który przewidział 500 tys. zgonów z powodu koronawirusa w Wielkiej Brytanii, dostosowuje tę liczbę do 20 tys. lub mniej”. *Historia ta została później skorygowana przez badacza Neila Fergussona, który twierdzi, że spodziewa się, iż liczba zgonów w Wielkiej Brytanii spadnie do 20 tys. „w konsekwencji bardzo intensywnego społecznego zdystansowania i innych interwencji w zakresie zdrowia publicznego”.
  • Nowe badanie opublikowane przez Uniwersytet Oksfordzki pokazuje, że do 50% populacji w Wielkiej Brytanii może być już uodpornione na COVID-19, a tylko 1 na 1000 osób może wymagać hospitalizacji. Jest to sprzeczne z przewidywaniami Imperial College, który przewidywał, że w Wielkiej Brytanii może umrzeć do 500 000 osób z powodu COVID-19, jeśli nie zostaną podjęte zdecydowane działania.
  • Z profesorem Ioannidisem ze Stanford przeprowadzono długi wywiad, w którym powtarza, że dane, którymi dysponujemy, są zdecydowanie niewystarczające, a podejmowane interwencje mogą przynieść więcej szkody niż pożytku – tego po prostu nie wiemy. Jest on autorem kontrowersyjnego artykułu „Fiasko w trakcie trwania? W miarę jak pandemia koronawirusa trwa, podejmujemy decyzje bez wiarygodnych danych”.

27 marca:

  • „Ulica New Rochelle, niedawno gorący punkt koronawirusa, może obecnie dawać nadzieję” (dzięki SPG)

28 marca:

  • Laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii w 2013 roku, dr Michael Levitt, twierdzi, że pandemia COVID-19 wkrótce się zakończy.
  • „Najnowsze dane z Norwegii, ocenione przez doktora toksykologii środowiskowej, ponownie pokazują, że odsetek osób z pozytywnymi wynikami testów nie wzrasta – jak należałoby się spodziewać w przypadku epidemii [moje podkreślenie] – lecz waha się w normalnym zakresie dla koronawirusów od 2 do 10%. Średni wiek osoby zmarłej z wynikiem pozytywnym wynosi 84 lata, przyczyny zgonu nie są podawane do wiadomości publicznej i nie występuje nadmierna śmiertelność”. (dzięki SPG)

29 marca:

  • Dr Sucharit Bhakdi – jeden z najczęściej cytowanych badaczy w historii Niemiec – opublikował film, w którym powtarza, że „wdrożenie obecnych drakońskich środków, które tak bardzo ograniczają podstawowe prawa, może być uzasadnione tylko wtedy, gdy istnieją powody, by obawiać się, że zagraża nam prawdziwie wyjątkowo niebezpieczny wirus. Czy istnieją jakieś naukowo uzasadnione dane na ich poparcie w sytuacji COVID-19? […] Odpowiedź jest prosta: NIE!”
  • Dr John Lee, emerytowany profesor patologii i były konsultant ds. patologii w brytyjskiej Narodowej Służbie Zdrowia, powtarza w swoim artykule, że „liczba zgonów z powodu Covid-19 jest znacznie zawyżona” oraz że „mierzony wzrost liczby zgonów niekoniecznie jest powodem do niepokoju, chyba że ze względu na podanie nadmiernej liczby zgonów [moje podkreślenie] – 340 zgonów z 46 000 pokazuje, że obecnie nawet nie jesteśmy w tego pobliżu”.
  • „Dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Medycznego w Hamburgu, dr Ansgar Lohse, żąda szybkiego zakończenia godzin policyjnych i zakazów kontaktów. Twierdzi on, że więcej ludzi powinno być zarażonych wirusem. Szkoły powinny zostać jak najszybciej ponownie otwarte, aby dzieci i ich rodzice mogli się uodpornić na zakażenie wirusem. Kontynuacja rygorystycznych środków doprowadziłaby do kryzysu ekonomicznego, który również będzie okupiony istnieniami ludzkimi [moje podkreślenie], mówi lekarz”. (dzięki SPG)

30 marca:

  • Dzięki SPG: „Profesor Gérard Krause, kierownik Katedry Epidemiologii w niemieckim Centrum Badań nad Zakażeniami Helmholtza, ostrzega w niemieckiej telewizji publicznej ZDF, że działania anty-korona „mogą doprowadzić do większej liczby zgonów niż sam wirus”.
  • „Covid19 jeszcze nie wpłynął na ogólną śmiertelność w Europie: bieżące statystyki pokazują, że śmiertelność jest niższa niż w ubiegłych latach”.

31 marca:

  • Dowiedziałem się o artykule opublikowanym 19 marca przez profesora Johna Ioannidisa ze Stanford, zatytułowanym „Choroba koronawirus 2019: szkody nadmiaru informacji i środków nie opartych na dowodach” („Coronavirus disease 2019: the harms of exaggerated information and non‐evidence‐based measures”) . Jest to co najmniej obowiązkowa lektura, ponieważ Ioannidis wyjaśnia szczegółowo, w jaki sposób obecna korona-panika doprowadziła do zbyt wysokiego oszacowania tego, jak szybko wirus się rozprzestrzenia, jak zabójczy lub niebezpieczny jest naprawdę, i jakie środki oparte na dowodach powinny być naprawdę podjęte, aby go powstrzymać.
  • Sytuacja COVID-19 uspokaja się we Włoszech, gdzie rząd zaczyna obecnie rozważać wiele możliwości zakończenia zamknięcia kraju.
  • Ogólna liczba zgonów w Wielkiej Brytanii w ciągu ostatniego tygodnia ledwo wzrosła, jak podał Urząd Statystyk Krajowych. Jeszcze raz, gdzie są te dodatkowe zgony? Poza kilkoma odosobnionymi przypadkami we Francji, Włoszech i prawdopodobnie w Nowym Jorku, globalna pandemia COVID-19, która, jak wcześniej przepowiadano, zabije miliony ludzi, nadal nie zdołała zwiększyć ogólnego wskaźnika śmiertelności na całym świecie.

1 kwietnia:

  • Nie, to nie prima aprilis. Swiss Propaganda Research informuje, że lista włoskich lekarzy, którzy rzekomo zmarli na COVID-19 została ostatnio po cichu zmieniona, a ich daty urodzenia zostały usunięte. Wielu lekarzy z tej listy miało ponad 90 lat, kiedy zmarli, a wielu z nich nie brało nawet udziału w walce z COVID-19. (zaktualizowana lista tutaj, oryginalna lista z datami urodzin tutaj. Dzięki Bogu za Internetowe Archiwum…)
  • Analiza genetyczna potwierdza, że poważne przypadki zapalenia płuc zgłoszone we Włoszech przed pandemią COVID-19 (w listopadzie i grudniu 2019 r.) są oficjalnie spowodowane przez inne wirusy. Potwierdza to teorię, że ciężkie zapalenie płuc występowało we Włoszech już przed pandemią COVID-19 i mogło odegrać ważną rolę w całkowitej liczbie zgonów przypisywanych obecnie COVID-19.
  • We Włoszech nasilają się niepokoje społeczne, a skutki uboczne masowego zamknięcia zaczynają być odczuwalne.

Wnioski: W tym samym czasie, w którym zaczynają się pojawiać dane popierające teorię, że COVID-19 prawdopodobnie nie jest bardziej niebezpieczny niż silna sezonowa grypa, większość światowych przywódców biegnie tak szybko jak to możliwe w przeciwnym kierunku. Najlepsze, co możemy zrobić, to poczekać, aż dane staną się tak przytłaczające, że prawda stanie się oczywista: możemy teraz przestać panikować!

Anty-wnioski: czego nie twierdzi ten artykuł

Nie jest to pierwszy raz, kiedy piszę coś kontrowersyjnego, mówiąc delikatnie.

Moja książka z 2017 roku, The Non-Tinfoil Guide to EMFs (bezwstydna reklama, wiem) traktuje o temacie – jak promieniowanie bezprzewodowe i inne rodzaje pól elektromagnetycznych wpływają na nasze zdrowie – który większość ludzi postrzega jako „polowanie na duchy”, ale w rzeczywistości jest ekstremalnie poważny.

I teraz już wiem, że kiedy piszesz coś, co jest sprzeczne z głównym nurtem myślenia, to niektórzy doceniają cię za to, a inni cię za to nienawidzą. Niestety, wiele osób, które należą do tej ostatniej kategorii, próbuje wkładać mi słowa do ust. Na przykład: „Więc mówisz, że powinniśmy wyrzucić nasze telefony i zamieszkać w jaskini?”

Aby dyskusja na tej stronie pozostała konstruktywna i otwarta, zdecydowałem, że włączę tu pewne „anty-wnioski”.

Oto, czego ten artykuł NIE zawiera.

  • Nie twierdzi on, że nie należy się stosować do obecnie nakazanych blokad lub środków mających na celu zdystansowanie społeczne. Ten artykuł jest wezwaniem do otwartej debaty na temat tego, jakie będą nasze kolejne kroki, a także zaproszeniem dla obywateli, polityków i wszystkich dotkniętych COVID-19 (innymi słowy… wszystkich) do przeglądu tego, co faktycznie twierdzi nauka, i domagania się, aby podejmowane interwencje zostały dostosowane do tych nowych dowodów.
  • Nie twierdzi on, że wirus SARS-CoV-2 nie istnieje, ani że związana z nim choroba zwana COVID-19 nie istnieje. Jak bardzo niebezpieczny jest ten nowy wirus, pozostaje kwestią dyskusyjną, ale wydaje się, że ma on wyjątkowe cechy, różniące go od innych koronawirusów, które widzieliśmy wcześniej.
  • Nie twierdzi, że to wszystko jest ogromną, zaaranżowaną teorią spiskową. Na pewno chodzi tu o interesy finansowe, ale te domysły leżą poza obszarem moich zainteresowań i wiedzy fachowej. Przyszłe dogłębne analizy mogą ujawnić te bardzo ważne kwestie.
  • Nie próbuje zrzucać winy na nikogo w szczególności, zwłaszcza że wciąż znajdujemy się w środku tego kryzysu. Po jego skończeniu należy przeprowadzić dokładne dochodzenie, aby ustalić, czy jakieś szczególne interesy nie odegrały żadnej roli w wywołaniu lub utrwaleniu paniki, której doświadczyliśmy.
  • Nie twierdzi, że ludzie nie umierają, ani że nie jest to tragiczne. Spróbujcie uświadomić sobie, że co roku 2,6 miliona osób umiera na infekcje dróg oddechowych, a nawet 650 000 osób umiera na grypę sezonową. To duża tragedia. Śmierć z każdej przyczyny jest tragiczna, zwłaszcza tej, której można było zapobiec.
  • Nie twierdzi, że lekarze, pielęgniarki i personel medyczny nie walczą w niewiarygodnej walce. Niektóre szpitale stały się niezwykle przeciążone prawdopodobnie z powodu połączenia przypadków COVID-19, ogólnej paniki i pracowników, którzy muszą być poddani kwarantannie przez 2 tygodnie. Moje myśli i wdzięczność kieruję do tych, którzy pracowali wyjątkowo ciężko, aby ratować życia w niezwykle trudnych okolicznościach.
  • Nie twierdzi, że wszystko powyżej jest ostateczną „prawdą” i powinno być traktowane jako taka. Sprawy rozwijają się bardzo szybko, a fakty przedstawione powyżej mogą zmieniać się z minuty na minutę, tak bardzo, że mogą stać się półprawdą. Nie wierzcie mi na słowo i przeprowadzajcie swoje własne badania. Miejmy nadzieję, że to, co przedstawiłem powyżej oraz eksperci z alternatywnymi punktami widzenia, których cytowałem, pomogą wam w tym procesie.

Wnioski: co to wszystko znaczy i co powinniście zrobić

Ten artykuł pokazuje, że COVID-19 prawdopodobnie stanowi zagrożenie o wiele mniej poważne niż to, o jakim informowano dotychczas w mediach, i że całkowite zamknięcie może przynieść więcej szkody niż pożytku.

Niejasne jest, jakie działania należałoby podjąć – ale jasne jest, że musimy pilnie domagać się, aby przed podjęciem dalszych decyzji nasze rządy wysłuchały niezależnych ekspertów, takich jak dr Ioannidis ze Stanford.

Ważnym działaniem, które wielu ekspertów zaleca decydentom, jest przebadanie dużej, losowo wybranej populacji, aby móc dokładnie ocenić: ile osób jest zarażonych, ile ma objawy, a ile umiera – aby w końcu uzyskać wyraźniejszy obraz tego, jak duże zagrożenie stanowi COVID-19. Islandia wykonała w tym zakresie niesamowitą pracę.

Profesor Sucharit Bhakdi proponuje, aby przestudiować dużą grupę pacjentów COVID-19, aby ocenić prawdziwe niebezpieczeństwo, jakie stanowi ten nowy wirus:

Potrzebujemy 10 000 pacjentów, wszystkich z chorobami dróg oddechowych i zarażonych zwykłymi koronawirusami, oraz 10 000 zakażonych COVID-19. Wszyscy z chorobami dróg oddechowych, nic więcej. Następnie musimy zapytać, ile osób umiera w pierwszej grupie, a ile w drugiej. Jeśli śmiertelność jest podobna w obu, to wyraźnie są one podobnie niebezpieczne lub mniej niebezpieczne. Czy przeprowadzono takie badania? Nie.

Uwaga: jedynym opublikowanym w chwili obecnej badaniem, w którym porównano zagrożenie jakie stanowi SARS-CoV-2 z innymi koronawirusami, jest wspomniane przeze mnie wcześniej francuskie badanie, z którego wynika, że COVID-19 charakteryzuje się podobnym wskaźnikiem śmiertelności jak inne znane koronawirusy.

Jest również jasne, że musimy o tym wszystkim otwarcie dyskutować, ponieważ cenzura czy nienawiść nigdzie nas nie zaprowadzą. Należy zająć się niewiarygodnie ważnymi pytaniami:

  • Czy pośpiech w opracowywaniu szczepionki COVID-19 jest tak duży, że pomijamy kluczowe badania nad bezpieczeństwem zwierząt czy ruchy marketingowe tych, którzy na tym skorzystają?
  • Biorąc pod uwagę, że nie możemy trzymać całego świata w zamknięciu na zawsze, jakie strategie mogą być lepsze w przyszłości, jeśli nadejdą kolejne fale COVID-19 czy gorsze pandemie?
  • Jak sytuacja COVID-19 wpłynęła na podstawowe prawa, którymi powinni się cieszyć obywatele w wolnym, demokratycznym społeczeństwie? (ważne dyskusje można przeczytać tutaj)
  • Jakie są prawdziwe źródła wirusa SARS-CoV-2?
  • Jak możemy zapobiec globalnej panice podczas przyszłych pandemii? Kto skorzystał na globalnej panice i kto mógł odegrać rolę w jej wywołaniu?

Istnieje wiele, wiele luk, które możecie chcieć zbadać, w zależności od tego, co was najbardziej interesuje.

Jeśli spodobał wam się ten artykuł, podzielcie się nim z przyjaciółmi i członkami rodziny, ale pamiętajcie, aby uszanować ich reakcję – są to niezwykle trudne czasy dla wszystkich i wiem, że niewygodne fakty, które przedstawiłem powyżej, mogą zdenerwować wiele osób. Ale ta burza minie.

Zachowajcie spokój, zostańcie w domu, jeśli to jest nakazane w waszej okolicy, i nie zapomnijcie wychodzić na zewnątrz (z odpowiednią odległością od innych ludzi, jeśli jest to nakazane), korzystać z promieni słonecznych, chodzić boso po trawie, aby się uziemić, medytować lub brać udział w innych zajęciach, które mogą uspokoić wasz umysł, pozostać aktywnymi i prowadzić rozmowy wideo z przyjaciółmi i kochanymi zamiast zostawać w samotności. Ta burza minie.

W międzyczasie będę tu, przy tym komputerze, starając się nadać sens pomieszanemu, a zarazem pięknemu światu, w którym żyjemy.

Pozdrawiam,
Nick „The EMF Guy” Pineault

Tłumaczenie tekstu: Aleksandra Zając

Tekst oryginalny: Navigating Through The Coronavirus-Panic: 8 Inconvenient Facts to Consider

Specjalne podziękowania
Dzięki M. za kopnięcie mnie w tyłek, kiedy twierdziłem, że nie chcę mieć nic wspólnego z tym tematem. 45 stron później wygląda na to, że potrzebowałem przestać panikować i zrobić to, co potrafię najlepiej – spojrzeć racjonalnie na dane.

Wielkie dzięki doktorowi Anthony’emu G. Beckowi (AGB) i jego grupie Facebookowej Balance Nation. Inspiruje mnie odwaga AGB, by głośno mówić oraz jego spokojna ocena sytuacji, poczynając od początków lutego.

Nie mógłbym napisać tak obszernego artykułu bez pomocy całej społeczności EMF Guy, wszystkich współpracowników, którzy pomogli mi sprawdzić fakty w tym artykule, Davidowi Crowe’owi, Swiss Propaganda Research (SPG), doktorowi Wolfgangowi Wodargowi i reporterowi śledczemu Jonowi Rappoportowi.


Przypisy:

[1] Ludzie przygotowujący się na drastyczne sytuacje kryzysowe (takie jak apokalipsa, klęski żywiołowe) poprzez gromadzenie przedmiotów i pożywienia, które pomogą im przetrwać w takich właśnie sytuacjach (przyp. tłum.)
[2] Teoria spiskowa, która sugeruje, że w amerykańskim systemie politycznym istnieją zmowa i kolesiostwo i stanowią ukryty rząd w ramach rządu wybranego legalnie.

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Ekonomia # Polityka # Świat # Zdrowie

Być może zainteresują Cię również:

Chcę wiedzieć
# Zdrowie

Ekspert INSPRO w Parlamencie Europejskim

9 lutego 2011 r. ekspert Instytutu Spraw Obywatelskich Marek Kryda będzie moderatorem debaty w Parlamencie Europejskim zatytułowanej „Ukryte koszty przemysłowej hodowli”. Podczas debaty z udziałem dwóch wiceprzewodniczących komisji rolnictwa Parlamentu - José Bové z Zielonych i Janusza Wojciechowskiego z frakcji Konserwatystów i Reformatorów, odbędzie się pokaz brytyjskiego filmu „Pig Business” („Świński interes”), którego współrealizatorem jest Marek Kryda. „Pig Business” przedstawia inwazję chowu przemysłowego zwierząt na polskiej wsi. Film pokazuje m.in. bratanka amerykańskiego prezydenta Johna Kennedy'ego - Roberta F. Kennedy’ego Juniora podczas pobytu w Polsce. Instytut Spraw Obywatelskich uważa, że ostatnie afery dioksynowe w Niemczech są kolejnym dowodem na to, że jesteśmy świadkami kryzysu w nadzorze nad produkcją żywności w Unii Europejskiej. INSPRO w pełni popiera posłów Parlamentu Europejskiego domagających się wstrzymania finansowania przemysłowego chowu zwierząt. Instytut uważa, że subwencjonowanie hodowli przemysłowych odbywa się kosztem gospodarstw rodzinnych, które nie wywołują zagrożeń zdrowia publicznego takich jak: choroba szalonych krów, pryszczyca, afery dioksynowe. INSPRO stoi również na stanowisku, że notoryczne nadużywanie antybiotyków w hodowlach przemysłowych jest przyczyną odporności na antybiotyki groźnych dla ludzi bakterii jak: gronkowiec złocisty (MRSA), listeria czy salmonella.

Facebook i inne korporacje cenzurują treści! Zapisz się na Tygodnik Instytutu Spraw Obywatelskich. W każdej chwili masz prawo do wypisania się. Patrz, czytaj, działaj bez cenzury.

Administratorem danych osobowych jest Fundacja Instytut Spraw Obywatelskich z siedzibą w Łodzi, przy ul. Pomorskiej 40. Dane będą przetwarzane w celu informowania o działaniach Instytutu. Pełna informacja dotycząca ochrony danych osobowych.