Felieton , Książka

Przeszłość kontra przyszłość. Gospodinow i „Schron przeciwczasowy”

Stare zegary stojące na półce
Stare zegary stojące na półce fot. Ahmad Ossayli z Unsplash

Ucieczka przed teraźniejszością, strach przed przemijaniem i ludzie, którzy nie potrafią pogodzić się z upływem czasu. Georgi Gospodinow w swojej literackiej podróży prowadzi nas przez labirynt czasu, gdzie pamięć staje się kluczem do tajemnic ludzkiej egzystencji. W powieści nie tylko odkrywamy skomplikowane powiązania między czasem, pamięcią, a tożsamością, ale również stajemy przed lustrzanym odbiciem naszych własnych tęsknot, lęków i pragnień. „Schron przeciwczasowy” wyraźnie pokazuje, że temat przeszłości bywa dla nas ważniejszy niż wydarzenia, które toczą się dziś.

Główny bohater powieści, Gaustyn, tworzy klinikę pamięci dla osób z chorobą Alzheimera, demencją oraz dla tych, którzy za wszelką cenę chcą odzyskać utracone wspomnienia. Klinika daje pacjentom możliwość powrotu do jednej z minionych dekad XX wieku, ich szczęśliwego miejsca lub czasu. Czy jednak to tylko kronika medycznego eksperymentu, czy głęboka refleksja nad naszą percepcją czasu?

„I gdy spojrzeli wstecz, ujrzeli swoją przyszłość…”*

Gospodinow porusza problem braku poczucia naszej przynależności do świata, do teraźniejszości oraz strachu przed tym, co przyniesie jutro. Ludzie boją się niepowodzeń, samotności, braku sensu życia. Pewnie każdy z nas spotkał się z pewnego rodzaju idealizowaniem przeszłości, gloryfikacją dawnych czasów. Niezwykłe jest spojrzenie autora na nostalgiczne tęsknoty, zwłaszcza u osób starszych, których młodość dawno przeminęła. Możemy wtedy zaobserwować ich tęsknotę za przeszłością, za młodością i szczęściem.

W świecie Gospodinowa zaczynamy zastanawiać się czy wysławianie minionych lat idzie w parze z dezaprobatą współczesności. Zamiast udoskonalać czasy, w których żyjemy, rezygnujemy z pracy nad teraźniejszością i uciekamy pamięcią w przeszłość.

Warto zastanowić się więc czy przedstawiony problem można uważać za abstrakcję? Może pierwszymi klientami nowo powstałej kliniki pamięci byliby fanatycy zwrotu „za moich czasów”?

„Puszka Pandory z darami przeszłości została otwarta…”

Gdy klinika staje się ogólnodostępna i korzysta z niej każdy rozczarowany współczesnością, wszystkie kraje Europy ogarnia gorączka powrotu do przeszłości. Nikt nie chce żyć w teraźniejszości, nikt nie chce spoglądać w przyszłość. Wszyscy są zgodni, że czas przeszły jest najlepszym z czasów. Wkrótce przyszłością tych państw staje się ich przeszłość. Pozostaje więc pytanie, którą przeszłość wybrać. Szybko jednak okazuje się, że ingerencja w rzeczywistość otwiera puszkę Pandory i prowadzi do katastrofalnych skutków.

Sytuacja staje się absurdalna, gdy państwa organizują referenda, by wszyscy obywatele mogli zadecydować, w której epoce chcą żyć. Powstaje nowa mapa państw europejskich, która ukazuje lata wybrane przez poszczególne kraje. Polska także wybiera swój moment w historii, do którego chce wrócić. Czy był to czas III Rzeczpospolitej, okres PRL-u, czy może lata międzywojenne? W krajach nastają nowe porządki. Ludzie zmieniają ubiory, wystroje i samochody, wyrzucają nowoczesną technologię. Poziom absurdu tych wydarzeń przekracza ludzkie pojęcie, choć pozornie wszyscy wydają się nad wyraz szczęśliwi. Czy jednak ucieczka w przeszłość przynosi rzeczywiste szczęście, czy może staje się pułapką zamykającą nas w złudzeniu lepszego czasu?

„Europa jest o włos od drugiej pierwszej wojny światowej”

Gospodinow w niezwykły sposób ukazuje uniwersalny problem rozpamiętywania przeszłości. Budzi w czytelnikach refleksje o tym, dlaczego nieustannie rozgrzebujemy przeszłość i pragniemy powrotu do minionych lat, do szczęśliwej i bezpiecznej przestrzeni. Skutecznie obnaża prawdę o tym, jak wielkie brzemię przeszłości dźwigamy i dlaczego nie potrafimy stawić czoła teraźniejszości.

Wraz ze strachem przed współczesnością towarzyszy nam lęk przed tym, co przyniosą nam kolejne dni, miesiące i lata. Boimy się, że nie będziemy w stanie podjąć rozsądnych wyborów dotyczących przyszłości. Chęć ucieczki w przeszłość powoduje także widmo nadchodzącej starości i śmierci.

„Im mniej pamięci, tym więcej przeszłości”

„Schron przeciwczasowy” dotyka nie tylko problemu pamięci, lecz także zagadnienia wspólnej historii. Przedstawia karkołomną próbę stworzenia uniwersalnej definicji przeszłości. Indywidualna pamięć opiera się na osobistych doświadczeniach, uczuciach i historii jednostki. To, co człowiek pamięta, może być subiektywne i często związane z jego własnymi przeżyciami.

Pamięć narodowa natomiast jest wynikiem kolektywnego doświadczenia społeczeństwa, ukształtowanego przez wydarzenia historyczne, kulturowe i polityczne. To wspólne dziedzictwo, które ma zjednoczyć społeczeństwo wokół wspólnego narratywu.

W powieści opisywane są rekonstrukcje ważnych wydarzeń historycznych, bitew czy wojen. Zamiast zapobiec powtórce nieszczęśliwych wydarzeń, odgrywamy ponownie wszystkie przerażające momenty naszej historii. Odziani w zwierzęce skóry rycerze przypuszczają szturm na Kapitol, a Armia Czerwona rusza na Zachód, by walczyć z urojonymi nazistami.

Autor podkreśla, że przeszłość jest nieodłączną częścią ludzkiej egzystencji i ważnym aspektem, który determinuje nasze życiowe wybory. Nie krytykuje naszej pamięci o minionych latach, lecz apeluje do czytelnika o poszanowanie historii i uświadamia, jak nasza tożsamość jest kształtowana przez wydarzenia historyczne. Przypomina nam, jak podejmowane przez nas decyzje mogą wpłynąć na przyszłość lub całkowicie ją zniszczyć. Nie można przecież mówić o przyszłości, gdy zamienia się ona w przeszłość.

„Idę naprzód i zamieniam się w przeszłość”

Powieść tę można traktować jako przestrogę przed najczarniejszym scenariuszem zatracenia się w przeszłości, który może spotkać ludzkość. Gospodinow wyraźnie ostrzega nas przed tym, do czego niebawem sami możemy doprowadzić.

Zmiany społeczne w powieści wywołane podróżami do przeszłości są jej centralnym elementem, który prowokuje do refleksji nad naturą społeczeństwa, kolektywnym stosunkiem do historii oraz wspólną tożsamością. Utopijna wizja szybko przekształca się w antyutopię, w której ludzie zniewoleni są przez utęsknioną przeszłość.

To nie tylko powieść, to wyzwanie do zastanowienia się nad tym, jak przeżywamy każdą chwilę i jak radzimy sobie z upływem czasu. Warto przemyśleć, jak relacje z przeszłością wpływają na naszą percepcję teraźniejszości.

W krainie Gospodinowa czas staje się niemalże substancją, którą można kontrolować, manipulować. Klinika pamięci staje się schronem osłaniającym przed upływem czasu, miejscem, gdzie każdy może znaleźć swoje szczęśliwe miejsce. Ale czy to naprawdę ratunek przed rzeczywistością, czy raczej ucieczka przed teraźniejszością, która nieustannie rzuca nam wyzwania?

Gospodinow prowadzi nas przez mistyczny labirynt czasu, gdzie każdy krok może zmienić naszą historię. „Idę naprzód i zamieniam się w przeszłość” – zdaje się wołać autor, a my, czytelnicy, pozostajemy w zamyśleniu, zastanawiając się, czy nie jesteśmy również uwięzieni w labiryncie własnych wspomnień.

*Cytaty w śródtytułach pochodzą z książki

Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 228 / (20) 2024

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Społeczeństwo i kultura

Być może zainteresują Cię również: