fbpx

Felieton

Pyffel komentuje: Podsumowanie 2020 roku w światowej polityce

świat mapa
fot. Clker-Free-Vector-Images z Pixabay

Radosław Pyffel

Tygodnik Spraw Obywatelskich – logo

Nr 52 (2020)

Muszę przyznać, że regularne pisanie felietonów i publikowanie ich na stronie Regionalnego Ośrodka Debaty Międzynarodowej w Łodzi oraz Instytutu Spraw Obywatelskich okazało się strzałem w dziesiątkę i jednym z najlepszych pomysłów w całym mijającym 2020 roku. Czasy są niezwykle interesujące, tematów nam nie brakowało, a publikacja mniej więcej jednego tekstu w miesiącu pozwalała na dość wnikliwe śledzenie tego, co dzieje się w światowej polityce.

Prześledźmy zatem to, co zwróciło naszą uwagę oraz co z opisywanych wydarzeń i związanych z nimi prognoz sprawdziło się, a także jaki będzie ich ciąg dalszy w 2021 roku.

Podsumowując wydarzenia z kwietnia tego roku, zwracałem uwagę, iż wycofanie się USA ze Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) może być dla Waszyngtonu bardzo ryzykownym ruchem.

Zwłaszcza w obliczu niepewnego wsparcia ze strony Francji i Niemiec. Zastanawiałem się także, czy Chiny zostaną zmuszone do tworzenia nowych organizacji międzynarodowych i czy staną się, albo może już są zdolne, do przejmowania istniejących.

Odpowiedzi na te pytania otrzymaliśmy dość szybko, bo już w maju.

Potwierdziło się wycofanie USA z WHO, które z kolei pokazało, że Donald Trump blefował, albo rozczarował się co do swoich potencjalnych sojuszników, gotowych opuścić organizację razem z nim w proteście związanym z niejasnościami dotyczącymi początków koronawirusa i roli Chin. Ani Japonia, ani Australia, Nowa Zelandia, czy Kanada, nie zdecydowały się opuścić WHO (nie mówiąc już o tworzeniu nowych organizacji, co rozważaliśmy i braliśmy pod uwagę w kwietniu), a przebieg dorocznego spotkania Światowej Organizacji Zdrowia potwierdził, iż Donald Trump (w obliczu prowadzonej polityki pod hasłem „America First”) nie może liczyć na wsparcie Francji i Niemiec, które bez specjalnych problemów zaakceptowały opuszczenie organizacji przez Stany Zjednoczone.

Maj to także tak zwane „dwa spotkania” w Pekinie i pakiet antykryzysowy, którego celem było wyjście Chin ze strat spowodowanych koronawirusem i zapewnienie gospodarczej stabilności. Dziś z perspektywy czasu, możemy napisać, iż cel ten udało się zrealizować.

Po spadku PKB do poziomu minus 8,9% w pierwszym kwartale, Chiny zaczęły odrabiać straty. W drugim kwartale były już 3,2% na plusie, a w trzecim 4,9%. Wygląda na to, że rok zakończą zgodnie z przewidywaniami Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) ok. 1–2% na plusie.

Chinom udało się także opanować sytuację w Hongkongu, wprowadzając tam bardzo surowe prawo, de facto kończące autonomię tego miasta w kształcie istniejącym w latach 1997–2020, polegające na przyznaniu sobie prawa do aresztowań oraz zatrzymań w celu uspokajania sytuacji w mieście i utrzymywania „porządku społecznego”.

W lipcu pisaliśmy też o licznych konfliktach terytorialnych Chin z sąsiadami i można powiedzieć, że o ile na Morzu Południowochińskim wciąż trwa wojna pozycyjna i psychologiczna, to konflikt z Indiami okazał się mieć dalekosiężne konsekwencje, wykraczające daleko poza 2020 rok.

Po słynnym chińsko-indyjskim starciu na pałki i kamienie w Himalajach, Indie zablokowały popularnego wśród polskiej młodzieży, celebrytów i elit politycznych naszego kraju TikToka, wykluczyły i zablokowały chińskie 5G, a także nie zdecydowały się podpisać listopadowego porozumienia o utworzeniu strefy wspólnego handlu w Azji (RCEP) z udziałem 15 krajów Azji i Pacyfiku.

W 2020 roku sporo pisaliśmy nie tylko o Hongkongu, ale także o Tajwanie, zadając pytanie, na ile zdeterminowane są USA, by bronić wyspy i pytanie to wciąż pozostaje otwarte. Zwłaszcza iż od maja, Pekin mówiąc o zjednoczeniu, przestał używać przymiotnika „pokojowe”.

Mijający rok w USA był czasem kampanii wyborczej i udało mi się przewidzieć już w lipcu, iż będzie miało to duży wpływ na powstrzymanie się USA od zdecydowanych działań (i to pomimo wypowiedzenia przez Chiny porozumienia handlowego, które osiągnięto w styczniu, a które przestało być realizowane, oficjalnie z powodu globalnej pandemii).

Już w lipcu było bardzo prawdopodobne, że Donald Trump nie uzyska reelekcji i o tym również otwarcie pisaliśmy (choć nie udało się przewidzieć, że wybory będą tak wyrównane i emocjonujące).

Lato i chwilowe rozluźnienie lockdownu w Polsce sprawiło, że zainteresowałem się teqballem, a więc nową grą wymyśloną na Węgrzech.

Nowy sport wciągnął mnie na tyle, że zacząłem regularnie grać. I choć kariery nie zrobiłem, to wygrałem w tym roku ponad 10 spotkań i prawdopodobnie zakończę rozgrywki na 13 miejscu wśród deblistów i 18 wśród singlistów w oficjalnym rankingu Polski. W niezbyt licznej kategorii 40+ zdobyłem pierwsze miejsce, ale jako że dyscyplina dynamicznie się rozwija, konkurencja nie śpi i w przyszłym roku wynik ten może być bardzo trudny do powtórzenia.

Działamy bez cenzury. Nie puszczamy reklam, nie pobieramy opłat za teksty. Potrzebujemy Twojego wsparcia. Dorzuć się do mediów obywatelskich.

Przechodząc jednak do poważnych spraw, a taką z pewnością jest ten ambitny projekt węgierskiej dyplomacji publicznej i kulturalnej, muszę przyznać, że nie spodziewałem się, iż kolejne miesiące dostarczą co najmniej kilku bardzo mocnych dowodów na to, że Wiktor Orban i Fidesz bardzo poważnie traktują promocję kraju poprzez osiągnięcia sportowe (co oczywiście nie u wszystkich musi budzić entuzjazm i nie wszyscy muszą uważać, że jest to podejście słuszne. Wszyscy jednak muszą przyznać, że w realizacji tego celu nie brakuje Węgrom skuteczności).

Jesienią, zasilany pieniędzmi z państwowych spółek Ferencvaros Budapest znalazł się w elitarnej europejskiej Lidze Mistrzów, a Węgry awansowały na Mistrzostwach Europy w piłce nożnej do najwyższej dywizji A Ligi Narodów, po wygraniu rozgrywek w swojej grupie.

W grudniu okazało się, że Madziarzy będą rywalem biało-czerwonych w eliminacjach do Mundialu, który w 2022 roku odbędzie się w Katarze. W kontekście opisywanych przez nas ambicji i nie tylko ambicji, bo także działań Wiktora Orbana i Fideszu, będzie to rywal trudny i niewdzięczny. Być może wciąż ustępujący nam klasą piłkarską, ale za to niezwykle zmotywowany…

Świadczy o tym także przeniesienie siedziby Światowej Federacji Teqballa z Lozanny do Budapesztu, po tym, gdy węgierskie władze przygotowały specjalne preferencyjne prawa, mające zachęcać działaczy do otwierania siedzib federacji sportowych na Węgrzech. Czy skorzystają z tego inne federacje, to pokaże czas. Ale 2020 rok pokazał ambicje naszych bratanków i tym większa satysfakcja, że udało nam się na to zwrócić uwagę już latem.

W sierpniu uwaga wszystkich skupiała się na Białorusi, co stało się okazją do zwrócenia uwagi na rosnące u naszego sąsiada wpływy Chin. Do dziś jednak tak naprawdę do końca nie wiadomo jaką rolę (i czy jakąkolwiek) odegrało w trakcie gorących mińskich dni Państwo Środka.

To tylko potwierdziło tezę, że na Białorusi Chiny grają zakulisowo (jeśli w ogóle prowadzą jakąś ożywioną aktywność polityczną). Rozwój wydarzeń nie pozwolił nam jednak sprawdzić, czy rzeczywiście Chiny są jeden z głównych graczy używających swoich wpływów. Były oczywiście pogłoski o gorącej linii Łukaszenka-Xi, była to jednak głównie rozgrywka Białoruś-Rosja, o chińskim zaangażowaniu właściwie nadal nic nie wiemy (i czy w ogóle nastąpiło). Nie potwierdziło to zatem tezy o tym, iż rozwój sytuacji pozwoli z całą pewnością wyjaśnić i doprowadzi do wyłożenia kart na stół na komendę „sprawdzam”. Wygląda na to, że ta sytuacja wciąż jest rozwojowa.

W październiku cały świat żył zbliżającą się już do końca kampanią prezydencką w USA i wynikami wyborów. O ile udało się przewidzieć, że zwycięzcą zostanie Joe Biden, o tyle po wyborach nie nastąpiło przewidywane geopolityczne przyspieszenie, bowiem na niezbyt stabilną sytuację w USA wywołaną przez społeczne i gospodarcze skutki koronawirusa, nałożyła się nieznaczna wygrana Bidena (w liczbie głosów elektorskich, a nie w popular vote, gdzie przewaga była już dość spora), która była długo (i chyba nadal jest?) kontestowana przez Donalda Trumpa i jego zwolenników.

To stworzyło swego rodzaju próżnię dla Chin, które widząc, że po 4 listopada USA nadal nie są w stanie przejść do bardziej zdecydowanych działań, same zaczęły wychodzić z inicjatywą, wykorzystywać sytuację i wchodzić w pozostawione przez USA luki.

I tak w listopadzie po dziewięciu latach negocjacji podpisano porozumienie o utworzeniu obszaru wspólnego handlu RCEP (z Japonią, Australią i Nową Zelandią), a także zadeklarowano chęć technologicznego decouplingu i uniezależnienia się od technologii amerykańskich. Podjęto także próbę pomijania dolara poprzez międzynarodową walutę cyfrową.

Rok 2021 zapowiada się jako kolejny rok wielkich i dynamicznych zmian, których rezultat nie jest bynajmniej łatwy do przewidzenia. Czekają nas masowe szczepienia, próba powolnego wychodzenia z globalnej pandemii, a po 21 stycznia zapewne przyspieszenie rywalizacji amerykańsko-chińskiej, gdy nowa administracja Joe Bidena obejmie władzę w Waszyngtonie. Będzie to oznaczać zwiększenie aktywności międzynarodowej nowego prezydenta i próbę „odbicia terenu”, czy też powrotu USA do roli lidera społeczności międzynarodowej (z czego zrezygnował Donald Trump). Na ten wariant Chiny są już na pewno przygotowane i najbliższe miesiące powinny pokazać, jakie przygotowały odpowiedzi (na pewno będzie to dalszy rozwój technologiczny oraz wprowadzanie do obiegu kolejnych nowinek i wynalazków).

Wygląda zatem na to, że tematów na nowe teksty nam nie zabraknie, zwłaszcza że wiele (jeśli nie większość?) tych wydarzeń rozgrywać się będzie w rejonie Azji i Pacyfiku.

I tą refleksją chciałbym zakończyć dzisiejszy felieton, życząc Państwu, w tych niezwykłych czasach Szczęśliwego Nowego Roku.

Wszystkiego Dobrego!
Radek Pyffel


Tekst pochodzi ze strony Regionalnego Ośrodka Debaty Międzynarodowej w Łodzi, prowadzonego przez Instytut Spraw Obywatelskich.

Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 52 (2020)

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Polityka # Świat Regionalny Ośrodek Debaty Międzynarodowej

Być może zainteresują Cię również:

Facebook i inne korporacje cenzurują treści! Zapisz się na Tygodnik Instytutu Spraw Obywatelskich. W każdej chwili masz prawo do wypisania się. Patrz, czytaj, działaj bez cenzury.

Administratorem danych osobowych jest Fundacja Instytut Spraw Obywatelskich z siedzibą w Łodzi, przy ul. Pomorskiej 40. Dane będą przetwarzane w celu informowania o działaniach Instytutu. Pełna informacja dotycząca ochrony danych osobowych.