Felieton

Ratuj dzieci! Zakaz smartfonów w szkołach od 1 września

Chłopiec ze strzykawką w kształcie telefonu, rys. Paweł Kuczyński
rys. Paweł Kuczyński

Rafał Górski

Tygodnik Spraw Obywatelskich – logo

Nr 222/(14) 2024

Pod koniec lipca 2018 roku francuski parlament przyjął absolutny zakaz korzystania ze smartfonów i podobnych urządzeń (od telefonu komórkowego po tablet) w szkołach” – informuje profesor Manfred Spitzer w książce „Epidemia smartfonów. Zagrożenie dla zdrowia, edukacji i społeczeństwa”. Rozwiązanie to zaproponował podczas swojej kampanii wyborczej Emmanuel Macron. Prezydent Francji ma świadomość faktów związanych z telefonami być może dlatego, że jego żona była nauczycielką.

Zakaz smartfonów w szkołach wprowadziły odgórnie również: Włochy, Grecja, Portugalia, Holandia i Norwegia. W Chinach dzieci nie mogą wnosić telefonów na teren szkoły. Rząd Szwecji zapowiedział, że zakaz zacznie obowiązywać pod koniec 2024 roku. W Belgii i Wielkiej Brytanii zdecydowana większość szkół wprowadziła zakaz oddolnie. W Niemczech zakazu domagają się organizacje nauczycieli. Według danych National Center for Education Statistics nawet 77 proc. szkół w Stanach Zjednoczonych ma wprowadzony zakaz dotyczący korzystania ze smartfonów w czasie lekcji. Na początku 2023 roku Floryda poszła o krok dalej, uchwaliła prawo zakazujące używania telefonów w szkołach w czasie lekcji i na przerwach.

26 lipca 2023 roku ukazał się raport Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Oświaty, Nauki i Kultury (UNESCO) na temat stanu edukacji na świecie (Global Education Monitoring Report 2023), zatytułowany „Technologia jako narzędzie w edukacji. Na czyich warunkach?” (Technology in education: A tool on whose terms?).

UNESCO informuje, że na całym świecie prawie co czwarty kraj wprowadził zakaz używania smartfonów w szkołach (s. 158). Jak podaje Polska Agencja Prasowa, UNESCO apeluje, by poszczególne kraje wprowadziły zakaz używania tego typu urządzeń w szkołach.

Kim jest Manfred Spitzer?

Manfred Spitzer to światowej sławy niemiecki psychiatra, psycholog i neurodydaktyk. W Polsce ukazało się pięć jego książek, obok wspomnianej wyżej „Epidemii smartfonów” są do kupienia w księgarniach: „Cyfrowa demencja. W jaki sposób pozbawiamy rozumu siebie i swoje dzieci”, „Jak uczy się mózg”, „Dopamina i sernik” i „Cyberchoroby. Jak cyfrowe życie rujnuje nasze zdrowie”. Warto wspomnieć też o książce „Vorsicht Bildschirm” (Uwaga! Ekran telewizora)”, która niestety jeszcze nie doczekała się polskiego przekładu, a z której płynie jeden, kluczowy wniosek: „telewizja rzeczywiście sprawia, że ludzie stają się grubi, głupi i agresywni”.

Spitzer studiował także psychologię i filozofię. Jest doktorem nauk medycznych i filozofii, profesorem gościnnym na Uniwersytecie Harvarda. W latach 1990-1997 był ordynatorem Uniwersyteckiej Kliniki Psychiatrycznej w Heidelbergu. W 1997 roku objął katedrę psychiatrii na uniwersytecie w Ulm (jako najmłodszy profesor tego kierunku w Niemczech). Od 1998 roku został dyrektorem Uniwersyteckiej Kliniki Psychiatrycznej w Ulm, od 2004 roku kieruje Centrum Wymiany Wiedzy z Dziedziny Neuronauk i Edukacji (niem. ZNL) prowadzącym badania na polu neurodydaktyki. Jego publikacje zostały przetłumaczone na ponad 20 języków.

Książki Spitzera wyposażone są w obszerne bibliografie. Przykładowo „Cyberchoroby” zawierają 40 stron spisu publikacji, do których odwołuje się niemiecki naukowiec, każda strona to średnio 13 pozycji, czyli łącznie bibliografia liczy 520 (sic!) prac naukowych.

Do mnie najmocniej przemawiają jednak nie tytuły naukowe i książki, tylko to, że profesor miał odwagę stawić opór cyfrowemu lobby wielkiego biznesu i pracującym na jego usługach mediom, celebrytom i ekspertom. Jak sam pisze w 2012 roku, po wydaniu „Cyfrowej demencji” został okrzyknięty „psychiatrą chuliganem”, który „dla osiągnięcia efektu pod publiczkę” dopuszcza się „grzechu na naszych dzieciach” oraz „uniemożliwia rzeczowe zmierzenie się z problemami”.

Cyfrowe narkotyki

Smartfon uzależnia tak jak alkohol, papierosy czy kokaina. Taki wniosek można wyciągnąć z uważnej lektury książek Manfreda Spitzera.

W 2020 roku zostało opublikowane badanie „Structural and functional correlates of smartphone addiction”, które pokazało ubytek istoty szarej mózgu u osób uzależnionych od telefonów komórkowych. Zachodzące zmiany były zbieżne z zaobserwowanymi wcześniej u narkomanów.

„Najświeższe badania techniką neuroobrazowania ponad wszelką wątpliwość pokazują, że nadmierna styczność z ekranami może neurologicznie zniszczyć rozwijający się mózg młodej osoby w taki sam sposób jak uzależnienie od kokainy”, pisze Nicholas Kardaras w książce „Dzieci ekranu. Jak uzależnienie od ekranu przejmuje kontrolę nad naszymi dziećmi – i jak wyrwać je z transu”. Autor jest jednym z czołowych specjalistów ds. uzależnień w Stanach Zjednoczonych.

„Twórcy technologii cyfrowych dedykowanych rozrywce zaprojektowali je w taki sposób, aby trudno było się od nich oderwać”, pisze Daniel Dziewit, współzałożyciel Młodzieżowego Ośrodka Terapii „Reset” specjalizującego się w detoksie od technologii cyfrowych.

Zakaz telefonów – wyniki badań

„Nasze wyniki sugerują, że słabi uczniowie mający do dyspozycji telefon będą się z większym prawdopodobieństwem rozpraszać, natomiast ci, którzy osiągają sukcesy, potrafią się podczas lekcji koncentrować, niezależnie od szkolnej polityki »komórkowej«. […] Szkoły mogłyby zatem wyraźnie ograniczyć zależność sukcesów edukacyjnych od warstwy społecznej, zakazując korzystania z telefonów komórkowych. I odwrotnie, zniesienie takiego zakazu w Nowym Jorku może doprowadzić do niezamierzonego wzrostu nierówności w sferze edukacji [która jest uzależniona od przynależności do określonej warstwy społecznej]”.

Wnioski pochodzą z badania naukowego pt. „Ill Communication: Technology, distraction & student performance” na temat skutków wprowadzenia zakazów smartfonów na terenie szkoły. Louis-Philippe Beland (Uniwersytet Stanowy w Luizjanie) oraz Richard Murphy (Uniwersytet Teksański w Austin) w ramach London School of Economics and Political Science przeanalizowali wpływ zakazu używania telefonów komórkowych w 91 szkołach ponadpodstawowych w Wielkiej Brytanii w 2013 r. Łącznie badaniem objęli dane pochodzące od 130 482 uczniów (sic!).

Źródło: „Cyberchoroby. Jak cyfrowe życie rujnuje nasze zdrowie”, Wydawnictwo Dobra Literatura, Słupsk 2016

To nie jedyna analiza. Wspomniany już raport UNESCO odnotowuje badania z Belgii (Baert i in., 2020) i Hiszpanii (Beneito i Vicente-Chirivella, 2020), które również pokazują, że zakaz używania telefonów komórkowych w szkołach poprawia wyniki w nauce, zwłaszcza w przypadku uczniów osiągających słabe wyniki.

Nigdy nie ćpaj własnego towaru

„Byliśmy zdecydowanie zbyt naiwni i zaślepieni tym, co udało się osiągnąć największym firmom technologicznym, a co w praktyce oznaczało zakłócenie procesu nauczania. Mam nadzieję, że przestaniemy rozdawać pierwszoklasistom tablety, a damy im ołówki i nauczymy pisać listy” – ogłosił w lutym br. minister ds. dzieci i edukacji Danii Mattias Tesfaye.

Na braku zakazu telefonów w szkołach najwięcej zyskuje wielki biznes. Producenci smartfonów (m.in. Apple, Samsung, Xiaomi), korporacje telekomunikacyjne (np. Play, Orange, Plus, T-Mobile), Google, Facebook, Amazon, dostawcy aplikacji, dzień po dniu uzależniają nasze dzieci od swoich produktów.

Steve Jobs trzymał się żelaznej zasady handlarzy narkotyków: „nigdy nie ćpaj własnego towaru”. W wywiadzie dla „New York Timesa” Jobs powiedział, że jego dzieci nigdy dotąd nie korzystały z iPada. „W naszym domu ograniczamy dzieciom dostęp do nowoczesnej techniki”. Podobnej zasady przestrzegał Chris Anderson, były redaktor naczelny miesięcznika „Wired”, poświęconego nowym technologiom oraz ich wpływowi na nasze życie. Swoim dzieciom do ręki nie dawał iPada również Evan Williams, założyciel Bloggera, Twittera i Medium. Kupował im za to książki, setki książek. Pisze o tym Adam Alter w książce „Uzależnienia 2.0. Dlaczego tak trudno się oprzeć nowym technologiom”.

Warto odnotować przykład z polskiego podwórka. „[u] nas w domu są wyznaczone limity, które dotyczą wszystkich. Nie ma takiej możliwości, żeby przy stole, kiedy siedzimy i rozmawiamy, odbierać telefony, bo jesteśmy ze sobą. Telefon jest dostępny w godzinach 18.30-19.30 i w razie czego w tych godzinach można dzwonić. W czasie pracy oczywiście używam telefonu, ale zanim nie wyjdę do pracy, w zasadzie wszyscy moi przyjaciele są nauczeni, że nie ma co dzwonić. Śniadanie to rzecz święta, czas domowy – rzecz święta. Da się” – mówiła w 2019 roku Martyna Wojciechowska w rozmowie z dziennikarzem Fakt.pl. Ta sama pani zachęca dzieci do zażywania cyfrowej heroiny w reklamach „Junior Box – idealny telefon dla dziecka”. Polecam obejrzeć materiały wideo: „Junior Box z Minionkiem i smartfonem za 2 zł!”, „Marysia i Martyna w poszukiwaniu idealnego prezentu”„Martyna Wojciechowska z córką Marysią w reklamie Play – making of”.

Pani Martyna Wojciechowska pisze o higienie cyfrowej na okładce książki „Wychowanie przy ekranie. Jak przygotować dziecko do życia w sieci?” Magdaleny Bigaj. Rozmawiam o tym z autorką na łamach Tygodnika Spraw Obywatelskich. Polecam lekturę.

„Bardzo skuteczne i pracujące w ukryciu lobby dba o to, aby codziennie, za pośrednictwem mediów, bombardowały nas komunikaty o tym, jak ważne i przydatne są media cyfrowe we wszystkich sferach życia. (…) Przemysł, który umożliwia nam nowe cyfrowe życie, jest najbogatszym przemysłem na świecie. Dlatego to lobby ma środki na zadbanie o to, byśmy codziennie wszędzie słyszeli, widzieli i czytali, jak dobre… nie, jak megasuperzajefajne jest wszystko to, co się nam proponuje”, ostrzega Manfred Spitzer w książce „Cyberchoroby”.

Historia lubi się powtarzać. W latach 50. i 60. XX wieku w Ameryce korporacje tytoniowe wmawiały opinii publicznej, że tytoń jest zdrowy i nie uzależnia. Joe Camel namawiał dzieci do palenia papierosów (sic!). W klasycznych reklamach papierosów lekarze palili „camele” zapewniając, że są zdrowe dla gardła. Inny przykład to historia benzyny ołowiowej – korporacje dla zysku zatruły miliony ludzi. I jeszcze azbest: „Rakotwórczość azbestu została ostatecznie udokumentowana i powszechnie uznana dopiero w latach 80. XX wieku. Szacuje się, że na świecie w ostatnich latach azbest był przyczyną ponad 100 tys. zgonów rocznie. Dlatego też współcześnie azbest uznany jest za jeden z najbardziej rozpowszechnionych czynników rakotwórczych w środowisku. W wielu krajach wprowadzono zakaz produkcji i importu wyrobów azbestowych”, piszą Neonila Szeszenia-Dąbrowska i Beata Świątkowska w książce „Azbest w Polsce”. Dziś nikt nie mówi, że papierosy, benzyna ołowiowa i azbest są zdrowe dla dzieci. Są zakazane. Kropka.

Manfred Spitzer słusznie zauważa, że „nikt też nie chce wprowadzenia szkoleń z picia alkohulu w przedszkolu i szkole podstawowej, bo alkohol uzależnia i zaburza rozwój mózgu. Obydwa zarzuty dotyczą również smartfonów!”.

„Macki cyfrowych lobbystów sięgają daleko i głęboko, a ich ręce rozdzielają chętnym przekupniom duże pieniądze”, pisze Spitzer tym razem w „Epidemii smartfonów”.

W Polsce cyfrowe lobby trzyma się bardzo dobrze. Ostatnio mogłem się o tym przekonać uczestnicząc w konferencji CEE Edu Digital Summit 2024 zorganizowanej przez Związek Cyfrowa Polska w ramach CEE Digital Coalition – koalicji organizacji branży cyfrowej z 14. państw regionu. Patronat honorowy nad wydarzeniem objęli: Minister Cyfryzacji, Minister Edukacji, Minister Nauki, Państwowy Instytut Badawczy NASK, Rzecznik Praw Dziecka i Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę.

Dajemy siłę dzieciom czy korporacjom?

Cyfrowe narkotyki – co robić?

Co zrobić z cyfrowymi narkotykami?

Po pierwsze, usunąć je z polskich szkół. Odgórnie, jak w co czwartym kraju na świecie (patrz raport UNESCO). O tym więcej w apelu do rządu, jaki wystosował Instytut Spraw Obywatelskich. Za politykę państwa w zakresie cyfryzacji i edukacji odpowiadają dziś politycy wywodzący się z lewicy: minister edukacji Barbara Nowacka i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Jedną z najważniejszych postaci współczesnej lewicy jest Giorgio Agamben, włoski filozof. Co mówi jeden z najwybitniejszych myślicieli XXI wieku: „Żyję we Włoszech, kraju, w którym gesty i zachowania ludzi zostały całkowicie przekształcone przez wszechobecne telefony komórkowe, urządzenia, do których zapałałem wielką nienawiścią i szczerą odrazą. Ich wpływ na stosunki międzyludzkie jest po prostu niszczycielski”. Cytat pochodzi z eseju „Czym jest urządzenie?” opublikowanym w języku polskim w książce „Agamben. Przewodnik Krytyki Politycznej”. Czy Polscy politycy potrafią „łączyć kropki”?

Po drugie, należy wprowadzić do szkół edukację technologiczną. Bo „każda technologia ma swoją ciemną stronę, z góry nieprzewidywalną” (Stanisław Lem). Apelujemy o to od lat. I nie chodzi tu o uczenie dzieci i młodzieży „kompetencji cyfrowych” w rodzaju umiejętności posługiwania się smartfonem. Siedem milionów Polaków zorientowało się, jak to zrobić, bez pomocy ze strony szkoły. Cytując prof. Neila Postmana: „Chodzi mi o to, że jeśli chcemy uczynić edukację technologiczną częścią programu kształcenia, celem takiego kroku winno być nauczanie młodych, jak używać technologii, w przeciwieństwie do bycia używanym przez technologię. A to oznacza, że muszą wiedzieć, jak stosowanie technologii wpływa na społeczeństwo, w którym żyją, oraz na ich własne życie”. „To jest temat, który powinien być podstawowym zagadnieniem w szkołach. Wymaga on odrobiny wiedzy o historii technologii, o zasadach zmiany technologicznej oraz o przemianach ekonomicznych i społecznych wymuszanych przez technologie” – zauważa profesor w Katedrze Kultury i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Nowojorskim.

Po trzecie, nie dawać dzieciom cyfrowej heroiny do rąk. „Każdy dzień bez smartfona jest dobrym dniem. W momencie, gdy dasz dziecku smartfon, będziesz walczyć każdego dnia – nie używaj go tutaj, nie używaj go teraz etc. Dlatego moje rekomendacje dla rodziców są takie – póki dziecko nie skończy trzynastu, czternastu lat – żadnego smartfona. Jeszcze raz – im dłużej jesteś w stanie odroczyć ten moment, tym lepiej dla twojego dziecka. Nie ma innej odpowiedzi” – radzi prof. Manfred Spitzer.

Ratuj dzieci!

Co możesz zrobić, już dziś, tu i teraz?

Przeczytaj książki prof. Manfreda Spitzera.

Zamiast smartfona ofiaruj dziecku swój czas i pokaż coś innego. Co? Odpowiedź w naszym wywiadzie z profesor Jagodą Cieszyńską-Rożek pt. „Dzieciom trzeba najpierw pokazać coś innego”.

Podpisz petycję „Ratuj dzieci przed telefonami!” przygotowaną przez Instytut Spraw Obywatelskich.

Tylko tyle i aż tyle.

Twoje działanie da dzieciom siłę!

Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 222/(14) 2024

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Górski prowokuje # Nowe technologie # Zdrowie

Być może zainteresują Cię również:

Chcę wiedzieć
# Zdrowie

Instytut Spraw Obywatelskich jest przeciwny najnowszym próbom legalizacji upraw GMO w Polsce

W 2008 roku Instytut Spraw Obywatelskich wraz z innymi polskimi organizacjami społecznymi, które zajmują się bezpieczeństwem żywności, wysoko ocenił przyjęcie przez rząd PO-PSL Ramowego Stanowiska dotyczącego organizmów genetycznie zmodyfikowanych (GMO). Rząd we wspomnianym stanowisku wyraźnie określił swój bardzo krytyczny stosunek do GMO, deklarując w poniższych słowach, że nie dopuści do wysiewu zmienionych genetycznie roślin na terytorium RP: Rząd Polski opowiada się przeciwko wprowadzeniu do obrotu z możliwością uprawy roślin genetycznie zmodyfikowanych. Według dokumentu Polska ma być krajem wolnym od GMO, a rząd na forum Unii Europejskiej wesprze wszystkie inicjatywy, które będą ograniczać zarówno uprawy roślin genetycznie zmodyfikowanych, jak i produkty GMO.