Felieton

Toksyczna praca znad Wisły

strach
strach fot. Pixabay

Piotr Wójcik

Co czwarty pracownik z Polski codziennie odczuwa stres w pracy, a co trzeci przyznaje, że poziom napięcia w jego firmie jest bardzo wysoki. Relacje w polskich przedsiębiorstwach bardzo często są toksyczne, a mimo to temat ten wciąż nie jest popularny w debacie publicznej.

W dyskusjach o pracy w Polsce skupiamy się głównie na płacach, bezrobociu, ewentualnie na zjawisku powszechności umów cywilno-prawnych, zwanych celnie śmieciowymi. Oczywiście te podstawowe warunki pracy są bardzo ważne i są głównymi czynnikami określającymi jakość pracy w danym kraju. Gdy pracownicy są dobrze wynagradzani, a ich sytuacja zawodowa jest stabilna dzięki kodeksowej ochronie ich umów, pozycja negocjacyjna zatrudnionych automatycznie rośnie. Mogą sobie na więcej pozwolić w rozmowach z pracodawcą, bo wiedzą, że stoi za nimi prawo, a dzięki dobrym zarobkom zbudowali sobie odpowiednią poduszkę finansową zabezpieczająca ich na przypadek ewentualnego bezrobocia.

Zdecydowanie rzadziej w debacie publicznej pojawia się temat charakteru relacji w pracy. A te mogą być niezwykle toksyczne, nawet w firmach, w których zarabia się doskonale na etatach. Często właśnie w takich miejscach panuje niesłychane wręcz napięcie, wynikające z wygórowanych oczekiwań, które zatrudnieni cierpliwie znoszą, gdyż wolą się poświęcić w imię wysokich pensji.

Te toksyczne relacje w pracy mogą być nie mniej dotkliwe niż niskie płace lub niestabilność zatrudnienia. Gdy człowiek wstaje rano lub przekracza próg firmy przepełniony lękiem, że znów zostanie ośmieszony lub zjechany z góry na dół przez przełożonego, to jego życia staje się zatrute także w dni wolne. Toksyczne relacje w pracy tworzą toksyczne relacje po pracy. Choroba mobbingu rozlewa się na inne obszary życia społecznego i zaraża nawet relacje towarzyskie lub społeczne.

Co czwarty zestresowany

Firma HR-owa ADP wydaje corocznie raport „Workforce View in Europe”, w którym bada odczucia pracowników najemnych w siedmiu największych krajach Starego Kontynentu oraz Szwajcarii. Już w przedostatniej edycji wykazała ona poziom odczuwanego stresu w analizowanych krajach. Niestety nasz kraj wypadł zdecydowanie najgorzej. Każdego dnia stres w pracy odczuwa 27 procent polskich pracowników, czyli ponad co czwarty. W drugiej pod tym względem Wielkiej Brytanii stres każdego dnia odczuwał jedynie co piąty zatrudniony, podobnie było we Francji. W Holandii codziennie zestresowanych pracowników jest trzykrotnie mniej niż w Polsce i można spokojnie założyć, że nie chodzi tu o dostępność Coffee Shopów.

Niewiele lepiej wypadamy w przypadku odsetka pracowników, którzy w ogóle nie odczuwają stresu w pracy. Zaledwie 7 proc. zatrudnionych nad Wisłą w ogóle nie odczuwa napięcia w miejscu zatrudnienia. Jedyny kraj, w którym jest ich mniej, to Niemcy (6 procent). We Włoszech jest dwukrotnie więcej pracowników, którzy w ogóle nie odczuwają stresu w pracy, niż w Polsce. Znów zdecydowanie najlepiej wypada Holandia, w której aż 22 procent zatrudnionych nie ma żadnego „ciśnienia” w swoim miejscu pracy. Inaczej mówiąc, odsetek pracowników nie odczuwających w ogóle stresu w pracy jest w Holandii niewiele niższy niż odsetek odczuwających go codziennie w Polsce.

Podobne wyniki występują w badaniu przeprowadzonym przez Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych w 2013 roku. Ponad jedna trzecia respondentów stwierdziła, że w ich przedsiębiorstwach panuje wysoki poziom stresu. Niemal identyczny odsetek ankietowanych zaznaczył średni poziom stresu, a niski zaznaczyła ledwie jedna czwarta z kawałkiem.

Dziękujemy, że czytasz nasz portal. Nie puszczamy reklam i nie pobieramy opłat za teksty. Istniejemy m.in. dzięki Waszemu 1% podatku. Dalsza część tekstu poniżej.

Stres jest kobietą

W badaniu przeprowadzonym przez OPZZ można zobaczyć także dane dotyczące poszczególnych grup pracowników. Jeśli chodzi o płeć zatrudnionych, to zdecydowanie bardziej stres odczuwają w pracy kobiety. Aż 43 proc. ankietowanych pań wskazało, że w ich firmie poziom stresu jest wysoki, a kolejna jedna trzecia, że średni. Na wysoki poziom stresu wskazało już „jedynie” 29 proc. mężczyzn. Poziom stresu w pracy inaczej jest także odczuwalny w poszczególnych grupach wiekowych. Najbardziej zestresowani są pracownicy w wieku 30-39 lat, co jest zapewne związane z tym, że właśnie od takich pracowników wymaga się zwykle najwięcej – mają już doświadczenie, a wciąż są młodzi. Aż 44 procent pracowników w tym wieku wskazało na wysoki poziom stresu w miejscu pracy, a niski ledwie 17 procent. Starsi i młodsi pracownicy są nieco mniej zestresowani. Jednak niewiele mniej – poniżej trzydziestki oraz od czterdziestki wzwyż wysoki stres w pracy odczuwa ponad jedna trzecia.

Trochę bardziej zestresowani są osoby na stanowiskach kierowniczych – na wysoki poziom stresu wskazało 40 proc. pytanych z kadry kierowniczej, czyli o 6 punktów procentowych więcej niż spośród szeregowej załogi.

Ewidentnie więc stres w pracy to w Polsce jeden z głównych problemów do rozwiązania w tym obszarze polityki społecznej. Jeśli codziennie odczuwa go ponad co czwarty pracownik, a na wysoki jego poziom w organizacji wskazuje ponad co trzeci, to mamy ewidentny problem.

Nieco więcej światła rzuca raport ADP „Workforce View in Europe”, tylko że jego najnowsza edycja, czyli obejmująca rok 2019, przede wszystkim wskazuje kilka wniosków natury ogólnej – tzn. dotyczących wszystkich badanych krajów razem. Najważniejszym z nich jest ten, że zestresowani pracownicy nie bardzo mają do kogo się udać z tym problemem. 30 procent pracowników wskazuje, że w zasadzie nie ma nikogo takiego, kto udzieliłby mu pomocy w sprawie odczuwanego napięcia. Kolejne 30 procent wskazuje kolegów z załogi, natomiast do przełożonego skierowałby się jedynie co piąty. Do najwyższych władz firmy lub do działu HR poszedłby w tej sprawie jedynie co jedenasty.

Niestabilna Polska

W najnowszym raporcie ADP znajdziemy także bardziej szczegółowe dane dla Polski. Przede wszystkim ponad jedna czwarta zatrudnionych nad Wisłą uważa, że zarządzanie załogą jest złe. Tylko w Hiszpanii takich osób jest więcej – dokładnie 31 procent. Okazuje się także, że nad Wisłą problem zdrowia psychicznego pracowników jest zdecydowanie najmniej dostrzegany – prawie połowa pytanych odpowiedziało, że kierownictwo w ogóle nie zwraca uwagi na ten problem. W Niemczech i Szwajcarii tylko 16 procent pracowników stwierdziło, że szefostwo nie jest zainteresowane zdrowiem psychicznym swoich podwładnych.

Kluczowym problemem, jaki został wskazany konkretnie w Polsce, jest niestabilność zatrudnienia. Pracownicy niemający pewności, że spędzą w danej pracy nadchodzące lata, w oczywisty sposób są bardziej zestresowani, martwiąc się o swoją przyszłość i drżąc, żeby jakiś błąd nie wpłynął negatywnie na decyzję o ich dalszym zatrudnieniu. Wg badania ADP, krótkoterminowe kontrakty dotyczą jednej trzeciej zatrudnionych nad Wisłą. Jednak w sprzedaży i marketingu dotyczy do 43 proc. osób, a w sztuce i kulturze aż 54 proc. Ponad jedna czwarta pracowników z Polski zatrudnionych na krótkoterminowych kontraktach twierdzi, że negatywnie wpływa to na ich zbalansowany tryb życia, a podobny odsetek przyznaje, że nie ma z tego powodu zdolności kredytowej. Ponad jedna piąta pracowników na umowach czasowych twierdzi, że z powodu krótkoterminowej formy zatrudnienia omija ich wiele benefitów, z których korzystają stali etatowcy. Co piąty zatrudniony na krótki termin przyznaje także, że cierpi na tym jego wynagrodzenie.

Dobrostan psychiczny pracowników bez wątpienia powinien stać się jednym z kluczowych tematów ekonomicznych w nadchodzących latach. Poradziliśmy sobie z problemem bezrobocia, płace, choć wciąż niskie na tle krajów Europy Zachodniej, wreszcie w miarę stabilnie rosną, jednak toksyczne relacje w pracy nadal obniżają zdrowie psychiczne obywateli kraju znad Wisły. Wydaje się, że Państwowa Inspekcja Pracy powinna się bardziej zainteresować tym tematem, nie tylko zwracając uwagę na łamanie kodeksu pracy, ale też rozliczając polskich pracodawców z traktowania pracowników podczas wykonywania przez nich zadań. Bezwzględnie trzeba także zwiększyć stabilność zatrudnienia w Polsce, ograniczając możliwość stosowania umów na czas określony i innego rodzaju kontraktów krótkoterminowych. Na toksycznych relacjach w miejscach pracy tracą nie tylko sami pracownicy, ale też ich rodziny, a brak szacunku dla drugiego człowieka, z którym spotykamy się podczas wykonywania obowiązków zawodowych, często przenosi się chociażby do coraz bardziej brutalnej debaty publicznej. Praca wysokiej jakości to absolutna podstawa rozwiniętego państwa dobrobytu – a elementem pracy wysokiej jakości jest zdrowie psychiczne pracowników.

Narodowy Instytut Wolności – logo Program Rozwoju Organizacji Obywatelskich – logo

Tekst przygotowany przez Instytut Spraw Obywatelskich w ramach projektu „Instytut Spraw Obywatelskich – łapiemy wiatr w żagle” sfinansowanego przez Narodowy Instytut Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018–2030.

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Rynek pracy # Społeczeństwo i kultura Centrum Wspierania Rad Pracowników

Być może zainteresują Cię również:


Notice: Undefined index: without_styling in /www/instytutsprawob_www/www/instytutsprawobywatelskich.pl/wp-content/plugins/freshmail-integration/src/Plugin/Newsletter/Freshmail.php on line 500
Facebook i inne korporacje cenzurują treści! Zapisz się na Tygodnik Instytutu Spraw Obywatelskich. W każdej chwili masz prawo do wypisania się. Patrz, czytaj, działaj bez cenzury.

Administratorem danych osobowych jest Fundacja Instytut Spraw Obywatelskich z siedzibą w Łodzi, przy ul. Pomorskiej 40. Dane będą przetwarzane w celu informowania o działaniach Instytutu. Pełna informacja dotycząca ochrony danych osobowych.