fbpx

Felieton , Książka

„Trzy żywioły” Simony Kossak. O miłości i szacunku do przyrody

Bóbr, kowalik, borsuk
Bóbr, kowalik, borsuk

Marcin Gęsiarz

Tygodnik Spraw Obywatelskich – logo

Nr 158 / (2) 2023

Od śmierci Simony Kossak – zoopsycholożki i ekolożki związanej przez lata z Puszczą Białowieską – w 2022 roku minęło 15 lat. W maju tegoż roku wydawnictwo Marginesy wydało zbiór jej niepublikowanych dotąd tekstów. Znawcy jej dorobku nie będą zaskoczeni. Wszyscy pozostali natomiast mają szansę doświadczyć spotkania trzeciego stopnia ze światem przyrody. Światem, nie wiedzieć czemu, traktowanym przez nas jako dziki.

Simony Kossak (1943-2007) pasjonatom przyrody nie trzeba przedstawiać: pochodząca z artystycznej rodziny Kossaków prof. dr hab. nauk leśnych, biolożka, ekolożka, przez lata związana z Puszczą Białowieską początkowo tylko służbowo, z czasem zaczęła ją darzyć szczerym uczuciem. Przez 35 lat mieszkała w położonej w sercu Puszczy leśniczówce Dziedzinka, która szybko stała się jej miejscem na ziemi.

W internecie można często natrafić na zdjęcia wykonane przez jej partnera, Leona Wilczka, na których Simona pozuje ze zwierzętami: sarnami, łosiami czy z leżącą na stole ogromną lochą Żabką. Z jej miłości do przyrody powstały liczne prace popularnonaukowe, filmy i książki, z których szczególnie znanymi są emitowane przez lata na antenie Radia Białystok gawędy „Dlaczego w trawie piszczy?”. Książka „Trzy żywioły” stanowi jeszcze jeden wyraz tego uczucia.

Żywiołowo o żywiołach

Książka podzielona jest, zgodnie z tytułem, na trzy części: „Ziemia”, „Powietrze” oraz „Woda”. Każda zawiera krótkie rozdziały zazwyczaj poświęcone jednemu gatunkowi zwierzęcia, żyjącemu w danym „żywiole”. Każdy rozdział ze swadą opisuje dany gatunek, skupiając się na jego zwyczajach, obecności w życiu człowieka i odwrotnie – wpływie (niestety, zwykle negatywnym) człowieka na jego występowanie.

Nagromadzenie ciekawostek związanych z zachowaniami czy cechami charakterystycznymi danego gatunku w połączeniu z żywym opisem zatroskanej o los przyrody ekolożki sprawia, że mimo gawędowej maniery[1] – która może irytować niektórych czytelników – teksty czyta się z dużym zainteresowaniem. Trudno oderwać się od każdej z 390 stron ilustrowanego tomu. „Trzy żywioły” dają się streścić jednym zdaniem: wcale tak bardzo nie różnimy się od zwierząt.

Bracia mniejsi?

Franciszek z Asyżu zwykł nazywać zwierzęta „braćmi mniejszymi”. „Mniejszymi” od człowieka pod względem czego – rozmiaru? Zachowania? Rozumu?

Simona Kossak pokazuje, że zwierzęta nie są głupie, a swoją mądrością mogłyby zaskoczyć niejednego człowieka.

I tak: w stadzie wilków każde zwierzę wykorzystuje swoje atuty dla dobra stada; borsuki, podobnie jak bobry, wkładają wiele sił w przygotowanie miejsca na zimowy sen; mrówki do dzisiaj niekiedy stawiane są za wzór doskonale zorganizowanego społeczeństwa, gdzie jednostka być może znaczy niewiele, ale ich nagromadzenie w mrowisku-mieście tworzy prawdziwą potęgę.

Borsuk
Borsuk, fot.  andy ballard Pixabay

A co z ptakami? Jak przekonuje Kossak, nie tylko ludzki śpiew wyraża radość. Ponadto kowaliki, ptaki wielkości wróbla, po dobraniu się w parę są sobie prawdopodobnie wierne całe życie, a jerzyki, szczególnie widoczne w miastach, potrafią pokonać w swoim życiu ponad 500 tysięcy kilometrów, gdzie najszybsze latają z prędkością 340 kilometrów na godzinę. Nie trzeba być znawcą militariów, żeby być pod wrażeniem walki nietoperzy i ciem, podczas której lotny ssak używa echolokacji i wbudowanego „radaru”, a nocny motyl „maski” zagłuszającej ich działanie. Z palety wodnych stworzeń wymienimy jeszcze skore do zabawy wydry, inteligentne ośmiornice oraz bobry, które kiedyś były tak powszechne jak dziś myszy.

Kowalik
Kowalik, fot.  Luca_Cagnasso Pixabay

Każdy gatunek został doskonale przystosowany do życia w świecie przyrody, każdy doskonale spełnia swoje zadanie w ramach światowego stada zwanego fauną. Żaden z nich nie niszczy ekosystemu, w którym żyje. Inaczej zachowuje się człowiek.

Bracia gorsi

„Powiedzenie homo homini lupus est mówiło o fatalnych obyczajach ludzkich”[2], ale czym zawinił wilk, że coś złego tkwi w ludzkiej naturze? Nie dość, że sami dla siebie stanowimy źródło ogromnego zła[3], to poprzez niszczycielską działalność czy to przemysłową, czy kłusowniczą, zagroziliśmy istnieniu innych, zupełnie niewinnych stworzeń. W tym kontekście zwykło się przywoływać przede wszystkim żubra białowieskiego, ale z książki Kossak wyłania się obraz zdziesiątkowanych gatunków, którym grozi o ile nie wyginięcie, to pomniejszona względem przeszłości liczebność.

Przypadek bobra niezwykle obrazowo pokazuje zgubną działalność człowieka: „Patrząc z góry, widziało się miliony małych inżynierów, którzy bez przerwy, dzień i noc, pracowicie regulowali sieć wodną Polski, a my, ludzie, między XVII a XIX wiekiem bardzo szybko i niestety również bardzo skutecznie wytępiliśmy je. I to nie tylko w Polsce, ale w całej Europie. Zachowały się jedynie w najdzikszych, opuszczonych przez ludzi albo niezasiedlonych miejscach”[4].

Bóbr europejski - Białowieża
Bóbr – Białowieża, fot. Jacek Zięba / CC Wikimedia

Skuszone resztkami jedzenia pozostawionymi przez turystów niedźwiedzie pojawiające się na górskich szlakach, wilki polujące na łatwo dostępne pożywienie (zamiast zapolować na jelenia, czy nie łatwiej zajść na gospodarstwo i wziąć podane jak na tacy bydło?) to wybrane przykłady zwierząt, które przez ludzkie, nierzadko lekkomyślne zachowania zmieniły swoje zwyczaje. Przykładów tych zmian w książce Kossak jest o wiele więcej.

„Wścibskie szkodniki” pośród ludzkiej braci

Interesujący jest stosunek autorki do naukowców: uczonych, lubiących „wszystko zmierzyć, zważyć i opisać”. Z jednej strony darzy ich niechęcią z powodu niecierpliwej i niszczącej ekosystem działalności wynikającej nierzadko z egoizmu[5]. Nie zależy tym „wścibskim szkodnikom”, jak ich nazywa, na dogłębnym, pełnym szacunku dla żywego stworzenia poznaniu, ale na własnym naukowym sukcesie bez względu na metody wyrządzające krzywdę „przedmiotowi badania”.

Z drugiej strony jednak pojawiają się w tekście nazwiska badaczy, pamiętnikarzy czy artystów (np. Bernhard Grzimek, Kazimierz Wodzicki, Stanisław Witkiewicz, Karl von Frisch), których zdaje się łączyć prawdziwa, pełna zrozumienia miłość do przyrody. Czynią to czy to poprzez niestandardowe – w stosunku do innych „uczonych” – metody badawcze, jak również poprzez barwny, potwierdzony w obserwacjach opis przedstawicieli danego zwierzęcia i jego zachowań. Jeżeli „uczony” nie jest w stanie czegoś wyjaśnić, to „produkuje przynajmniej pięć hipotez i mnóstwo obcych słów, żeby biednego rozmówcę ogłupić i by ten nawet nie pomyślał, że może nauka tak nie do końca wszystko wie”[6]; w przypadku wyrozumiałego miłośnika natury świadomość własnej niewiedzy każdorazowo wywołuje w nim radość, bo jak tu nie zachwycać się złożonością otaczającego nas świata?

Jak być lepszym bratem?

„Warto się zastanowić, czy jest sens swoje życie zawodowe, prywatne, wszystkie wakacje, wszystkie urlopy poświęcać tym malutkim owadom, które są dla większości z nas tak niewiele warte, że nawet nie zwracamy uwagi na to, ile z nich zadeptujemy na chodnikach i ścieżkach”[7].

Simona Kossak nie tylko swoimi tekstami, ale też życiem pokazała, że świat zwierząt jest jej niebywale bliski: „Simona od dziecka uwielbiała zwierzęta. Na Kossakówce [neogotyckim dworku, w którym mieszkały kolejne pokolenia rodziny Kossaków – przyp. red.] było ich zawsze wiele – koty, psy, ptaki, na przykład uratowane kawki, ukochana wiewiórka Florek.

To zwierzaki były niezawodnymi przyjaciółmi Simony, one nie przymierzały jej do rozbuchanych rodzinnych ambicji, były ucieczką od świata pełnego wymagań, oceniającego”[8] – po latach stwierdziła jej siostrzenica, Joanna Kossak. Jej zdaniem „odrzucenie, którego doświadczyła w rodzinie [wynikające z pokładanych w niej artystycznych nadziei – przyp. red.], dało Simonie siłę, sprawiło też, że zrażona do ludzi stała się rzecznikiem praw tych, którzy nie mają głosu – zwierząt”[9]. Tytuł i bogaty dorobek naukowy, członkostwo w licznych redakcjach czasopism przyrodniczych, obecność w wielu radach naukowych, wreszcie ekscentryczne życie pośród dzikiej przyrody w środku Białowieży[10], uwiecznione na fotografiach Wilczka pokazują, że Simona kroczyła własną drogą. Celem tej drogi było uświadomienie nam, że jesteśmy – czy tego chcemy, czy nie – częścią globalnego ekosystemu.

Nieustannie pragnęła zwrócić naszą uwagę na fakt, że potrzeba nam większej świadomości otaczającego nas świata. Świat stanowi nierozerwalny łańcuch zależności, dlatego gdy będziemy rozkoszować się zachodzącym letnim słońcem nad taflą jeziora, zamiast życzyć wszystkim komarom rychłej śmierci, ubierzmy się na niebiesko w długie rękawy i nogawki.

Nie wszystkie stworzenia żyjące na Ziemi są dla nas przyjemne, ale przecież często i my stanowimy dla innych utrapienie. Dlatego zamiast widzieć zło w dzikiej przyrodzie, spójrzmy najpierw na swoje podwórko.

Na kartach „Trzech żywiołów” padają liczne porady dotyczące tego, jak obchodzić się ze zwierzętami, czy nawet szerzej: ze światem. Jest ich wiele, a każda brzmi rozsądnie: nie toczmy wojen, bo w ich efekcie cierpią nie tylko ludzie, ale i niemające z nimi wiele wspólnego zwierzęta.

Przy planowaniu gospodarstwa miejmy w pamięci fakt, że nie tylko my będziemy jego lokatorami. Zamiast tępić rój pszczół, osiadły na gałęzi, który nas tak bardzo wystraszył, wezwijmy znającego się na rzeczy bartnika. Zanim zniszczymy jakikolwiek element krajobrazu, miejmy z tyłu głowy myśl, że być może „zupełnie nieświadomie skazujemy na śmierć coś, co jest naszą dumą”. Jadąc przez las, łąkę czy rozległe pole pamiętajmy, żeby zwolnić – a nuż uderzymy i zabijemy młodego ptaka albo inne maleństwo? Wiele nas dzieli, wiele cech nas łączy, ale naszym wspólnym mianownikiem jest to, że żyjemy. I dlatego każdemu stworzeniu należy się szacunek.

„Wartością nadrzędną gatunku ludzkiego jest […] indywidualność umysłu, osobowości”[11] – toteż każdy z nas, każdy z osobna, powinien poddać refleksji swój stosunek do zwierząt. O ile wydaje się, że „Trzy żywioły”nie dodają niczego do bogatej spuścizny Simony Kossak, to poprzez dobór omawianych stworzeń i przejrzystemu podziałowi na tytułowe żywioły niniejsza książka stanowić może dobry wstęp do nauki otaczającego nas świata. Hasło „dzika przyroda”, gdyby odnieść je do „zwierząt i roślin, które wzrastają i egzystują niezależnie od człowieka w warunkach naturalnych”[12], w książce Kossak de facto nie istnieje.

Zmiany zaszły za daleko. Dlatego, aby zrozumieć wpływ człowieka na świat przyrody, musimy zrozumieć ten świat. To kolejny przykład tego, dlaczego książka „Trzy żywioły” jest ważna.

Simona Kossak z dzikiem - okładka książki Trzy żywioły
fot. wydawnictwo Marginesy

Simona Kossak, Trzy żywioły, wydawnictwo Marginesy, 2022


Przypisy:

[1]     Mowa tu o pojawiających się co jakiś czas zdrobnieniach (mamusia, tatuś, cielaczek, malutki fiacik, „chudziutkie biedactwa [małe borsuki – przyp. red.] są, szczuplutkie, skóra im wisi na bokach i brzuszkach”), uproszczeniach czy antropomorfizacjach („Po kilkunastu takich seansach [gdzie doktor kładł na głowie wilka swoją dłoń] wilk się w nim śmiertelnie zakochał i ta miłość doprowadziła do tego, że to właśnie on został szefem w tym stadzie”).

[2]     S. Kossak, „Trzy żywioły”, Warszawa 2022, s. 7.

[3]     „Dlaczego w naszym społeczeństwie pojawiły się, zadomowiły – i to tysiące lat temu – zachowania, które zwierzęta prezentują jedynie w niewoli? Wystarczy wspomnieć Hitlera, Pol Pota… i widać, w jaki sposób: najpierw podstępem, potem pieniędzmi zdobywają władzę. Zaczynają rosnąć w siłę, obrastają w policję i wojsko sobie posłuszne i zaczynają z nas robić stado swoich ofiar”. Tamże, s. 23. Innym, równie ciekawym wątkiem jest kwestia tzw. wielkiej wody, czyli powodzi; por. tamże, s. 291-294.

[4]     Tamże, s. 297.

[5]     Por. tamże, s. 91-92.

[6]     Tamże, s. 144.

[7]     Tamże, s. 111.

[8]     „Simona Kossak – brzydkie kaczątko artystycznej familii”, z Joanną Kossak rozmawia Agata Szwedowicz, PAP, 26 lutego 2017 r. Cyt. za: SimonaKossak, culture.pl [https://culture.pl/pl/tworca/simona-kossak, dostęp 12 grudnia 2022 r.]

[9]     Tamże.

[10]   „Gdyby nie ta magiczna leśniczówka w rezerwacie Białowieskiego Parku Narodowego, w której zamieszkała po studiach w Krakowie i gdzie żyła do końca… To był raj, Simona żyła w raju! Ona stworzyła tam dom, umeblowała go, zmieniła jego otoczenie, ale też to niezwykłe miejsce ją samą stwarzało i zmieniało. Wiele razy zresztą mówiła o tym, że nie mogłaby żyć gdzie indziej i jak bardzo dużo dała jej Puszcza Białowieska” – tak o niej wyraziła się Beata Hyży-Czołpińska, autorka filmu o Simonie Kossak pt. „Miejsce w raju”(2014). Cyt. za: tamże.

[11]   S. Kossak, dz. cyt., s. 115.

[12]   „Animals and plants that grow independently of people, usually in natural conditions”. Hasło: wildlife, Cambridge Advanced Learner’s Dictionary & Thesaurus [online: https://dictionary.cambridge.org/pl/dictionary/english/wildlife; dostęp 27 grudnia 2022 r.]

Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 158 / (2) 2023

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Ekologia # Społeczeństwo i kultura

Być może zainteresują Cię również: