fbpx

Felieton

Wiedzy, umiejętności, siły, zwycięstwa

kciuk
fot. Gerd Altmann z Pixabay

Olaf Swolkień

Tygodnik Spraw Obywatelskich – logo

Nr 105 / (1) 2022

Tego bym sobie i wszystkim walczącym z wiszącym nad światem widmem biotyranii życzył. Nie ulega bowiem wątpliwości, że nadchodzący rok będzie rokiem jeszcze bardziej zaciętej walki z jednej strony o uczynienie z nas bezwolnych, odgórnie sterowanych biorobotów, a z drugiej oporu. Czyli dalszy ciąg wojny, której celem nie jest już konkretne terytorium, wymordowanie jakiejś populacji. Tym razem chodzi o to, co już ponad dwadzieścia lat temu nazwałem „ostatecznym rozwiązaniem kwestii ludzkiej” w związku z pierwszymi ujawnianymi wtedy przypadkami klonowania.

Nowy typ człowieka próbowano najpierw stworzyć poprzez zmianę stosunków społecznych, potem przez hodowlę. Obecny trzeci totalitaryzm wydaje się łączyć oba te podejścia. Podobnie jak w komunizmie zniknąć mają wszelkiego rodzaju kułacy, z tą tylko uwagą, że kułak to dzisiaj, tak jak i wtedy, nie tylko samodzielny rolnik, ale także sklepikarz, właściciel hoteliku, knajpki, czy choćby skromnych oszczędności lub mieszkania na wynajem – likwidacja gotówki będzie tym krokiem, który pozwoli do końca przejąć kontrolę nad tymi grupami.

Pod przykrywką walki z pandemią, która polega przede wszystkim na zaprzestaniu leczenia chorych na być może nieco podrasowany wirus grypy, toczy się więc bitwę o handel, walkę z ciułaczami, drobnymi burżujami, a więc z ludźmi niezależnymi finansowo od władzy, czy to lokalnych administratorów, czy akcjonariuszy i zarządów.

Korporacje zastąpiły w tej układance komunistyczne – w zależności od okresu – a to zjednoczenia, a to wielkie organizacje gospodarcze, również kreacja pieniądza została podporządkowana wąskiej grupie elity władzy, to ona zasila z kolei obracające bilionami fundusze inwestycyjne, te z kolei są właścicielami obracających miliardami korporacji medialnych, informatycznych, farmaceutycznych itp.

Rządy pełnią w tym systemie role jedynie policyjnych nadzorców, którzy w razie nieposłuszeństwa mogą być odprawieni, a to w drodze „wolnych wyborów”, a to poprzez kolorową rewolucję, czy wzniecony przy pomocy mediów gniew ludu. Partie, czy grupy przeciwne takiemu stanowi rzeczy są albo otaczane w tym systemie politycznym kordonem sanitarnym, ograniczającym ich rolę do przemówień w Sejmie albo niszczone przy pomocy służb specjalnych – w Polsce jaskrawymi tego przykładami były metody, jakimi zwalczono najpierw Stana Tymińskiego i partię X, a potem A. Leppera i Samoobronę, w innych wypadkach można się posłużyć np. środkami chemicznymi, jak miało to miejsce w wypadku operacji ośmieszenia G. Janowskiego.

Jednak o ile podobieństwa do komunizmu są przynajmniej w pewnych kręgach, szczególnie w społeczeństwach, które doświadczyły jego poprzedniej wersji, dostrzegane, to porównanie do metod hitlerowskich wywołuje gwałtowną reakcję mediów tak zwanego głównego nurtu, uderzających w nutę moralnego oburzenia, które dosyć skutecznie obezwładnia nawet konserwatywnych publicystów i krytyków reżimu. To dosyć dobry wskaźnik tego, że właśnie te porównania dotykają czułego punktu, którego obnażenie przed opinią publiczną to coś, co mogłoby być dla systemu bolesne. Józef Mackiewicz, który jak mało kto już w połowie poprzedniego stulecia dostrzegał totalitarne tendencje panujące na Zachodzie, pisał o tym następująco: „Dawne liberalne prawo do nieograniczonych porównań ograniczone zostało moralnym zakazem, którego nawet ściśle naukowym badaniem naruszyć nie wolno”. A przecież podobieństwa do nazistowskich prześladowań Żydów i współczesnych działań wobec tych, którzy odmawiają przyjęcia preparatów Big Farmy, które okazały się już nie tylko nieskuteczne, ale bardzo często szkodliwe, są uderzające i oczywiste.

Dążenie do wyhodowania nowego, lepszego człowieka było bliskie zarówno Hitlerowi, jak i Stalinowi, który próbował krzyżówek ludzi z małpami i o dziwo znajdował do tych eksperymentów ochotników, podczas gdy Niemcy preferowali ośrodki hodowlane dla osobników rasowo wartościowych.

Nowi, lepsi, a więc całkowicie kontrolowani i podporządkowani, nieskorzy do jakiegokolwiek buntu ludzie są również marzeniem globalistycznej sekty, której główni ideolodzy w rodzaju Kurzweila, Harariego czy Schwaba chcą do tego celu wykorzystać ogromny postęp w dziedzinie nie tylko nauk w rodzaju chemii, neurobiologii, ale także cybernetyki i psychologii społecznej, czyli autentycznie naukowego sterowania masami.

Cele, jak widać, niewiele się zmieniły – władza i kontrola innych zawsze pociągały pewne grupy politycznych megalomaniaków, którzy także zawsze maskowali to urojonym poczuciem, a to misji dziejowej, a to mitycznym zagrożeniem i potrzebą ratowania przed rzekomym wrogiem, dzisiaj taką rolę odgrywają, a to tak zwani terroryści, a to grypa, a to zmiany pogody.

Różnica polega głównie na potędze technologii, jakimi dysponuje władza, stąd absurdalność podawanych uzasadnień dla ograniczeń wolności może być zdecydowanie większa. Na wiecu, który fizycznie gromadził myślących obywateli, tego typu nonsensy nigdy by się nie ostały (ciekawym tego potwierdzeniem jest to, że jedyne dwa szwajcarskie kantony, które w listopadowym referendum głosowały przeciw totalitaryzmowi i tak zwanym paszportom szczepionkowym, to kantony najbardziej konserwatywne, w jednym z nich jeszcze 50 lat temu decyzje polityczne podejmowali dorośli mężczyźni poprzez podnoszenie ręki na miejskim rynku).  

O ile w dawnych czasach tyrana można było obalić przy pomocy tłumu uzbrojonego w kije, kamienie, łuki, pistolety, a pisma ukazujące prawdziwy obraz sytuacji drukować samodzielnie lub po prostu głosić na placu czy ulicy, to dzisiaj wydaje się to o wiele trudniejsze. Proste środki można stosować, ale walki z policją przypominają raczej zabawy, w których wszyscy wiedzą, do jakiego stopnia brutalności wolno się posunąć, a poza którym istnieją bronie o wiele bardziej groźne i skuteczne, którymi dysponuje tylko jedna strona.

Taka sama dysproporcja ma miejsce w obszarze propagandy, buntownicy swoje prawdy mogą głosić w niszowych kanałach internetowych, ale tak zwana milcząca większość nawet nie wie o ich istnieniu, a jeżeli nawet wie, to nie jest w stanie przeczytać czy wysłuchać dłuższego tekstu, czy wywodu.

W ten sposób potwierdza się przypomniana w znakomitym felietonie Izabeli Brodackiej-Falzmann teza M. Foucault o tym, że jak napisała autorka: „Sama władza jest ze swej natury polimorficzna. Nie przejmuje ona nigdy jednego oblicza, jednego zakresu jawności”. Do sfery władzy należy więc także wiedza (ja dodałbym instytucjonalna nauka), która „oznacza wszystko, co jest za wiedzę społecznie uznane, nie musi natomiast, choć się mieni prawdą, oznaczać prawdy”.

Przypomniało mi się w kontekście powyższego fragmentu nasze hasło z transparentu „Ich eksperci, przy nas prawda”, który nosiliśmy na manifestacjach w ramach kampanii „Tiry na tory”, w latach 90. ubiegłego wieku.

Opisane powyżej bardzo grubymi kreskami współczesne pole bitwy o człowieczeństwo robi ponure wrażenie i może skłaniać albo do poczucia, że nic się nie da zrobić i popadania w największy grzech, jakim jest rozpacz, albo do szukania ucieczki w łatwe, a więc na ogół tandetne wizje stworzenia nowego świata od podstaw przy pomocy zaklęć, mistyki, rytuałów, co jest formą pychy.

Tymczasem wojna jest zawsze konfrontacją sił, a te buduje się przez ćwiczenie rozumu, ciała, ducha, woli, poprzez zdobywanie, wiedzy, umiejętności i wreszcie poprzez śmiałe wychodzenie w pole i konkretne działania. To droga trudna, niebezpieczna, ale koszmar, ku któremu prowadzą ludzkość zwolennicy nowego porządku, nie daje wyboru, gdyż „oni” nie chcą nas jedynie „ulepszyć”, chcą nas zniszczyć, więc i my musimy chcieć to samo zrobić z „nimi”, jednak ponieważ chcieć to wcale nie znaczy móc, więc dlatego życzę wszystkim siły i wytrwałości w jej budowaniu oraz odwagi i mądrości w użyciu.

Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 105 / (1) 2022

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Społeczeństwo i kultura

Być może zainteresują Cię również:

Facebook i inne korporacje cenzurują treści! Zapisz się na Tygodnik Instytutu Spraw Obywatelskich. W każdej chwili masz prawo do wypisania się. Patrz, czytaj, działaj bez cenzury.

Administratorem danych osobowych jest Fundacja Instytut Spraw Obywatelskich z siedzibą w Łodzi, przy ul. Pomorskiej 40. Dane będą przetwarzane w celu informowania o działaniach Instytutu. Pełna informacja dotycząca ochrony danych osobowych.