Rozmowa

Wolontariusze mają sądy na oku

sąd
Sąd fot. succo z Pixabay

Krzysztof Korzempa

O metodach i narzędziach pozwalających zwykłym obywatelom mieć wpływ na polską rzeczywistość sądową opowiada Bartosz Pilitowski, prezes Fundacji Court Watch Polska.

Jaka jest geneza Fundacji Court Watch Polska?

Pomysł wziął się stąd, że prowadziłem badania do doktoratu, który dotyczył przedsiębiorców i w robionych przeze mnie wywiadach przedsiębiorcy bardzo często wskazywali sądy jako źródło ryzyka w prowadzeniu działalności gospodarczej. Uznałem, że jest to nie tylko obszar, który zasługuje na zbadanie, ale także obszar, który wymaga zmian. I to takich zmian, które uwzględniają potrzeby i prawa obywateli, ponieważ do tej pory dyskusje na ten temat toczyły się niemal wyłącznie w środowisku prawników. Bardzo rzadko uwzględniano w tych dyskusjach perspektywę osób, które korzystają z sądów. Zatem najpierw zainteresowałem się sądownictwem badawczo, a później uznałem, że trzeba próbować też rzeczywistość zmieniać. Nie chciałem stworzyć kolejnej organizacji prawniczej, która będzie przygotowywała opinie i ekspertyzy prawne, ani też kolejnej organizacji zajmującej się bezpośrednim pomaganiem osobom, które trafiają przed sądy. Takich organizacji jest w Polsce wiele. Natomiast moim zdaniem brakowało organizacji, która by angażowała samych obywateli w proces zmieniania wymiaru sprawiedliwości.

Chciałem zaangażować jak największą liczbę ludzi, pokazać im, że sądownictwo też jest władzą, która od nich pochodzi, ma im służyć i oni też mają prawo głosu w sprawach związanych z funkcjonowaniem tej władzy. Mają też prawo mieć swoją opinię i ją wyrażać. Ważne, żeby to była opinia oparta na doświadczeniach, a nie wyłącznie na doniesieniach medialnych albo plotkach.  

Możliwość wyrobienia sobie takiej opinii stwarza samo prawo, zasada jawnego postępowania przed sądem wynikająca z artykułu 45 Konstytucji. Jako metodę działania wybraliśmy obywatelski monitoring sądów, czyli takie działania, w których angażujemy samych obywateli do obserwowania sądów i jednocześnie dostarczania nam materiału badawczego. A my możemy te spostrzeżenia opracowywać, wyciągać z nich wnioski i następnie przedstawiać je sędziom. Staramy się w partnerski sposób dostarczać im informację zwrotną.

W jaki sposób Court Watch Polska monitoruje funkcjonowanie sądów? Jakie metody i narzędzia stosujecie?

Po pierwsze wykorzystujemy najstarszą metodę prowadzenia badań naukowych, czyli obserwację. Nasze obserwacje są usystematyzowane. Wolontariusze otrzymują od nas formularze, które zawierają szereg pytań dotyczących różnych aspektów przebiegu posiedzenia sądu. Oprócz swobodnych spostrzeżeń stosowane przez nas formularze zawierają także listę pytań zamkniętych, które pozwalają śledzić nam pewne zjawiska w sposób ilościowy. Możemy obserwować ich zasięg i porównywać w czasie. Nasze narzędzia stworzyliśmy sami. Ale to nie my wymyśliliśmy samą metodę Court Watch. Metoda Court Watch, czyli systematyczna obserwacja sądów przez obywateli zinstytucjonalizowała się w Stanach Zjednoczonych już w latach pięćdziesiątych dwudziestego wieku. Udało nam się nawet pojechać do Stanów i dotrzeć do organizacji, które już w tamtym czasie to prowadziły. Korzystaliśmy w tworzeniu naszej metodologii z doświadczeń organizacji z Nowego Jorku oraz organizacji Watch Minnesota z Minneapolis. W Polsce przez pewien czas tą metodą prowadziła badania Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Z tym że jej obserwacje były prowadzone przez słuchaczy Szkoły Praw Człowieka, czyli jednak osób z racji specjalistycznego wykształcenia już wcześniej dobrze zorientowanych w funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości. W roku 2009 Helsińska Fundacja Praw Człowieka opublikowała jeden raport i ten program zakończyła.

Nasze działania w porównaniu z tamtym projektem wyróżniają się tym, że gromadzimy i badamy głównie spostrzeżenia obywateli niezwiązanych zawodowo z branżą prawniczą. I zależy nam, żeby tych obserwacji było jak najwięcej.

Dlatego przyjęliśmy strategie otwartych szkoleń dla wolontariuszy powadzonych w całym kraju. Do tej pory wzięło w tym programie udział prawie trzy tysiące osób.

Co to jest wokanda obywatelska?

Zorientowaliśmy się, że wiele osób stających przed sądami chciałoby, żeby na ich sprawie był niezależny obserwator. Ludzie miewają wątpliwości co do bezstronności sądu albo nie czują się bezpiecznie, będąc samemu i chcieliby, żeby na rozprawie był niezależny obserwator. Nawet jeśli jest pełnomocnik, to ten pełnomocnik reprezentuje klienta i nie zwróci uwagi na pewne rzeczy, które może dostrzec obserwator. Poza tym w razie skargi na zachowanie sądu prezes sądu lub rzecznik dyscyplinarny mogą uznać, że strona albo jej pełnomocnik nie byli obiektywni. Nie da się tego zrobić, jeśli w procesie uczestniczy neutralny obserwator. Dlatego daliśmy ludziom, którzy mają sprawę w sądzie, możliwość zgłoszenia za pomocą naszej strony internetowej (nie przez telefon) prośby o udział w ich procesie niezależnego obserwatora. Należy wypełnić w tym celu formularz na stronie www.wokandaobywatelska.pl. Następnie zapraszamy aktywnych w danej okolicy wolontariuszy Fundacji Court Watch Polska do udziału w tej sprawie. Jeśli któryś z obserwatorów jest w tym czasie dyspozycyjny, to bierze udział w sprawie i na koniec przekazuje nam sprawozdanie z jej przebiegu. Stwarza to warunki do tego, żeby obywatel rzeczywiście miał jawny proces. Drugą ważną rzeczą z tym związaną jest budowanie w ten sposób wspólnoty wzajemnej pomocy. Każdego dnia kilkanaście tysięcy osób przeżywa silny stres związany z obecnością na sali sądowej i możemy sobie wzajemnie pomagać swoją obecnością.

Czy Twoim zdaniem próby oddolnego wprowadzania zmian w sądownictwie mają w Polsce szanse powodzenia?

Szanse zawsze są. Są obszary, w których nasze działania przyniosły konkretne efekty. Udało nam się zaobserwować istotny spadek pewnych zjawisk, które krytykowaliśmy i na które zwracaliśmy uwagę. Widzę szansę poprawy, wywoływanej chociażby przekazywaniem sędziom informacji zwrotnej. Natomiast to nie jest tak, że to jedyna metoda, którą można stosować, albo że ona w zupełności wystarczy. Czasem pewne zwyczaje i unormowania nieformalne są tak silne, że potrzebna jest interwencja ustawodawcy. Ale sama zmiana prawa też nie wystarczy, ponieważ prawo stanowione ma ograniczoną moc oddziaływania.

Potrzebne są głębsze zmiany – zmiany kultury. Po to, żeby wprowadzane prawo spotykało się z pozytywnym przyjęciem, żeby było dobrze rozumiane, żeby nie było chęci i możliwości obejścia go. Dlatego bez oddolnych działań nie da się zmienić polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Co z perspektywy Twojego unikalnego doświadczenia radziłbyś obywatelom i obywatelkom, którzy  chcieliby się zaangażować w takie działania?

Zapraszam do Fundacji Court Watch Polska. Prowadzimy szkolenia otwarte w całej Polsce. Każdy może przyjść i posłuchać, w jaki sposób działamy. Jeżeli takiej osobie nasza metoda spodoba się, to może się zaangażować. Wtedy może z naszym wsparciem zostać wolontariuszem-obserwatorem. Na te szkolenia można się zapisać przez naszą stronę internetową: www.courtwatch.pl. Jest zakładka „Wolontariat” i tam są zapisy na szkolenia. Jeżeli nie ma akurat szkolenia w danym mieście, to na końcu można się dopisać do listy osób oczekujących i jeżeli w danym mieście zbierze się więcej osób, to postaramy się zorganizować w nim takie szkolenie.

Z jakimi organizacjami pozarządowymi współpracujecie? Jak wygląda ta współpraca?

Współpracujemy z różnymi organizacjami przy okazji projektów, które realizujemy. Działamy też w ramach Kujawsko-Pomorskiej Federacji Organizacji Pozarządowych. Zatem współpracujemy z tą organizacją i z organizacjami w niej zrzeszonymi. Zdarzało nam się także  współpracować z Helsińską Fundacją Praw Człowieka, Siecią Obywatelską Watchdog Polska, Stowarzyszeniem Homo Faber. Najczęściej ta współpraca dotyczyła projektów edukacyjnych. Nie działamy na co dzień w żadnej grupie. Jesteśmy organizacją niezależną.

Fundacja Court Watch Polska opublikowała niedawno raport z wieloletniego monitoringu stosowania procedury tymczasowego aresztowania. Jaki procent tymczasowo aresztowanych zostaje później prawomocnie skazanych?

Badaliśmy tylko takie sprawy, w których został złożony akt oskarżenia. Prokuratura Krajowa podaje statystyki osób, które były aresztowane, a później są uniewinniane. Jest ich około stu rocznie. Ale są też przypadki, kiedy prokurator wnioskuje o areszt tymczasowy, sąd decyduje o zastosowaniu tego aresztu, ale później nie wpływa akt oskarżenia. Sprawa jest umarzana na etapie postępowania prokuratorskiego. To się zdarza bardzo rzadko, ale się zdarza. Dlatego przyjęliśmy hipotezę, że prokuratura składa wniosek o tymczasowe aresztowanie i później akt oskarżenia tylko wtedy, kiedy jest pewna skazania.

Druga nasza hipoteza wiąże się z tym, że w Polsce prawomocnie uniewinnianych jest mniej niż dwa procent osób oskarżonych przez prokuratora. Zatem jeśli ktoś jest oskarżany przez prokuraturę, to sąd wiedząc, że prokuratura ma taką dużą skuteczność, może się tym sugerować. Zastosowanie tymczasowego aresztowania może więc działać jak samospełniająca się przepowiednia. Jest to oczywiście hipoteza, ale taką hipotezę na podstawie wiedzy naukowej stawiamy. Nie można odżegnywać się od tego, że sędziowie podlegają różnym mechanizmom psychologicznym, w tym błędom poznawczym. Mimo że są specjalnie szkoleni, żeby temu nie ulegać. Niska liczba uniewinnień może świadczyć o różnych rzeczach. To jest trudne do ustalenia, ale każdy przypadek podobny do Tomasza Komendy każe się zastanawiać, czy na pewno zasada domniemania niewinności jest w Polsce praktycznie przestrzegana.

Faktem jest, że liczba osób tymczasowo aresztowanych w tej chwili w Polsce lawinowo rośnie. Liczba osób przebywających na ten moment w aresztach śledczych przekroczyła osiem i pół tysiąca. To jest o tysiąc osób więcej niż rok temu i ponad dwa razy więcej niż cztery lata temu. Mimo, że wskaźniki przestępczości są na takim samym poziomie, przez ostatnie cztery lata liczba osób, które są pozbawione wolności bez skazania wzrosła dwukrotnie.

A jakiego typu zarzuty (rodzaje przestępstw) najczęściej skutkują decyzją o tymczasowym aresztowaniu?

Zarzuty najczęściej dotyczą przestępstw przeciwko mieniu oraz zdrowiu i życiu. Podium zamykają przestępstwa z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Pozostałe kategorie przestępstw nie sumują się nawet do 20% przypadków. W porównaniu z przeszłością więcej jest obecnie tymczasowych aresztowań związanych z przestępczością gospodarczą. Więcej jest także aresztowań związanych z przemocą domową. To są jedyne rodzaje przestępstw, których liczba w tej chwili w Polsce rośnie. Generalnie poziom przestępczości w Polsce spada. Kradzieże i rozboje spadają. W ostatnim roku wzrosła minimalnie liczba zabójstw. Ale generalnie trend jest spadkowy. Nawet niewielki wzrost przestępstw gospodarczych i rejestrowanych przestępstw przeciwko rodzinie nie tłumaczy tak dużego wzrostu liczby osób tymczasowo aresztowanych.

Naszym zdaniem ten wzrost wynika z dwóch rzeczy. Po pierwsze z tego, że prokuratura częściej wnioskuje o tymczasowe aresztowanie. Po drugie, sądy bez względu ile wniosków od nich trafia, akceptują 90% z nich. To dlatego liczba osób w aresztach śledczych tak wzrosła. Apelujemy do sędziów, aby byli bardziej krytyczni wobec wniosków o odbieranie obywatelom prawa do wolności. Tymczasowe aresztowanie jest tylko zabezpieczeniem postępowania prokuratorskiego. Jeżeli prokuratura ma powody, żeby uważać, że istnieje realne ryzyko ukrywania się podejrzanego, ryzyko mataczenia i kilka innych, to ma prawo wnioskować i wręcz powinna wnioskować o areszt. Jeżeli rzeczywiście są spełnione te przesłanki i nie da się zabezpieczyć postępowania w inny sposób, np. stosując poręczenie majątkowe lub dozór policji, to areszt powinien być stosowany.

Natomiast środek ten nie powinien być stosowany jako zaliczka kary ani być orzekany pod wpływem presji opinii publicznej. Po drugie ważne jest, żeby areszt nie był stosowany do innych celów niż te, które są przewidziane prawem. A mamy wrażenie, że czasami tak się dzieje, że ktoś przebywa za kratami głównie po to żeby ułatwić prokuratorom pracę. Dochodzenia ciągną się miesiącami. Na osadzonych wywierana jest presja. Sąd nie może się na to godzić.

Czy to prawda, że zdarzały się przypadki, że mimo braku dowodów winy oskarżeni dostawali wyrok skazujący równy okresowi, jaki spędzili w areszcie?

Nie stwierdziliśmy takiej zależności, mimo że skarży się na to wielu adwokatów. Twierdzą, że mają takie wrażenie. Nie znaleźliśmy statystycznie istotnego związku między długością tymczasowego aresztowania a wysokością kary, który by na to wskazywał. Z drugiej strony na ponad trzysta przeanalizowanych przez nas spraw nie zdarzyło się, żeby sąd orzekł karę krótszą od czasu, który dana osoba spędziła w areszcie.

Ile państwo polskie wydaje rocznie na odszkodowania dla osób niesłusznie aresztowanych?

Kwoty odszkodowań dla niesłusznie aresztowanych są bardzo różne. W skali kraju to jest kilkadziesiąt milionów złotych rocznie. Problem z odszkodowaniami jest taki, że człowiek musi je sobie wywalczyć. One nie przysługują z automatu w momencie prawomocnego uniewinnienia. Niesłusznie aresztowany obywatel musi pozwać państwo i procesować się ze Skarbem Państwa. Na to trzeba mieć pieniądze, trzeba mieć czas i dla niektórych z tych osób ewidentnie bywa to poniżające. Postulujemy, aby w takich przypadkach zryczałtowane odszkodowanie minimalne było wypłacane z urzędu.

Co myślisz o paragrafie 212 Kodeksu Karnego? Czy Twoim zdaniem ten bardzo kontrowersyjny przepis, pozwalający wsadzać ludzi do więzienia tylko za wypowiedziane słowa, powinien zostać wykreślony z kodeksu?

Od dawna jestem przeciwnikiem tego, aby kwestie związane z wolnością słowa były regulowane przy pomocy Kodeksu Karnego. Przynajmniej kwestia pozbawienia wolności powinna być wyrugowana z tego przepisu. A zasadniczo jestem zwolennikiem usunięcia tego przepisu z polskiego systemu prawnego, ponieważ może on być zagrożeniem dla wolności słowa. Są oczywiście sytuacje, kiedy ktoś może za pomocą słów, oczerniania, bardzo komuś zaszkodzić. Zwłaszcza w małej społeczności można wyrządzić komuś wielką krzywdę, rozpowiadając plotki na jego temat. Jednak są inne przepisy, także Kodeksu Karnego, które mogłyby w takiej sytuacji być użyte. Na przykład artykuł 207 KK mówiący o znęcaniu się psychicznym. Poza tym mamy do dyspozycji procedurę cywilno-prawną i możliwość pozwania kogoś kogo kłamstwa naraziły nas na krzywdę lub straty.

Co uważasz za największy sukces w całej historii Waszej organizacji?

Zwrócenie uwagi na to, że w sądzie ważne są także potrzeby i punkt widzenia obywatela. Sędziowie, z którymi się spotykamy, powtarzają, że nasze działania, nasze raporty pomogły im zrozumieć, jak ważna jest perspektywa drugiej strony. Myślę, że skala dotarcia naszej Fundacji do środowiska sędziowskiego jest ogromnym sukcesem.

Mówiłem Ci na początku naszej rozmowy, że odwiedziliśmy w Stanach Zjednoczonych organizacje, na których się wzorowaliśmy. Żadna z nich nie osiągnęła nigdy takiej skali działalności, jaką my mamy w tej chwili. Fundacja Court Watch Polska prowadzi największy program obywatelskiego monitoringu sądów na świecie. Nigdzie procesy sądowe nie są monitorowane na taką skalę jak obecnie w Polsce. W ciągu dziesięciu lat zaangażowaliśmy ponad trzy tysiące osób. Fajnie jest udowadniać, że Polacy są chętni do konstruktywnego działania i wolontariatu. Sprawia nam to sporo satysfakcji, że powyższe liczby robią wrażenie na aktywistach w innych krajach i przedstawicielach organizacji międzynarodowych. Nawet Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE) promowała naszą metodologię jako dobry wzorzec w innych krajach regionu. Jesteśmy żywym dowodem na to, że model oddolnego działania poprzez zaangażowanie obywateli do kontroli społecznej i zmiany instytucji publicznych się sprawdza.

Czego Tobie i całej Fundacji Court Watch Polska życzyć w Nowym Roku?

Przede wszystkim tego, żeby jeszcze więcej sędziów usłyszało o wynikach naszych badań. Żeby więcej sędziów wzięło sobie do serca to, jakie są potrzeby obywateli, którzy stają przed nimi w sądach. Żeby więcej sędziów uwzględniało to, że wyrok nie tylko musi być sprawiedliwy, ale także zrozumiały dla obywateli. Musi być widać, że on jest sprawiedliwy. Chciałbym, żeby nasz przekaz dotarł do jak największej liczby sędziów, a przez to coraz więcej ludzi wychodziło z polskich sądów z zaufaniem do tej instytucji.

Zatem tego Wam życzę i dziękuję za rozmowę.


Raport Court Watch Polska: Obywatelski Monitoring Sądów 2019

Bartosz Pilitowski, Bogna Kociołowicz-Wiśniewska

Wstęp

Oddajemy w Państwa ręce opracowanie wyników dziewiątego już cyklu Obywatelskiego Monitoringu Sądów – najważniejszego programu badawczego Fundacji Court Watch Polska. Inicjując ten program chcieliśmy nie tylko zebrać empiryczne dane na temat tego, jak polskie sądy są widziane oczami przeciętnego obywatela. Od samego początku przyświecała nam także idea zachęcenia jak największej liczby osób do tego, aby przekonały się same, jak działają sądy; wyrobiły sobie własne zdanie, niezależne od opinii wyrażanych przez media czy polityków. Mieliśmy nadzieję, że ten osobisty kontakt z wymiarem sprawiedliwości będzie antidotum na uproszczenia i stereotypy, które współtworzą społeczne wyobrażenie o tym, czy sądom w Polsce można ufać. Zasięg Obywatelskiego Monitoringu Sądów przeszedł nasze oczekiwania. Co roku angażuje się w niego kilkaset osób. Łącznie już ponad 3 000 osób przekazało nam obserwacje z ponad 42 000 posiedzeń, które odbyły się w ponad 300 sądach. Tegoroczna edycja raportu, który trzymają Państwo w rękach, powstała na podstawie blisko 4 000 obserwacji zebranych przez 376 wolontariuszy Fundacji. Rzadko się zdarza, aby w badaniach społecznych dysponować tak dużą liczbą danych. Jednak, ponieważ cel Obywatelskiego Monitoringu Sądów jest także edukacyjny i kontrolny, nie zamierzamy ustawać w wysiłkach, aby zarówno obserwatorów, jak i obserwowanych rozpraw było jak najwięcej. Zwłaszcza, że relacje samych wolontariuszy, ale też osób, na których rozprawach się oni pojawili, świadczą o tym, że obie te funkcje Obywatelski Monitoring Sądów pełni skutecznie. Wielu obserwatorów po kilkunastu lub kilkudziesięciu obserwacjach nabiera większego szacunku do pracy sędziów, a zapraszające ich na swoje sprawy strony postępowań, nierzadko informują nas, że dzięki obecności wolontariuszy Fundacji czuli się bardziej sprawiedliwie traktowani. Jednak – jak wynika z badań – w naszym kraju sam osobisty kontakt z wymiarem sprawiedliwości nie wystarcza, aby zacząć go lepiej oceniać. Rafał Boguszewski w swoim opracowaniu badań CBOS „Społeczne oceny wymiaru sprawiedliwości” podaje, że statystyczny obraz tej ¼ Polaków, którzy w ciągu ostatnich 5 lat mieli kontakt z sądem, niewiele się wyróżnia. Co prawda te osoby mają częściej wyrobione zdanie na temat wymiaru sprawiedliwości, ale zwiększa się zarówno odsetek ocen pozytywnych, jak i negatywnych1 . Do podobnych wniosków doszli w swojej najnowszej książce nestorzy polskich badań socjologicznych na temat kontaktu Polaków z sądownictwem – prof. Małgorzata Fuszara i prof. Jacek Kurczewski. Jak piszą autorzy: „[…] ogólna konkluzja jest taka, że obraz wymiaru sprawiedliwości kształtuje się niezależnie od prywatnych z nim doświadczeń i ma charakter przekazywanego społecznie stereotypu, którego nie zmieniają osobiste dodatnie czy ujemne doświadczenia”. Czy zatem nic się nie da zrobić?

Czy sądy skazane są na to, aby ich oceny społeczne kształtowane były wyłącznie przez podmioty zewnętrzne: media lub polityków? Dokładniejszy wgląd w wyniki sondażu CBOS-u pozwala na wysnucie bardziej szczegółowych wniosków. W 2017 roku reprezentatywną próbę mieszkańców Polski poproszono o wskazanie trzech najistotniejszych problemów polskiego wymiaru sprawiedliwości. Okazuje się, że osoby, które swoją opinię na temat sądów opierają przede wszystkim na własnym doświadczeniu, wskazują na inne problemy niż te, których opinia opiera się na stereotypach. Osoby, które miały bezpośredni kontakt z sądem rzadziej narzekały na zbyt duże skomplikowanie procedur sądowych, zbyt wysokie koszty oraz korupcję wśród sędziów. Kontakt z sądem pozwala także na weryfikację poglądu, że sądy orzekają zbyt niskie kary za przestępstwa – osoby, które miały kontakt z sądem rzadziej zwracały na to uwagę. Zatem wiele stereotypów na temat sądownictwa udaje się zrewidować przez bezpośredni kontakt. Czemu ten kontakt nie przynosi zatem u wszystkich respondentów poprawy ocen sądów? Odpowiedź kryje się za tymi problemami, które przez osoby, które miały kontakt z sądem, były wskazywane z kolei częściej niż przez osoby bez osobistych doświadczeń. Okazuje się, że kontakt z sądem łączy się z jeszcze częstszym wskazywaniem na problem przewlekłości postępowań. Ten najpopularniejszy we wszystkich grupach badanych problem, przez kontakt z wymiarem sprawiedliwości jeszcze się utrwala. Na sprawność postępowań sędziwie mają jednak ograniczony wpływ, ponieważ to nie oni uchwalają przepisy regulujące procedury. Podobnie jak w przypadku zbyt niskiej informatyzacji oraz braków kadrowych. To także problemy wskazywane częściej przez osoby, które sądy znają z własnego doświadczenia. W przypadku dwóch pozostałych problemów jest inaczej i ich występowanie zależy już od samych sędziów.

Wśród osób, które miały kontakt z sądem częściej panuje przekonanie, że jednymi z najważniejszych problemów sądownictwa są także niskie kompetencje sędziów oraz złe traktowanie obywateli w sądach. Powinno być odwrotnie. Kontakt z sądem powinien przekonywać, że te zjawiska w polskich sądach nie występują. Dzieje się jednak inaczej i w dużej mierze dlatego władza sądownicza traci swoją szansę na zbudowanie zaufania i poprawę ocen społecznych poprzez bezpośredni kontakt z milionami obywateli rocznie. Obywatelski Monitoring Sądów dostarcza w tym wymiarze cennych danych jakościowych. Z relacji naszych obserwatorów można wywnioskować jakie konkretnie działania i zaniechania sprawiają, że ludzie, którzy mają osobisty kontakt z sądem częściej skarżą się na złe traktowanie obywateli w sądach oraz niskie kompetencje sędziów. Zwracamy szczególną uwagę na przestrzeganie zasad sprawiedliwości proceduralnej w odbiorze stron, a więc wysłuchanie, równe traktowanie, okazanie szacunku i zrozumiałość komunikacji. Jak wynika z badań nie tylko naszych, ale i badaczy na całym świecie, to właśnie na te elementy szczególną uwagę zwraca każdy w stosunku do kogo ma zostać podjęta władcza decyzja3 . Celem Fundacji Court Watch Polska jest, aby każdy człowiek wyszedł z polskiego sądu z przekonaniem, że miał sprawiedliwy proces. Każdy sędzia dbając o dochowanie reguł sprawiedliwości proceduralnej jest w stanie w tym wydatnie pomóc, jednocześnie zwiększając – zamiast obniżać – zasoby społecznego zaufania do sądów w Polsce.[…]

Zachęcamy do lektury całego raportu.
Link do pobrania raportu w pdf

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Społeczeństwo i kultura Obywatele KOntrolują

Być może zainteresują Cię również:

Facebook i inne korporacje cenzurują treści! Zapisz się na Tygodnik Instytutu Spraw Obywatelskich. W każdej chwili masz prawo do wypisania się. Patrz, czytaj, działaj bez cenzury.

Administratorem danych osobowych jest Fundacja Instytut Spraw Obywatelskich z siedzibą w Łodzi, przy ul. Pomorskiej 40. Dane będą przetwarzane w celu informowania o działaniach Instytutu. Pełna informacja dotycząca ochrony danych osobowych.