Wygraliśmy! Jak mieszkańcy zablokowali fermę drobiu i biogazownię
Z Moniką Styczek-Kuryluk i Robertem Kurylukiem, rolnikami ze Stowarzyszenia EKOLAND, rozmawia Rafał Górski, redaktor naczelny Tygodnika Spraw Obywatelskich.
My tu sobie spokojnie żyliśmy i myśleliśmy, że nas to nie dotyczy.
Robert Kuryluk, „Wipasz? »Ani jednej fermy więcej«. Co na to prezes Wiśniewski?”
Kwestia ferm przemysłowych budziła największe kontrowersje wśród mieszkańców uczestniczących w konsultacjach i była na spotkaniu najdłużej dyskutowana. Przede wszystkim przeważały obawy przed odorami, podkreślano negatywny wpływ ferm przemysłowych na rozwój małych i średnich gospodarstw rolnych, wskazywano na kolizję z innymi typami działalności ekonomicznej na terenie gminy (ekoturystyka), a także podnoszono kwestię negatywnego oddziaływania tego typu przedsięwzięć na bioróżnorodność w związku z zapotrzebowaniem na pasze (monokultura upraw kukurydzy).
Fragment decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla przedsięwzięcia pod nazwą „Budowa fermy drobiu” w gminie Podedwórze
Smród wchodzący do domu. Hałas 365 dni w roku. Plaga gryzoni i insektów. Wzmożony ruch na drodze w strefie zamieszkania, zagrożenie dla pieszych, w szczególności dzieci, osób starszych i zwierząt. Skażenie wody i gleby. Degradacja środowiska. Lokalizacja biogazowni w Dołhobrodach to dziejowa degradacja terenów, które pełnią funkcje mieszkaniowe, turystyczne, rekreacyjne i historyczne!
Transparent mieszkańców mówiących „NIE” dla budowy biogazowni w Dołhobrodach
- Co jest największym kłamstwem, które inwestorzy ferm drobiu i biogazowni powtarzają mieszkańcom terenów, na których chcą zbudować swoją „inwestycję”?
- Jakie trzy najczęstsze błędy popełniają mieszkańcy już w pierwszych tygodniach protestu, które najczęściej przesądzają o tym, że inwestor wygrywa?
- Na przykładzie biogazowni w Dołhobrodach (gdzie inwestor wycofał wniosek po protestach w 2025 roku i do lutego 2026 nie wrócił z nowym wnioskiem) i przemysłowej fermy drobiu w gminie Podedwórze (odmowa decyzji środowiskowej): co naprawdę przesądziło o zwycięstwie mieszkańców – luki w dokumentacji inwestora, masowy sprzeciw lokalny czy medialne nagłośnienie?
- Dlaczego urzędy częściej wierzą tabelkom z dokumentów „inwestorów” niż ludziom, którzy obawiają się „inwestycji”?
- Co obywatele stawiający opór powinni powiedzieć wójtowi lub radnym, którzy powtarzają „to jedyna szansa na rozwój gminy, inaczej umrzemy z głodu” – jakie realne argumenty ekonomiczne i społeczne można im przeciwstawić, żeby przestali umywać ręce?
- Dlaczego w Polsce w 2026 roku nadal nie ma wiążących norm zapachowych (tzw. norm odorowych), a urzędy i tak wydają decyzje środowiskowe na podstawie „modelowania” z raportów inwestora? Komu ta dziura w prawie najbardziej służy? Jak długo jeszcze mieszkańcy będą musieli udowadniać, że smród istnieje?
- Jakiego ważnego pytania w temacie, o którym rozmawiamy, nikt Państwu jeszcze nie zadał? I jaka jest na nie odpowiedź?
Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:
Przejdź do archiwum tekstów na temat:
# Ekologia Czy masz świadomość? Obywatele decydują