Zmącony obraz. Epidemia chorób psychicznych – jak z nią walczyć?
Katarzyna Prot-Klinger, autorka przedmowy polskiego wydania książki Roberta Whitakera „Zmącony obraz. Leki psychotropowe i epidemia chorób psychicznych w Ameryce”, odpowiada na pytania Rafała Górskiego, redaktora naczelnego Tygodnika Spraw Obywatelskich.
Dysponujemy coraz większą liczbą farmaceutyków najnowszej generacji, które lekarze chętnie przepisują cierpiącym pacjentom. Dlaczego zatem liczba osób zmagających się z poważnymi kryzysami psychicznymi zamiast spadać, rośnie, i to w zastraszającym tempie?
Katarzyna Prot-Klinger
Oto historia medycznej zagadki, arcyciekawej, a zarazem wymagającej pilnego rozwiązania, dotyczy ona bowiem ukrytej epidemii, z powodu której cierpią miliony Amerykanów, w tym coraz więcej dzieci. W ciągu ostatnich pięciu dekad epidemia przybrała na sile. Każdego dnia odbiera zdolność normalnego funkcjonowania kolejnym 850 dorosłym i 250 dzieciom. Co więcej, te wstrząsające liczby nie oddają prawdy o skali problemu, gdyż dotyczą jedynie osób na tyle ciężko chorych, że ich rodzinom lub opiekunom zostaje przyznane prawo do zasiłków z powodu niepełnosprawności, wypłacanych przez rząd federalny.
Robert Whitaker, „Zmącony obraz. Leki psychotropowe i epidemia chorób psychicznych w Ameryce”
Mówię wszystkim ludziom że depresja nie istnieje
Ktoś wymyślił kiedyś prozak i się z tego głośno śmieje
Mówię wszystkim ludziom że są znarkotyzowani
Religiami, doktrynami, tabletkami, aptekami (…)
Witek Muzyk Ulicy, „Głowa spuszczona w dół”
- Jako psychiatra z wieloletnim stażem, firmuje pani swoim nazwiskiem książkę „Zmącony obraz”, która podważa fundamenty współczesnej farmakoterapii. Co w argumentacji Roberta Whitakera uznała pani za na tyle rzetelne i ważne, by zaprezentować to polskiemu czytelnikowi, ryzykując polemikę z głównym nurtem środowiska lekarskiego?
- Whitaker pokazuje dane sugerujące, że choć leki dają doraźną ulgę, długofalowo mogą utrudniać powrót do pełnego zdrowia. Jak pani, jako praktyk, godzi te doniesienia z codzienną pracą z pacjentem?
- W piosence „Głowa spuszczona w dół” słyszymy o tłumie, który stracił kontakt wzrokowy i bliskość. Jak pani, zajmując się zawodowo traumą i więziami, ocenia wpływ ekranów na naszą biologię? Czy to, co diagnozujemy jako „depresję”, nie jest czasem zdrowym krzykiem organizmu, który nie radzi sobie z cyfrowym szaleństwem, zwanym „cyfryzacją”?
- Whitaker sugeruje, że rozszerzanie kryteriów diagnostycznych (np. u dzieci) służy rynkowi, a nie pacjentom. Czy zauważa pani w polskiej psychiatrii trend „medykalizacji”?
- Brakuje obecnie rzetelnych danych naukowych na temat prawdziwych skutków przyjmowania leków psychiatrycznych, tak długoterminowo jak i krótkoterminowo. Zamiast tego mamy nieuczciwą naukę, która pozuje na rzetelną i to ją właśnie przedstawia się jako źródło „dowodów” na skuteczność wprowadzanych do użycia farmaceutyków, Robert Whitaker, „Rozmowa z Robertem Whitakerem”.
Proszę o komentarz. - Whitaker mówi o braku „uświadomionej zgody” – pacjenci często nie wiedzą o długofalowych skutkach brania psychotropów. Jak w dzisiejszym, szybkim systemie polskiej ochrony zdrowia budować prawdziwą świadomość pacjenta, by nie był on tylko biernym odbiorcą recepty?
- Jakiego ważnego pytania nikt pani jeszcze nie zadał w tematach, o których rozmawiamy? I jaka jest na to pytanie odpowiedź?