Felieton

Zaśmiecone dziedzictwo

opony w lesie
fot. ariesa66 z Pixabay

Piotr Wójcik

Nr 43 (2020)

Polskie lasy zasypywane są tonami śmieci, a Lasy Państwowe wydają na ich oczyszczanie już 20 milionów złotych co roku. To wstyd, że społeczeństwo, w którym tyle się mówi o patriotyzmie, tak traktuje swoje dziedzictwo narodowe.

W lasach Nadleśnictwa Starogard można znaleźć wszystko – można by z tego stworzyć samochód i jeszcze wyposażyć mieszkanie. Zniszczone karoserie, stare opony, zużyte meble, a nawet sprzęt RTV/AGD. Na początku lutego tego roku miejscowe Nadleśnictwo informowało, że nieznany sprawca pozostawił w tamtejszym lesie stos odpadów wielkości przyczepy ciężarowej.

W wakacje zidentyfikowany na szczęście sprawca podjechał wywrotką i wysypał gruz w Nadleśnictwie Goleniów. On akurat otrzymał karę i zlikwidował nielegalne wysypisko, które sobie sprawił w lesie.

Zdecydowana większość zaśmiecających lasy unika jednak odpowiedzialności. A na likwidowanie skutków ich szkodliwej i niemoralnej działalności zrzucamy się wszyscy. Sama Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Szczecinie wydała w 2019 roku 2 miliony złotych na likwidację nielegalnych wysypisk. Wywiozła ona w tym okresie z lasów w Zachodniopomorskim w sumie trzy tysiące ton odpadów. To mniej więcej tak, jakby zalegało tam niecałe 5 tysięcy zezłomowanych „maluchów”.

Sklep z oponami w lesie

Skala zaśmiecania lasów w Polsce jest niewyobrażalna. Leśnicy od dłuższego już czasu alarmują, że zaczyna to przypominać trudną do okiełznania plagę. Jak informują Lasy Państwowe, niedaleko Jasła w tym roku znaleziono między innymi sto opon porzuconych w lesie. Miejscowe Nadleśnictwo Kołaczyce regularnie znajduje na nadzorowanym terenie materiały budowlane, meble i wyposażenie mieszkań. Tych ostatnich tylko w jednym miejscu, nieopodal miejscowości Zimna Woda, zebrano 6 metrów sześciennych. Podczas kilku letnich tygodni pracownicy Nadleśnictwa Krasiczyn zebrali 30 metrów sześciennych odpadów. Natomiast w Nadleśnictwie Brzozów firma sprzątająca mieszkania wywiozła do lasu wszystko to, co wcześniej uprzątnęła z obsługiwanych domów. Sprawa trafiła do sądu.

Te przykłady można mnożyć. Problem zaśmiecania lasów staje się szczególnie widoczny w miesiącach wiosennych i letnich, gdy lasy nawiedzają tłumy turystów, którzy nie widzą problemu w wyrzuceniu papierka czy butelki. Gdy takich nieodpowiedzialnych ludzi przejdą setki lub tysiące, góry śmieci rosną. W lecie dochodzi jeszcze problem grzybiarzy, którzy także często nie zostawiają po sobie porządku.

Można by zauważyć, że rozwiązaniem powinno być ustawienie koszy na śmieci w lasach. W kontekście problemu nielegalnych wysypisk to nie pomoże, ale przynajmniej turyści będą mogli wyrzucić butelki albo plastikowe opakowania. Takie kosze istnieją, tylko że same generują nowe problemy. Do koszy tych podrzucane są domowe odpady, by mniej płacić za wywóz śmieci komunalnych. Z tego powodu nadleśnictwa decydują się na usuwanie koszy na śmieci – tak zrobiło między innymi Nadleśnictwo Rymanów.

Wszystkie nadleśnictwa wydają na oczyszczanie lasów około 20 milionów złotych rocznie. A przecież i tak nie przynosi to widocznych rezultatów. Sama Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie, która musi się mierzyć z regularnym pojawianiem się nielegalnych wysypisk, przeznacza na ten cel 340 tys. zł rocznie.

Płoną lasy, płoną

A przecież śmieci nie są jedynym antropogenicznym problemem lasów w Polsce. Polskie lasy nie tylko są zasypywane odpadami, ale też regularnie trawi je ogień. Co jest zresztą często wynikiem zapłonu zalegających tam śmieci.

Rok 2018 był pod tym względem szczególnie zły. Zarejestrowano w tym czasie 8867 pożarów, które pochłonęły 2696 hektarów drzewostanu. Oznacza to, że liczba pożarów wzrosła o 146 procent w stosunku do 2017, a spalona powierzchnia o 163 procent. W 2018 roku zarejestrowano 8 dużych i jeden bardzo duży pożar w polskich lasach. Rok wcześniej dużych pożarów były tylko trzy, a bardzo dużego ani jednego. Ze zidentyfikowanych przyczyn kluczową są podpalenia, które odpowiadały za jedną trzecią pożarów w 2018 r. Natomiast z powodu zaniedbań wybuchło 14 procent pożarów. W przypadku 43 proc. nie udało się ustalić jednoznacznej przyczyny. Oczywiście najwięcej pożarów wybuchało w miesiącach letnich, w których są sprzyjające warunki atmosferyczne, a lasy zapełniają się ludźmi. W 2018 r. panowały najbardziej sprzyjające pożarom warunki atmosferyczne od początku XX wieku. Co oczywiście jest efektem zmian klimatycznych, a więc także działalności człowieka.

Kolejną przyczyną złego stanu lasów w Polsce jest zanieczyszczenie powietrza. Obecne w powietrzu cząsteczki siarki oraz azotu degradują pędy drzew i spowalniają wzrost drzewostanu. Związki te zanieczyszczają również gleby i wody głębinowe, co jeszcze bardziej „dobija” drzewa. W 2018 roku tak zwane ładunki krytyczne azotu były przekroczone we wszystkich pięciu badanych drzewostanach sosnowych (między innymi w Białowieży), a także w dwóch dębowych i świerkowym w Suwałkach. W obecnym roku przekroczenie ładunków krytycznych kwasowości będzie dotyczyć jednej czwartej lądowej powierzchni Polski, głównie właśnie lasów.

Oczywiście antropogeniczne czynniki niszczące lasy są tylko jednymi z wielu. Mają jednak charakter długotrwały, w przeciwieństwie do stresorów biologicznych. Tymczasem stan zdrowia drzew w polskich lasach nie należy do najlepszych. W 2017 roku zaledwie 10 proc. drzew w polskich lasach było uznawanych za zdrowe, a jedna piąta za uszkodzone. Zdecydowana większość drzew w Polsce została więc zaliczona do klasy ostrzegawczej. Ze wszystkich krajów UE jedynie w Belgii udział drzew zdrowych był niższy niż w Polsce.

Tysiąc złotych kary

Za zły stan zdrowia polskich drzew odpowiada mnóstwo czynników, nie tylko działalność człowieka – między innymi klimat. Procesy antropogeniczne trudno odwrócić w krótkim czasie. Jednak zakończenie procederu walki z zaśmiecaniem lasów, które negatywnie wpływa na glebę, a więc też drzewostan, możemy zrobić w miarę szybko. Trzeba jednak przede wszystkim podwyższyć mandaty za zaśmiecanie lasów. Obecnie grozi za to zaledwie 500 zł. Mówi się o podwyższeniu mandatu do 5 tys. zł, jednak te zapowiedzi wciąż są na etapie planów. Innym dyskutowanym rozwiązaniem jest montowanie w lasach ukrytych kamer, tak zwanych fotopułapek, by nagrywać sprawców na gorącym uczynku. Obecnie zamontowanych jest ich ok. 2 tysiące, jednak ta liczba może wzrosnąć do 5 tys. w przyszłym roku.

Nie obejdzie się jednak także bez wzmożonych kontroli. Do lasów trafiają przede wszystkim odpady komunalne, wywożone przez przedsiębiorstwa oraz gospodarstwa domowe, które nie chcą płacić za ich utylizację. Obecnie firmy powinny mieć własne umowy z przedsiębiorstwami odbierającymi odpady, jednak wiele z nich próbuje na tym przyoszczędzić. W efekcie ich śmieci trafiają do lasów, bo tam najłatwiej się ich pozbyć. W Nadleśnictwie Ostrołęka w Warmińsko-Mazurskim odnotowano przypadek, gdy nielegalni śmieciarze przejechali sto kilometrów z mazowieckiego Legionowa, by wyrzucić tam 10 metrów sześciennych odpadów budowlanych. Zostali ukarani kwotą tysiąca złotych.

To wstyd, że społeczeństwo, w którym tyle się mówi o patriotyzmie, tak traktuje swoje dziedzictwo narodowe, jakim są lasy.

Podwyższenie kar, kontrole wywozu śmieci w prywatnych podmiotach oraz fotopułapki bez wątpienia należy wprowadzić jak najszybciej. Kompromitujące jednak jest to, że te rozwiązania w ogóle są potrzebne.

Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 43 (2020)

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Ekologia # Społeczeństwo i kultura Obywatele KOntrolują

Być może zainteresują Cię również:

Facebook i inne korporacje cenzurują treści! Zapisz się na Tygodnik Instytutu Spraw Obywatelskich. W każdej chwili masz prawo do wypisania się. Patrz, czytaj, działaj bez cenzury.

Administratorem danych osobowych jest Fundacja Instytut Spraw Obywatelskich z siedzibą w Łodzi, przy ul. Pomorskiej 40. Dane będą przetwarzane w celu informowania o działaniach Instytutu. Pełna informacja dotycząca ochrony danych osobowych.