Felieton

Hitmeni od zdrowia

mężczyzna ze strzykawką
fot. Dimitri Houtteman on Unsplash

Olaf Swolkień

Czytając arogancką i pozbawioną jakiejkolwiek logiki odpowiedź ministra zdrowia III RP (przed pseudemią określał się skromnie jako „fizyk od serca”), jakiej udzielił piosenkarce Edycie Górniak, gdyż ta ośmieliła się wyznać, że nie pozwoli siebie i swojego dziecka „wyszczepić”, przypomniałem sobie wstrząsającą książkę Johna Perkinsa „Hitman. Nowe wyznania ekonomisty od brudnej roboty”.

To spowiedź człowieka, EBRowca (ekonomisty od brudnej roboty), który zrobił karierę jako tzw. doradca, sugerujący rządom krajów rozwijających się branie pożyczek od międzynarodowych instytucji finansowych w celu dokonywania bezsensownych, przeskalowanych inwestycji, a w konsekwencji popadania w spiralę zadłużenia. Mechanizm był prosty: amerykańskie firmy dostawały zlecenia na wykonanie inwestycji, płaciły za to skorumpowane lub zastraszone rządy pieniędzmi z MFW czy Banku Światowego, a następnie spłaty coraz to większych odsetek wymuszały kolejne pożyczki, aż do zupełnego wydrenowania zasobów i zdania na łaskę i niełaskę wierzycieli. Te rządy, które odmawiały, były obalane, krnąbrni przywódcy musieli udać się na tułaczkę, a gdy i te środki zawodziły, wtedy do akcji wkraczali szakale aranżujący wypadek czy katastrofę lotniczą, jeśli i to nie zadziałało, zaczynano operacje na większą skalę np. w poszukiwaniu w danym kraju „broni masowego rażenia”.

Perkins przedstawia też z porażającą szczerością całą swoją drogę zawodową, legendowanie w organizacjach pomocowo-dobroczynnych, granie przez kierujących tym swoistym wychowaniem na jego zamiłowaniu do łatwego życia, rozpusty, pieniędzy. Pozbywano się natomiast brutalnie starszych pracowników korporacji, którzy nie dawali się kupić i omamić całym systemem wyrafinowanych pokus, zawoalowanych gróźb i pseudomoralnych uzasadnień.

Ja i wielu moich rówieśników mieliśmy do czynienia z takimi hitmanami wielokrotnie. Z reguły straszyli nas oni, że „lepiej to już, proszę Pana, było”, wynajdywali nieistniejące (bezobjawowe lub takie, których objawy wynikały ze zmian norm lub definicji) choroby, zlecali niepotrzebne, dobrze wyceniane przez NFZ, a często nieobojętne dla zdrowia badania, leki lub zabiegi, innym razem przyjmowali pozy dobrych ojców „ja już Pana z takimi wynikami nie puszczę”, wyrażali pogardę do innych łagodniejszych środków leczenia „czosnkiem to ja nie leczę” – to tylko niektóre z zapamiętanych przeze mnie cytatów z pewnego szarlatana z profesorskim tytułem.

Mamy więc do czynienia z tym samym schematem: przekonywanie do niepotrzebnych terapii, leków – to odpowiednik pożyczek na wielką elektrownię w kraju, w którym nie ma dużego zapotrzebowania na prąd, ale według EBRowców na pewno będzie. Pieniądze na nie idą z podatków na NFZ i bezpośrednio z pensji i emerytur. Pojawiają się skutki uboczne, choroby jatrogenne i zaczyna się spłacanie odsetek od coraz bardziej narastającego długu, czyli pośrednie lub bezpośrednie przelewanie coraz większych sum na konto Big Farmy, a trzeba pamiętać, że zyski na produkcji leków to przebicia idące w tysiące razy. W dodatku włączają się wtedy mechanizmy psychologiczne; zazdrość i „moralny” szantaż schorowanych wobec zdrowych, agresja wobec tych, którzy wprowadzają dysonans poznawczy i zakłócają poczucie umysłowego dobrostanu, przypominając, że z powodu ulegania np. obżarstwu sami zniszczyliśmy własne zdrowie. Ludzie schorowani, którzy wyhodowali przy współudziale lekarzy „choroby współistniejące”, są łatwiejsi do sterowania i zastraszenia, obecna pseudemia unaoczniła tę prawdę niezwykle dobitnie.

W ostatnich latach jednak coraz więcej osób, także uczciwych lekarzy, zaczęło zwracać uwagę na ten proceder, odezwało się sumienie, a przede wszystkim dał znać o sobie instynkt matek okaleczanych dzieci.

I dlatego pojawili się szakale. Najpierw w wymiarze indywidualnym; zniszczono przy pomocy lokalnych urzędów firmę Jerzego Zięby, zaczęto szykanować lekarzy głoszących prawdę o szczepionkach, cały czas niszczy się polskie zielarstwo, utrudnia działanie Herbapolowi, marnując dorobek pokoleń polskich fitoterapeutów i nieodżałowanego profesora Ożarowskiego, organizuje się nagonki medialne na pisma szerzące wiedzę i ideę zdrowia bez leków, szykanuje się rodziców za odmowę zgody na wszczepianie dzieciom toksycznego koktailu, którego skład i bezpieczeństwo pozostają tajemnicą.

Na froncie propagandowym media uzależnione od koncernów biomedycznych, wszczynają nagonki, wmawiają ludziom, że profilaktyka to nie zdrowe życie, ale wykonywanie co chwila, a to tomografu, a to rezonansu,  a to kilkuset rentgenów piersi itp. Puszczają w ruch wirusy świadomościowe o „teoriach spiskowych” (wymyślony przez CIA po zamordowaniu JFK), płaskoziemcach, antyszczepionkowcach, foliarzach, szczepionkach BCG chroniących przed grypą itp.

Jednak to wszystko okazało się niewystarczające. Jerzy Zięba szczęśliwie uniknął szakali, jego firma produkuje, płaci podatki i stwarza miejsca pracy w Czechach, filmy doktorów, którzy chcą wyleczyć, a nie uzależnić oglądają setki tysięcy Polaków i cenzura nie nadąża jak dotąd z ich kasowaniem, lekarze szczepionkowcy (w tym decydujący o zamknięciu gospodarki i pozbawieniu ludzi praw obywatelskich „fizyk od serca”) kompromitują się w dyskusjach z czytającym i kojarzącym fakty sportowcem czy artystką.

Wszczęto więc operację na większą skalę o nazwie koronawirus – odpowiednik „broni masowego rażenia”, której szukano w Iraku, a więc rodzaj wirusa opisany we wszystkich podręcznikach wirusologii  od wielu lat, ze wszystkimi jego cechami (są w nich informacje o tym, że nie atakuje dzieci, że jest bardzo zaraźliwy, nie daje odporności po przebyciu choroby i statystycznie jest mało niebezpieczny), które dzisiaj przedstawia się jako nowe, niezrozumiałe, a przede wszystkim budzące grozę.

Można to porównać do czegoś, co w obszarze działań Perkinsa oznaczało zamach stanu i przejście od perswazji do jawnego zastosowania przemocy. Różnica polega na tym, że CIA i szakale atakowali rządy, mordowali polityków. Dzisiaj także dzięki nowym technologiom sprawy zaszły dalej. Globalne koncerny i stojące za nimi ciemne siły przy  pomocy mniej lub bardziej świadomych polityków i urzędników w lokalnych instytucjach dokonują poprzez przymusowe szczepionki i terapie ataku bezpośrednio na poszczególnych obywateli i ich ciała. Dzieje się tak niejako za karę, gdyż ci niezbyt skwapliwie hodują w sobie „choroby współistniejące”, a w rezultacie nie przelewają swoich pieniędzy na konta Big Farmy, żyjąc zbyt długo, zagrażają również stabilności systemów emerytalnych i przyczyniają się do zmian klimatu.

Nie zmienia to jednak faktu, że każda władza woli, by ludzie poddawali się kontroli czy powolnej eksterminacji bez konieczności odwoływania się do jawnego terroru i przemocy. Na pewno więc obok psikania gazem będzie nas nadal epatować wypowiedziami obdarzonych licznymi tytułami EBRowców „od zdrowia”.

Gdy posłyszymy o tytułach kolejnych fachowców, profesorów doktorów habilitowanych,  głównych inspektorów, dyrektorów instytutów, prezesów towarzystw i izb wtedy warto pamiętać także o tych, jakże adekwatnych do obecnej hucpy, słowach Perkinsa:

„Uświadomiłem sobie, że pozory, które stwarzałem jako główny ekonomista i szef Działu Ekonomii i Planowania regionalnego, nie były zwyczajnym oszustwem stosowanym przez sprzedawcę dywanów, a więc wybiegiem, którego zwyczajny klient może się spodziewać. Mój wizerunek był elementem złowrogiego systemu, stawiającego sobie za cel nie tyle oszukanie nieświadomego kontrahenta, ile promowanie najbardziej wysublimowanej i najskuteczniejszej odmiany imperializmu, z jaką świat miał dotychczas do czynienia. Każdy z podlegających mi pracowników miał jakiś tytuł – analityka finansowego, socjologa, ekonomisty, głównego ekonomisty, fachowca od ekonometrii, specjalisty od ukrytych kosztów itd., a jednak żaden z tych tytułów nie wskazywał na to, że wszystkie te osoby na swój  własny nieuświadomiony sposób były EBRowcami służącymi interesom globalnego imperium”.

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Świat # Zdrowie

Być może zainteresują Cię również:

Chcę wiedzieć
# Zdrowie

Świat według Monsanto

Serdecznie zapraszamy na pokaz filmu "Świat według Monsanto" połączony z debatą na temat uprawy genetycznie modyfikowanych organizmów (GMO) w Polsce i problemów, jakie mogą one spowodować w przyrodzie i rolnictwie. Spotkanie rozpocznie się o godz. 11.00 dn. 2 czerwca 2009 r. w Centrum Wystawowo-Konferencyjnym na Wawelu. Po filmie zapraszamy do debaty.

Facebook i inne korporacje cenzurują treści! Zapisz się na Tygodnik Instytutu Spraw Obywatelskich. W każdej chwili masz prawo do wypisania się. Patrz, czytaj, działaj bez cenzury.

Administratorem danych osobowych jest Fundacja Instytut Spraw Obywatelskich z siedzibą w Łodzi, przy ul. Pomorskiej 40. Dane będą przetwarzane w celu informowania o działaniach Instytutu. Pełna informacja dotycząca ochrony danych osobowych.