fbpx

Książka

Kai-Fu Lee: Inteligencja sztuczna, rewolucja prawdziwa. Chiny, USA i przyszłość świata

Sztuczna Inteligencja
Artificial Intelligence & AI & Machine Learning by mikemacmarketing is licensed under CC BY 2.0
Tygodnik Spraw Obywatelskich – logo

Nr 79 / (27) 2021

Czy maszyny rzeczywiście niedługo zastąpią ludzi? Jaki to będzie miało wpływ na nasze życie i kto najbardziej na tym skorzysta? Kai-Fu Lee, ekspert w dziedzinie sztucznej inteligencji (SI), opisuje fascynującą rywalizację pomiędzy Chinami a Stanami Zjednoczonymi w dziedzinie nowych technologii i wpływ tego współzawodnictwa na resztę świata (Opis: Księgarnia Znak)

Serdecznie polecamy książkę Kai-Fu Lee: Inteligencja sztuczna, rewolucja prawdziwa. Chiny, USA i przyszłość świata. Dziękujemy wydawnictwu Media Rodzina za udostępnienie jej fragmentu do publikacji.

WSTĘP

Jednym z obowiązków związanych z moją pracą w charakterze inwestora venture capital (VC) jest wygłaszanie pogadanek na temat sztucznej inteligencji (SI) dla biznesmenów i elit politycznych z różnych krajów. Jedną z przyjemności – rozmawianie na ten sam temat z dziećmi w przedszkolu. Co zaskakujące, przedstawiciele tych tak różnych grup często zadają mi takie same pytania. Podczas niedawnej wizyty w pekińskim przedszkolu zostałem przemaglowany przez grupkę pięciolatków na temat przyszłości ludzi i sztucznej inteligencji.
– Czy będziemy mieli nauczycieli robotów?
 – A co będzie, jak jeden samochód bez kierowcy wpadnie na drugi i zrobi nam krzywdę?
– Czy ludzie będą się żenić z robotami i mieć z nimi dzieci?
– Czy komputery staną się takie mądre, że będą nami rządzić?
– Jeśli roboty będą wszystko robić, to co będziemy robić my?

Te pytania przedszkolaków były echem wątpliwości wyrażanych przez możnych tego świata, a rozmowa ujawniła kilka ciekawych kwestii. Po pierwsze, ukazała, że SI stała się nagle nurtującym nas tematem. Zaledwie kilka lat temu sztuczna inteligencja była dziedziną obecną głównie w laboratoriach naukowców i w filmach science fiction. Przeciętny człowiek mógł mieć niejasne wyobrażenie, że SI to próba konstruowania robotów, które potrafią myśleć tak jak ludzie, ale między taką perspektywą a naszym codziennym życiem nie było prawie żadnego związku.

Dziś jest zupełnie inaczej. Artykuły na temat najnowszych osiągnięć SI zapełniają strony gazet. Niemal codziennie odbywają się konferencje biznesowe na temat wykorzystania SI do zwiększenia zysków. Rządy państw na całym świecie tworzą plany wykorzystania tej technologii. SI znalazła się nagle w centrum publicznego zainteresowania. Całkiem słusznie.

Przełom w badaniach nad SI umożliwił wreszcie praktyczne jej zastosowania, które z pewnością zmienią nasze życie. SI już steruje wieloma z naszych ulubionych aplikacji i witryn internetowych, a w najbliższych latach będzie kierować naszymi samochodami, zarządzać naszymi portfelami, produkować większość kupowanych przez nas towarów i być może zabierać nam pracę. Takie zastosowania SI to zarówno nadzieja, jak i zagrożenie, a my powinniśmy się przygotować na obie te możliwości.

Mój dialog z  przedszkolakami był także interesujący ze względu na to, gdzie się odbył. Nie tak dawno temu Chiny były o całe lata, jeśli nie dekady, opóźnione w dziedzinie sztucznej inteligencji w porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi. Wciągu ostatnich trzech lat Chiny złapały jednak bakcyla SI. Panująca tam fascynacja sztuczną inteligencją jest jeszcze większa niż w pozostałych regionach świata. Entuzjazm rozszerzył się już poza środowiska naukowców i biznesmenów, ogarnął polityków decydujących o rozwoju kraju i dotarł nawet do sal przedszkolnych w Pekinie.

To szerokie zainteresowanie odzwierciedla rosnącą pozycję Chin w tej dziedzinie, a jednocześnie wspiera jej rozwój. Chińscy uczeni i chińskie przedsiębiorstwa nadrobiły już bardzo duży dystans do swoich amerykańskich odpowiedników, eksperymentując z nowatorskimi algorytmami i modelami biznesowymi, które zapewne zrewolucjonizują chińską gospodarkę. Te przedsiębiorstwa i ci uczeni uczynili z Chin prawdziwe supermocarstwo w dziedzinie SI, jedynego prawdziwego rywala Stanów Zjednoczonych w tej dynamicznie rozwijającej się technologii. Sposoby rywalizacji i współpracy na polu SI, jakie wybiorą te dwa państwa, będą miały przemożny wpływ na światową gospodarkę i układ sił.

I wreszcie, podczas moich rozmów z tymi najmłodszymi adeptami nauki zrozumiałem głębszą prawdę: jeśli chodzi o zrozumienie naszej przyszłości w świecie sztucznej inteligencji, wszyscy przypominamy te dzieci. Wszystkich nas dręczą liczne pytania bez odpowiedzi, wszyscy staramy się zajrzeć w przyszłość z mieszaniną dziecinnego zadziwienia i dorosłego niepokoju. Chcemy wiedzieć, co automatyzacja będzie oznaczać dla naszych miejsc pracy i naszej racji bytu. Chcemy wiedzieć, jacy ludzie i które kraje odniosą korzyść z tej wspaniałej technologii. Zastanawiamy się, czy SI przyniesie nam materialny dobrobyt i czy w świecie sterowanym przez inteligentne maszyny będzie miejsce dla człowieczeństwa.

Nikt nie ma kryształowej kuli, która odpowie na te wszystkie pytania. Nasza niepewność sprawia jednak, że tym ważniejsze jest zadawanie takich pytań i  w miarę możliwości szukanie odpowiedzi. Ta książka to moja próba realizacji tego zadania. Nie jestem wyrocznią, która potrafi bezbłędnie przewidzieć naszą przyszłość i rozwój sztucznej inteligencji, ale rozważając te kwestie, mogę wykorzystać moje doświadczenie badacza, menedżera, a obecnie inwestora VC działającego zarówno w Chinach, jak i w Stanach Zjednoczonych. Mam nadzieję, że książka ta wyjaśni w pewnym stopniu, jak dotarliśmy tu, gdzie jesteśmy, a także zachęci do dyskusji o tym, dokąd zmierzamy.

Przewidywanie zakończenia opowieści o naszej przygodzie z SI jest tak trudne również dlatego, że nie jest to tylko opowieść o maszynach. Jest to również opowieść o ludziach, ludziach obdarzonych wolną wolą, która pozwala im podejmować samodzielne decyzje i kształtować własną przyszłość. Nasza przyszłość w świecie sztucznej inteligencji zostanie stworzona przez nas i będzie odbiciem naszych wyborów i naszych działań. Mam nadzieję, że w trakcie tego procesu poszukamy w sobie i w innych mądrości i wartości, które wskażą nam drogę.

Z tą nadzieją zacznijmy nasze rozważania.

1* EFEKT SPUTNIKA

Chiński nastolatek w okularach o kwadratowych oprawkach nie wyglądał na ostatnią nadzieję ludzkości. Ubrany w czarny garnitur, białą koszulę i czarny krawat Ke Jie siedział przygarbiony w fotelu, pocierając skronie i zastanawiając się nad stojącym przed nim problemem. Zwykle demonstrujący pewność siebie, graniczącą z zarozumiałością, dziewiętnastolatek wiercił się w skórzanym fotelu. Gdyby zmienić miejsce akcji, mógłby być typowym uczniem szkoły średniej biedzącym się ze zbyt trudnym zadaniem z geometrii.

W to majowe popołudnie 2017 roku młody człowiek zaangażowany był jednak w walkę na śmierć i życie, walkę z jedną z najinteligentniejszych maszyn na świecie – AlphaGo – potęgą sztucznej inteligencji, za którą stała wiodąca w tej dziedzinie firma na świecie – Google. Polem walki była kwadratowa plansza pokratkowana dziewiętnastoma poziomymi i pionowymi liniami, upstrzona małymi czarnymi i białymi kamykami – plansza do pozornie prostej gry go. Podczas partii dwaj gracze na przemian kładą na planszy kamienie, starając się okrążyć kamienie przeciwnika. Żaden człowiek na świecie nie potrafił robić tego lepiej niż Ke Jie, ale dziś Ke grał przeciwko takiemu zawodnikowi, z jakim jeszcze nikt się nie zmierzył.

Wymyślona podobno ponad 2 500 lat temu go jest najstarszą z  istniejących dziś gier planszowych. W starożytnych Chinach go była jedną z czterech form sztuki, które każdy chiński uczony powinien był opanować. Wierzono, że napełni graczy mądrością i wyrafinowaniem intelektualnym bliskim stanom medytacyjnym zen. Podczas gdy zachodnie gry, takie jak szachy, opierają się na prymitywnej taktyce, go polega na cierpliwym układaniu kamieni i powolnym otaczaniu, które uczyniły z niej rodzaj sztuki, pewien stan umysłu.

Go jest grą równie starą, co skomplikowaną. Podstawowe zasady można wyłożyć w dziewięciu zdaniach, ale liczba możliwych układów na planszy przewyższa liczbę atomów w znanym nam wszechświecie. Złożoność drzewa decyzyjnego sprawiła, że pokonanie mistrza świata w tej grze było dla społeczności badaczy SI czymś w rodzaju zdobycia Mount Everestu – problemem, którego rozmiary wydawały się uniemożliwiać jakiekolwiek rozwiązanie. Ludzie poetycznie usposobieni twierdzili, że nie da się tego zrobić, bo maszyny nie mają tej ludzkiej cechy, niemal mistycznego wyczucia gry. Inżynierowie uważali po prostu, że plansza gry daje zbyt wiele możliwości, żeby komputer mógł je ocenić.

A jednak, tego dnia AlphaGo nie tylko wygrywała z Ke Jie – ona go po prostu miażdżyła. Podczas trzech maratonowych partii, z których każda trwała ponad trzy godziny, Ke rzucił na szalę wszystkie swoje umiejętności. Próbował walczyć z komputerem za pomocą różnych strategii: zachowawczej, agresywnej, defensywnej i nieprzewidywalnej. Nic nie działało. AlphaGo nie dawała Ke żadnych szans. Powoli zaciskała pętlę.

WIDZIANE Z PEKINU

Reakcja na ten mecz zależała od miejsca, z którego się go oglądało. Dla niektórych obserwatorów w Stanach Zjednoczonych zwycięstwa AlphaGo oznaczały nie tylko tryumf maszyny nad człowiekiem, lecz również tryumf zachodnich firm nad resztą świata. W ciągu dwóch poprzednich dekad przedsiębiorstwa z Doliny Krzemowej podbiły światowe rynki technologiczne. Firmy takie jak Facebook czy Google stały się najpopularniejszymi platformami internetowymi w dziedzinie mediów społecznościowych i wyszukiwarek, niszcząc jednocześnie start-upy w innych krajach – od Francji do Indonezji. Te internetowe molochy dały Stanom Zjednoczonym dominację w świece cyfrowym odpowiadającą ich dominacji militarnej i gospodarczej w świecie realnym. Sukces AlphaGo – produktu brytyjskiej firmy DeepMind zakupionej przez Google w 2014 roku – wskazywał, że Zachód nie zamierza rezygnować z dominacji w wieku sztucznej inteligencji.

Wyglądając z okna mojego biura podczas meczu Ke Jie z AlphaGo, widziałem coś zupełnie innego. Siedziba mojego funduszu inwestycyjnego mieści się w pekińskiej dzielnicy Zhongguancun (wym. dżong-guan-sun), rejonie nazywanym „chińską Doliną Krzemową”. Zhongguancun jest dziś sercem chińskiego świata SI. Dla ludzi tam pracujących zwycięstwa AlphaGo były zarówno wyzwaniem, jak i inspiracją. Stały się dla Chin w dziedzinie sztucznej inteligencji tym, czym było wystrzelenie pierwszego sputnika dla Ameryki.

Kiedy Związek Radziecki wystrzelił na orbitę pierwszego sztucznego satelitę w październiku 1957 roku, wywarło to natychmiastowy głęboki wpływ na amerykańską psychikę i politykę amerykańskich władz. Wydarzenie to wzbudziło w Stanach powszechny niepokój i przekonanie o wyższości radzieckiej techniki. Amerykanie obserwowali satelitę na nocnym niebie i słuchali transmisji radiowych ze sputnika. Spowodowało to utworzenie NASA (Narodowej Agencji Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej), skłoniło rząd do hojnego subsydiowania edukacji w dziedzinie matematyki i innych nauk ścisłych i zapoczątkowało wyścig w kosmosie

Ta ogólnonarodowa mobilizacja przyniosła efekty dwanaście lat później, kiedy Neil Armstrong jako pierwszy człowiek stanął na Księżycu. AlphaGo odniosła pierwsze znaczące zwycięstwo w marcu 2016 roku, wygrywając cztery do jednego w piątej partii meczu z legendarnym koreańskim graczem Lee Sedolem. Wydarzenie niemal niezauważone przez większość Amerykanów przyciągnęło do telewizorów ponad 280 milionów chińskich widzów. W jednej chwili Chiny opanowała gorączka sztucznej inteligencji. Wrażenie nie było może tak dramatyczne jak w przypadku amerykańskiej reakcji na sputnik, ale w chińskiej społeczności SI wywołało zapał i determinację, które nie wygasły do dziś.

[…]

Książka Inteligencja sztuczna, rewolucja prawdziwa
fot. źródło Media Rodzina Wydawnictwo

Niecałe dwa miesiące po tym, jak Ke Jie przegrał ostatnią partię z AlphaGo, chiński rząd przedstawił ambitny program rozbudowy chińskiego potencjału w dziedzinie sztucznej inteligencji. Wezwano do zwiększenia finansowania, wsparcia politycznego i ogólnonarodowej koordynacji rozwoju SI. Wyznaczono jasne cele, które mają być osiągnięte do roku 2020 i 2025, i planowano, że do roku 2030 Chiny staną się centrum światowej innowacji w dziedzinie sztucznej inteligencji, że będą przodować w rozwijaniu teorii, w technologii i zastosowaniach SI. Do roku 2017 chińscy inwestorzy VC zdążyli już odpowiedzieć na to wezwanie, inwestując w start-upy SI rekordowe sumy pieniędzy, stanowiące 48 procent światowych inwestycji w tej dziedzinie i prześcigając po raz pierwszy Stany Zjednoczone.

Kai-Fu Lee, Inteligencja sztuczna, rewolucja prawdziwa. Chiny, USA i przyszłość świata, Wydawnictwo Media Rodzina, 2019

Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 79 / (27) 2021

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Nowe technologie # Społeczeństwo i kultura

Być może zainteresują Cię również:

Facebook i inne korporacje cenzurują treści! Zapisz się na Tygodnik Instytutu Spraw Obywatelskich. W każdej chwili masz prawo do wypisania się. Patrz, czytaj, działaj bez cenzury.

Administratorem danych osobowych jest Fundacja Instytut Spraw Obywatelskich z siedzibą w Łodzi, przy ul. Pomorskiej 40. Dane będą przetwarzane w celu informowania o działaniach Instytutu. Pełna informacja dotycząca ochrony danych osobowych.