fbpx

Felieton , Książka

Najpierw był Donbas

internat_okładka ksiazki

Anna Boiko

Tygodnik Spraw Obywatelskich – logo

Nr 126 / (22) 2022

Temat konfliktu zbrojnego w Donbasie na wschodniej Ukrainie, rozpoczętego przez rosyjskie wojska w kwietniu 2014 roku, przeniknął już do współczesnej światowej i ukraińskiej literatury. Trafił między innymi do prozy Serhija Zhadana. Jestem Ukrainką. Wiem, jak ta książka jest dziś aktualna. Chcę zwrócić na nią uwagę także polskiemu czytelnikowi.

 „Wszyscy tu jesteśmy, jeśli pomyślisz o tym, jak żyjemy w internacie. Opuszczony przez wszystkich, ale niepomalowany. Nosimy coś dla każdego, kto upadnie”.
(S. Zhadan, „Internat”)

Wielu z nas trudno jest trzymać się z daleka od wydarzeń, które wstrząsają cały świat, zwłaszcza teraz, gdy Rosja rozpoczęła wojnę na pełną skalę na terytorium suwerennej Ukrainy, nazywając wojnę „operacją specjalną dla uwolnienia ludzi”.

Trudno jest pisarzom powstrzymać się od napisania kilku słów o obecnych wydarzeniach na Ukrainie. Dla mnie, jako obywatelce Ukrainy, te wydarzenia są szczególnie bolesne. Studiując i mieszkając od kilku lat w Polsce wpadłam na pomysł, aby rozpocząć poszukiwania wydanej w języku polskim literatury ukraińskiej, podejmującej temat obecnej wojny rosyjsko-ukraińskiej. Po starannych poszukiwaniach zdecydowałam się zwrócić Państwa uwagę na opowiadanie Serhija Zhadana pod tytułem „Internat”,  które jest dość popularne na terenie Ukrainy.

„Być apolitycznym – być politycznym” Serhij Zhadan

Serhij Zhadan jest osobą wszechstronną. Dlaczego? Jest jednocześnie poetą, prozaikiem, eseistą, tłumaczem. Jest organizatorem festiwali literackich, koncertów rockowych, spektakli teatralnych, działaczem publicznym. Pisarz urodził się w Starobielsku na Ługańsku (od 2014 roku czasowo okupowanym przez Rosję) latem 1974 roku. Po ukończeniu szkoły wyjechał do Charkowa i wstąpił na wydział filologiczny Charkowskiego Uniwersytetu Pedagogicznego, gdzie studiował filologię ukraińską i germanistykę. Jednocześnie zajmował się przekładami wierszy współczesnych poetów rosyjskich, białoruskich, angielskich i niemieckich. Pisał własne książki. W 2000 roku został wybrany wiceprzewodniczącym Stowarzyszenia Pisarzy Ukraińskich i już od 2004 roku całkowicie poświęcił się działalności literackiej. Poeta często występuje ze swoimi wierszami w miastach Ukrainy i Europy. Książki Serhija Zhadana odzwierciedlają ważne wydarzenia epoki: upadek ZSRR, wojnę i poszukiwanie wyjścia z kryzysu. Uważam, że ludzie, którzy chcą zrozumieć, w jakiej kondycji jest współczesna literatura ukraińska, muszą przeczytać jego zbiory wierszy, np. „Życie Marii”, „Templariusze”, „Depeche Mode”, a także zbiory opowiadań i poezji: „Big Mac”, „Księga cytatów”.

Serhij Zhadan nazywa siebie pisarzem apolitycznym, chociaż był zwolennikiem pomarańczowej rewolucji i został komendantem miasta w Charkowie, a w marcu 2014 roku brał udział w charkowskim Euromajdanie. Obecnie przebywa w Charkowie, zajmuje się wolontariatem, pomaga dorosłym i dzieciom tam, gdzie jest potrzeba. Stąd, jak można się domyślać, jeszcze długo nie przeczytamy nowych utworów poety, ponieważ: „Cała ta praca nie będzie miała sensu, jeśli nie będziemy mieli naszej Ukrainy, naszego państwa i naszego zwycięstwa. Myślę więc, że teraz ważniejsze jest skupienie się trochę na czymś innym. Wszystko będzie po zwycięstwie”. Cytowane słowa Serhija Zhadana pochodzą z rozmowy telefonicznej dla czasopisma „Ukraińska Prawda”. Moim zdaniem apolityczność pisarza to ważna cecha jego twórczości. Stara się zachowywać neutralność, aby nie narzucać swoich poglądów czytelnikowi.

Od początku rosyjskiej inwazji w Ukrainę Zhadan uważał, że zwrócenie uwagi światu na to, co się dzieje na wschodniej Ukrainie i na Krymie, jest bardzo ważne. Dlatego powstało opowiadanie „Internat”. Serhij Zhadan napisał zarówno dla Ukraińców jak i Polaków ważną książkę, bo wszyscy, tak Ukraińcy jak i Polacy, jesteśmy dziś związani z wojną na Ukrainie w taki, czy inny sposób.

Cisza – oznacza akceptację sytuacji

„Internat” to długo oczekiwana powieść, w której jest mowa o wydarzeniach, jakie miały miejsce we wschodniej Ukrainie w 2015 roku. Główny bohater, Paweł, jest 35-letnim nauczycielem języka ukraińskiego w szkole we frontowym miasteczku. Paweł czuje bezradność i obojętność wobec toczącej się wojny w Donbasie. Nie ma własnego stanowiska w sprawie konfliktu zbrojnego w kraju. Ale jak długo w ogóle wytrwa w neutralnej pozycji, kiedy wojna jest już na progu jego własnego domu? Jego głównym zadaniem jest odebranie siostrzeńca z internatu w Debalcewe. Akcja książki rozgrywa się w styczniu i trwa trzy dni. Cała powieść to trzydniowa podróż Pawła do internatu do swojego siostrzeńca. Po drodze bohater napotyka spore trudności. Obserwuje zrujnowane budynki i ludzi ze zrujnowanym losem. Widzi ciała żołnierzy leżących na poboczach dróg – te widoki budzą w jego świadomości grozę i zaczynają zmieniać stosunek do otaczającej rzeczywistości.

Z niezainteresowanego wojną człowieka staje się zaangażowanym obywatelem. Jednak, moim zdaniem, metamorfoza Pawła jest trochę sztuczna – nagle zaczyna bezczelnie rozmawiać z okupantami, dbając o to, by wszyscy uchodźcy dostali jedzenie. Paweł działa pod wpływem ludzi i okoliczności. Zmiana jego zachowania podyktowana jest przede wszystkim czynnikami zewnętrznymi. Inspiruje go zdecydowana postawa dyrektorki internatu Niny, która nie pozwala usunąć z budynku flagi Ukrainy.  

Czyja jest wojna?

Autor próbował napisać, że wojna to jest najgorsza rzecz, jaka może przytrafić się człowiekowi.

Powieść „Internat” przypomina o strachu, kiedy zostaje się samemu w centrum konfliktu zbrojnego. Strachu, że jutra może nie być. Przypomina o odpowiedzialności za swoją działalność i za otaczających ludzi. Internat to miejsce „niepotrzebnych” ludzi. Donbas był ukraińskim internatem: nikt tu nikogo nie żałował. „Internat” to powieść nie tylko o niepotrzebnych, ale także o obojętności, która umożliwiła wszystko, co przydarzyło się w Donbasie.

Historia wojny rosyjsko-ukraińskiej będzie wielokrotnie uzupełniana o nowe epizody codziennie, dlatego ta książka jest ważna, aby uświadomić każdemu społeczeństwu, że prawdziwa walka toczy się nie tylko na liniach frontu, ale także na poziomie gospodarstwa domowego każdego z nas. Ta książka zajęła w mojej duszy szczególne miejsce. Książka o tym, jak ludzie mieszkający w Donbasie zostali wciągnięci w wojnę. Opowieść o tym, jak mieszkańcy ją przeżyli, co myśleli i co się z nimi stało nie tylko fizycznie, ale i moralnie. Książka opisuje trzy dni. Tylko trzy dni, ale czytając, zdajesz sobie sprawę, że to wszystko jest znacznie dłuższe i większe.

Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 126 / (22) 2022

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Polityka # Społeczeństwo i kultura

Być może zainteresują Cię również: