fbpx
Jesteś społecznikiem? Wykorzystaj prawo. Bezpłatne szkolenie

Felieton

Lepiej już było. Pogłębiamy nierówności

fot. Gosia K. z Pixabay

Piotr Wójcik

Tygodnik Spraw Obywatelskich – logo

Nr 80 / (28) 2021

Pandemia pogłębiła nadwiślańskie nierówności. Pod względem ograniczania rozwarstwienia ekonomicznego w ciągu ledwie jednego 2020 roku straciliśmy niemal połowę tego, co udało się zyskać od 2015 r.

Do niedawna prospołeczni sympatycy obecnej władzy mogli wskazywać na jedno bezsprzeczne osiągniecie polityki społecznej PiS – w pierwszych latach rządów obecnej władzy wyraźnie spadły nierówności ekonomiczne. A dokładnie rzecz biorąc, nierówności dochodowe. Każdy, komu zależy na sprawiedliwości ekonomicznej, powinien się tym faktem ucieszyć. To godne uwagi osiągnięcie, co więcej bez wątpienia można je łączyć z polityką społeczną rządu. Problem w tym, że w ostatnich latach niemal w połowie zostało to roztrwonione – przy czym ubiegły pandemiczny rok przyczynił się do tego w największym stopniu. Co gorsza, całkiem prawdopodobne, że w nadchodzących latach nożyce dochodowe nadal będą się rozwierać. Inaczej mówiąc, niskie nierówności w Polsce już były. Niestety tylko przez jakieś 24 miesiące.

Obiecujące lata

W pierwszych latach rządów PiS zrobiło sporo dla ograniczenia nierówności dochodowych. Już w 2016 roku wprowadzono pierwszą wersję „500+” na drugie i kolejne dziecko. Najmniej zarabiający mogli też liczyć na świadczenie już na pierwsze dziecko, o ile nie przekraczali progu dochodowego. Poza tym od 2017 roku zaczęła obowiązywać minimalna stawka godzinowa, początkowo w wysokości 13 zł, dzięki czemu uniemożliwiono oferowanie umów zlecenie za kilka złotych na godzinę. Szczególnie ta druga zmiana w wymiernym stopniu wpłynęła na poprawę sytuacji najsłabszych grup na rynku pracy. Oczywiście część tak zwanych pracodawców próbuje te przepisy obchodzić, na przykład kombinując przy rejestrowaniu godzin pracy, ale z danych PIP wynika, że jest to jednak zdecydowana mniejszość. Oba rozwiązania bez wątpienia wpłynęły na spadek nadwiślańskich nierówności. Według Eurostatu w 2016 roku wskaźnik Giniego spadł z 0,306 do 0,298. W 2018 roku wyniósł już ledwie 0,278, czyli był tylko minimalnie wyższy niż w Holandii i identyczny z tym, uwaga, w Danii.

Zmiany wprowadzane w pierwszych latach rządów PiS przyczyniły się również do zmniejszenia ubóstwa. Według GUS w latach 2015-2017 ubóstwo skrajne spadło z 6,5 do 4,3 proc., czyli o jedną trzecią w zaledwie dwa lata. Spadło również ubóstwo relatywne, które de facto jest wskaźnikiem nierówności w dolnych grupach dochodowych – choć już nie tak wyraźnie, gdyż z 15,5 do 13,4 proc. Spadek generalnego ubóstwa zawdzięczać możemy w dużej mierze uruchomieniu świadczenia „500+”, które bardzo wyraźnie zmniejszyło biedę wśród rodzin z dziećmi. Ograniczone zostało również ryzyko ubóstwa.

Według Eurostatu odsetek Polaków zagrożonych ubóstwem lub wykluczeniem społecznym spadł z 23,4 proc. w 2015 roku do 18,9 proc. w 2018 roku. To był jeden z najlepszych wyników w UE. W całej UE ryzyko biedy spadło w tym czasie z 23,8 proc. do 21,8 proc.

Tak więc choć jeszcze w 2015 r. ryzyko ubóstwa lub wykluczenia społecznego w Polsce było niemal identyczne ze średnią UE, to w 2018 r. było już znacznie niższe. W pierwszych latach rządów PiS ograniczaliśmy biedę znacznie szybciej niż Europa jako całość.

Pracownicy niewykwalifikowani najbardziej skorzystali natomiast na wprowadzeniu minimalnej stawki godzinowej. W połączeniu z wyraźnym podnoszeniem minimalnego wynagrodzenia za pracę doprowadziło to do wyraźnego spadku liczby tak zwanych biednych-pracujących. Odsetek pracowników zagrożonych ubóstwem spadł z 11 do 9 procent. Nadal jest znacznie wyższy niż w wielu państwach naszego regionu – np. od Czech czterokrotnie – jednak znalazł się poniżej średniej unijnej. Szczególnie poprawiła się sytuacja pracowników ochrony oraz sprzątaczek, którzy zatrudniani byli niejednokrotnie za kilka złotych na godzinę, co zdarzało się nawet w instytucjach publicznych. Przepisami o minimalnym wynagrodzeniu za pracę wreszcie objęto więc praktycznie wszystkie grupy zawodowe, co dla niewykwalifikowanych pracowników było bez wątpienia ogromną zmianą na lepsze. I poprawiającą dzięki temu ogólny poziom dochodów w gospodarstwach domowych z dolnej części rozkładu, co również przyczyniło się do spadku nierówności.

Odwrócenie trendu

Problem w tym, że od 2019 roku te zmniejszające rozwarstwienie efekty polityki społecznej zaczęły wygasać. A same nierówności znów zaczęły rosnąć. Według Eurostatu w 2019 roku wskaźnik Giniego wzrósł do 28,5, przez co znów oddaliliśmy się pod tym względem od Danii i Holandii. Co więcej, znów staliśmy się bardziej rozwarstwieni niż Węgry. Według GUS przestaliśmy też szybko zmniejszać ubóstwo. W latach 2017-2019 ubóstwo skrajne niemal się nie zmieniło i wyniosło 4,2 proc. Mierzące nierówności wśród najmniej zarabiających ubóstwo relatywne także utrzymało się na prawie takim samym poziomie ok. 13 procent.

Niestety według najnowszych danych GUS dotyczących sytuacji gospodarstw domowych, w pandemicznym 2020 roku wzrost nierówności wyraźnie przyspieszył. Wskaźnik nierówności Giniego dla polskich gospodarstw domowych wzrósł w tym czasie z 0,301 do 0,313 (GUS wykazuje nieco wyższe nierówności w Polsce niż Eurostat). Tak więc pod względem ograniczania rozwarstwienia w Polsce w ciągu zaledwie jednego roku straciliśmy niemal połowę tego, co udało się zyskać od 2015 r. gdy Gini wynosił 0,322.

Jedną z przyczyn odwrócenia trendu spadku nierówności było rozszerzenie „500+” na pierwsze dziecko, co zostało uruchomione w drugiej połowie 2019 roku. Czyli praktycznie zaraz przed wyborami parlamentarnymi.

O ile pierwsza wersja „500+” wyraźnie ograniczała nierówności oraz ubóstwo, wpływ drugiej wersji jest już znacznie bardziej zniuansowany. Od 2016 roku najbiedniejsze rodziny i tak otrzymywały świadczenie na pierwszego potomka, jeśli spełniały kryterium dochodowe. Siłą rzeczy większa część dochodów pochodzących z rozszerzenia świadczenia trafiła więc do rodzin znacznie lepiej sytuowanych. Według analizy ośrodka CenEA, jedna czwarta wydatków z tytułu „500+” trafia obecnie do najlepiej sytuowanej jednej piątej gospodarstw domowych. W 2019 roku było to 10 miliardów złotych (z 40 mld przeznaczonych na cały program). Oczywiście powszechność programu ma swoje zalety, jednak skutkiem ubocznym był wzrost nierówności zanotowany już w roku przed pandemią.

Antyegalitarna pandemia

W zeszłym roku nadeszła jednak pandemia, która zamroziła wiele branż, co wymusiło zmiany na rynku oraz uruchomienie tarcz antykryzysowych.

Oficjalnie stopa bezrobocia nadal jest na niskim poziomie, rośnie zatrudnienie, jednak prawdopodobnie w zeszłym roku ceną było przejście części pracowników do słabo płatnego rolnictwa – np. powrót z miasta do rodzinnych gospodarstw rolnych na wsi. Według raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego „Rynek pracy w pandemii” liczba pracujących w rolnictwie w 2020 roku wzrosła aż o 100 tys. osób. Między innymi dzięki temu utrzymaliśmy bardzo niską stopę bezrobocia.

Powrót części pracowników na wieś musiał się jednak wiązać ze zmniejszeniem ich wynagrodzenia, gdyż dochody czerpane z rolnictwa są niższe niż na przykład z usług w mieście.

Bardzo wyraźny wzrost nierówności w ubiegłym roku był jednak spowodowany przede wszystkim niesprawiedliwym rozdzieleniem tarcz antykryzysowych. Szczególnie na wiosnę, gdy pieniądze rządowe szerokim strumieniem rozlały się po polskich przedsiębiorstwach, trafiając także w ogromnej mierze do zamożnych samozatrudnionych.

Podczas trzech miesięcy wiosennego lockdownu samozatrudnieni mogli otrzymać w sumie – wliczając w to zwolnienie ze składek oraz bezzwrotną pożyczkę z urzędu pracy – ok. 15-16 tys. zł. Warto pamiętać, że do tych samozatrudnionych należy też ok. 700 tys. najbogatszych Polaków. Tymczasem pracujący na umowach cywilnoprawnych (czyli najsłabsza grupa na rynku pracy) mogli liczyć jedynie na trzykrotne świadczenie postojowe wysokości 2 tys. zł. Natomiast pracownikom na etatach zagwarantowano tylko 80 proc. dotychczasowych dochodów, więc wielu z nich straciło jedną piątą płacy. W ten sposób najzamożniejsi mogli nawet zwiększyć swoje dochody w pandemii, natomiast pracownicy najemni w zdecydowanej większości na niej stracili. W oczywisty sposób musiało się to odbić na wzroście nierówności.

Wpływ pandemii na rozwarstwienie można uznać za przejściowy, zakładając, że nie wrócimy już do lockdownów – a przynajmniej nie na taką skalę jak wiosną, jesienią i zimą. Nawet jeśli nierówności wrócą do poziomu z 2019 roku, to i tak nie widać na horyzoncie, byśmy w nadchodzących latach wrócili do trendu spadkowego.

W „Polskim Ładzie” trudno znaleźć rozwiązania potencjalnie zmniejszające rozwarstwienie w bardzo wyraźny sposób. Podwyższenie kwoty wolnej od podatku jest krokiem w dobrym kierunku, jednak powinno się ono wiązać z podwyższeniem podatków lepiej zarabiającym, tymczasem rząd planuje ukłon w ich stronę, podnosząc próg dochodowy drugiej stawki PIT.

Wprowadzenie proporcjonalnej składki zdrowotnej w miejsce ryczałtowej dla przedsiębiorców mogłoby taki efekt przynieść, niestety, rząd już rakiem wycofuje się z tej propozycji, ogłaszając między innymi, że z ryczałtowych składek nadal będą mogli korzystać podatnicy rozliczający się podatkiem od przychodów ewidencjonowanych. A więc wielu bardzo zamożnych specjalistów – np. informatyków. Wprowadzenie progresywnego systemu podatkowego w miejsce obecnego, który jest de facto regresywny, mogłoby przywrócić trend zmniejszania polskich nierówności. Niestety najprawdopodobniej nie wykorzystamy kolejnej okazji na ucywilizowanie polskiego systemu podatkowego – a co za tym idzie, na dalsze ograniczenie nierówności ekonomicznych nad Wisłą. 

Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 80 / (28) 2021

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Ekonomia # Polityka # Rynek pracy

Być może zainteresują Cię również:

Facebook i inne korporacje cenzurują treści! Zapisz się na Tygodnik Instytutu Spraw Obywatelskich. W każdej chwili masz prawo do wypisania się. Patrz, czytaj, działaj bez cenzury.

Administratorem danych osobowych jest Fundacja Instytut Spraw Obywatelskich z siedzibą w Łodzi, przy ul. Pomorskiej 40. Dane będą przetwarzane w celu informowania o działaniach Instytutu. Pełna informacja dotycząca ochrony danych osobowych.