Felieton

Odpady komunalne. Dziś porażka – jutro sukces samorządów i mieszkańców gmin

Śmieci
Obraz Hans Braxmeier z Pixabay

Gospodarka odpadami komunalnymi to dziedzina, która niejednemu samorządowcowi spędza sen z powiek. Właścicielem strumienia odpadów komunalnych jest gmina i to ona odpowiada za ich prawidłowe zagospodarowanie. Ciągłe podwyżki stawek opłat dla mieszkańców nie przynoszą rezultatu, dopłaty do gospodarowania odpadami drenują gminne budżety, a UE podnosi poziomy recyklingu, których my nie jesteśmy w stanie osiągnąć.

Dlaczego ponad 800 polskich gmin nie uzyskało ustawowego poziomu recyklingu, a pozostałe ponad 60% gmin nie ma widoków na osiągnięcie 55% poziomu recyklingu za 2025 rok? Jak zaradzić tym problemom?

Pierwsze, co przychodzi na myśl – budowa zakładu tak zwanego Mechaniczno-Biologicznego Przetwarzania, którego celem jest takie przygotowanie odpadów, aby jak największa ich liczba przygotowana została do recyklingu. Takich zakładów mamy już około 200. Wydano na nie wiele miliardów złotych. Wiele z nich określanych było jako „najnowocześniejszy”. Czy podniosło to poziom odzysku surowców wtórnych? Czy hałdy odpadów na składowiskach zmalały? Nie! Częstokroć mówi się o takich zakładach, że są to „fabryki śmieci ze śmieci”.

A może spalarnie? Coraz częściej słyszy się, że najlepiej odpady spalić. Nawet w mniejszych miejscowościach włodarze chcą u siebie taką inwestycję. Problem odpadów „uleci z dymem”. Ale pojawia się nowa trudność: spalanie to nie recykling, więc jego wymagane poziomy nie zostaną osiągnięte, a za to grożą kary. Dodatkowo, co zrobić z pyłami, popiołami i żużlami? Przecież pozostałości po spaleniu to już odpad niebezpieczny. Czy mamy takie możliwości bezpiecznego i legalnego zagospodarowania takich odpadów? Czy Komisja Europejska nie każe zwrócić publicznych dotacji do przyszłych budów spalarni jako nieuzasadnionej pomocy publicznej? W takim razie jak prowadzić gospodarkę odpadami komunalnymi?

Tu należy zadać pytanie, czy gospodarka odpadami komunalnymi ma dobry fundament? Czy bez właściwej podstawy można coś trwałego zbudować? Odpowiedź na te pytania jest jedna – Nie!

Dlaczego na terenie bogatych państw UE nie jeździ ani jedna polska śmieciarka? Polskie firmy transportowe przecież opanowały znaczną część tego rynku właśnie w tych państwach UE.

Odpowiedź jest prosta – transport towarów oparty jest na przetargach, ale transport odpadów jest przede wszystkim zadaniem własnym gmin i oparty jest na in-house, czyli na systemie, gdy ustawowym zadaniem własnym gmin zajmują się gminne przedsiębiorstwa użyteczności publicznej. Gminne spółki lub zakłady komunalnych związków międzygminnych działają non profit i dlatego gospodarka odpadami ma charakter ciągły w perspektywie dziesięcioleci, oparty na zaplanowanym wieloletnim finansowaniu. W wyniku takiej formuły prawnej w tej dziedzinie gospodarki spółki gminne lub związki międzygminne są nastawione na wysoki efekt ekologiczny, a nie na maksymalne zyski i to dlatego te państwa osiągają dwa podstawowe cele: po pierwsze, wysokie efekty ekologiczne, po drugie, stosunkowo niskie stawki dla mieszkańców w odniesieniu do siły nabywczej ich płac.

W Polsce również gospodarka odpadami komunalnymi to zadanie własne gminy, ale jego wykonanie wygląda zupełnie inaczej. W dużej mierze gminy i związki międzygminne ograniczają się do ogłaszania przetargów na wyłonienie firm prywatnych – nie troszcząc się o posiadanie własnego gminnego potencjału infrastruktury do wykonywania ustawowego komunalnego zadania własnego.

Dziś w naszym kraju w większości gospodarką odpadami komunalnymi zajmują się firmy zachodnie – nastawione na transfer osiąganych zysków, a więc na zmniejszanie potencjału finansowego kraju, w którym działają. Komercyjne firmy są przede wszystkim nastawione na maksymalny zysk, a nie na efekt ekologiczny czy dobro mieszkańca, stąd stale rosnące stawki dla mieszkańców i niskie efekty ekologiczne. Tym samym mieszkańcy wbrew duchowi ustawy o samorządzie gminnym składają się na zyski  firm prywatnych – a obligatoryjne opłaty za odpady domowe (daniny publiczne) wbrew założeniom nie służą wzrostowi lokalnego potencjału.

Co przyczynia się do tej porażki? Brak jednoznacznej polityki naszego państwa w tej dziedzinie pozwala samorządom w praktyce na niegospodarność w tej municypalnej dziedzinie gospodarki i to dlatego mieszkańcy Polski za odpady płacą więcej niż w wielu państwach UE.

Tu rodzi się kolejne pytanie, czy w takiej odmiennej sytuacji organizacyjno-ustrojowej polskiego samorządu od zasad w Unii Europejskiej polskie gminy skazują się na porażkę, czy może jednak jest system, który można przekuć na sukces polskiej gospodarki odpadami komunalnymi.

Pracę nad Systemem EKO AB rozpocząłem przed wielu laty od obserwacji systemów gospodarowania odpadami w krajach Europy Zachodniej. Zauważyłem, że mimo iż gospodarka odpadami w bogatych krajach UE jest w rękach gmin i ich spółek gminnych, to, moim zdaniem, przynosi zbyt niskie efekty ekologiczne przy dużych nakładach finansowych. Jedną z przyczyn tej sytuacji jest prowadzenie tej gospodarki w oparciu o system pojemnikowy, który nie przynosi oczekiwanych efektów. Bez względu czy będzie to trójpojemnikowy podział odpadów, czteropojemnikowy, czy pięcio-, jak obecnie w Polsce, to i tak przy dyscyplinie 100% mieszkańców, prawidłowo segregujących odpady, co jest niemożliwe do osiągnięcia, koszty takiej gospodarki będą bardzo wysokie. Tę zależność zauważyły niektóre samorządy, nawet powstały na ten temat artykuły np. Nasze Miasto Szczecin – „Mieszkańcy ostro wzięli się za segregację, a i tak stawki dla mieszkańców rosną”. Przyczyna niepowodzenia tkwi w tym, że przy segregacji tzw. pojemnikowej otrzymujemy frakcje umowne: żółty pojemnik lub worek – opakowania plastikowe, tetrapaki, metale, niebieski – papier, zielony – szkło, brązowy – bioodpady, czarny – zmieszane.

Przyjrzyjmy się żółtemu workowi. Co w nim znajdziemy? Butelki PET różnego koloru, opakowania po jogurtach, śmietanach, tetrapaki, puszki aluminiowe, żelazne, jednym słowem plastikowo-metalowy melanż. Podobnie będzie ze szkłem w zielonym pojemniku czy makulaturą w niebieskim. Aby te posegregowane na poszczególne frakcje surowce stały się opłacalnym towarem, należy je jeszcze dodatkowo dosegregować, a to generuje koszty. Więc co należy zrobić? Czy mieszkaniec ma „u źródła” w swoim domu selekcjonować oddzielnie PET-y, polipropylen, polietylen, folie, itd. Takie zadanie jest niewykonalne, gdyż należałoby jedno pomieszczenie w mieszkaniu dedykować na „miejsce na śmieci”.

Co zrobić, aby odzyskane surowce wtórne stały się jednak opłacalne?

Należy wprowadzić system, który nie obciąży mieszkańców dokładną znajomością technologii powstawania opakowań, czyli System EKO AB, który opiera się na frakcjach handlowych, nadających się do bezpośredniej sprzedaży lub bezpośredniego zagospodarowania np. frakcji bio, która przejęta od mieszkańca jest chwilowo przechowywana w chłodni, co zapobiega jej gniciu i utracie cennych właściwości, a jej czystość sprawia, że staje się doskonałym surowcem dla biogazowni czy kompostowni, więc może być wykorzystana do produkcji nawozu.

System EKO AB to system bardzo prosty i przyjazny dla mieszkańców. Wszystko zaczyna się u źródła, czyli w naszych mieszkaniach i domach. Mieszkańcy mogą podzielić swoje odpady na pięć dziś obowiązujących frakcji lub tylko na trzy frakcje, na co pozwala art 4b Ustawy o utrzymaniu porządku i czystości w gminie.

Te trzy frakcje to: odpady kuchenne, czyli resztki jedzenia, obierki i inne bio, odpady łazienkowe, czyli sanitarne, odpady pozostałe, czyli wszystkie te, które zaliczamy do odpadów komunalnych, w tym odpady wielkogabarytowe, elektrośmieci, baterie i inne. W wielu opracowaniach ten podział w pewnym skrócie opisany jest jako „kuchnia, łazienka i pozostałe”.

Mieszkańcy zabudowy blokowej zanoszą swoje podzielone na trzy lub pięć frakcji odpady nie do obecnych altan śmietnikowych, a do pawilonu Systemu EKO AB, czyli jak nazywany jest w niektórych opracowaniach, ekodomku, gdzie od ręki pracownik dosegreguje je na kilkadziesiąt frakcji handlowych, nadających się do bezpośredniej sprzedaży. W tym miejscu należy jeszcze zwrócić uwagę na fakt, że ten system przyczynia się do „drugiego życia odpadów”, a tym samym zapobiega, czego nakazuje unijna hierarchia postępowania z odpadami, powstawaniu odpadów. W ekodomku następuje preselekcja. „Drugie życie” nie tylko dostają wybrane meble, ubrania, sprawny lub nadający się do małej naprawy sprzęt AGD, ale przede wszystkim pracownik ma możliwość pozyskania różnego rodzaju opakowań: szklanych słoików do dżemów, konfitur, kompotów, butelek itp. Tego typu opakowania przy wdrożeniu sieciowym opisywanego systemu mogą być zawracane do przemysłu nawet do stu razy.

Dziś przy obecnych cenach energii i braku krajowego gazu, emisjami związanymi ze spalaniem paliw kopalnych taniej jest umyć te zawrócone opakowania, niż je produkować nawet przy znacznym udziale stłuczki szklanej.

Wyszkolony pracownik „eko-pawilonu” jest w stanie nie tylko pozyskać całe opakowania szklane, ale również podzielić szkło na kolory, białe, supertransparentne, oranż, zielone. Z makulatury wydzielić tekturę, makulaturę gazetową czy drobną. Podzielić plastiki i metale ze względu na ich skład, kolor czy surowiec, z jakiego powstały. Jednym słowem w Systemie EKO AB można pozyskać taki surowiec wtórny, na który jest zapotrzebowanie i co najważniejsze jest on w najczystszej postaci i dostarczany w ciągłych, długich seriach.

Kto powinien wdrożyć system, który przyniesie sukces samorządom, a tym samym mieszkańcom gmin?

Oczywiście gmina, ponieważ to ona jest właścicielem strumienia odpadów komunalnych i to ona decyduje, czy będzie to gospodarka przynosząca efekty, czy będąca tylko kłopotem finansowym i ekologicznym. To gmina dysponuje środkami kapitałowymi, pochodzącymi z opłat mieszkańców, projektów, dotacji i innych funduszy publicznych. To również ona decyduje, czy za gospodarowanie odpadami komunalnymi, my, mieszkańcy płacimy 15 zł, 30 zł czy może 50 zł. Przeciętny mieszkaniec nie ma wpływu na stawki, sposób i metody działania włodarzy w tej dziedzinie gospodarki.

Przy masowym ogólnokrajowym wdrożeniu Systemu EKO AB należałoby się pochylić nad stworzeniem Ogólnopolskiej Platformy Sprzedażowej Surowców Wtórnych i Innych Frakcji. Zadaniem jej byłoby zbieranie drogą elektroniczną informacji na temat liczby ton zebranych surowców w poszczególnych gminach, negocjacji cenowych z recyklerami, przekazywania pozyskanych środków finansowych gminom w celu zasilenia ich systemów gospodarki odpadami. Skala sprzedaży dałaby efekt finansowy w postaci stałych stawek za gospodarowanie odpadami dla mieszkańców, a nawet ich obniżenia. Stworzenie takiej organizacji powinno być naturalnym zadaniem centralnej administracji rządowej, gdy istnieją takie instrumenty zarządzania elektronicznego – tym bardziej, że za brak wypełnienia unijnych wymogów to administracji kraju grożą sankcje finansowe…

System EKO AB ma charakter sieciowy i gwarantuje już po jego wdrożeniu uzyskanie unijnych poziomów recyklingu.

Ważnym elementem tego programu jest jego wysoki poziom sanitarny i wyeliminowanie odpowiedzialności zbiorowej segregujących i niesegregujących.

Inne korzyści płynące z masowego wdrożenia Systemu EKO AB to m.in.:

1) produkcja z bioodpadów biometanu i możliwość podwojenia krajowego źródła pozyskania gazu,

2) ułatwiona decyzja o budowie sieci biogazowni, a przez to sposób na pozyskanie cennego organicznego nawozu dla rolnictwa w postaci pofermentu i równocześnie sposób utrzymania poziomu próchnicy w glebach uprawnych – dodatkowe źródło naturalnego nawozu,

3) mniejsze obciążenie transportu, a więc mniejsze zużycie nośników energii, ale także proporcjonalnie mniejsze zużycie nawierzchni naszych dróg, znacznie mniejsza emisja spalin i znacznie mniejsza emisja pyłów ze zużywających się opon,

4) autorski System EKO AB to sieć pawilonów, które jednocześnie mogą być punktami do obsługi systemu kaucyjnego wtórnego pozyskiwania pustych opakowań.

Dzięki Systemowi EKO AB frakcja resztkowa to tylko 17-19% masy odpadów. Jest ona bardzo dobrze przygotowana do ewentualnego spalenia, ponieważ nie zawiera domieszek części niepalnych w postaci szkła, ceramiki, zmiotek ulicznych, itp. Dzięki tak małej ilości frakcji resztkowej nie ma potrzeby budowy tylu spalarń, jakie są planowane w Polsce.

Brak zmian w gospodarce odpadami komunalnymi doprowadzi już po 2025 roku do nałożenia na Polskę kar dobowych za brak poziomów recyklingu, którymi obciąży nasz kraj KE.

„System EKO AB to nowe spojrzenie na odpady, nie jako kłopot, ale jako źródło wysokiej jakości surowców wtórnych w długich i ciągłych jednorodnych seriach, jako napęd do rozwoju nowych technologii w recyklingu i produkcja surowców do wytwarzania energii ze źródeł odnawialnych. To system zgodny z unijną hierarchią postępowania z odpadami i gospodarką o obiegu zamkniętym – GOZ. Twórzmy razem nowy eko-przemysł wydobywczy z odpadów”.

Andrzej Bartoszkiewicz

Iceland, Liechtenstein, Norawy – Active citizens fund – logo

Projekt „Rady na odpady” finansowany przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię z Funduszy EOG w ramach Programu Aktywni Obywatele – Fundusz Regionalny

Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 189 / (33) 2023

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Ekologia Rady na odpady

Być może zainteresują Cię również: