fbpx

Felieton

#Górski_prowokuje: Papież Franciszek, wojna na Ukrainie i „szczekanie NATO”

fot. Annett_Klingner z Pixabay

„Szczekanie pod drzwiami Rosji przez NATO” mogło być jednym z możliwych powodów napaści na Ukrainę i postawy Władimira Putina – oświadczył 3. maja br. papież Franciszek w rozmowie z włoskim dziennikiem „Corriere della Sera”.

Wywiad z głową państwa Watykan spowodował falę komentarzy: „naiwność”, „nieporadność i infantylizm polityczny”, „nieprzygotowanie”, „lapsus”, „dno”.

Moim zdaniem „naiwnością”, „infantylizmem”, ale przede wszystkim ignorancją wymieszaną z cynizmem są wypowiedzi wielu polskich komentatorów: polityków, dyżurnych ekspertów i dziennikarzy.

Dlaczego papież Franciszek powiedział to, co powiedział? Może dlatego, że urodził się w Argentynie położonej w Ameryce Łacińskiej, która jest amerykańską strefą wpływów.

Zgadzam się z głosami wskazującymi, że papież Franciszek może mieć małą wiedzę na temat tego, „jak zabijają Rosjanie” w sowieckiej strefie wpływów. Natomiast sądzę, że wie dużo więcej od wszystkich komentujących jego słowa, na temat tego „jak zabijają Amerykanie” w strefie swoich wpływów. Warto o tym pamiętać, bo przecież Stany Zjednoczone sprawują „twarde przywództwo” w NATO.

Interwencje wojskowe

Interwencje zbrojne USA w Ameryce Łacińskiej obejmują długą listę. Są na niej m.in. Argentyna, Peru, Meksyk, Wenezuela, Honduras, Panama, Dominikana, Kuba, Nikaragua, Haiti, Grenada, Kostaryka, Gwatemala, Puerto Ricko, Boliwia, Chile, Trynidad, Ekwador.

Warto przyjrzeć się bliżej nielegalnej inwazji na Panamę w 1989 roku. Decyzję w tej sprawie podjął prezydent G. Bush senior w porozumieniu z C. Powellem i D. Cheneyem. Operacja „Słuszna Sprawa”(Just Cause), bo taki nadano jej kryptonim, rozpoczęła się w nocy 20 grudnia 1989 roku. Brało w niej udział 26 tys. amerykańskich żołnierzy. Siły Obrony Panamy nie miały najmniejszych szans na odparcie ataku.

Miłujący pokój, demokrację i wolność zaatakowali ludność cywilną, lotniska i koszary wojskowe.

„Liczba ofiar po obu stronach była bardzo zróżnicowana. Wojska inwazyjne miały 23 zabitych i 325 rannych. Straty panamskie są trudniejsze do oszacowania (brak oficjalnych danych). Kalkuluje się, że zginęło ponad 200 żołnierzy i co najmniej 400 cywilów. Według szacunków organizacji społecznych życie straciło nawet kilka tysięcy osób (5-6 tys.), istnieje bowiem przekonanie, że siły inwazyjne usunęły ciała ofiar. Jeszcze w 2007 r., 18 lat po inwazji, przewodniczący panamskiego parlamentu Pedro Miguel Gonzalez apelował o przeprowadzenie dochodzenia w tej sprawie” – pisze Jan Iwanek w książce „Konflikt o Kanał Panamski” wydanej przez Wydawnictwo Naukowe PWN w 2013 roku.

Z kolei Jon Perkins w bestsellerze „Hit Man. Nowe wyznania ekonomisty od brudnej roboty” wspomina, że 

„amerykańska armia przez trzy dni nie dopuszczała do zbombardowanych obszarów przedstawicieli prasy, Czerwonego Krzyża oraz niezależnych obserwatorów, a żołnierze palili i grzebali w tym czasie zwłoki”.

Co na to opinia publiczna? W Stanach Zjednoczonych mało kto zdawał sobie sprawę ze zbrodni popełnianych przez Waszyngton. Tematu nie było w mediach, dzięki działaniom rządu.

„Inwazja została powszechnie potępiona przez społeczność międzynarodową. Uczyniły tak rządy wszystkich państw Ameryki Łacińskiej, za wyjątkiem Salwadoru.

Nikaragua natychmiast postawiła swe siły zbrojne w stan pełnej gotowości. Największe państwa regionu: Meksyk Brazylia, Argentyna, Kolumbia, Wenezuela, powołały się na zasadę nieinterwencji w stosunkach międzynarodowych i potępiły inwazję. Były pewne różnice w akcentach wypowiedzi, ale co do istoty krytyki zapanowała pełna zgoda. Kilka państw zażądało natychmiastowego wycofania sił Stanów Zjednoczonych (Meksyk, Argentyna, Brazylia). Zwołana w trybie pilnym Rada Organizacji Państw Amerykańskich wyraziła ubolewanie z powodu inwazji, wezwała do natychmiastowego zaprzestania walk i wycofania wojsk USA do baz Dowództwa Południowego. Rezolucję przyjęto 20 głosami za, 1 przeciw (USA) i 6 wstrzymującymi się (Wenezuela, Salwador, Honduras, Kostaryka, Antigua i Barbuda)” – opisuje sytuację Iwanek.

Szukając prawdy o Panamie polecam też lekturę książki „Uwarunkowania i implikacje amerykańskiej interwencji zbrojnej w Panami w grudniu 1989 roku”, której autorką jest prof. Jolanta Bryła z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Autorka zauważa, że 

u podłoża decyzji o inwazji tkwiło dążenie do „zagwarantowania sobie dostępu do baz wojskowych w Panamie po 2000 r. przez zainstalowanie tam uległego rządu”.

„Na poziomie taktycznym, bazy w Panamie spełniały ważne funkcje w czasie amerykańskich interwencji wojskowych w regionie (Gwatemala 1954, Kuba 1961, Republika Dominikańska 1965, chile 1973, Grenada 1983, Salwador i Nikaragua w latach ’80). Na poziomie ideologicznym do 1984 r. USA działając poprzez słynną Szkołę Ameryk w Strefie Kanału [Panamskiego] indoktrynowały oficerów latynowskich, z których wielu stało się następnie niesławnymi dyktatorami”.

„Mów łagodnie i miej przy sobie gruby kij” – to w skrócie zasada amerykańskiej dyplomacji, którą swego czasu celnie określił prezydent Theodore Roosevelt.

Przypomina o niej Robert Kłosowski w książce „U.S. Marines jako narzędzie polityki zagranicznej Stanów Zjednoczonych Ameryki”.

Gospodarczy zabójcy i szakale

Trzeba przyznać, że wojska amerykańskie wchodziły do „gry” w ostateczności. Wcześniej USA wysyłały do niepokornych państw Ameryki Łacińskiej gospodarczych zabójców, o których pisze wspomniany wyżej Perkins.

Kiedy oni nie dawali rady to Amerykanie wysyłali szakali z CIA, którzy dokonywali zamachów politycznych, czego przykładem jest zdaniem Perkinsa śmierć prezydenta Ekwadoru Roldósa i prezydenta Panamy Torrijosa. W tym miejscu warto zajrzeć do słynnego już raportu z 20 listopada 1975 roku, opracowanego przez komisję amerykańskiego Senatu pod przewodnictwem senatora Franka Churcha pt. „Alleged Assassination Plots Involving Foreign Leaders: Interim Report of the Select Committee to Study Governmental Operations with Respect to Intelligence Activities” szeroko opisującego działalność CIA.

Papież Franciszek

Papież urodził się 17 grudnia 1936 roku w ubogiej dzielnicy Buenos Aires w Argentynie.

Miał 41 lat, kiedy ukazała się głośna książka „Otwarte żyły Ameryki Łacińskiej”. Prawdopodobnie ją czytał, choć w Argentynie władze oskarżyły książkę w telewizji i prasie, że jest instrumentem zepsucia młodzieży. W Polsce wydano ją w 1983 roku nakładem Wydawnictwa Literackiego.

„Książka ta jest historią grabieży Nowego Świata, którą zapoczątkowali konkwistadorzy hiszpańscy z Hernanem Cortesem na czele i kontynuowali wysłannicy Dworu Hiszpańskiego oraz Korony Portugalskiej. Kiedy północny i południowy kontynent, wstrząsany wojnami mającymi na celu uniezależnienie się od wpływów Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i Portugalii, osiągnął zmiany w strukturze politycznej, w wyniku których powstały młode państwa,

Ameryka Łacińska popadła w nową zależność. Tym razem stała się kolonią swego północnoamerykańskiego sąsiada, dysponującego całym arsenałem współczesnych środków do tradycyjnej już grabieży: stymulowane i zdradzane rewolucje, tworzenie rządów dyktatorskich, trusty i monopole, penetracja kapitału i wreszcie sztuczne wywoływanie konfliktów pomiędzy jej poszczególnymi krajami w celu osłabienia ich spójności wewnętrznej.”

Mieszkańcy Ameryki Łacińskiej dobrze wiedzą, co oznaczają brutalne interwencje Waszyngtonu. Tak, jak mieszkańcy Europy Środkowo-Wschodniej i byłych republik sowieckich wiedzą, co oznaczają brutalne interwencje Moskwy.

Papież Jan Paweł II miał świadomość, co robiło KGB (dziś FSB) na wschodniej półkuli, a papież Franciszek ma świadomość, co robiła CIA (dziś SEAL Team Six) na półkuli zachodniej. Polacy widzą, jak korumpuje korporacja Gasprom, Ekwadorczycy widzą, jak korumpuje korporacja ChevronTexaco.

Zamiast, więc papieża odsądzać od czci i wiary, warto poczytać o historii Ameryki Łacińskiej.

Sprawdź inne artykuły z tego wydania tygodnika:

Nr 123 / (19) 2022

Przejdź do archiwum tekstów na temat:

# Polityka # Świat

Być może zainteresują Cię również:

Facebook i inne korporacje cenzurują treści! Zapisz się na Tygodnik Instytutu Spraw Obywatelskich. W każdej chwili masz prawo do wypisania się. Patrz, czytaj, działaj bez cenzury.

Administratorem danych osobowych jest Fundacja Instytut Spraw Obywatelskich z siedzibą w Łodzi, przy ul. Pomorskiej 40. Dane będą przetwarzane w celu informowania o działaniach Instytutu. Pełna informacja dotycząca ochrony danych osobowych.